You are on page 1of 200

Gehinom znaczy pieko

Moshe Oster

Wstp
To nie jest zwyczajna ksika i nie s to zwyczajne wspomnienia. Nie
pozostawia jednoznacznych emocji. Prowokuje do mylenia, do wsplnego
przeywania, do gniewu, do paczu, do buntu. Nie daje gotowych
odpowiedzi, dlaczego i jak tragedia Shoah, tragedia Moshego bya moliwa,
zmusza jedynie do zadawania pyta, do poszukiwania prawdy.
Moshego poznaam kilka lat temu, na wystawie w Jerozolimskim
Centrum Amcha" . Wystawa pod tytuem Be chefetz lew" (Z potrzeby
serca... z przedmiotem bliskim sercu), powicona bya ludziom i
przedmiotom. Ludziom, ktrzy uratowali si z Holokaustu i ktrzy uratowali
przedmiot, ktry by, bd przez sam fakt ocalenia sta si bliski ich sercu.
Moshe by jednym z bohaterw tej wystawy - i by bohaterem
wyjtkowym. Wrd przedmiotw, ktre si tu znalazy, bya opaska z
Gwiazd Dawida i numer obozowy, wymalowany na skrawku materiau.
Naleay do Moshego. Nie rozumiaam, dlaczego przedmioty, ktre
przypominaj o ogromnym cierpieniu, s mu tak drogie. Nie rozumiaam,
dlaczego wanie je ocali i zachowa. Potem dotaro do mnie, e s jedynym
cznikiem z tamt rzeczywistoci ze wiatem, ktry zaciera si w pamici,
z rodzin ktrej ju nie ma. Przypomina, w jaki sposb ten wiat przesta
istnie. To jak symbolika wiec szabasowych - lizkor we liszmor (lichwosz) pamitaj i zachowaj.
Autor nie tylko powraca mylami do tamtych czasw, on na nowo
wszystko przeywa. Na powrt jest maym ydowskim chopcem, ktry staje
bezsilny wobec brutalnoci, za, nienawici, a take - co chyba
najboleniejsze - obojtnoci. Ktry jeszcze raz jest godny, jeszcze raz
odczuwa opuszczenie przez bliskich. Ktry nie
rozumie, dlaczego to wszystko si dzieje. Dlaczego Bg pozwala, by
Nard Wybrany tak cierpia. Odczuwa zo do braci Polakw, do braci
Ukraicw, do braci ydw... Mwi: od Niemcw mona si byo
spodziewa najgorszego", ale rany zadane przez bliskich..., z ktrymi on,
polski yd, religijny yd si utosamia, bolay mocniej. Wbrew jego
sowom, nie nienawidzi wszystkich Polakw,' wszystkich Niemcw czy
Ukraicw, nie uwaa, e cay nard jest odpowiedzialny za t rze...
przemawia przez niego bl skierowany jako gniew w stron tych, ktrzy
go skrzywdzili, lecz dzieje si to tylko w momencie wspominania ich

imion.
Pojawiaj si tu imiona ludzi, a take osoby bezimienne, ktre tylko
przez chwil gocili w yciu Moshego, i rwnie szybko znikli. Rachel,
Mannhaim, Zonenszain, a take inni. Ich imiona w trakcie pracy nad t
ksik zostay przeze mnie wiadomie pozostawione, pomimo e
niewiele o nich wiemy. Bo jeli pozosta po nich tylko ten jedyny lad i
nie ma ju tych, ktrzy mogliby zmwi nad ich duszami Kaddish,
pozwlmy im istnie w ciemnoci tych przeszych czasw, do ktrych
nale. Niech ich imiona zabrzmi jeszcze raz.
Mamy niepowtarzaln szans, by poprzez dowiadczenia Moshego
przez chwil sprbowa sobie wyobrazi, jak mogo si wtedy czu
kilkunastoletnie dziecko. Towarzyszymy mu, gdy traci wiar i nadziej,
gdy traci wszystkich najbliszych, i to, co jest mu najdrosze. Moshe
przechodzi swoist metamorfoz. Na pocztku niedowierza, e to, co
niewyobraalne, staje si rzeczywistoci potem widzimy jego zo i
bunt, a w kocu bezsilno i obojtno.
Ksika ta jest przede wszystkim bardzo osobistym zwierzeniem i
trzeba j tak traktowa.
Nazywam si Moshe Oster. Urodziem si 31 stycznia 1927 roku w Rzeszowie w religijnej
rodzinie ydowskiej, jako syn Gizeli Oster i Samuela Klaiin\ W domu byo nas dzieci picioro najstarsza Lola, Ja - Moshe, Jakob, Natan i Hirsz Laib, ktry urodzi si ju podczas wojny, w
getcie.
Mj tato by szczotkarzem, wyrabia szczotki i sprzedawa je do sklepw. Mama zajmowaa
si domem, a przed lubem pracowaa w fabryce Alima", nalecej do Jakuba Fudyma1, ktra
produkowaa boonarodzeniowe sodycze. Mj dziadek ze strony mamy by blacharzem, a
babcia aktork2 Wraz z dziewiciorgiem dzieci (z ktrych w dziecictwie umaro dwoje)
mieszkali w Rzeszowie. Ojciec byt jedynakiem. Jego rodzice umarli na tyfus podczas pierwszej
wojny wiatowej.

Rozdzia I
Wszystko zaczo si od ydw, obywateli polskich w Niemczech, ktrzy
zostali wysiedleni do Polski. Pozwolono im zabra ze sob tylko baga
1Jakub Fudym by naszym krewnym.
2 Faktorka zajmowaa si wyszukiwaniem dziewczt do pomocy w domu i gospodarstwie.

10

podrczny. Zmuszeni byli zostawi cay swj majtek. Przyjedali do


Zbszynia, znajdujcego si na granicy polsko- -niemieckiej, wracali do
swoich rodzin mieszkajcych w Polsce3.
Do nas te przybya rodzina z Berlina, skadajca si z czworga osb:
ojca, matki, dwudziestopicioletniego syna i dwudziestoletniej crki.
Wszystkim trzeba byo si podzieli, co nie byo ani atwe, ani wygodne,
szczeglnie dla dzieci. Ja i mj brat Jakub oddalimy gociom nasze ka.
W domu zrobio si ciasno. Mwio si, e taka sytuacja jest tymczasowa, e
wkrtce wrc do swoich domw. Stao si jednak inaczej. Do Rzeszowa
przybywali kolejni wysiedlecy. Take oni mieli nadziej na szybki koniec i
powrt do domu... Mijay tygodnie, miesice, sytuacja pogarszaa si z dnia
na dzie.
Przemowy Hitlera, nadawane w niemieckim radiu, bardzo martwiy
ydw. Niemieckie dania, oddania Gdaska oraz innych terenw,
pachniay wojn. Mwio si o wojnie i zastanawiano si, co mona zrobi
w tej sytuacji. Ludzie szukali rozwizania, ale rozwizania nie byo. ydzi
prosili Boga o pomoc w tej cikiej dla nas sytuacji. Nie wiedzielimy, co
nas jeszcze czeka...
Po wieczornej modlitwie ydzi zbierali si na naszym podwrku,
omawiajc wiadomoci dnia. Pytano: Czy Polska jest przygotowana do
wojny przeciw Niemcom?", Czy polskie wojsko jest do silne?".
Suchaem tych debat i z kad chwil robio mi si coraz smutniej.
Syszaem opowiadania o wojnie... i bardzo si baem. W nocy niy mi si
poary, strzelaniny, naloty samolotw na nasze miasto, take w dzie wizje
te bardzo mnie drczyy. Mama, widzc mj smutek, pytaa, czy aby nie
jestem chory. Rwnie w szkole midzy moimi kolegami pojawia si ten
sam temat: czy bdzie wojna?" i kto wygra?". Naturalnie chcielimy
widzie zwycistwo Polski, wierzylimy, e polskie wojsko jest silne, e
zwyciy Niemcw.
Pewnego dnia z Niemiec wrci brat mojej matki, wujek Bernard.
Suchajc jego rozmw z babci, po raz pierwszy usyszaem o niemieckim
planie zgadzenia caego Narodu ydowskiego. Wujek opowiada o tym, co
sam widzia i przey w Berlinie, o napadach na ydw, paleniu synagog i
innych niemieckich dziaaniach. Jego matka siedziaa przy stole ze zami w
oczach, pakaa, suchajc tego, co opowiada.
3 Jesieni 1938 i na pocztku 1939 roku Niemcy przerzucili przez granic polsko-niemieck (gwnie w okolicy Zbszynia) okoo 10 000 ydw polskiego pochodzenia,
mieszkajcych na stae w Niemczech.

Mj wujek sta si gwnym rdem informacji dla caego naszego


podwrza. Jego pogldy na temat wojny z Niemcami nie byy
optymistyczne. Wedug niego, Polska nie bya przygotowana do wojny. Jego
sowa znalazy potwierdzenie na miejscu. W Rzeszowie odbyway si
wwczas manewry Wojska Polskiego. Widziaem tysice onierzy
wchodzcych pieszo do miasta, z obtartymi stopami (od niewygodnych
butw), z karabinami na sznurku. To wojsko miao walczy przeciwko
Niemcom?
Wujek Bernard opowiada, jakim sprztem wojskowym dysponuj
Niemcy. Mwi o czogach, rnego rodzaju samochodach - midzy innymi
samochodach pancernych, motocyklach, armatach, bombowcach,
myliwcach, flocie morskiej - podobno najsilniejszej na wiecie. Dodatkowo
wspomina o kompletnym umundurowaniu armii i dobrym jedzeniu.
Nie mogem w to uwierzy. Jako dziecko nie mogem sobie take
wyobrazi, e Niemcy posiadaj samochody pywajce po wodzie, e maj
specjalne oddziay do mordowania ludzi. Zdaniem wujka, naleao zostawi
wszystko i jak najprdzej ucieka. Ale dokd? Wszystko to mj wujek
wiedzia ju w roku 1938. Jednak /.ydzi nie chcieli wierzy, e co takiego
jest prawd, e takie rzeczy s moliwe. Wujek mwi, i Niemcy wierz w
to, co Hitler mwi o ydach, wierz e trzeba wszystkich ydw na caym
wiecie wymordowa.
Po tych rozmowach nasi ssiedzi doszli do wniosku, e wujek jest
szalony. Wedug nich wiat nigdy nie dopuci do ludobjstwa, do
wymordowania narodw. Podkrelali te, e Hitler to nie cay nard
niemiecki. Pamitam, jak siedzc przy stole, moja Babcia poprosia wujka,
by wicej nie mwi o tym, co wie, by ucieka i ratowa si, poniewa jest
jeszcze mody. Wujek odpowiedzia, e nie chodzi tu o niego samego, a o to,
co stanie si z ca rodzin, e zapowiada si naprawd cika wojna.
Babcia naleaa do ludzi, ktrzy wierzyli, e mamy Wielkiego Ioga i On
nam pomoe. Mwia, e to, co nas spotka, zalene jest jedynie od Jego woli.
Jednak kwestia ratowania si bya w domu gwnym tematem, l ak, w
cigej obawie o przyszo, min rok 1938.
Rok 1939 zapowiada si o wiele gorzej. Po wakacjach nie wrciem ju do
szkoy. ycie w domu zmienio si. Atmosfera bya cika, nie
wiedzielimy, co bdzie jutro. Zaczy si przygotowania do wojny.
Zaciemnienia przeciwlotnicze (paski papieru w oknach), przygotowywanie
piwnic na wypadek nalotw, a take gromadzenie ywnoci, wody, wiec i
zapaek na okres dwch tygodni. Pocztkowo mwio si, e to tylko

12

manewry. Jedynie wujek cigle powtarza, e to prawdziwa wojna i takie


przygotowania s cakowicie pozbawione wartoci.
Wwczas i antysemici nie zapominali o ydach. Syszao si o rnych
zajciach w wielu czciach miasta. Najczciej byy to ataki na ydw
udajcych si na modlitw4. W tym czasie odbya si mobilizacja do
rezerwy, zabrano rwnie konie i wozy. Miasto troch przez to ucierpiao,
poniewa wozy te suyy midzy innymi piekarzom do rozwoenia chleba.
Wszdzie widziao si wojsko, a miasto przygotowywao si, nie wiedzc do
czego. W rnych miejscach sypano okopy dla ochrony, ktre w rezultacie
okazay si bezuyteczne.
Swoj dziaalno rozpocza Obrona Przeciwlotnicza (OPL).
Komendantem bloku, tzn. ulicy Mickiewicza, zosta gospodarz naszego
domu - Jakub Fiszman. Jako jeden z jego pomocnikw sprawowaem
funkcj goca. Kady czonek OPL-u nosi kolorow opask na prawej rce.
Pamitam, e moja bya niebiesko-zielona. Wrd ydw panowa smutek i
strach co do przyszoci. Byli tacy, ktrzy przeczuwali, co nas czeka ze
strony Niemcw. W Rzeszowie wrzao jak w kotle. Bdc ciekaw tego, co
si dziao w miecie, uciekem na dworzec kolejowy. Zobaczyem due
iloci wojska jadce kolej na zachd. Wszdzie wida byo zmartwione
twarze. W miecie, zamiast polskiej policji, pojawia si stra obywatelska.
Skadaa si ze starych ludzi, obywateli miasta. Sprawowali wadz,
poniewa nie byo ju ani stray, ani policji. Szpital i teren wok niego
zapeniony by rannymi. Byli wrd nich zarwno onierze, jak i cywile pozostawieni prawie bez opieki lekarskiej.
Bombardowanie miasta byo bardzo duym zaskoczeniem. Zaskoczeniem
byo take to, e wszystkie przygotowania do wojny okazay si bezcelowe.
Niemcy dziaali z zaskoczenia, tak e syrena umieszczona na dachu
magistratu, ktrej celem byo ostrzeganie nas przed zbliajcym si nalotem,
nigdy nas w por nie uprzedzia. Niemieckie naloty zniszczyy dworzec
kolejowy i toiy wiodce w kierunku Krakowa i Lwowa. Podczas
bombardowa wiele osb zostao rannych i duo zgino.
Nigdy nie zapomn tego widoku...
Naloty odbyway si codziennie. Piwnice domw zamienione zostay na
schrony, ale ludzie nie chcieli si w nich ukrywa, bo bali si zawalenia
budynkw. Niemieckie samoloty latay bardzo nisko i bardzo wolno, by
mona byo strzela do ludzi z karabinw. Wygldao, jakby robiono to dla
4 Wrd tych, ktrzy bili ydw, byli lzacy specjalnie sprowadzeni do pracy dla
PZL i u Cegielskiego.

zabawy. Na ulicach miasta leay poamane wozy, zdeche konie. Ludzie,


zmczeni po dugiej wdrwce, siedzieli zrezygnowani na murach. Droga
biegnca od mostu nad Wisokiem w kierunku acuta bya dla uciekinierw
drog mierci".
Poza dworcem kolejowym zniszczone zostay take: dworzec lowarowy
(na ulicy Batorego), budynek spdzielni Spoem (zosta prawie cakiem
spalony), take dom i skad drewna Blocha. Mama narzekaa, e w sklepach
brakuje artykuw spoywczych, takich lak mka, sl, cukier i chleb, nie
mwic ju o nabiale, ktrych wieniacy z okolicznych wiosek nie mogli
dowie5. W miecie p;inowa gd, sklepy wieciy pustkami, nie byo
dostaw ywnoci.
Zarwno dniem, jak i noc w miecie pojawiali si uciekinierzy id;|cy z
zachodu na wschd. Ciko byo patrze na tych godnych, /mczonych i
niejednokrotnie rannych onierzy. Wszyscy byli bardzo zdezorientowani.
Poniewa wujek Bernard codziennie sucha radia Berlin, mielimy
najwiesze informacje. Wedug niemieckiego radia - Polska w tym czasie
ju nie istniaa. Podawano n.i/,wy miast zdobytych przez wojsko niemieckie
i liczby schwytanych jecw.

Mwio si, e zaama si pierwszy front, a za Sanem utworzony zosta


front drugi. Wszyscy mczyni zdolni do suby wojskowej mieli doczy
do wojska stacjonujcego nad Sanem. Wtedy po raz pierwszy uwierzyem,
e to prawdziwa wojna, na ktr mieli pj mj ojciec i wujek Bernard. W
domu leay przygotowane do drogi dwa plecaki, jeden dla taty, drugi dla
wujka. Na moje naiwne pytanie: kiedy wrc?", wujek odpowiedzia, e
nawet sam Pan Bg tego nie wie.
Pamitam, e atmosfera w domu bya bardzo przygnbiajca. Mama,
babcia Chana Sara, ciotka Elka i moja siostra Lola bardzo pakay i martwiy
si o przyszo naszej rodziny. Jednej nocy odbya si narada rodzinna, jak
naley postpi w tej sytuacji. Wszystkie oczy zwrcone byy na wujka
Bernarda, wszyscy chcieli pozna jego opini. Staem za jego plecami, bo
chciaem wszystko wiedzie i rozumie. Wedug wujka, polski rzd nie
istnia, nie wiadomo byo, gdzie przebywa minister spraw zagranicznych genera Beck, ktry ogoszony zosta niemieckim szpiegiem. Nie wiadomo te
5 Jak wczeniej wspomniaem, wozy wraz z komi zostay zarekwirowane na potrzeby
wojska.

14

byo, skd dowodzi genera Rydz-Smigy.


