Sie sind auf Seite 1von 2

Anonimowy melancholik

antyczas
spdzam w antywietle
przez szpary w pododze wdycham antypowietrze
z antynieba
i nasuchuj antymuzyki
ryczcych biesw
antygrawitacja
wszystko rozprasza
kolory odpywaj
myli wylatuj z gowy
a jednak jest tak duszno
to dusza
zapenia puste miejsce
karmiona mann w puszce
na codzie spita gorsetem ciaa
teraz odsania zway metafizycznego tuszczu
nie zrobili raju na takie rozmiary
tunel jest za ciasny
a droga zbyt krta i za wska
tu wchodz tylko
odchudzeni
mann nieodmierzon ludzkim rozumem,
ktra pojawia si z nikd
Antydusza
i jej tusza
zostawi j tu sam?
nie potrafi...
nie potrafi wycign gwodzi,
ktrymi j do mnie przybito!
mgbym zrobi jak inni,
wrzuci j do czarnej dziury
i z gowy
boj si jednak,
e utknie w otworze
a ja razem z ni