Nastpnego dnia ojciec obudzi mnie i mojego modszego brata
wczeniej ni zwykle. Zabra nas obu do Mykwe oraz na modlitw do Bait
Hamidrasz. Po drodze do synagogi zwrci si do nas z prob, abymy byli
dobrymi dziemi i bymy pomagali matce, szczeglnie teraz, gdy zostaje
sama. Ojciec powiedzia, e mam ju trzynacie lat, e uwaa mnie za
dorosego mczyzn. Nie wiedziaem, co powiedzie. Stalimy tak,
trzymajc ojca za rk, a on patrzy w niebo i szepta bogosawiestwo.
Wrcilimy do domu, panowaa tu atmosfera jak przed pogrzebem. Kobiety
pakay i odmawiay modlitwy, proszc Boga o wybawienie nas z tego
pieka.
Na niadanie jedlimy zup, bo nigdzie nie mona byo dosta chleba.
Pewnego dnia mama daa mi zotwk na zakup chleba. Znalazem piekarni
Wjciaka na placu Kiliskiego, staem wiele godzin wraz z innymi, czekajc
na piekcy si w piecu chleb. Nareszcie! Czuem zapach wieego pieczywa.
Ludzie stojcy w kolejce umiechali si do siebie, mwic - Bdzie chleb".
Niestety, nagle podjechay wojskowe wozy i zabray ca dostaw, jako e
wojsko miao pierwszestwo. Wrciem smutny. Co gorsze, po przyjciu do
domu zobaczyem na stole dwa mae plecaki przygotowane do drogi. Dobrze
wiedziaem, co to oznacza. Wszystkie myli i wszystkie oczy skierowane
byy w ich kierunku. Ojca nie byo w domu. Poszli z wujkiem do synagogi
na wieczorn modlitw. Trudno opisa, co si dziao po ich powrocie.
Poegnanie byo bardzo smutne, wszyscy bardzo pakali, a mama zemdlaa.
Tata z wujkiem postanowili wyruszy w drog po zachodzie soca,
poniewa wieczorem Niemcy nie atakowali. Zarzuciem na plecy ojca plecak
i poszlimy ca rodzin na most nad Wisokiem, tam s/.ybko si
poegnalimy. Powrt do domu wyglda jak powrt / pogrzebu, pacz i
rozdzierajcy serce smutek. Po ich odejciu dom s i a l si pusty. Mama caymi
dniami pakaa i prosia Boga o szybki koniec wojny. Od modlitwy jej uwag
odwracay jedynie niemieckie naloty.
Kadego dnia rano, po niadaniu, mama posyaa nas obu (mnie i brata)
do synagogi, abymy prosili Boga o powrt ojca i wujka. W synagodze
gromadzio si bardzo duo ludzi (przewanie byli to uciekinierzy z rnych
miast w Polsce, ktrzy nie mieli ju si, eby i dalej). Jedynie w czasie
nalotw zostawalimy w domu, bo ma- ni.i chciaa, bymy w takich
momentach byli razem.
Mam bardzo zaamao odejcie taty. Kada eskadra niemieckich
samolotw leccych na wschd oznaczaa dla niej mier ma i brata. Tym

bardziej e nie mielimy od nich adnych wiadomoci. Icdyne, co


wiedzielimy, to e liczba rannych i zabitych w niemieckich nalotach cigle
wzrasta. Zauwaylimy take, i liczba uciekinierw wyranie si
zmniejszya. Mwiono, e to dlatego, i Niemcy s ju blisko. W czwartek
sidmego wrzenia czonkowie 1 )brony Narodowej (wadzy w miecie)
ogosili, e Niemcy wkrt- i c zajm Rzeszw. Radzili, by wszyscy, ktrzy
mog opuci miasto, udali si na wschd.
Wrzesie by niezwykle gorcy tego roku. Co gorsze, nagle alu,i k l o
wody niemal we wszystkich studniach (w obydwu pompach n.i ulicy
Mickiewicza wyczerpaa si woda). Udao mi si jednak znale studni na
ulicy Chopina (na rogu ze Szpitaln), skd czerniem wod, rozlewaem j
do butelek i roznosiem rannym ucieki n i e r o m oraz onierzom. Dziki
uzyskiwanym od nich informacjom wiedziaem, w jakiej odlegoci od
Rzeszowa znajduj si oddziay niemieckie.
W zwizku z sytuacj czsto na podwrku zbieraa si starszyzna Pan
Pinchas Fajer, nasz ssiad, kunierz z zawodu i bardzo ilobry czowiek, przez
wszystkich bardzo lubiany (rwnie i przeze innie, szczeglnie, e swoje
imi, Mojesz, otrzymaem po jego ojcu), zawsze pyta mnie o najnowsze
wiadomoci. Podczas jednego ze spotka wspominano mojego wujka.
Ssiedzi podziwiali jego zdolnoci wizjonerskie. Kto powiedzia: Bernard
wiedzia, co mwi, i to, co przewidzia, stao si". Babcia dodaa, e id
jeszcze cisze czasy dla ydw i trzeba Boskiej pomocy, by przez to
przej. Pan Brif, nasz ssiad, prosi, by wszyscy obecni odmwili kilka
psalmw, prb do Boga o zmiowanie si nad Jego Narodem. Po modlitwie
kady poszed do swojego mieszkania. Zamiast dobrej nocy, na poegnanie
yczylimy sobie, by wszystko dobrze si skoczyo.
W pitek, 8 wrzenia, wszystkie sklepy przy ulicy Mickiewicza
zamknito, nie byo ludzi na ulicach. Na ulicy Berka Joselewicza leao kilka
poamanych wozw, a przed pomnikiem Mickiewicza zobaczyem zdechego
konia. Drzwi do remizy straackiej byy otwarte, ale samochodw nie byo.
Wszystko wygldao na opuszczone. Przedstawiao to bardzo smutny widok.
Kiedy wrciem do domu, mama bardzo mnie prosia, ebym nigdzie nie
wychodzi, gdy mwiono, e Niemcy strzelaj do kadego, kto znajduje si
na ulicy. Sycha byo wystrzay z armat (okazao si, e byy to niemieckie
armaty).
Poar, ktry wybuch w fabryce broni Cegielskiego, widoczny by w
caym miecie. Samoloty niemieckie bez przerwy latay nad miastem. W
czasie nalotw wszyscy lokatorzy zbierali si na klatce schodowej przed

16

bram. W sieni stay awki i krzesa dla starszych ludzi. Modzie i dzieci
siedziay na schodach, najmodsi - na rkach u swoich mam.
Odgosy samolotw przyprawiay wszystkich o drenie serca, matki i
dzieci pakay ze strachu. Babcia kazaa nam wszystkim zatka uszy wat by
nie sysze dobiegajcych haasw. Ssiedzi przygotowali si do soboty.
Przed pjciem do synagogi wiata nie zostay zapalone, smutek i strach
panoway wszdzie.
Modliem si w Bet HaMidrasz. By to adny budynek i w normalnych
czasach by zazwyczaj piknie owietlony, a ludzie gromadzili si tumnie na
wieczorn modlitw, tzw. Mynhe HaErew. ydzi witali si i egnali sowami
Gute Szabys - dobrej soboty. W Bet HaMidrasz modli si take gwny
rabin miasta rab Aaron Lewin i jego synowie. Zawsze przychodzili do
synagogi razem i po zajciu miejsc przy wschodniej cianie rozpoczyna
uroczysto sobotni modlitw.
Tego pitku, kiedy nic nie przebiegao jak zwykle, nie jestem w stanie
wymaza z pamici. Noc bya ciemna (lamp nie zapalono ze wzgldu na
zaciemnienie), rabina rwnie nie byo 6. Modlitwa skoczya si szybko, nie
byo pieww i rozmw. Obecni skadali si przewanie z ludzi starszych i
dzieci, tych ktrzy mieszkali blisko. To bya ostatnia wsplna modlitwa w
naszej synagodze. W czasie modlitwy syszelimy wystrzay z armat, a
ludzie uspokajali si nawzajem, mwic, e to daleko, e nic nam nie grozi.
Nagle do synagogi weszo dwch ludzi z Obrony Narodowej. Gdy stanli w
drzwiach, modlitwa zostaa przerwana, a kto ze zgromadzonych przywita
ich. Zwrcili si do nas, e byoby lepiej, gdybymy opucili synagog, bo
Niemcy znajduj si na przedmieciach miasta i niebezpieczne jest
przebywanie w takim miejscu. Natychmiast zgasilimy wszystkie wieczki.
Bardzo szybko wrcilimy / bratem do domu. Na ulicach nie byo ludzi,
panowaa cisza, od czasu do czasu przerywana odgosami strzelajcych
karabinw i armat. Nie wiedzielimy, kto strzela. W domu zastalimy zapakani) mam siedzc w rogu i trzymajc w objciach naszego maego
braciszka Natana. Powitalimy sobot, a mama odpowiedziaa: ,,adna
sobota, adna sobota...", powtrzya to kilkakrotnie.
Stalimy koo naszej matki, wpatrujc si w jej twarz, ktra wy- lazala
strach i zmartwienie. Mama powiedziaa, e to koniec naszego wiata, e nie
bdzie pitkowych wieczorw, stou nakrytego biaym obrusem,
wiecznikw, bogosawiestwa odmawianego przez ojca nad winem i na
6 Zosta powoany do wojska. By oficerem, a na czapce nosi aksamitn otoczk koloru
niebieskiego.

zakoczenie wieczerzy. Nie bdzie pieni dzikczynnych, skierowanych do


Boga za Jego dobro. Tego dnia mama zawiecia wiece w bakach do
gotowania bielizny (ze wzgldu na zaciemnienie), Lola podaa nam co do
zjedzenia i kaz a a si nam ciepo ubra, bo nie wiadomo byo, co przyniesie
ta noc. Wszyscy ssiedzi zebrali si na klatce schodowej domu przy ulicy
Kopernika 24, gdy wedug starszych miao to by bezpieczniejsze. Dzieci
zaczy paka i narzeka, e im zimno i boj si i iemnoci. Po kilku
godzinach, zmczone paczem, usny. Rodziny siedziay skupione, kada
we wasnym gronie. Mama siedziaa na pododze oparta o cian. Z jej
prawej strony siedziaa moja siostra Lola, trzymajc j za rk. Z lewej
strony Jakub i ja. Na naszych nogach lea i wierci si mj may braciszek
Natan. Za Lol siedziay babcia Chana Sara z cioci Elk. Nogi drtwiay
nam od cigego siedzenia i dokucza chd. Mama posaa mnie wic do
mieszkania, ebym przynis dla wszystkich ciepe okrycia. Zasnlimy
zmczeni i smutni. W nocy budzi mnie pacz kobiet i dzieci, mskie gosy
odmawiajce psalm i tilim, bagajce Boga o lito nad nami. Z zewntrz
dobiegay nas odgosy wystrzaw. Nie wiedzielimy, kto strzela. Ta noc
wydawaa si nie mie koca. Nagle usyszelimy i poczulimy wybuch,
zatrzsy si ciany i ziemia. Wszyscy zerwali si z podogi, woajc Szma
Israel ..., a z okien powypaday szyby. Nastpia pena dezorientacja. Nie
wiedzielimy, co mamy dalej robi, czyich rad sucha. Kto spord ssiadw z ulicy Mickiewicza 11 przyszed nam powiedzie, e most nad
Wisokiem zosta wysadzony przez wycofujce si wojska polskie, e
niemieckie wojsko jest ju w miecie. Powiedzia nam rwnie, e nie
powinnimy otwiera bram i wychodzi na ulic, gdy nie wiadomo, jak
Niemcy si zachowaj.

W sobot, 9 wrzenia, midzy godzin 6 a 7 rano wyszedem na ulic


zobaczy, jak przedstawia si sytuacja. Pikny, soneczny poranek przywita
okupanta w Rzeszowie. Ulicami miasta szy oddziay niemieckiego wojska,
onierze szli jeden za drugim, w hemach, z karabinami maszynowymi
gotowymi do strzau. Niektrzy mieli w rkach granaty na drewnianych
rczkach, przygotowane do rzutu. Wjeday oddziay onierzy na
motocyklach z przyczepami, a w kadej przyczepie Niemiec z karabinem
maszynowym. Gdy widziaem takie hordy gotowych na wszystko, dobrze
uzbrojonych, pewnych siebie onierzy, ogarn mnie strach. Dla Niemcw
okupacja miasta bya jak wycieczka harcerzy", szli jak na spacer,

18

odpoczywali na klombie obok pomnika Mickiewicza, robili sobie zdjcia. W


krtkim czasie miasto wygldao jak po nalocie szaraczy. Uszkodzenie
przez polskie wojsko mostu nad Wisokiem, ktre miao na celu opnienie
niemieckiego pocigu, nie zdao si na nic. Niemcy, widzc uszkodzony
most, natychmiast zabrali si do jego naprawy. Oczywicie, nie sami...
Jak zwykle w sobot ydzi poszli si modli do synagogi. Zebraa si tam
spora grupa, skadajca si gwnie ze starszych ludzi. Bylimy tam i my - ja
i mj brat Jakub. Poszlimy na prob mamy, bo prawd mwic, nie
mielimy zbytniej ochoty na porann modlitw. Modlitwa zacza si przed
synagog przy ulicy Mickiewicza 9. W ogrdku odpoczywaa grupa
Niemcw, patrzyli na nas i fotografowali ydw w ich czarnych ubraniach,
w futrzanych czapkach7, z pejsami, z brodami, okrytych taesami. Nagle
przed synagog zatrzyma si samochd z uzbrojon niemieck andarmeri
polow. Wdarli si do synagogi, krzyczc: Hende Hoch! An dw Wandt!
pord bicia i szturchania kolbami karabinw. Wszystko. co si w tym
momencie dziao, byo dla mnie niezrozumiae. W miejscu modlitwy ydzi
zostali pobici. Nie mog wyrazi, co i /ulem, nie wierzyem, e ludzie
traktuj w ten sposb innych lu- <l/i. Bylimy okreni z trzech stron,
stalimy z rkami do gry, nie u icdzc, co nas czeka. Niemiecki oficer
zapyta, gdzie jest rabin. Kto odpowiedzia, e go nie ma. Wtedy Moshe
Teper zgosi si juko czonek komitetu synagogi. Od tej chwili Moshe by
naszym pi/cdstawicielem w kontaktach z Niemcami. Oficer zada oddani;!
broni, podejrzewajc, e mamy j ukryt w synagodze. Kolejn i/ccz by
nakaz oprnienia kieszeni i pooenia wszystkich pi/cdmiotw na stole.
Jeden za drugim podchodzilimy do stou, kadc to, co kady mia ze sob
w ten szabasowy wieczr. Na stole pitrzyy si chustki, tabakierki, gdy
byy to jedyne przedmioty, i ikie zazwyczaj ydzi mieli przy sobie. Zabrali
nam, co tylko mogli. nawet spinki do koszuli. Jeden yd nie odda zegarka
kieszonkowego, ktry nosi w kamizelce. Sprowokowao to Niemcw do
wikszej agresji i wyadowania jej na nas. Bylimy bici, kopani...
Schowalimy si z Jakubem pod stoem koo pieca i siedzielimy tam
przeraeni, trzymajc si za rce. Spod stou nie widziaem ludzkich twarzy,
widziaem je dopiero wwczas, kiedy ludzie padali na podog zalani krwi.
Na rozkaz starszego sieranta andarmerii polowej zaczto szuka broni. W
tym celu Niemcy powyrzucali na podog poukadane w szafach i na pkach
wite Ksigi w skrzanej oprawie. Wyrzucono ca zawarto szafy, ale
broni oczywicie nie znaleziono. Kilku Niemcw podeszo do szafy, gdzie
7* Zwanych sztaraimel.

umieszczone byy roday Sefer Tora i Aron HaKodesz. Szafa ta zasonita


bya aksamitn zasonk, ozdobion haftem, przedstawiajcym koron.
Roday ozdobione byy srebrnymi koronami i tablic z dziesicioma
przykazaniami, by tam take srebrny jad. Niemcy zdarli zasonk, zniszczyli
drzwiczki i zaczli wyrzuca roday na ziemi. Siedzc pod stoem,
zastanawiaem si, jak si z tego pieka wydosta. Wydawao mi si to
prawie niemoliwe, poniewa przy drzwiach i oknach stali Niemcy z
karabinami maszynowymi, gotowymi do strzau. Nagle jeden z Niemcw
podszed do pieca w poszukiwaniu broni. Piec by elazny, wysoki, okrgy i
kiedy schyli si do dolnych drzwiczek pieca, zobaczy nas skulonych pod
stoem. Rzuci przeklestwo, zacz nas kopa i krzycze. Brat ze strachu
narobi w spodnie.
Po raz pierwszy w yciu nie wiedziaem, czy to, co si wokoo dzieje, to
sen czy jawa. Zapach mojego brata zmusi Niemcw do wyrzucenia go z
synagogi. Chciaem z nim pj, ale mi nie pozwolono. Bardzo si baem,
przypomniao mi si, e syszaem o przypadkach gromadzenia ydw w
synagogach i podpalania ich wraz z nimi.
Wtem do synagogi weszo kilku Niemcw, starszy sierant armii polowej
stan na baczno i zasalutowa. Rozmawiali przez chwil ze sob po czym
do synagogi weszo kilku cywilw z czerwonymi opaskami na ramieniu (na
ktrych znajdowaa si swastyka na biaym tle). Przechodzili midzy nami,
midzy ludmi ustawionymi w szeregach, bez czapek, grozili nam piciami,
patrzc na nasze przeraone twarze. Poznaem wrd nich jednego
czowieka, ktrego syn chodzi ze mn do szkoy8. Otrzymalimy rozkaz
wyjcia z synagogi i ustawienia si w pitki. W tym czasie przed synagog
zebrali si Polacy, miejscowi i uciekinierzy, patrzyli na przestraszonych
ydw z umiechem zadowolenia. Widziaem, jak jeden / tych drabw"
poprosi Niemca o papierosa, woa w nasz stron Jucie!, Judei, Judei, a
Niemiec krzykn: Weg! - Uciekaj". Jaki starszy czowiek podszed do
Niemca i zacz si skary na ydw. W odpowiedzi usysza, e ydzi
przynajmniej niczego nie stracili, a on gupi Polak straci swoj ojczyzn.
Otoczony stra niemieck nie mogem uciec, ale cay czas czekaem na
odpowiedni chwil, by uwolni si z tego pieka. Na schodach synagogi
stan niemiecki oficer i powiedzia, e idziemy do pracy i ten, kto ucieknie,
zostanie zastrzelony na miejscu. Kto spord ydw zwrci si do Niemca
8 Ojciec nazywa si Stanisaw N., a jego syn mia na imi Mietek. Mieszkali przy ulicy
Bluma 1. Stary N. znany by w miecie z pijackich burd i z tego, e bi swoj on. Nikt jednak
nie uwaa go za nazist.

20

z prob aby zwolni nas <t/isiaj od pracy, poniewa sobota jest dniem
witym dla ydw, /osta za to wymiany i pobity. Powiedziano nam, e
idziemy na ulic Chopina do skadu drewna Drukiera, po materiay do
naprawy mostu nad Wisokiem. Wyruszylimy na rozkaz marsz", a gapie
stojcy przy synagodze rzucili si do rodka, by niszczy i zabra t o , co
jeszcze zostao. Skorzystaem z okazji i skoczyem, by wmie- s/a si w
tum. Tum wcign mnie do rodka. Baem si tych <l/ikich zwierzt, ktre
niszczyy to, czego Niemcy nie zdyli /niszczy. Poniewa synagoga miaa
cztery bramy (dwie w kierunku ulicy Mickiewicza i dwie w kierunku ulicy
Kopernika), wyszedem od ulicy Kopernika, bo na tej ulicy znajdowa si
mj dom. Wbiegem do domu przeraony, cay czas wydawao mi si, e
Niemcy mnie cigaj. Kiedy si troch uspokoiem, zaczem opo- w lada
przebieg zdarze w synagodze. Mama cieszya si, e ani taty, ani wujka nie
ma w miecie. Niestety, mj brat po tak ogromnym szoku zacz si jka.
Mimo stosowania rnych sposobw, nic moglimy mu pomc.
Poniewa nie mogem usiedzie w domu, wyszedem po pou d n i u na
ulic. Widziaem niemieckie czogi, samochody pancerne, niemieckich
onierzy w czarnych mundurach, z trupimi czaszkami na czapkach, oraz
tych w szarych mundurach i hemach. Ten widok nmie przeraa. ydzi nie
wychodzili na ulic, bojc si spotkania / Niemcami.
Wiedziony ciekawoci poszedem zobaczy, jak przedstawia si sytuacja na
rynku. Cay rynek by opanowany przez niemieckie wojsko. Dookoa
pomnika Kociuszki stay niemieckie kuchnie polowe, w ktrych co" si
gotowao. Nie podchodziem zbyt blisko, bo miaem nauczk z rana.
Wszdzie rozstawione byy niemieckie warty, ktre nie pozwalay zblia
si cywilom do sprztu wojskowego. Ale pomimo to ludzie podchodzili do
Niemcw i prosili o papierosy. Tak zacza si pierwsza przyja" midzy
Polakami a Niemcami. Z tej przyjani wyszed wsplny rabunek ydowskich
sklepw i domw1 .
Ruch na ulicach zosta zablokowany przez kolumny niemieckich
samochodw. Postanowiem pj wzdu linii stojcych samochodw, tzn.
na wschd, ulic Mickiewicza, Gazowsk przez plac Wolnoci, Lwowsk
a do mostu. Przed mostem zobaczyem tum ludzi, poszedem sprawdzi,
skd to zbiegowisko. Zdjem z gowy czapk, powolutku zbliaem si do
Wisoka, potem usiadem na trawie i patrzyem na most 9. Napraw tego
mostu przez ydw ciko jest mi opisa. ydzi, ktrzy modlili si ze mn
9" Aryzacja.
" By to adny betonowy most, z dwoma wysokimi ukami po obu stronach.

rano w synagodze, teraz stemplowali most drewnianymi belami (bo czogi


niemieckie byy cikie). Prac kierowali miejscowi Niemcy", ktrzy nosili
czerwone opaski na lewym ramieniu. Byli to lzacy, ktrych przed wojn
sprowadzono do pracy w fabrykach COP w Rzeszowie, ludzie, ktrzy znali
jzyk polski. Zncanie si nad ydami nie miao granic. Kady Niemiec
mia w rce pak albo inny przedmiot do bicia. Jeden z nich rzuca dla
zabawy do wody desk i kaza ydom przynosi j z powrotem. Tymczasem
prd wody znosi j i ciko byo biega w wodzie, by j zapa. Jeli yd
nie przynis deski, by bity. Zabrano im take ubrania, pracowali wic tylko
w kalesonach. Pobici, zakrwawieni, pracowali bez jedzenia a do
ukoczenia pracy. Dla Niemcw bya to zabawa, robili sobie zdjcia, na
ktrych targali ydw za brody i pejsy. Na moich oczach Niemiec zgasi
papierosa na czole jednego z nich.
Po ukoczeniu pracy Niemcy sprawdzili, czy most jest zdatny do uytku.
Najpierw przez most przejechay motocykle i piechota, za nimi samochody
pancerne i czogi. Tak rozpocz si marsz Niemcw na wschd, ktry trwa
bez ustanku przez dugie miesice.
Most mg wytrzyma ciar siedemnastu ton. Na tablicach przed
mostem napisano po niemiecku: ACHTUNG! LANGSAM FAHREN. 17
TON-Uwaga! Jecha pomau. 17 ton".
Nalotw na miasto ju nie byo, ale samoloty cigle latay w pocigu za
cofajc si na wschd ludnoci. ydzi tego dnia nie wychodzili na ulic,
obawiajc si pogromu. Tak zawsze si dziao podczas zmiany wadzy. Ale
tym razem hoota zajta bya rabowaniem ydowskich sklepw. Cay dzie
wdrowaem po miecie, bo lo nie by zwyczajny dzie. Chodziem pustymi
ulicami miasta, nie wiedzc, dokd id. W kocu znalazem si na ulicy
Kolejowej, na logu ulicy Fredry, naprzeciw domu, w ktrym mieci si
magazyn I owarzystwa Spoem. Dom ten po zbombardowaniu przez Niem- t.
o w pali si przez kilka dni. Dym wida byo z kadego miejsca w miecie.
Ludzie stali, patrzc na poar z daleka, nikt go nie gasi. Stray poarnej nie
byo, bo wycofaa si z miasta, zanim przybyli Niomcy. Tak palio si cigle
na ulicy Kolejowej.
Przed dworcem kolejowym, w miejscu gdzie by przystanek dla doroek,
ludzie siedzieli na walizkach, leay porzucone bagae tych, ktrzy nie mieli
siy dwiga ich w drodze na wschd. Teren pt/cd dworcem wyglda jak
mietnisko. Zachodnia cz budynku dworca zostaa zburzona w trakcie
niemieckiego nalotu. Na torach .lay pocigi, zbombardowane przez
niemieckie samoloty. U niektrych wagonach leeli zabici ludzie, cywilni i

22

wojskowi, i luuary much unosiy si nad ciaami zabitych. Pierwszy raz w


yciu widziaem zabitych ludzi i nie mogem znie tego widoku. I ciekem z
dworca i wrciem do domu. To by straszny dzie \\ moim yciu.
Najstraszniejsze byo zobaczy, ile za moe si wydarzy w cigu jednego
dnia.
W domu nikt nie wiedzia, co si dzieje za bram. Wiedzieli tyl ko, e
Niemcy api ydw, zaganiajc ich do rnych prac, oraz /e rabuj
ydowskie sklepy. A u nas byo cicho i ciemno. Rodzina hala si zwraca
uwag innych na obecno ludzi w mieszkaniu.

Zawoano mnie do wieczornej modlitwy, ktra nie odbya si w


synagodze, lecz na klatce schodowej. Po modlitwie rozpoczy si rozmowy
o biecych problemach. Zadawalimy sobie pytanie, lak to wszystko si
skoczy. Ludzie mieli nadziej, e Francja i Anglia przyjd Polsce z
pomoc. Nie mogli jednak zrozumie, jak to moliwe, e Niemcy tak szybko
i bez walki zajli cae miasto. Ssiedzi wspominali wujka Bernarda i to, co
mwi o sile niemieckiej armii, ktra gotuje si, by podbi cay wiat. Tak
jak w sowach hymnu - dzisiaj Niemcy, jutro cay wiat". Gdy wrciem po
modlitwie do domu, wszyscy leeli ju w kach, zmczeni noc i dniem.
Tylko mama czekaa na mnie. Widzc j powiedziaem Gute Woche!
(dobrego tygodnia). Odpowiedziaa tylko AjWaj!, W jej odpowiedzi czuem
bl i zy. Usiadem przy jej boku, pytajc, czy mog w czym pomc.
Jedyne, czego moja mama chciaa, to ebym si modli o powrt ojca do
domu. Mwia, e to, co stanie si dalej, zaley tylko od Boga. Lec w
ku, mylaem nad tym, co stao si rano w synagodze. Nad tym, jak to
moliwe, e Niemcy, ktrzy wyrzucali, darli i bezczecili wite ksigi, nie
zostali za to przez Boga ukarani.
W domu czekalimy na powrt ojca i wujka. Jednak dni mijay, a ich nie
byo. Pytaem znajomych, ktrzy wracali, czy nie widzieli ich gdzie po
drodze. W odpowiedzi za kadym razem syszaem - nie". Kadego ranka
wychodzilimy z Jakubem za most na ulicy Lwowskiej, oczekujc ich
powrotu. Po dwch tygodniach, wieczorem, wrci mj ojciec. Wrci sam.
Na pytanie, gdzie wujek, nie odpowiada. W kocu jednak wyjani nam, e
zgubili si podczas nalotu w Jarosawiu. Ojciec zosta ranny odamkiem w
nog, gojenie si rany szo ciko, gdy nie byo lekarstw.
W niedziel, 10 wrzenia, wczesnym rankiem Niemcy zaczli apa

ydw do mycia ich samochodw. By to tylko pretekst do tortur, bicia,


targania za brody i pejsy. Tak wygldaa okupacja miasta Rzeszowa przez
Niemcw. Zacz si gd dla ludnoci. W sklepach nie byo co kupi,
piekarnie nie pieky chleba (bo nie byo dostaw mki). Zacz funkcjonowa
czarny rynek towarw spoywczych.
W tym czasie Niemcy nadal atakowali cofajcych si na wschd. Samoloty
bez koca przelatyway nad miastem - kierujc si na acut, atakoway,
powodujc masakry na drogach. W miecie ludzie nie rozumieli tego, co si
dzieje, nie wiedzieli te, co pocz. Ale widok Niemcw upojonych
zwycistwem nad nami martwi nas niezmiernie. Ludzie zaczli wraca do
miasta, do swoich domw, gdy nie byo sensu dalej ucieka. Niemcy i tak
zajli cay teren. Rzeszw by dla Niemcw wanym punktem wojskowym
(strategicznym). Dlatego od razu po zdobyciu miasta zaczli naprawia
szkody, ktre sami wyrzdzili bombardowaniem miasta. I )o tych robt
zmuszali ydw. Pierwsze w kolejnoci byo przygotowanie koszar i szkoy
dla wojska. Tym zajmowaa si niemiecka andarmeria polowa. Wczesnym
rankiem napadali na ydowskie domy i mieszkania. Biciem wypdzali
mczyzn i mode kobiety na ulic. Przed domami czekali Niemcy w
hemach z karabinami go- towymi do strzau. W taki sposb zbierali grupy
ludzi do pracy u koszarach10.
W ten sposb codziennie odbyway si apanki, prowadzone przez
Niemcw i ich pomocnikw (poniewa Niemcy dokadnie nie \\ icdzieli, kto
jest ydem).
To bya cika i dugotrwaa praca. Niejednokrotnie byem bity,
iMHiiewa to, jak pracowaem, nie podobao si Niemcom. Bya to ptaca
przymusowa, bez zapaty i o godzie.
I )rug co do wagi spraw bya dla Niemcw kolej - tory kolejowe i
stacja, ktrej zachodnia cz zostaa zburzona w czasie nalotw. Pod
gruzami musieli lee zabici, poniewa czu byo spod gruzw
nieprzyjemny zapach. Prac t kierowao dwch kolejarzy w mundu- iuch
(kolejarskich), a stra nad nami mieli onierze wermachtu. Ko- i' |ai'/.c ci
obchodzili si z nami gorzej ni Niemcy. Wymiewali nas, luli i popychali.
Ustawiono nas w dwch rzdach, tak by jedna strona pi ula waa cegy a
druga odbieraa gruz. Dookoa nas zebrali si lutz ic. Kady z nich
powiedzia do nas co nieprzyjemnego, cieszyo u li nasze cierpienie. Bardzo
10 W Rzeszowie byo pi takich koszar. Na ulicy Kiliskiego 17 - Puk Piechoty ym
Langiewicza, na ulicy gen. Dbrowskego - koszary artylerii, na ulicy Lwowskiej - '-./ary 20
Puku Kawalerii, przy drodze na Tczyn - koszary 17 Puku Piechoty i ./koa oficerska.

24

mnie martwio, e nasi ssiedzi s za- dowoleni z naszego cierpienia, i nie


rozumiej i Niemcy niszcz l'nlsk i Polakw. Poniewa byem godny i
spragniony, poprosiem icdnego z kolejarzy, by pozwoli mi si napi wody.
On jednak nie zgodzi si, bym odszed od pracy.

Byem wiadkiem wydarze, ktrych nie mogem zrozumie, lak Polak mg


podej do Niemca, proszc, by ten zabra ydowi l-uiy i da jemu. Dla
Niemcw to bya zabawa, w ten wanie sposb rozebrali prawie wszystkich
ydw. Byli tacy, ktrzy pracowali w samych kalesonach. Postanowiem
stamtd uciec. Miaem poranione do krwi rce od podawania cegie, byem
zmczony, godny i spragniony. Udao mi si wmiesza w tum, ktry nas
otacza, i szybko si oddali. Do domu nie wrciem, gdy baem si, e
mnie zapi do innej pracy. Szukaem cichego miejsca na odpoczynek.
Nad Wisokiem znajdowa si stary cmentarz, gdzie ukryem si w
krzakach i przesiedziaem do pnego wieczora. Kiedy odpoczem,
zaczem szuka czego do jedzenia. Za potem cmentarza bya ulica Spytka
Ligizy, ktra prowadzia nad rzek. Stay tam drewniane domki, przy
ktrych byy ogrdki. Znalazem grzdk z ogrkami i zjadem kilka. Kiedy
si ciemnio, wrciem do domu. Bracia leeli ju w kach i czekali z
mam tat oraz Lol na mj powrt z pracy. Siostra podaa mi talerz zimnej
zupy kartoflanej, to byo wszystko, co jadem w cigu tego dnia. Czekalimy
na powrt wujka, ale on nie wraca.
Dni mijay, pracy zarobkowej nie byo. Nie byo te wicej ydw.
Niemcy brali wic take innych do przymusowej pracy, za ktr nie
otrzymywali oni zapaty, a ktrej godziny byy nieograniczone. Bicie
stanowio ich jedyne wynagrodzenie.
Niemcy zaczli swe panowanie w Rzeszowie 13 wrzenia. Niemiecki
komendant miasta wyda rozkaz, e kady sklep bdcy wasnoci yda
musi wywiesi na widocznym miejscu napis sklep ydowski" i Gwiazd
Dawida w niebieskim kolorze o rozmiarach 23 x 23 cm. Oprcz tego
komendant miasta, kapitan Lorenz, ktrego sztab znajdowa si w domu
Szchaitera przy ulicy Grunwaldzkiej, wyda rozkaz, e wszyscy ydzi
posiadajcy samochody, konie, wozy, doroki, rowery, radia, aparaty
fotograficzne, sprzt muzyczny (i wiele innych rzeczy) musz je natychmiast
odda wadzom niemieckim. Tym, ktrzy nie wypeniliby rozkazu, grozia
kara mierci. Niemcy zadali od gminy ydowskiej, by dostarczaa ydw

do rnych prac. Gmina miecia si w rynku pod numerem 21, na


pierwszym pitrze. Co dzie z rana musiaem zgosi si w gminie. Jedn z
prac byo przerobienie budynku szkoy (scholastyki) przy ulicy
Grunwaldzkiej na koszary dla niemieckiej policji. Rano do budynku gminy
weszli Niemcy w hemach, z karabinami i palkami w rkach. Jeden z nich
zada pidziesiciu silnych ydw do cikiej pracy. Dostalimy rozkaz
ustawienia si trjkami przed bram domu. Zostalimy policzeni, l> lo nas
okoo czterdziestu ydw w rnym wieku. Ci, ktrzy nie .lali rwno w
szeregu, dostawali pak po gowie. Razem z innymi /ostaem zaprowadzony
do szkoy. Na podwrzu czeka na nas olicer policji. W pierwszych sowach
kaza nam zdj czapki / !'lw, gdy stoimy przed niemieckim oficerem.
Powiedzia, e w s/.yscy ydzi s winni tej wojny, i zapyta: Zrozumiano?".
Nasz Spowiedzi byo: Jawohl! Potem powiedzia, e nie chce widzie
adnego znaku mwicego, i kiedy bya tu szkoa. Wszystko, co
znajdowao si w budynku: awki szkolne, tablice, katedry nauczy- > iclskie,
musiao by wyniesione na podwrze i spalone. Szybko, niemal w biegu,
zaczo si wynoszenie i palenie inwentarza. Niemcy stali na korytarzach, na
schodach i bili nas pakami, gdzie opado, popychali na schodach. Oprcz
cikiej pracy, bya to rwnie tortura. Tak pracowaem do pnego
wieczora, bez jedzenia i bez odpoczynku. Przed pjciem do domu ten sam
oficer, kt- i \ do nas przemawia, zada, bymy mu podzikowali za to, e
nauczono nas, jak naley pracowa. Kady z nas mia si stawi nazajutrz o
godzinie sidmej. Zapisano nasze imiona, nazwiska, i take dokadne adresy.
W razie gdybymy si nie stawili, wiedzieli, gdzie kadego z nas znale.
W domu zawsze czekano na mj powrt z pracy. Mama umya mi twarz i
rce, podawaa w rondelku troch zupy i kawaek chleba. Ale przed
jedzeniem zawsze prosia, ebym si pomodli. Tego dnia w /> scy zebrali
si dookoa stou, tylko ojciec lea w ku i jcza / In ilu. Od powrotu
skary si, e bol go rany na nogach. Leczono gi > rnymi zioami, bo nie
mona byo dosta lekarstw, ale nic nie i>magao.
Rozmowa zacza si od tego, e nie ma co je, e Niemcy pla- nuj
wygodzi cay nard. Babcia zabraa gos. Ona, ktra przeya pierwsz
wojn wiatow wszystko wiedziaa lepiej. Zapytaem j lak to moliwe, e
Niemcy tak si nad nami zncaj. Czym zawiniem i dlaczego starsi ydzi s
szarpani przez nich za brody i pejsy. W odpowiedzi usyszaem, e na pewno
grzeszyli i spotyka ich za t o kara.

26

%
jednego
t

Rozpocza si rozmowa o wujku. Zastanawialimy si, co


mona zrobi, eby go odnale. Wedug mojego ojca, naleao
go szuka w Jarosawiu. Pojawiao si pytanie, jak si tam dosta,
gdy droga bya niepewna i nie byo komunikacji. Nikt, kogo
pytalimy, nic o nim nie wiedzia. Jedyne, co mwili, to e w
okolicy Jarosawia byo cikie bombardowanie, e wielu ludzi
zgino. Nie byo innej rady, jak czeka. Poszlimy do ek ze
zami w oczach. Nazajutrz czeka nas kolejny ciki dzie. Rano
poszedem do pracy w szkole. Byem jednym z pierwszych,
ktrzy si stawili. Baem si, e mog mnie szuka w domu i
wezm do pracy mojego chorego ojca, dlatego przyszedem przed
czasem.
Kiedy czekaem na podwrzu, zostaem zawoany przez
z Niemcw. Kaza mi wyczyci jego cholewy. Poniewa by bar
dzo zadowolony z mojego czyszczenia, w nagrod da mi p
chleba i tubk sera do smarowania. To by dobry pocztek dnia.
Pobiegem do domu, eby zanie rodzinie jedzenie, ktre
dostaem, i natychmiast wrciem do szkoy. Zebraa si ju
wiksza grupa, jednak nie byo wszystkich. Kiedy przyszli
pozostali, podzielono nas na dwie grupy. Jedna pojechaa do
tartaku po deski na budow dwupitrowych ek. Druga, w ktrej
byem ja, pojechaa do jednego z dworw znajdujcego si po
drodze do Gogowa 11. Moja praca polegaa na wypenianiu
siennikw som potem kady przechodzi przez niemieck
kontrol. Soma w sienniku miaa lee rwno, a siennik mia by
dokadnie wypchany. Potem zaadowano je na samochody i
wywieziono do policyjnych koszar.
Cay dzie na ziemi na klczkach - tak pracowaem. Od czasu
do czasu przychodzili Niemcy, krzyczc: Los! Los! Schnell fafluchte Jude! Bili nas i kopali dla rozrywki. Pracowaem tak do
pnego wieczora, rce miaem pokaleczone drzazgami ze somy.
Kiedy ostatni samochd zosta zaadowany, okazao si, e nie ma
dla nas w nim miejsca. Kazano nam ustawi si w szeregu i zmuszono do wysuchania przemowy jednego z Niemcw.
Powiedzia, e kar za nasze lenistwo bdzie pieszy powrt do
cza.

11 Nie pamitam dokadnie, do ktrego. Wydaje mi si, e to by dwr


Jdrzejowi-

miasta, do naszych domw. Zwrciem si do Niemca z prob


aby zabra mnie
ilo samochodu, bo jestem bardzo zmczony, godny i nie jestem w sianie
pj pieszo. Powiedziaem take, e zblia si godzina policyjna, e ydom
nie wolno przebywa na ulicy. Odpowiedzi Niemca by sadystyczny miech
i kopniak w brzuch. Powiedzia do umie z pogard Szaise!, wsiad do
samochodu i odjecha. Caa na- /n grupa zostaa na miejscu, nie wiedzc, co
pocz. Rozpocza .iv narada. W kocu postanowilimy, e musimy wrci,
aby nie martwi naszych rodzin. Przed wiaduktem nad torami zatrzyma nas
patrol niemieckiej andarmerii. Z daleka usyszaem: Halt! I Innie Hoch!
Poniewa bya ciemna noc, nie widziaem niczego ilookoa, ani ywej duszy.
Wtem zjawio si przed nami czterech Niemcw. Zaczli nas bi karabinami,
a potem zaczli zadawa l>\i.mia: kim jestemy?", skd jestemy?" co tu
robimy?". Odium icdzielimy, e jestemy ydami i pracujemy dla
niemieckiej policji w koszarach. Niemcy w trakcie tego ledztwa wiecili
nam lul u kami w oczy i przeszukiwali kieszenie. Miaem w kieszeni - ink |.ik
pozostali - kilka rzep, ktre zerwalimy na polu przed dwo- itfin Potem
usyszelimy: Hine Legen! i kazano nam wszystkim pooy si na chodniku
przed wiaduktem. Znowu zaczo si bicie I kopanie. Dostaem kopniaka w
ucho. Przed powaniejsz ran ilhlonio mnie jedynie to, e miaem zaoon
na uszy czapk. I ftjjtcm na zimnej ziemi, bojc si poruszy. Jeden z
Niemcw Wiedzia, e zastrzeli kadego, ktry si poruszy. Nie rozumial* m. ink to moliwe! Nie wierzyem, e to wszystko dzieje si na- | M .iv
I. /acz pada lekki deszczyk, przemokem, byo mi zimno, tt ||alcj leaem
na ziemi. Syszaem silnik zbliajcego si samo- H<H M Okazao si, e
przyjecha oficer andarmerii. Po krtkiej nwninwie z Niemcami, ktrzy nas
zapali, podszed do nas, trzyma w jednej rce rewolwer, a w drugiej latark.
Kaza nam wsta # gu mi. Pomylaem, e jeli kaza nam wsta, to moe nie
ma M I I I I . I H I do nas strzela. Po krtkim ledztwie zacz nam grozi. IW
udzia, e za niestosowanie si do niemieckich praw powinna MM spotka
surowa kara, gdy ten, kto nie przestrzega godziny |*>lt' s inej, zostaje na
miejscu zastrzelony. Ktry ze starszych y- /wrci si po niemiecku do
Niemca'z prob aby nam wyba- / I Tumaczy, e zaistniaa sytuacja nie
jest nasz win e w przyszoci postaramy si wypenia wszystkie przepisy
wadz niemieckich. Bardzo prosilimy, eby nas zwolni, bo jutro musimy si
stawi do pracy w koszarach niemieckiej policji. Widziaem, jak oficer
chowa rewolwer do kabury, i zrozumiaem, e zagroenie mija. Oficer
andarmerii powiedzia, i zaprowadzi nas na rynek. Po drodze ludzie

28

odczali si od grupy i wracali do swych domw. Byem jednym z ostatnich


w grupie, ktrzy doszli do rynku. Niemiec zatrzyma samochd i powiedzia
weg. Ostatkiem si zaczlimy si rozbiega w rnych kierunkach.
Przechodzc koo samochodu oficera, powiedziaem: Danke Schn. Kiwn
gow i zapyta, ile mam lat. Odpowiedziaem, e trzynacie. Zaczem i w
kierunku ulicy Mickiewicza, trzymajc si blisko murw domw, by w razie
potrzeby mc si schowa. Deszczyk pada z maymi przerwami. Byem tak
przemoczony, e a kapaa ze mnie woda. Wreszcie dotarem do domu.
Bramy domw byy zamykane na noc, tak e nie mogem wej.
Wiedziaem, e nawet gdybym zacz puka w bram, nikt by mi nie
otworzy ze strachu przed pijanymi Niemcami, ktrzy niejednokrotnie
napadali na ydowskie domy, bili, rabowali i gwacili kobiety. Nie majc
wyjcia, zaczem delikatnie puka w bram. Na szczcie mama nie spaa,
czekaa na mj powrt i co chwilk wychodzia na podwrze, by sprawdzi,
czy nie nadchodz. W kocu usyszaa szmer od strony bramy, podesza i
zapytaa: Mosze to ty?". Poprosiem, eby szybko otworzya, widziaem
bowiem zbliajcy si patrol niemiecki. Mama posza po klucze, ale wrcia
bardzo szybko. Wszedem do bramy, trzsc si z zimna i ze strachu. W
mieszkaniu mama pomoga mi zdj mokr odzie, daa mi such koszul
nocn i pooya do ka. Po chwili przyniosa ciep ceg i uoya w
nogach, ebym nie dosta zapalenia puc. Daa mi take talerz gorcej zupy i
kromk chleba. To byo moje jedyne jedzenie od rana. Nie byo wicej.
Bracia moi spali, ojciec lea w ku, ale nie spa. Babcia wstaa i pooya
rk na moim czole, po czym powiedziaa, e nie mam gorczki. Zaczy si
pytania. Lola zapytaa, dlaczego nie uciekem. Potem dyskutowano o
wydarzeniach dnia. Wnioski byy smutne, nie wiedzielimy, co przyniesie
kolejny dzie. Wierzylimy, e Anglia i Francja przyjd narodowi polskiemu
z pomoc e to cierpienie wkrtce si skoczy.
Rany na nogach mojego ojca zaczy si goi, ju nie mia bole- ici. co
niezmiernie mnie cieszyo. Cigle trway narady na temat mojego wujka,
ktry dotd nie wrci ze wschodu i nie wiedzieli- \tu\. czy yje, czy zosta
zabity.

(! ld jest najcisz kar dla czowieka. Cierpienie godu byo mc ilo


zniesienia. Szczeglnie trudne byo dla matek, gdy mae l/K-ci prosiy o
kawaek chleba, ktrego nie miay. Nie ma chyba w K-ks/ej boleci dla
matki ni widok godnych dzieci. To cierpienie Mil/iaem w oczach mojej

matki.
Zycie ludnoci ydowskiej zostao zniszczone, przestay istnie wn/ystkie
instytucje niosce pomoc, takie jak: szpital ydowski, l' ni starcw,
sierociniec, kasa pomocy, partie ydowskie i ydow- k .i i'111 i na. Rnego
rodzaju warsztaty przestay pracowa, handlarze pi zestali handlowa.
Handlarze zmuszani byli do otwierania Alt pi iw, mimo e cay towar zosta
im wczeniej przez Niemcw tthruny. Przeprowadzane przez Niemcw
apanki do prac przymu- towych rujnoway ycie ydowskich rodzin. ydzi
przestali pracow n i w swoich zawodach. Zabrano im narzdzia, maszyny,
wszystkie materiay, ptno, nici, guziki, skry... W dalszym cigu pracowaem w szkole przy ulicy Grunwaldzkiej. Pracowaem tam jako hi/.|i v.
Czyciem Niemcom cholewy, zamiataem i myem podogi w
pomieszczeniach mieszkalnych. Szorowaem korytarze, my- KM H okna,
czyciem klozety. Jednak wszystkie przybory do sprztam.i musiaem
przynosi z domu. Dugo dnia pracy bya nie- iigfunie/ona. Czasami moim
nadzorc by podoficer policji, czow i e k bez serca i sumienia, ktry zawsze
potrafi znale jaki po- W .H I. hy mnie ukara biciem. W zimne deszczowe
dni wysya <iiie, bym zamiata podwrze lub zbiera spadajce z drzew
licie, tajnego dnia posa do zbierania lici wiksz grup ludzi. Jednak
/In.mi ich wszystkich byo niemoliwe, poniewa licie, jak to bywa
jesieni cigle spaday. Postanowi nas za to ukara. Pnym wtcv/orem
przed zwolnieniem nas do domu zebra wszystkich y- ifcHs na podwrzu i
wygosi przemow. Obarczy nas win za wywoanie wojny i okaza
niezadowolenie z wykonanej przez nas pn> > Za kar musielimy biega
dookoa podwrza. Po tej lekcji" zostaem zaproszony do dalszej pracy na
nastpny dzie". Niemcy grozili surow kar, gdyby przyszo nam do gowy
nie stawi si do pracy.
W domu, jak co dzie, czekano na mj powrt. Jak zwykle zasypywany
byem pytaniami o przebieg dnia. Mama, widzc mnie przemoknitego,
trzscego si z zimna i godu, pakaa. Zdejmowaa ze mnie mokre ubrania i
suszya je na kolejny dzie pracy Martwia si, e mog dosta zapalenia
puc, a w tych warunkach bez pomocy lekarskiej leczenie byo szczeglnie
trudne. Staraem si uspokoi mam, mwic jej, e cikie czasy wkrtce
si skocz cho sam w to nie wierzyem. ydzi mwili, i trzeba wierzy i
prosi Boga o opiek nad nami - Jego Narodem Wybranym. Ale nasz Bg
nie by litociwy dla Swego Narodu.
Pewnego dnia Niemcy postanowili przerobi teren podwrza szkolnego
na parking dla swoich samochodw. Trzeba byo wyci drzewa, ktre

30

zawadzay", wyrwna teren i wysypa go wysok warstw spalonego


wgla (ulu), ktry Niemcy nazywali Szlak Praca ta bya ponad moje siy.
Od razu z samego rana zostaem wziy wraz z innymi ydami do
elektrowni, skd adowalimy szlak" na samochody. Nie mogem podnie
opaty ze szlak", poniewa bya bardzo cika. Jeden Niemiec pobi mnie i
skopa za to, e jestem - jak on to okreli - leniwy". Kaza mi po tym wej
na samochd i wyrwnywa to, co wrzuc inni. Poniewa ludzie pracowali
w ogromnym stresie (byli bici i kopani), wiksza cz szlaki" ldowaa na
mnie. W kocu samochd by peny. Teraz mielimy jecha i rozadowa j
na podwrzu szkolnym. Czuem, e duej nie znios tej tortury. Czekaem
na odpowiedni sposobno, by uciec z tego pieka. Ale poniewa pilnowano
nas bardzo dokadnie, okazja do ucieczki si nie nadarzaa.
Zacz pada deszcz, stao si to kolejnym powodem niezadowolenia
Niemcw. Bili nas i krzyczeli, bymy szybciej pracowali. W trakcie pracy
spadem z samochodu, upadajc na gow. Rozciem sobie czoo i krew
zacza mi zalewa oczy. Niemcy patrzyli na mnie i miali si. Podoficer
policji zawoa mnie, kijem popchn do wyjcia, kopn i kaza i.
Wrciem do domu. Mama obmya mnie z brudu i krwi, zrobia opatrunek i
pooya do ka, poniewa bardzo bolaa mnie gowa.
W domu panowa smutek. Nikt nie wiedzia, co bdzie z nami jutro. Poza
tym zbliaa si zima, nie byo opau, nikt nie zarabia, imitowa gd i
znikd nie byo pomocy. Suchaem tego ze cinitym sercem. Codziennie
widziaem, jak apano ydw do przy musowej pracy, za ktr nie dostawali
adnej zapaty. Do tego do- liodzi strach o wujka, ktry do tej pory nie
wrci do domu. Jak mielimy dalej y?
W nastpnych dniach ukrywaem si wraz z ojcem, by nie by /apanym
do przymusowej pracy. Naszymi kryjwkami najczciej . K ciemne
piwnice lub strych. Jednak nie zawsze udawao nam % skutecznie ukry.
Zdarzao si, e wraz z Niemcami przycho- il/ili tak zwani pomocnicy",
rekrutujcy si z miejscowej ludnoci, i im wiedzieli, gdzie szuka.
Pewnego dnia nie zdylimy si z ojcem ukry i zapano nas na ulu \
Kopernika 24. Zebrano zapanych ydw przed bram na tej ulic> i
ustawiono w trjkach. Pilnowali nas onierze z karabinami. Ojciec, widzc,
co si dzieje, kaza mi ucieka. Nie chciaem. ' lu ulem i razem z nim, by w
razie potrzeby mu pomc. W ko- >u ulegem jego probom i wyrwaem si
stamtd. Do domu nie m u u ' l e m wrci z obawy przed ponownym
zapaniem, dlatego u k t \ l e m si na starym katolickim cmentarzu na kocu
ulicy Mick i e w i c z a . Byem pewien, e tu Niemcy mnie nie znajd. Siedzc

ciszy midzy krzyami, mylaem, jak wielki musi by to H r / e c h .


Wiele rnych myli kbio mi si w gowie.
Wieczorem przeskoczyem przez mur cmentarza na ulic Spytka I Igi/y i
przez dziadowski ogrd" wrciem do domu. Ojciec wtfH il pniej. Zosta
w tym dniu wzity na now placwk, ktra /miniowaa si na terenie
kocioa polowego, obok miejskiego parku n.i ulicy Reformackiej.
< >|ciec opowiada, e robota zacza si jak zwykle od bicia i krzykw.
Pniej kazano im biega dookoa magazynu. Ojciec poprosi niemieckiego
oficera, aby go z tego zwolni, gdy by rantu u nog i cigle jeszcze kula.
Niemiec stwierdzi, e ojciec jest Itniwy i musi go za to ukara. Powiedzia,
i ten, kto nie moe bie g a . ma wystpi. Oprcz ojca wystpio jeszcze
kilku ydw nadziei, e zostan zwolnieni. Niemiec ustawi ich wszystkich
w szeregu, kaza im skaka, robi przysiady i abki". Znca si nad
niewinnymi. Od tego momentu postanowiem si ukrywa, b\ nie pracowa
dla Niemcw. W adne dni uciekaem z domu nad rzek i siedziaem w
wysokich krzakach. Pozostawaem tam, dop ki nie zaczyna mi doskwiera
gd. W deszczowe dni ukrywaem si w domu.
Ktrego dnia do domu wrci mj wujek. By ciko ranny, opiera si
na kulach. By nie do poznania. Przed wojn mody, adny, zdrowy,
umiechnity, teraz do domu wrci kaleka o ku lach. Opowiada, co si
przez cay ten czas z nim dziao. Rannego w nogi, zabrano go do punktu
zbornego dla rannych podczas bombardowa. Mia odamki w nogach, a do
operacji nie byo warun kw, wic grozio mu zakaenie krwi. Cierpia
strasznie, ale znikd nie byo pomocy.
W Jarosawiu Niemcy zaczli zabiera jecw wojska polskiego.
Zabierano wszystkich modych mczyzn, nawet cywilw. Niemiecki oficer
kaza zorganizowa pomoc lekarsk dla rannych Wujkiem zaj si wtedy
niemiecki sanitariusz, a poniewa wujek mwi po niemiecku, mogli si
porozumiewa. W zamian za pomoc wujek odda mu swj zoty sygnet.
Niemiec wrczy mu za to kule i powiedzia, e planowane jest wysanie
wszystkich jecw do Niemiec. Doda, e tam bdzie im dobrze". Kiedy
wujek usysza te informacje, powzi decyzj o ucieczce z tego miejsca.
Poszed wieczorem do miasta i zwrci si do miejscowych ydw o pomoc.
Poniewa by ranny, gmina wynaja dla niego furmank i posano go do
Rzeszowa, do domu, na dalsze leczenie.
Po raz kolejny nie udao mi si uchroni przed prac przymusow.
Zapano mnie wraz z innymi ydami. Zapdzono nas wszystkich na plac
zbioru sprztu wojennego", ktry znajdowa si przy ulicy gen. Langiewicza.
tuk u

32

Usytuowany by midzy potem koszar artylerii a torami kolejowymi


naprzeciwko tartaku Szypera. Moim zadaniem byo gromadzenie pociskw
do armat rnego kalibru, czyszczenie ich, a potem ukadanie do skrzy,
gdzie czekay na wywz. Robota bya cika, a Niemcy zncali si nad nami,
bili nas i gonili po placu dla zabawy.
Nastpnego dnia przydzielono mnie do czyszczenia dzia przeciwlotniczych. Stay lufami do ziemi, nowe, jeszcze nieuywane. To bya
praca od witu do zmroku. Aby tego dnia ponownie nie
lM*"< nas do innej pracy, poprosilimy Niemca, by odprowadzi !<> i
iininy ydowskiej. Stamtd kady z nas poszed do swego
(iHl/icnnie wychodziy jakie nowe rozporzdzenia przeciwko lak choby to
z dnia 1 grudnia 1939 roku, mwice, e /ydzi musz nosi biae opaski z
Gwiazd Dawida. We- iNkg Mir/dzenia, opaska miaa mie dziesi
centymetrw szero- i n i iwiazda Dawida osiem centymetrw dugoci i
szerokoci. iMtMstosowanie si do zarzdzenia przewidywano surow kar
li Inne/y mier.
Din mnie osobicie byo to ciosem. Ju nie mogem swobodnie flplMm
si po ulicach miasta, przez opask wszdzie byem wi- 4M#m Zaczy
zdarza si nieprzyjemne wypadki. Uciekajc Mad Niemcami, cigany
byem przez Polakw. Jednak najcisze || AP pnit /cnie kadego dnia na
warunki panujce w domu. Na gd, cN ipa nic mamy i braci.
N m l a l si ukrywaem, ale mimo to znw zostaem zapany do My
przymusowej. Tym razem do pracy w prywatnym gimnazjum MAtkim przy
ulicy Moniuszki. Budynek ten, tak jak budynek przy ulicy Grunwaldzkiej
ju wczeniej przeze mnie opisany z o s t a zamieniony na koszary. Koszary te
zostay zajte przez mleck policj - Szupo, oddzia komunikacji drogowej.
Po zamian u - s /koly na koszary Niemcy pozostawili niewielk grup y- do
ich prywatnej obsugi, do prac, takich jak: mycie korytarzy, (bodw,
pomieszcze mieszkalnych, czyszczenia ubra i butw, gumow ych paszczy
oraz cholew.
Poniewa mwiem po niemiecku, zostaem wybrany przez jednej > '
oficerw, ktrego okreli mog jako stuprocentowego hitle- n-wia. Kady
yd by dla niego wrogiem Niemiec. Uwaa, e wina za wywoanie wojny
ley po naszej stronie i wszyscy ydzi drogo za to zapac
Nie rozumiaem, dlaczego mi to wszystko mwi i czego wa- . iw ic
ode mnie chcia. Wysuchiwaem tego wszystkiego w milcze niu. On by
przecie niemieckim oficerem, Oberleutantem - jak mgbym si sprzeciwi

mu w czymkolwiek?
Robota dla tego Niemca nie bya atwa. Grymasi na wszystko, o robiem,
wszystko, co robiem, nie podobao mu si. Najgorsz

34

prac stanowio czyszczenie jego ubra, bo oficer zazwyczaj jedzi motorem lub
otwartym samochodem. Byo to szczeglnie uciliwe w deszczowe dni, gdy
wraca ze suby w cakowicie uboconym ubraniu. Swoj zo oczywicie
wyadowywa na mnie, poniewa to przecie ja byem odpowiedzialny za zy stan
polskich drg.
Wszystko ma lni i byszcze jak nowe". To byy sowa skierowane przez
Niemca w moj stron, Niemca grocego mi rewolwerem. Odpowiedziaem tylko:
Jawohl, panie oficerze!"... Nie wiedziaem, co pocz... Omieliem si zapyta,
od czego mam zacz moj prac, w odpowiedzi usyszaem: Nie pytaj, tylko rb"
- i poszed.
Wziem hem, dugi gumowy paszcz i poszedem do studni, na drugi koniec
podwrza. Zaczem od paszcza. Pooyem go na stole i szorowaem z caej siy,
potem obmyem hem i zabraem si za cholewy. Oczyciem je z bota i zaczem
pastowa, aby byo tak, jak da, aby byy jak nowe. Ze wszystkich si chciaem
go zadowoli i to tylko po to, by bicie nie byo zapat za moj cik prac.
To wszystko dziao si w trudnym okresie mojego modego ycia, jesieni 1939
roku. Byem godny, bity, szykanowany, byo mi zimno. Czekaem koca tego
dnia, aby min jeszcze jeden dzie niewoli.
Wieczorem, kiedy ju odpocz, przyszed sprawdzi, czy wszystko jest
zrobione wedug jego yczenia. Staem za nim i baem si, e co mu si nie
spodoba, i wtedy... kto wie, co mnie moe spotka z jego strony? Po tej kontroli
otrzymaem rozkaz, by zanie wszystko do jego pokoju. Przez krtk chwil
cieszyem si, mylc, e ju wkrtce zwolni mnie do domu. Jeszcze czyciem
szczoteczk jego rangi, kiedy wpad do pokoju jak piorun i krzyczc, zacz mnie
bi. Nawet nie pakaem... Ju si przyjo, e tak wygldaa niemiecka zapata za
dzie cikiej pracy. Po caym tym zajciu zapytaem tylko, czy mog ju i do
domu. Usyszaem, e to nie koniec mojej pracy. Wyprowadzi mnie na podwrze,
gdzie sta jego zabocony motocykl. Zapyta mnie, czy myl, e mj Pan Bg
wykona za mnie t prac...
Nie wytrzymaem i wybuchnem paczem. Powiedziaem, e jestem zmczony,
godny, e nie jadem cay dzie i moe mnie nawet zastrzeli. Kiedy wyrzuciem
to wszystko z siebie, zamilkem i znieruchomiaem. Niemiec wyszed bez sowa.
Byem pe- w ien, e poszed po rewolwer i jak wrci, to z pewnoci mnie za li/.eli.
Ale on wrci ze skrzanym rapnikiem w doni i zacz mi nim grozi. Mwiem
gono po niemiecku, e jestem godny i /mczony, tak aby usyszeli mnie inni

35

niemieccy oficerowie. Miaem nadziej, e ktry z nich si nade mn zlituje.


Wtedy mj <>licer zaprowadzi mnie do kuba z odpadkami i kaza mi je. Po- \s
iedziaem, e w odpadkach nie ma chleba, e niczego z tego, co icsi w kuble, mnie
jako ydowi je nie wolno.
W odpowiedzi usyszaem, e ydzi s gorsi od wi, i to, co icst w kuble, jest
za dobre dla mnie. W kocu dostaem od niego pl bochenka chleba, ser do
smarowania i puszk zupy grochowej. Po raz pierwszy w moim yciu jadem
wwczas niekoszerne jedzenie. Czuem, e grzesz przed Bogiem. Jadem i
prosiem Go o przebaczenie.
Po jedzeniu zabraem si do oczyszczania motocykla z bota. Pamitam, e
woda ze studni bya lodowata. Z zimna bolay mnie donie, mimo to czyciem
motocykl, niepewny, czy moja praca /.idowoli Niemca. W kocu, pn noc, po
wykonaniu zadania pozwoli mi pj do domu.
Zbliay si wita ydowskie, Nowy Rok - Rosh HaShana, Inni HaKipur Dzie Sdu i wito Kuczek - Chag HaSukkot. Myy to bardzo wane wita dla
ydw. Niestety, wszystkie synagogi byy zamknite. Nie mona byo si w nich
modli, poniewa /ostay zrujnowane przez obuzw, naszych byych ssiadw.
Soboty i wita w tradycji ydowskiej przeznaczone s na mod- lilw i
odpoczynek. Poniewa istnia zakaz gromadzenia si wikszych grup ludzi w
jednym miejscu, spotkania takie jak te, ktre przed wojn odbyway si w
synagogach, teraz byy niemoliwe. Zbierajcy si pomimo zakazu, naraali si na
mier. Taka bya kara za niezastosowanie si do tego przepisu. Jednak ze wzgldu
na wag wit, a take poniewa my ydzi zawsze bylimy wiernymi sugami
Boymi i wierzylimy, e dziki zachowaniu jego przykaza nadal bdziemy si
cieszy Jego opiek starano si to kontynuowa. Starszyzna jednoznacznie
stwierdzia: Czyme jest Hitler wobec naszego Boga", dlatego w kadym domu, w
tajemnicy, zaczy si zbiera grupy ydw (minia), by si modli. W piwnicach,
na strychach zbierali si mczyni i modlili si tam, bdc pod staym nadzorem
kobiet i starszych dzieci, ktre w razie niebezpieczestwa miay informowa o
zbliajcym si zagroeniu. Kiedy tylko Niemcy byli w pobliu, zalegaa cisza i
trwaa, dopki nie znikli z okolic domu.
Zncanie si Niemcw nad ydami nie miao granic. Mj ojciec rwnie sta si
ich ofiar. Tato pracowa w magazynach wojskowych na terenie kocioa
wojskowego w pobliu parku miejskiego. Tam jeden z niemieckich oficerw - dla
zabawy, eby rozmieszy pozostaych Niemcw - podpali ojcu brod. Wedug
jego opisu niemieccy onierze najpierw posadzili go na beczce i zwizali mu z tyu
rce jego wasnymi szelkami. Pniej jeden z nich podszed do ojca z noyczkami i
zapyta, miejc si, czy chce si pozby brody.

36

Tato milcza, spuci wzrok, nie chcc widzie tego, co si dzieje dookoa.
Wtedy podszed do niego drugi Niemiec z zapalniczk i po prostu podpali mu
brod. Tato bardzo cierpia, nie mg znie blu po oparzeniach twarzy i ucha.
Prbowa uciec pomimo zwizanych na plecach rk. Jednak Niemiec, ktry sta na
drodze jego ucieczki, kopn ojca tak, e ten upad. Upad na ziemi i zosta tak
dotkliwie pobity, i nie mg usta o wasnych siach. Wieczorem, kiedy wszyscy
skoczyli prac, tato zosta wzity do domu przez ydw, ktrzy z nim pracowali.
Teraz mielimy w domu dwch chorych, mojego ojca, ktry mia spalon twarz,
i wujka Bernarda z rannymi nogami. Ich pooenie byo bardzo cikie, cierpieli, a
na dodatek byli - jak m) wszyscy - godni.
Jednak najgorsze byy codzienne apanki. Niemcy nie liczyli si przecie z tym,
e ludzie s chorzy, e nie s zdolni do pracy. Chory yd, jeli zosta zapany, od
razu posdzany by o uchylanie si od pracy. Musiaa go za to spotka surowa kara,
ktra niejednokrotnie koczya si dla niego trwaym kalectwem bd mierci.
Widziaem raz takie wymierzanie kary. Kilku Niemcw zapao chorego yda,
pobili go kijami, a pniej zabrali si do tzw. robienia gimnastyki", czyli zmuszali
go do wykonywania abek", biegania. Wszystko odbywao przy akompaniamencie
krzykw.
pt/v uyciu kijw a do momentu, kiedy ofiara upada na ziemi. A tedy czowiek
w nie by ju zdolny nawet do podniesienia si \\ lasnych siach. Wieczorem po
pracy pozostali wsptowarzysze niedoli zanieli go do domu.
I acy byli wszyscy Niemcy bez wzgldu na jednostk, w jakiej lu/yli, i stopie
wojskowy. Tak wic codziennie trzeba byo wymyla nowe kryjwki, by nie
wpa w rce Niemcw. To wcale nu byo atwe, gdy Niemcy byli w swej pracy
bardzo dokadni.
Iabcia miaa dobry pomys, jak uchroni nas od pracy przymu- lowej.
Postawilimy w przedsionku mieszkania kubei z odpadkami. Kn/dy Niemiec po
otworzeniu drzwi czu okropny fetor unoszcy / kuba i ju nie wchodzi dalej.
Zazwyczaj krzycza: Jude raus! i odchodzi. W ten sposb udawao nam si
ukrywa przez jaki /as Ale niezbyt dugo.
lo by dopiero pocztek, zapowied tego, co jeszcze czekao Adow. Rabowano
majtki, zmuszano ydw do niewolniczej pra- v, bito. Zdarzay si przypadki
gwacenia dziewczt12. Ja w dal- /\m cigu pracowaem dla Niemcw. Wiele
cierpie przysparza ni oficer, u ktrego pracowaem, ale c byo robi.
Wysuchiwaem cigle tych samych stwierdze o winie ydw za rozptanie
wojny, nigdy nie odpowiadaem na to innymi sowy, jak tylko: Ja- /(/' tak jest".
Nic wiem, co pewnego dnia we mnie wstpio, ale odwayem tl i
12(lc/ywicie, o tym nie mona byo mwi gono, bo mogo si to le skoczy A* nlinr gwatu.

37

odpowiedziaem temu Niemcowi, e niemoliwe jest to, o co n.i. /\ dw posdza.


My przecie nie chcielimy wojny, nawet woj- tkii mc mamy, nie mamy swego
kraju. Jake to moliwe, bymy mieli walczy przeciwko narodowi niemieckiemu.
Jego odpowied bya straszna. Zerwa si jak dziki zwierz i napad na mnie, bijc
rupnikiem, gdzie popado. Wedug niego sprzeciwiem si samemu Millerowi i
musiaem ponie za to kar.
In/ wicej nie wrciem do pracy w gimnazjum eskim. Zapa- M) mnie i
pracowaem w szkole handlowej przy ulicy Poniatow- rfUcgn. Budynek tej szkoy
rwnie zosta zamieniony na koszary wnmachtu. Zaczem pracowa przy
budowie ek pitrowych dla
Niemcw. Wyjtkowo mielimy nad sob do przyzwoitego Niemca, ktry nas nie
kara i nie bi. To bya wielka rzecz znale Niemca-czowieka. Poniewa by
zadowolony z mojej pracy, ktrego dnia poprosiem go o kawaek chleba.
Pozwoli mi pj do kuchni wojskowej po porcj zupy, ktra zostaa po
rozdzieleniu obiadu dla Niemcw.
W koszarach znajdowaa si specjalna grupa Niemcw, ktrzy zajmowali si
leczeniem chorych koni. Pewnego dnia zostaem przydzielony do grupy
weterynarzy, do pracy w stajni przy chorych zwierztach. Byo nas dziesiciu
ydw w tej grupie. Naszym zadaniem bya opieka nad komi, czyszczenie,
wyrzucanie gnoju, cielenie somy i prowadzenie koni na codzienny spacer. Z
czasem zostaem pomocnikiem jednego z Niemcw, rymarza z zawodu. Stosunki
midzy nami ukaday si poprawnie, nie dokucza mi. a nawet na moj prob
uczy mnie rymarstwa, oraz - co najwaniejsze - pomaga mi w zdobywaniu chleba
i kartofli dla rodziny. Taka sytuacja nie trwaa dugo, poniewa po pewnym czasie
wysano tych Niemcw dalej na wschd.
Przez pewien czas dniami i nocami bez ustanku przejeday przez Rzeszw:
kawaleria, piechota, czogi, samochody pancerne, stra poarna, samochody
ciarowe wiozce odzie, samochody amfibie i co nas bardzo dziwio - piekarnie"
do pieczenia wieego chleba dla Niemcw.
Zaczynaem podziwia i docenia niemiecki porzdek, nawet wod przywozili
swoj. Przypomniaem sobie wtedy sowa wujka sprzed wojny o potdze
niemieckiego wojska. Teraz na wasne oczy miaem okazj zobaczy ich si.
Pomylaem ze smutkiem: Kto da rad tym Niemcom?".
Moj now placwk stay si koszary 20 Puku Kawalerii, znajdujce si za
mostem nad Wisokiem. Byo nas tam pidziesiciu ydw. Prace byy rne.
Sprztalimy pomieszczenia mieszkalne, czycilimy stajnie, zamiatalimy teren
koszar. Dostaem prac w kuchni polowej, a moim zadaniem byo dostarczanie
opau do piciu piecw. Nie byo mi atwo, rbaem drewno, pilnowaem, by ogie

38

nie zgas, w midzyczasie szorujc naczynia kuchenne szczotk i piaskiem. Nie


miaem dowiadczenia w wykonywaniu takich prac, wic to, jak pracowaem,
czsto nie podobao iv Niemcom. Stao si wane to, kim by mj nadzorca. Czy
by /lowiekiem, czy wilkiem z lasu".
I )zie za dniem czekalimy na pomoc wiata, Anglii czy Francji, ik>c Moskwy.
Ale jak to mwi: Nie ma dychu, nie ma sychu, nie ma pomocy od nikogo". Nie
byo wiadomo, jak y, by przey. A domu skoczyy si oszczdnoci, panowa
gd, a dzieci prosiy
mkolwiek do jedzenia. Oprcz maych dzieci mielimy w domu Iw ocli chorych,
ojca i wujka. Wszystkie wysiki kierowalimy, by /doby dla nich lekarstwa.
Zaczem organizowa", to znaczy Iun4 lekarstwa z niemieckich samochodw.
W kadej kabinie niemieckiej ciarwki znajdowaa si apteczki / czerwonym
krzyem na wieczku. Jak tylko udawao mi si ntcspostrzeenie dosta do takiej
apteczki, zabieraem bandae, K f i / . maci. Braem tylko kilka rzeczy, tak by nie
wzbudzi podej- /en (idyby mnie na tym zapano, nie wyszedbym ywy. Ale kto
*lcdv o tym myla?
/ kocem listopada 1939 roku wadza niemiecka postanowia i*/epiowadzie
rejestracj ludnoci ydowskiej w Rzeszowie. A /budzio to podejrzenia co do
naszego dalszego losu. Ludzie
*ied/ieli, e co si za tym musi kry. Nie wiedzieli tylko co.
l'o rejestracji ydw, Gmina ydowska codziennie musiaa do- >ii. /.i
Niemcom odpowiedni liczb robotnikw. U nas w domu
n 11.10 ja doprowadzia do ktni midzy wujkiem i babci. Wujek i u/.il, e
powinnimy natychmiast ucieka, bo tu moe nas czeka
me mier. Siedziaem obok babci, trzymajc j za rk. Babcia i paczem
powiedziaa, e to chyba koniec wiata, i dodaa: Boe pOfti> nam
nieszczliwym". Potem zmwia jak modlitw i po oliwili drcym gosem
powiedziaa do nas: Wy modzi uciekajcie, h>ki|d was wasze nogi i oczy ponios
ja jestem ju za stara, aby si bra na tuaczk w tak cikim czasie. Wol zosta tu,
w moim W/ku, nigdzie nie pjd"; to byo jej postanowienie. Babcia wstaa /
miejsca i zacza pakowa rzeczy dla wujka na drog. Rodzice twierdzili, e zblia
si zima i ciko byoby w taki czas tua si m.ilymi dziemi. Postanowili zosta
w domu. Ciotka Elka take
I .I la z nami w nadziei, e wojna wkrtce si skoczy. Nadal i'Mt owaem w
koszarach i mimo e praca bya cika, pracowaem
Irinie. Dziki temu zawsze udawao mi si zorganizowa co do jedzenia dla mojej
rodziny. Pewnego dnia dostaem od Niemca sucharki i chleb, a z kuchni zabraem
kilka kostek zupy grochowej I To by dobry, ale niebezpieczny dzie... Nie

39

mogem przeniesi przez bram koszar jedzenia, poniewa wszystko zabierano na


wartowni, przy akompaniamencie bicia. Umwiem si wic z moim modszym
bratem Jakubem, aby przyszed pod pot koszar, obok kasztanowca, i by podkopa
ziemi pod deskami potu. Cze I kaem tam na niego z moj zdobycz i podaem
mu, by j zanis; do domu.
Kiedy pnym wieczorem wrciem z pracy w domu, panowaa cisza. Mama z
Natanem i moj siostr Lol siedzieli na ku, a jedyne, co widziaem, to ich
zapakane twarze. Na moje pytanie, I co si stao, nie byo odpowiedzi. Dopiero po
jakim czasie powie I dziano mi, e tej nocy Bernard opuszcza dom i udaje si na
wschil przez San do Lwowa.
Na Sanie znajdowaa si wtedy granica midzy Niemcami i Zwizkiem
Radzieckim. Przejcie na stron sowieck byo pod kar mierci zabronione.
Pomimo to zbieray si grupy ludzi pr I bujcych przedosta si na drug stron,
wybierajce ucieczk, byl nie pozostawa pod okupacj niemieck.
Nad Sanem pracowali szmuglerzy, ktrzy za stosown opa!;i przeprawiali
ludzi na drug stron. Zdarzay si jednak sytuacje, c taka grupa ludzi zostaa
przyapana przez patrol niemiecki lub sowiecki, ktry strzela do uciekinierw.
W domu wujek stara si przekonywa, e wszyscy powinnimy opuci
Rzeszw. Suchajc tego, co mwi wujek, pomylaem, c moe powinienem
pj z nim. Poprosiem go, by mnie ze sob.i zabra. W domu zapanowaa cisza...
Byem prawie pewien, e rodzice si zgodz. Wtedy mama popatrzya na mnie ze
smutkiem w oczach i rozpakaa si. Przez zy powiedziaa do mnie: Nie jeste
sierot, zostaniesz z nami, i to, co stanie si z nami, stanie si te i z Tob".
Poegnanie z wujkiem byo bardzo smutne, tak jakbymy egnali kogo, kto
umiera, a nie odjeda. Po jego odejciu babcia odmwia modlitw, ktra miaa
nam wszystkim zapewni opieki,' Boga. Jednak jej proby i modlitwy nie zostay
wysuchane. Z dnia na dzie byo coraz gorzej... Do miasta przybya niemiecka
adminiNiemieckim komisarzem by czowiek o nazwisku Pavlu, Mfclorem
magistratu zosta folksdojcz Twardo, a komendantem I ^^I I rzeszowskiego Niemiec
Pavlu (po nim przyszed Ehaus). / administracj przybya take komenda gestapo.
Komenda znajdowaa si przy ulicy Jagielloskiej, rg Skarbowej tfpnu Wanga. Po
przybyciu tej bandy, ycie ydw zamienio ^jM pieko.
Miaem przydzielony do robt magistrackich, to znaczy dla M' 1 Kadego dnia
musiaem si zgosi w stranicy, na ulicy I^Bicwicza przy bramie podwrza.
Ustawiano nas w pitkach, iMhzy straak o nazwisku Krl przydziela nas do
rnych prac.
Wchodziem w skad grupy, ktra zasypywaa schrony wykopa- 9!/ przed

40

wojn ktre miay suy podczas nalotw niemiec- tllll Moje stanowisko pracy
znajdowao si na placu Wolnoci, MMI budynkiem Ubezpieczalni Spoecznej, na
cmentarzach: y- AiWtkim przy ulicy Sobieskiego i starym katolickim, przy ulicy
%tofciewicza. Naszym nadzorc by pan Gliwa. By okrutny dla /!<"w, bi nas
bez przyczyny kijem po to tylko, by pokaza swoj fcl/t,' nad nami 13. Schrony
byy szerokimi i gbokimi doami m ktiicie zygzaka, przykrytymi drewnianymi
deskami i pap tekow Jednak nie uywano ich podczas nalotw. Mwio si, e
tglwony na cmentarzu ydowskim zrobiono dla nieboszczykw.
Kona na twarzy mojego ojca nie goia si dobrze; dziao si tak, pimtcwa nie
mona byo dosta potrzebnych lekarstw. W zwizku lytn ojciec nadal ukrywa
si przed apankami do pracy przymuW kocu dostalimy upragniony list od wujka Bernarda. Pisa ze I urowa.
Informowa, e jest zadowolony, e nareszcie pozby si Mlfmcw, w licie jeszcze
raz nas prosi, abymy si ratowali. To l)rl ostatni list od wujka, ju nigdy wicej
nie mielimy od niego wiadomoci. Wujek by kim wyjtkowym. Czsto
wspominalimy ^n zdolnoci do przewidzenia tego, co Niemcy zrobi z ydami. i
jgle mielimy jednak nadziej, e Pan Bg zlituje si nad nami.

131'rzed wojn czowiek ten zamiata ulice naszego miasta, by dozorc w domu 1*4< ulicy
Baldachwka w domu Wolfa Karpia.

41

Moj kolejn prac byo zamiatanie ulic. W grupie, w ktrej pracowaem, byo
okoo dwudziestu ydw, kilku modych w moim wieku i kilku starszych,
niezdolnych ju do innych robt. Jak zwykle byem godny, a dugo dnia pracy
bya nieograniczona Pierwszego dnia zaczem prac o dwunastej. Na stranicy dostalimy mioty, rydel, dwa rczne wzki do zbierania mieci i dwie opaty.
Naszym nadzorc by zawodowy zamiatacz ulic, ktry nazywa si Bben. Zwierz,
ktry nie potrafi mwi, on po prostu rycza i toczy pian. Na dodatek znajdowa
przyjemno w biciu ydw drkiem od mioty. Pracowalimy w grupie. Bben
ustawia nas na gocicu. Szedem pierwszy z rydlem, oczyszczajc ulic z
koskiego gnoju, przylepionego do bruku. Za mn rodkiem ulicy szed nastpny
yd, odgarniajc mieci na prawo i lewo. Pniej szo dwch ludzi, ktrzy
zgarniali zebrane mieci do rynsztoka. Przy rynsztoku stao dwch kolejnych ludzi,
z ktrych jeden zamiata mieci na kupki, a drugi zbiera je opat do wzka. Tak
mniej wicej wyglda skad grupy mieciarzy. Zamiatanie zaczlimy od stranicy
przy ulicy Mickiewicza, potem sprztalimy Rynek Gwny, pniej dookoa
magistratu, ulic Kociuszki, plac Farny, ulic 3 Maja, Zamkow Podzamcze, ulic
Chopina, Naruszewicza i w kocu budynek stranicy. Praca nie koczya si po
przejciu tej trasy. Przed bram stranicy Bben ustawia nas w dwjki. Trzeba
byo czeka, a dyurny straak odbierze nasze narzdzia pracy. Czasami straak
mwi Bbnowi, e w jakim miejscu jest nadal brudno. Trzeba byo wraca i
posprzta jeszcze raz.
Jednak najcisz dla mnie prac byo wyadowywanie wagonw wgla dla
elektrowni miejskiej. Kady z wagonw way midzy dwadziecia a czterdzieci
ton. Po dniu zamiatania ulic, bez odpoczynku i prawie zawsze na godniaka,
dodatkowe wyadowywanie wgla byo ponad moje siy. Ale nie miaem innego
wyjcia. Pracowalimy zazwyczaj pod nadzorem Polakw. Ludzie ci dostali pod
swoj opiek" ydw chyba tylko po to, by si na nich mci i dokucza im.
Czsto po tak pracowitym dniu nie miaem nastpnego dnia siy do pracy. Nasi
nadzorcy nie aowali nam kija, poganiali, abymy jak najszybciej skoczyli
wyadowywanie wagonu. A ja byem godny, poraniony, pobity, brudny od wgla,
poniany przez... naszego byego ssiada. On syty, ciepo ubrany, w futrzanej
czapce, w nieprzemakalnym paszczu, w butach z byszczcymi cholewami, cieszy
si z naszego cierpienia.
Poniewa pracowalimy ponad 15 godzin dziennie bez odpoczynku, pojawi si
problem bardzo wany z punktu widzenia religijnego. Nie moglimy odmawia

42

wieczornej modlitwy, w ktrej uczestniczy miao co najmniej 10 osb (minian).


Podczas tej modlitwy odmawiao si kadisz - modlitw za dusze zmarych. Nie
majc innego wyboru, postanowilimy da Bbnowi apwk, aby pozwoli nam na
odpoczynek, podczas ktrego moglibymy si modli. Kosztowao to nas pudeko
egipskich papierosw, ale w kocu moglimy si pomodli. Modlitwa odbya si
przy ulicy Dymnickiego, tu po zachodzie soca. Musielimy by bardzo ostroni,
aby nas Niemcy nie zapali lub by kto z urzdnikw w magistracie na nas nie
donis. ydom przecie zabraniano suy Bogu.
Moje prace dla magistratu byy rne. Wyrwnywaem teren nad Wisokiem,
wyadowywaem wgiel, wywoziem nieczystoci i sprztaem w miejskiej rzeni.
Pracowaem take przy rozmontowaniu gazowni miejskiej, przy regulacji brzegw
Wisoka, przy burzeniu murw starego cmentarza ydowskiego". Cegy z murw
cmentarza, dwch zburzonych synagog oraz z czci nagrobkw zostay zabrane
przez chopw z okolicznych wsi, ktrzy przyjechali po nie wozami. le
wspominam prac przy ulicy gen. Dbrowskiego u doktora Ehausa, przy remoncie
domu i ogrodu, zabranych adwokatowi Liwo. Nie tylko doktor Ehaus by
nieprzyjemny, rwnie ekip remontow trudno byoby nazwa anioami.
W jesienne, zimne i deszczowe dni, ogrodnik pan" Drozd zmusza nas do
przewracania ziemi. Stalimy w bocie, przemarznici, przemoknici, bez jedzenia.
Trzeba byo mie duo szczcia, by nie dosta bicia w cigu dnia.
Od wujka Bernarda cigle nie byo wiadomoci. Kto powiedzia, e
prawdopodobnie zosta wysany ze Lwowa na Syberi. Kolejny powd do smutku...
Rana na twarzy ojca nie chciaa si goi, bardzo cierpia. Jego choroba nie
zwalniaa go jednak od pracy. Pewnego dnia i on zosta zapany do pracy
przymusowej. Przy robocie cierpia bardziej od innych, a na dodatek Niemcy
dokuczali mu w nieludzki sposb.
Zabrano mnie na now placwk do fabryki broni Cegielskiego. Przed
wysaniem do Niemiec trzeba byo oczyci z piasku wszystkie maszyny zasypane
przez uciekajce wojsko polskie. Czyciem je z piasku, smarowaem smarem,
pakowaem w ty papier, a pniej wkadaem do skrzy. Nasz prac kierowali
Niemcy, ktrych rzd polski sprowadzi do Rzeszowa jeszcze przed wojn do
budowy COP-u (Centralny Okrg Przemysowy). Teraz nosili opaski ze
swastykami. Pracowaem te w Pastwowych Zakadach Lotniczych (PZL-u).
Naszym zadaniem byo przygotowanie fabryki, tak by mona byo wznowi
produkcj silnikw, tym razem do niemieckich samolotw.
Biuro Gminy ydowskiej zostao przeniesione na ulic Boni- cz 8, do domu
jubilera Szifa. Powstaa Rada ydowska i utworzono ydowsk policj. Nosili
granatowe uniformy, granatowe czapki policyjne z niebieskim otokiem. Na

43
czapkach znajdoway si okrge metalowe tarcze wielkoci okoo piciu
centymetrw z Gwiazd Dawida. Niestety, nasza Rada ydowska nie miaa si
czym pochwali, jeli chodzi o dziaalno na rzecz ydw z Rzeszowa i powiatu
rzeszowskiego. To nie byli ludzie, ktrzy starali si dopomc innym. Bardzo
rnili si od tych, ktrzy przed wojn stworzyli dla dobra gminy takie instytucje,
jak szpital ydowski, dom starcw, sierociniec czy ochronk dla dzieci. Przed
wojn istniaa te kuchnia, gdzie mona byo nieodpatnie dosta co do jedzenia,
oraz Aksanat Orachim - zajazd dla przejezdnych z bezpatnym noclegiem i
posikiem. Teraz o takiej pomocy nie byo mowy. Ludzie do Rady ydowskiej
wybrani zostali przez gestapo i byli mu we wszystkim posuszni. Przeoonym
Gminy ydowskiej w Rzeszowie zosta adwokat, doktor Kleinmann, a jego
zastpc - adwokat Benek Kahane. Byli przedstawicielami ydw i reprezentowali
ich w kontaktach z gestapo. Gestapowcami natomiast byli: major SS Mack,
komendant powiatowy Pavlu i doktor Ehaus. Tego ostatniego nie mog nazwa
czowiekiem, bo by wyjtkowym sadyst. Szczeglnie lubi si znca nad
modymi kobietami. Jego ulubion zabaw byo ich bicie. Kiedy przechodzi obok
grupy pracujcych kobiet, zawsze potrafi wyszuka sobie ofiar, ktr katowa.
Skierowano mnie ktrego dnia do pracy w firmie o nazwie Kir- choff, ktra
zajmowaa si budow drg. Niemcy pokrywali drog asfaltem i do tej pracy brali
ydw z miasta. Poniewa kadego dnia gino kilkoro ludzi i kadego dnia wielu
byo rannych, cigle zabierano wic nowych ydw.
Firma Kirchojf bya prywatna. Zaoga skadaa si z niemieckich cywilw,
ktrym zaleao na szybkim ukoczeniu pracy. Dlatego nie przejmowali si ani
naszym zdrowiem, ani naszym yciem. Lubili przychodzi na odwiedziny" z
pakami w rkach i bi nas bez adnej przyczyny. Staraem si, aby nie dosta tak
pa po gowie. Wiedziaem, e moe si to skoczy mierci albo, co gorsze,
kalectwem. Pomimo e praca bya cika, nadal j wykonywaem. Tylko w ten
sposb mogem pomc rodzinie, ktra godowaa. Dziki pracy przy asfaltowaniu
drogi miaem kontakt z Polakami, u ktrych mogem wymieni koszule na troch
ziemniakw albo bochenek chleba. Przecie w domu na mj powrt czekali mali
bracia. Czekali z nadziej, e moe przynios im co do jedzenia, e uda mi si co
zorganizowa" lub wyprosi.
Mordowanie ludzi byo na porzdku dziennym. Nie byo dnia, aby nie zgino
kilku ydw, zabitych przy pracy czy w trakcie apanki. ycie yda nie miao
adnej wartoci. Kady Niemiec bez wzgldu na jednostk, w ktrej suy, mia
prawo bez adnej przyczyny zabi yda.

Rozdzia II
To nie by dobry dzie. W drodze do pracy zostaem zapany przez dwch
esesmanw. Na gowach mieli stalowe hemy, a w rkach karabiny
maszynowe. Krzyknli w moim kierunku: Halt! Stanem przed nimi z
rkami do gry. Zaczem im tumaczy, e pracuj przy asfaltowaniu
drg, ale na nic zday si moje tumaczenia. Tymczasem zapano jeszcze
kilku ydw i ju nie byem sam. Niemcy zabrali nas do budynku Rady
ydowskiej i wtrcili do ciemnej piwnicy. Przed wejciem do budynku
zobaczyem trzy ciarwki wojskowe na numerach SS. Do piwnicy
cigle przyprowadzano ydw zapanych na ulicach i w domach. Piwnica
powoli zaczynaa si przepenia, robi si coraz wikszy cisk. Nie
wiedzielimy, w jakim celu nas Niemcy tu gromadz. Jednego byem
pewien, nie wryo to niczego dobrego. Ludzie snuli przypuszczenia, e
pjdziemy na rozstrzelanie za tych wszystkich, ktrzy nie zgaszaj si do
pracy. Pord zebranych byo wielu modych ydw, mniej wicej w
moim wieku. W kocu poinformowano nas, e zostaniemy wysani do
obozu pracy w Pustkowie koo Dbicy. Esesmani do spki z Judenratem i
granatow policj wypenili piwnic okoo stupidziesicioma ydami.
Nie pamitam, jak dugo byem w zamkniciu, ale dla mnie trwao to
wieczno, bez jedzenia, bez wody do picia.
Midzy godzin 15 a 16 zaczto nas wyprowadza z aresztu, jak si
okazao, do rejestracji przed wywozem do obozu w Pustkowie. Z piwnicy
wyprowadzio mnie dwch esesmanw. Jeden z nich trzyma mnie za
konierz, a drugi szturcha karabinem w plecy. W ten sposb zostaem
doprowadzony do stolika, przy ktrym siedziao dwch oficerw.
Zapytali mnie, ile mam lat. Odpowiedzi- em, e czternacie. Oficer
krzykn: Na samochd!" i esesmani wrzucili mnie na ciarwk.
Mama dowiedziaa si, i mnie zapano, dowiedziaa si te, gdzie
mnie zabieraj. Przysza prosi, aby zlitowano si nade mn. Mwia, e
jestem jeszcze may i saby, e nie nadaj si do cikiej pracy.
Odpowiedzi na pacz i proby by sadystyczny miech Niemca. Potem
uderzy mam rapnikiem w gow. Widziaem to, stojc na ciarwce.
Ciarwce, ktra jechaa do Pustkowa, miejsca, skd si nie wraca...
Samochody zostay zaadowane ydami. Niemcy grozili nam, e jeli

46

ktry bdzie prbowa ucieka, to go zastrzel a dodatkowo za kar


zginie jeszcze dziesiciu ydw. Przed wyjazdem samochody przykryto
plandek. W ciarwce byo bardzo ciasno i gorco.
Za kadym samochodem jecha motocykl z przyczep w ktrym
siedzia oficer z karabinem maszynowym. Usyszaem rozkaz: Odjazd!"
i samochody ruszyy z miejsca. Syszaem krzyk mojej mamy, woaa:
Strze si!", Uwaaj na siebie Mojszee i wr do domu z Bosk
pomoc!".
Jechalimy bardzo powoli, dlatego e ciarwki byy przeadowane,
poza tym napdzane byy na gaz drzewny. Co jaki czas
zatrzymywalimy si, aby dosypa drzewa do kota, wtedy esesmani
uderzali kolbami karabinw w brezent. Bya to odpowied na bagania o
wod lub proby o pjcie na stron". Ludzie nie wytrzymywali i
zaatwiali swoje potrzeby, stojc jeden obok drugiego. To byo co
strasznego. Smrd i cisk. Czuem, e za chwil upadn, e duej nie
utrzymam si na nogach...
Nareszcie samochody stany, ludzie zaczli mwi, e to ju
Pustkw. Byo mi cakiem obojtne, gdzie jestemy, byleby tylko wyj z
tego przekltego samochodu. W kocu otworzono tyln klap i
usyszaem krzyki: Raus! Zszedem z samochodu i natychmiast ustawiem
si w szeregu do apelu. Niczego nie widziaem, poniewa silne reflektory
wieciy mi prosto w oczy.
Oficer SS da rozkaz, abymy usiedli na ziemi w szeregach, po piciu.
Siedzielimy bez czapek na gowach... liczono nas i liczono... wydawao
mi si, e trwa to bez koca.
W kocu Niemcy zabrali mnie do mycia i czyszczenia samochodw.
Trzeba byo z daleka nosi wod wiadrami. Zaczem si przyglda
miejscu, w ktrym si znajdowaem, by si zorientowa, gdzie jestem.
Ciemny las, doy, boto, pnie drzew, krzyczcy i bijcy Niemcy...
Nie wiedziaem, gdzie jestem i co si ze mn dzieje. Syszaem, jak
niemiecki oficer skary si, e nie jest zadowolony z tego transportu
rzeszowskich ydw, e przywieziono mu dzieci i starcw, a on nie ma
zamiaru robi tu szkoy ani domu starcw. Powiedzia, e potrzebuje
ydw do roboty.
Bardzo dokadnie oczycilimy samochody, co bardzo ucieszyo
Niemcw. Kolejnym rozkazem byo, ebymy ustawili si do apelu. Pada
deszcz, a ja si z tego deszczu cieszyem. Miaem nadziej, e zmyje ze

mnie cay niemiy zapach. Ciemn deszczow noc zaprowadzono nas do


budynku, ktry by w trakcie budowy, a ktry mia nam suy za miejsce
tymczasowego pobytu. Ostrzeono nas przed wejciem, e kto bdzie
prbowa ucieka, zostanie zastrzelony. Leaem na twardym betonie i nie
mogem zasn. Co jaki czas przechodzi patrol SS. wiecili nam
latarkami w oczy i liczyli, czy wszyscy jestemy. Leelimy na betonie
jeden obok drugiego, w smrodzie i cisku. Powtarzaem sobie, e to
niemoliwe, e to wszystko nie dzieje si naprawd, e to jaki straszny
sen. Nocn cisz przeryway od czasu do czasu wystrzay, to esesmani
zabawiali si w ten sposb.
Pierwszy raz w yciu znajdowaem si sam poza domem, bez rodziny,
i to jeszcze w tak strasznych warunkach. Mylaem o mojej mamie,
mylaem, jak przyjmie pewnego dnia wiadomo o mojej mierci.
Pustkw by przecie dla ydw synonimem pewnej mierci. To byo
pieko, z ktrego si nie wraca ywym. Pustkw by cmentarzem dla
tysicy ydw z caego powiatu od Tarnowa po Przemyl.
O wicie Niemcy obudzili nas biciem i krzykiem. W rwnych
szeregach, jeden za drugim mielimy i do pracy. Prowadzono nas przez
ciemny las. Nie wiedzielimy, dokd i w jakim celu idziemy, co wicej,
znw musielimy si obej bez jedzenia i picia. Pamitam, e po drodze
odmawiaem porann modlitw, ktr znaem na pami. W kocu
doprowadzono nas do torw kolejowych. Kolej, w wagonach
towarowych przywieziono ydw z Tarnowa i Dbicy. Poprosilimy ich o
kawaek chleba, a oni podzielili si z nami swoim skromnym
poywieniem14.
Zaczy przychodzi grupy ydw z obozu w Pustkowie. Patrzc na
nich, nie mogem uwierzy, e mona doprowadzi ludzi do takiego stanu
fizycznego wyniszczenia. Wygodzeni, brudni, wysmarowani botem i
cementem, obdarci, niektrzy ranni, nierzadko kulejcy. A mimo to
musieli pracowa. Pracowa a do mierci. Patrzyem na ten straszny
obraz wyniszczenia ludzkiego i przypomniaem sobie sowa wujka
Bernarda o niemieckim planie unicestwienia, wymordowania caego
Narodu ydowskiego na wiecie. Teraz, pomylaem, przysza nasza
kolej.
Esesmani doprowadzili nas do wagonw stojcych na torach. Kady
14 ydzi z okrgu Tarnowa i Dbicy przyjedali codziennie rano do pracy, a wie czorem wracali do swoich domw. Tak byo Niemcom wygodniej.

48

yd musia wzi z wagonu kostk betonu do brukowania drg w


Pustkowie. Na pocztku nie zrozumiaem, o co chodzi, nie byem w stanie
nawet podnie takiej kostki betonu. Esesmani zaatakowali nas pakami,
bili, gdzie popado. Nie majc innego wyjcia, podszedem do wagonu i
wziem kostk betonu na plecy, zaczem maszerowa za innymi w gb
lasu, nie majc pojcia, dokd. Za nami szli esesmani z psami i poganiali
nas biciem.
Ludzie zaczli pada na ziemi. Wikszo osb w mojej grupie bya
mniej wicej w moim wieku i ciko byo im znie panujce w
Pustkowie warunki. Byem pewien, e nie przeyj tego dnia, to, co si
dziao, przechodzio moje najgorsze wyobraenia.
Od torw kolejowych do miejsca zoenia kostek byo okoo trzech
kilometrw. Chodzilimy tam i z powrotem, dopki nie wyadowalimy
wagonw. By ju pny wieczr, kiedy skoczylimy. Zmczony, pobity,
z poranionymi rkami byem prowadzony do obozu pod eskort
esesmanw. W drodze do obozu Niemcy zncali si nad nami, dali
marszu w rwnych i zwartych szeregach. Na dodatek yczyli" sobie
piewu na ustach dla ich rozrywki. Przed wejciem do obozu dostalimy
karteczki z napisem Fruh- stuck - niadanie" i Mittag - obiad", z
piecztk Waffen SS, to bya zapata za cay dzie cikiej pracy.
Moja sytuacja w obozie bya katastrofalna. Ze wzgldu na to, e byem
may i saby, niemieccy majstrowie nie chcieli mnie bra do pracy, a co za
tym idzie, nie dostawaem jedzenia, cierpiaem gd. Ja i kilku innych
znajdowalimy si w takiej sytuacji przez kilka tygodni. Nasza grupa
zwrcia si w kocu do Komitetu Rady ydowskiej z prob, by
pozwolono nam wrci do domu. Niestety, bez skutku. Rada ydowska
nam nie pomoga.
Dni byy zimne i deszczowe, a nasze ubrania letnie. Wszystko byo
przeciwko nam, nawet pogoda. W kocu si rozchorowaem. Byem
przezibiony, miaem katar i biegunk. Poszedem do izby chorych po
pomoc. Przyja mnie ydowska lekarka z Dbicy, ktra przyjedaa, by
pomc nam nieszczsnym. Po krtkim badaniu postawia rwnie krtk
diagnoz: Nie mog ci pomc". Zaczem prosi, paka, baga, by
postaraa si co zrobi, eby zwolniono mnie do domu. Powiedziaem jej,
e nigdzie nie pracuj, a na dodatek zebraa si ju caa grupa chopcw z
Rzeszowa, ktrzy s w podobnej sytuacji. Zamknici w obozie - bez
rodziny, bez opieki.

Lekarka, ktrej imienia nie znam, posza do komendanta obozu,


prosi, by zwolni nas niezdolnych do cikiej pracy i pozwoli wrci do
rodzin w Rzeszowie.
W odpowiedzi komendant obozu, kapitan SS zarzdzi: Dwa tygodnie
cikiej pracy dla tego cierwa i sprawa bdzie skoczona".
Po tym spotkaniu z komendantem obozu dokadnie wiedziaem, co
mnie czeka. Esesmani, ktrzy eskortowali nas do obozu, po drodze zncali
si nad nami. Zaczlimy od biegu w bocie i padania do bota. Mokrzy,
brudni i godni wrcilimy do hali fabrycznej na nocleg. Leaem na
twardej pododze i zastanawiaem si, co mog zrobi w tej sytuacji.
Podjem decyzj o ucieczce z tego przekltego miejsca, pytanie tylko, jak
i gdzie? Tej nocy do hali przyszli esesmani z rapnikami i kijami. Biciem i
krzykiem wyganiali nas, bymy wyszli na zewntrz. Leaem na pododze
i udawaem, e pi, bo nie chciaem wyj na chodny wiatr i deszcz.
Leaem skulony pod cian mylc, e uda mi si zosta w hali. Wszyscy
ydzi ju wyszli, a ja udziem si, e o mnie zapomn. Wtedy wrcio
dwch esesmanw, weszli, by znale tych, ktrzy nie wyszli. Pobili mnie
za kar i wyrzucili na plac przed hal, pomidzy wszystkich ydw.
Na rozkaz ustawilimy si w szeregu. Niemcy przechadzali si midzy
rzdami i bili nas pakami, karabinami. Starali si uderza w gow. Po
takim uderzeniu czowiek by praktycznie skoczony. Zasaniaem si
rkami od takich uderze. Niemcy szaleli. Nie mogem zrozumie, jak to
moliwe, by napada na niewinnych, bezbronnych ludzi, by znca si w
tak okrutny sposb. Stalimy w szeregu, suchajc przemowy: Kto nie
bdzie wiernie suy wadzy niemieckiej, nie bdzie suy Hitlerowi,
zostanie ukarany kar mierci".
Przekona nas miao to, co zdarzyo si pniej. Niemcy wywoali
nazwiska kilku ydw, rzekomo posdzonych o sabota i prb ucieczki z
obozu. Zostali za to skazani na mier przez powieszenie. Poniewa na
szubienicy nie byo do miejsca, Niemcy pognali ich pod cian hali i
tam rozstrzelali.
To nie by koniec moich cierpie tej doby. To, co do tej pory si
zdarzyo, byo tylko przygrywk". Po dokonaniu mordu Niemcy
zayczyli sobie, bymy piewali. Bylimy w strasznym stanie, stalimy
przed szubienic przed cian mierci i piewalimy w tym okropnym
miejscu, nie majc wyjcia. Staem na placu przed hal i nie byem
pewien, czy to, co si dookoa mnie dzieje, moe by prawd, czy to nie

50

jest senny koszmar? Pna noc, deszcz, szalejcy Niemcy, ktrzy bij nas
kijami, pakami, karabinami, gdzie popadnie... Ktry z nich uderzy mnie
w twarz, straciem rwnowag, poczuem, e padam na ziemi. Kto
stojcy za mn zapa mnie za konierz i podtrzyma, mwic: Stj
rwno, bo ci zabij". Wiedziaem, e to moliwe, ale zadaem naiwne
pytanie: dlaczego?" Bo jeste ydem" - usyszaem, a to jest Pustkw i
std si nie wraca". To, co syszaem w Rzeszowie o tym miejscu, nie
miecio mi si w gowie, ale nawet bdc tu i widzc to wszystko, nie
mogem uwierzy, e to si dzieje naprawd.
Nagle pad rozkaz Marsz!". Gdzie? Dokd? Nie wiedzielimy.
Zaprowadzono nas do lasu, gdzie ydzi wycinali drzewa. W doach po
korzeniach zebraa si deszczwka. Gdy doszlimy do tego miejsca,
Niemcy dali rozkaz biegiem marsz". Krzykiem i biciem zmuszali nas do
biegania. Ludzie padali jeden po drugim, w tych doach wypenionych
wod, byli ranni, pobici do krwi. Wiedziaem, e musz biec..., ten kto
upad, ju nie wsta... Podczas biegania po bagnach" zgubiem but, wic
biegem w jednym bucie.
Po powrocie do obozu siedziaem na ziemi i pakaem, pakaem z
bezsilnoci i blu. Pomoc w tym przekltym miejscu bya czym
zapomnianym.
Pomimo nocnej tortury, musiaem rano przed wyjciem do pracy
stan wraz ze wszystkimi na apelu. Podeszlimy do bramy, gdzie czekaa
stra, esesmani z pakami i karabinami. Sta tam te niemiecki majster,
cywil, ktry kierowa prac. To on wybiera ludzi do pracy. Popatrzy na
mnie, na dwch moich kolegw i zauway, e jestemy w okropnym
stanie. Zacz si mia. Wskaza na nas, bymy wystpili z szeregu.
Wyszlimy przed szereg i czekalimy na jego decyzj. Po chwili ju nie
byem sam, obok mnie zbierali si podobni do mnie nieszcznicy. Majster
zmieni co do nas zdanie i zada innych ydw do pracy, ale oficer SS
nie chcia nas wymieni. Sytuacja bez wyjcia. Majster krzycza Szaise! i
wcieka si, e takich ludzi daj mu do roboty. W kocu kazano nam
wrci do szeregu.
Poniewa nie pracowaem, nie dostawaem przydziau ywnoci, a
mimo to musiaem przez cay dzie przebywa na zewntrz, przy
porzdkowaniu terenu obozu.
Po nocnym bieganiu okazao si, e jestem ranny w nog. Poszedem do
lekarki, starszej pani, kobiety, ktra bardzo staraa si pomc chorym,

mimo e, niestety, nie miaa jak. Lekarstw przecie nie byo. Ale
pamitam jej dobre sowa. Pokazaem lekarce moj nog. Jedyn pomoc
jakiej moga mi udzieli, bya rada, bym stara si utrzymywa ran w
czystoci. Odpowiedziaem, e to niemoliwe, poniewa nie mam butw.
Pani doktor wzia mnie do izby chorych. Tu na ziemi leeli ludzie, byli w
strasznym stanie, w ostatnich minutach swojego ycia, bez pomocy. Nie
byo nikogo, kto podaby im kropl wody, potrzyma za rk w ostatniej
chwili przed mierci. Lekarka przesza pomidzy umierajcymi na ziemi.
Widziaem, jak ociera zy. Szedem za ni paczc nad ich losem, losem,
ktry wiedziaem, e przyjdzie mi z nimi dzieli. Zatrzymalimy si przy
jednym z lecych. Pani doktor pochylia si nad nim, a potem odwrcia
si do mnie i powiedziaa: We sobie jego buty, on ju ich nie
potrzebuje, on nie yje". Wydawao mi si, e mwi to do kogo innego. Z
wielk obaw i wstydem zaczem ciga buty z ng zmarego. Czuem,
e popeniam straszny grzech. Przez gow przesza mi myl, i kiedy
kto z moich ng zdejmie te buty.
Podzikowaem pani doktor i zapytaem, czy wie, jak mgbym si
std wydosta, bo tu skazany jestem na pewn mier. Zwierzyem si jej,
e jestem tu ju od tygodnia i nie bior mnie do adnych prac, a poniewa
nie pracuj, nie dostaj jedzenia. Goduj tak od tygodnia wraz z ca
grup do mnie podobnych chopcw z Rzeszowa.
Pani doktor zwrcia si ponownie do komendanta obozu z prob by
zwolni do domu tych, ktrzy nie nadaj si do pracy. Jednak komendant,
oficer SS, zadecydowa, e nikt nie zostanie zwolniony z obozu, e mamy
tu zosta i pracowa. Potem zapyta nas, kto nie chce pracowa. Doda,
eby taka osoba wysza z szeregu, wtedy on jej pomoe. Wiedziaem, co
to moe oznacza.
Do naszej rzeszowskiej grupy przyczono kilku chopcw z Brzeska,
ktrzy byli w podobnym stanie i podobnej sytuacji. Oni te chcieli wrci
do domu, do swoich rodzicw. Jeden z nich podnis rk i poprosi
Niemca o pomoc. Podeszli razem z pani doktor do tego oficera, proszc o
zwolnienie z obozu. Chopiec by ranny, jego noga bya cakiem
spuchnita. Odpowiedzi byo jak zwykle bicie. Pobita zostaa take pani
doktor, a chopiec, poniewa nie mg usta na chorej nodze, zosta zabity.
Tak wyglda koniec tego pitnastoletniego dziecka.
Stalimy w szeregu, suchajc przemowy oficera, w ktrej grozi nam
mierci za niewykonywanie niemieckich rozkazw. Zapyta, czy

52

zrozumielimy, co powiedzia. Musielimy chrem odpowiedzie:


Jawohl! - tak jest". Nieustannie mylaem o czekajcej mnie tu w
Pustkowie mierci. Widziaem, co si dookoa dzieje, a nadzieja, e mnie
zwolni opucia mnie cakowicie. Wiedziaem, i moje dni s policzone,
e to tylko kwestia czasu. Problemem byo, gdzie i jak ucieka? Nie
znaem okolic Pustkowa, a do Rzeszowa wraca nie mogem. Wysano
mnie do obozu i gdybym zosta w Rzeszowie zapany przez gestapo, na
pewno by mnie zastrzelono. Myli o ucieczce staway si coraz bardziej
natarczywe.
Towarzyszyy mi wszdzie. Leaem na zimnej pododze i cay czas
zastanawiaem si, jak std uciec - nawet spa nie mogem.
Z powodu zimna zacz mi dokucza pcherz. Co chwilk musiaem
biega do latryny. W ciemnoci deptaem po ludziach, a po powrocie
okazywao si, e kto zaj ju moje miejsce.
Aby nie by sam, bo samemu trudno, zwrciem si do mojego kolegi
z Rzeszowa z pytaniem, czy nie chciaby, abymy trzymali si razem.
Zgodzi si i teraz byo nas trzech: ja, mj kolega Emanuel Tirszfeld i jego
brat Sije Tirszfeld. Do mnie natomiast zwrci si mody chopak z
Brzeska o imieniu Josef. On te chcia do nas doczy. Zarwno ja, jak i
bracia Tirszfeldowie chtnie si zgodzilimy. al nam byo tego chopca.
Podzieliem si z kolegami myl o ucieczce, chciaem, by stao si to tej
nocy. Kady z nas myla o tym samym. Teraz pozostawao pytanie, jak to
zrobi?
Miaem plan. Pod pretekstem pjcia noc do latryny mona by
wyrwa si z obozu. Za latryn znajdowa si pot z drutu kolczastego.
Poniewa latryna zasaniaa to miejsce przed oczami niemieckiej stray,
stwarzao to moliwo ucieczki przez pot. Pn nocjeden po drugim
wychodzilimy do latryny, aby uciec. Poniewa za potem co chwil
pojawia si patrol, musielimy odczeka na odpowiedni moment. Z
latryny wyszlimy, czogajc si w kierunku potu. Najpierw czogaem
si ja, za mn Josef, a z nim bracia Tirszfeld. Podkopaem ziemi pod
drutem i podniosem drut, podpierajc go kawakiem drzewa.
Przeczogalimy si pod spodem i po chwili bylimy po drugiej stronie w
ciemnym lesie.
Zaczlimy si zastanawia, w ktrym kierunku mamy i. Powiedziaem kolegom, e syszaem w cigu dnia dwik, jaki wydaje
lokomotywa, e powinnimy i wanie w tym w kierunku.

Maszerowalimy przez las, nie bardzo wiedzc dokd, z dusz na


ramieniu, e w kadej chwili moemy si natkn na niemiecki patrol.
Drelimy na myl, co by si z nami w takiej sytuacji stao.
Zastanawialimy si, czy zastrzeliliby nas na miejscu, czy zaprowadzili do
obozu, by powiesi na szubienicy. To byy myli, ktre nam towarzyszyy
podczas bdzenia po lesie.
Godziny mijay, a my cigle nie wiedzielimy, gdzie si znajdujemy.

54

Usiadem pod drzewem, by odpocz, bo byem ju bardzo zmczony.


Siedzc na ziemi pod drzewem, ujrzaem w oddali wiato. Byem pewien,
e to niemiecki patrol, ktry nas szuka, e nasz koniec jest bliski.
Leelimy na ziemi bez ruchu w oczekiwaniu na to, co si zdarzy. Chd
zacz nam ju bardzo doskwiera. Ale po pewnym czasie zorientowaem
si, e wiateko si nie rusza. To mogo oznacza, e w niedalekiej
odlegoci znajduj si zabudowania. Podnielimy si z ziemi i
zaczlimy i w kierunku wiata, starajc si go nie zgubi. Pytaem sam
siebie, czy to aby nie zudzenie, czy to nie sen.
Tak doszlimy do skraju lasu i stanlimy przed zaoranym polem.
Wiedziaem, e nie wolno nam przej przez to pole, by nie zostawi
ladw. Szlimy dalej brzegiem lasu, nadal nie majc pojcia, gdzie
jestemy i dokd idziemy. W kocu natknlimy si na tory kolejowe. Tu
take musielimy by bardzo ostroni. Przypuszczaem, e Niemcy mog
znajdowa si blisko torw. Idc wzdu torw, doszlimy do
niewielkiego budynku, na ktiym widnia napis LUBZINA.
Zatrzymalimy si, by zadecydowa, co robimy dalej.
Dostrzegem w oddali zarys domu. Zacz prszy nieg, dokucza
nam przejmujcy chd. Postanowilimy, e pjdziemy w kierunku domu,
nie zastanawiajc si, co nas tam moe czeka. Kiedy si zbliylimy,
okazao si, e to wiejskie gospodarstwo. Usyszaem szczekanie psw.
Pojawia si w moim sercu pewno, e jestemy ju blisko ludzi i tu
otrzymamy pomoc. Pies szczeka bez przerwy, czujc nasz obecno.
Nagle otworzyy si drzwi i z domu wysza gospodyni. Widzc nas,
uspokoia psa i zwrcia si do nas z prob bymy odeszli, bo ona nie
moe nam pomc. Domylia si, e jestemy uciekinierami z obozu w
Pustkowie, baa si, e Niemcy rozpoczli za nami pocig. Nie chciaa
mie adnych kopotw.
Rozpakaem si i zaczem j baga, by nam pomoga. Powiedziaem jej,
e jestemy godni, zmarznici, e prosimy j o lito, o ratunek.
Gospodyni wahaa si, poniewa baa si zarazy podobno panujcej w
obozie. Baa si take wszy, ktre wedug pogosek maj wszyscy ydzi.
Byo w tym troch prawdy, bo kady z nas by troch chory, mia katar
albo kaszla. W kocu kobieta zlitowaa si nad nami nieszczliwymi i

55

pozwolia nam wej do domu, bymy si troszk ogrzali. Ciepo domu


dao nam nowe ycie. Siedzielimy blisko pieca na pododze, nie mwic
nic i nie ruszajc si. Nie wiedziaem, jak dugo gospodyni pozwoli nam
zosta w domu. Poprosiem j o kawaek chleba. Odmwia, stwierdzajc,
e sama nie ma do chleba dla siebie. Powiedziaa, e jeli mamy
pienidze, moe nam sprzeda bochenek. Nie miaem nawet jednego
grosza. Za to kady z nas dosta misk biaego barszczu. Ten posiek
podziaa na mnie jak dobre lekarstwo.
Po zjedzeniu zupy gospodyni kazaa nam opuci dom, gdy nasza w
nim obecno bya niebezpieczna nie tylko dla niej, lecz take i dla nas.
Zapytaem j jak mam si dosta do Rzeszowa, a kolega do Brzeska. Daa
nam dobr rad, bymy pojechali pocigiem
0godzinie dziewitej do Rzeszowa. Co prawda nie miaem pienidzy na
bilety, nie wiedziaem, jak bdzie wyglda kontakt z konduktorem
podczas kontroli biletw, ale nie chciaem o tym nawet myle. Waciwie
byo mi wszystko jedno, gdy i tak nie byo innego wyjcia z tej sytuacji.
Do rana zostao jeszcze kilka godzin, na dworze byo zimno
1mokro, prszy lekki nieek, wia wiatr. Spytaem gospodyni, gdzie
moemy si schroni do rana. Popatrzya na nas i powiedziaa: Biedne
dzieci idcie do stodoy, tam jest soma. Bdzie wam ciepo". Stodoa staa
niedaleko od domu. Przed wyjciem gospodyni powiedziaa, e przed
witem musimy opuci stodo, co wicej, nie moemy nikomu zdradzi,
e tu bylimy i otrzymalimy pomoc. Lec na somie, cigle mylaem,
dokd i? Do domu nie wolno mi byo wrci, bo gdybym zosta zapany
przez Niemcw, grozia mi kara mierci za ucieczk z obozu w Pustkowie.
O wicie przysza gospodyni powiedzie nam, i Niemcy s w okolicy
i szukaj ydw. Powiedziaa, e musimy natychmiast opuci stodo i
i do lasu, eby nas nie zobaczyli. Tak te zrobilimy. Wychodzilimy
pojedynczo, szlimy w kierunku lasu, zostawiajc za sob lady na niegu,
co stanowio zagroenie dla nas i dla gospodyni. Nie znam nawet jej
imienia... Pokazaa nam ciek do stacji kolejowej w Lubzinie. Przed
odejciem piknie podzikowaem pani gospodyni. Powiedziaem, e
nigdy nie zapomn jej szlachetnego uczynku.
Dzie by adny, soneczny. Ale dla nas ten dzie nie zapowiada si
dobrze. Okazao si, e bya to niedziela i w zwizku z tym Polacy szli do
kocioa w odwitnych ubraniach. Nasze stroje bardzo rzucay si w
oczy. Po dugim oczekiwaniu nadjecha pocig do Rzeszowa. Dopiero

56

kiedy ruszy, wdrapalimy si do wagonu. Usiadem na pododze przy


drzwiczkach, czekajc na dalsze wydarzenia.
Nastpn stacj bya Dbica. Syszc gos konduktora, byem pewien,
e w kadej chwili esesmani mog wskoczy do wagonu i mnie zabi.
Usyszaem gwizd lokomotywy i pocig ruszy. Pomylaem, e najgorsze
ju mino. Wtedy dobieg mnie gos konduktora woajcego: Bilety do
kontroli!". Udawaem, e nie sysz. Konduktor przyszed wraz z dwoma
innymi mczyznami. Pierwszy by niemieckim policjantem
(Szutzpolizei), a drugi policjantem kolejowym (Bahnszutzpolizei). Okazao
si, e moja osoba i brak biletu nie zrobiy na nich adnego wraenia, nie
podejrzewali, e mog by ydem i zostawili mnie w spokoju. Kiedy
Niemiec przechodzi obok mnie, kopn mnie, mwic Szaise! Folksdojcz,
ktry by polskiego pochodzenia, ale chodzi w niemieckim mundurze,
splun na mnie, powiedzia: winia" i poszed. Cay czas mylaem, jak
wydostan si z dworca kolejowego w Rzeszowie. Wiedziaem, e
Niemcy przeprowadzaj rewizje, szukajc u podrnych dokumentw i
ywnoci.
Lokomotywa stana na peronie, gdzie widnia napis Rzeszw. Pocig
zosta okrony przez niemieck policj. Kady, kto wyszed z wagonu,
musia zgosi si na rewizj. Nie miaem dokumentw i wiedziaem, co
mnie czeka. Postanowiem wic jecha dalej a do stacji towarowej przy
ulicy Batorego, by tam wyskoczy z pocigu.
Pocig ruszy. Wstaem z podogi i otworzyem drzwi wagonu. Nie
widzc Niemcw, zszedem na ostatni schodek, wyskoczyem z wagonu i
mylaem, e ju mi si udao. Nagle usyszaem krzyk: Hall! i w\ .ir/.il z
karabinu. Skoczyem midzy koa stojcego wagonu. Bu i li ni pomidzy
koami wagonw a do mostu na ulicy Hetmana /nlku-wskicgo. Tu
musiaem opuci teren kolei, bo na mocie kolejowym staa niemiecka
warta. Oni te mieli prawo mnie zatrzyma I .il tc/ siv stao. Jeden z
Niemcw zauway mnie.

57

Zdj z ramienia karabin i zacz we mnie celowa, krzyczc: Hen- de


hoch! Pooyem si na ziemi. Niemiec zbliy si do mnie, cay czas
celujc z karabinu. Obszed mnie dookoa i zapyta, czego tu szukam.
Udawaem, e nie rozumiem, co do mnie mwi. Leaem na mokrej ziemi.
Zobaczyem, e powiesi karabin z powrotem na ramieniu. Poprosiem go
na migi, by da mi co do jedzenia. Pokazywaem palcem na usta.
Odpowiedzia mi weg, ale ja nadal udawaem, e nie rozumiem. Zdjem z
gowy czapk i pokazaem, e chc wyczyci mu cholewy.
Niemcy szeptali co midzy sob. Jeden z nich wycign z chlebaka
paczuszk z sucharkami i tubk sera do smarowania. Rzuci to do mnie
siedzcego na ziemi. Zjadem kilka sucharkw z serem i w ten sposb
uciszyem gd. Widzc zbliajc si zmian warty, zaczem drapa si
po gowie i ciele. Niemiec to zauway i zapyta: Laize? Kiwnem gow
e tak. Wtedy podnis kamie i rzuci we mnie, ebym ju sobie poszed.
Wziem kawaek sera oraz sucharki i poszedem, nie wiedzc dokd.
Teraz groziy mi dwa niebezpieczestwa. Pierwsze ze strony
Niemcw, dlatego e nie nosiem opaski na prawym rkawie. Drugie ze
strony Polakw. Baem si, i jaki znajomy moe mnie wyda w rce
Niemcw. Pojawio si jeszcze pytanie, jak si dosta do domu?
Znalazem si nad rzek. Przeszedem brzegiem rzeki, przed mynem,
w ktrym mielono koci, a do ulicy Szopena, rogu Szpitalnej. Obok
mostu, na brzegu rzeki siedzieli rybacy z wdkami i owili ryby. Mieli
dzie wolny od pracy. eby nie zwraca na siebie ich uwagi, usiadem w
pewnej odlegoci i powolutku przesuwaem si w ich kierunku. W kocu
minem ich tak, e tego nie zauwayli. Znalazem si na placu
Garncarskim, zadowolony, e udao mi si wrci do domu. Ju mylaem
o dzieleniu si sucharkami, ktre miaem w kieszeni, z rodzin kiedy
zobaczyem oddzia Niemcw, z karabinami w rkach i w hemach.
Zbierali ydw; apanka" - pomylaem. Taka sytuacja dla mnie, ktry
teraz powinien by w Pustkowie, bya bardzo niebezpieczna. Za opuszczenie obozu grozia kara mierci. W mylach widziaem siebie
koyszcego si na szubienicy.
Zobaczyem dwch Niemcw idcych w moim kierunku. Wiedziaem,
co mnie czeka, dlatego wskoczyem do bramy i ukryem si w piecu

58

nieczynnej piekarni. Szukali mnie, ale na szczcie nie podeszli do pieca.


Wyszedem stamtd dopiero pnym wieczorem, kiedy nie byem ju w
stanie lee na zimnych cegach. Wyszedem z pieca na podwrze domu i
rozejrzaem si dookoa. Byo ciemno i cicho. Jedyne, co syszaem, to
pacz dziecka.
Z ulicy Szpitalnej do ulicy Mickiewicza nie byo daleko, ale
przeszkod w dotarciu tam stanowiy niemieckie patrole i godzina
policyjna. Za nieprzestrzeganie jej grozia kara mierci. Niemieckie
patrole strzelay do kadego, kto znajdowa si w godzinach nocnych na
ulicy. Noc bya ciemna, bezksiycowa. Staem przed bram domu,
patrzc i nasuchujc, czy nikt nie nadchodzi. Usyszaem warkot
samochodu. To oznaczao niebezpieczestwo. Na placu Garncarskim
stan samochd z niemieckim patrolem. Skryem si przed nimi. Zaczli
wici latarkami w okna domw, rozmawiajc na gos. W kocu wsiedli
do samochodu i pojechali w kierunku ulicy Berka Joselewicza.
Postanowiem przemkn, skulony, pod murami domu. Po kilku
minutach staem ju przed bram domu na ulicy Mickiewicza 11. Niestety,
brama bya zamknita na klucz. Nie mogem wej i nie mogem
zadzwoni, bo znajdowaem si na gwnej ulicy. W kocu
przypomniaem sobie, e w grnej czci bramy s dwa due okna, a w
jednym z nich brakuje szyby, gdy zostaa wybita przez Niemcw. Szybko
wdrapaem si przez rozbite okno. Byem ju po drugiej stronie bramy,
szczliwy, e udao mi si dosta do domu, kiedy usyszaem, e kto
szarpie za klamk z drugiej strony. Byli to dwaj granatowi". Na szczcie
po chwili odeszli w kierunku rynku. Wreszcie znalazem si na podwrzu
domu. Zaczem si zastanawia, czy obudzi moich rodzicw, czy
zaczeka do rana pod oknem mieszkania. Jednak chd zmusi mnie do
dziaania. Staem pod oknem i nasuchiwaem, czy moe kto nie pi.
Postanowiem lekko zapuka. W oknie ukazaa si moja mama. Nie spaa,
bo ni jej si straszny sen. nio si jej, e wracam z obozu w Pustkowie
cay poraniony. Cicho otworzya mi drzwi wejciowe do mieszkania i
obja mnie, przyciskajc do siebie. Z paczem zapytaa mnie: Jak to
pieko wytrzyma?", i upada zemdlona na podog.
Nie wiedziaem, co w takiej sytuacji mam robi. Pierwszy raz
widziaem matk w takim stanie. W mieszkaniu byo ciemno. Obudziem
Lol. Powiedziaem, e mama upada i ley na pododze. Lola skoczya do
ka mamy, paczc i woajc Mama! Mama!". Obudzia wszystkich.
Ciotka Elka powiedziaa, e mamie jest zimno, e powinnimy pooy j

59

do ka i przykry pierzyn. Babcia przyniosa krople walerianowe.


Wszyscy siedzielimy zmartwieni dookoa ka naszej mamy, bojc
si o jej zdrowie. W mieszkaniu byo zimno i ciemno. Kto zapali
kopciak", eby owietli mieszkanie. Zaczy si pytania
0Pustkw, o to, jak udao mi si wrci do domu. Gdy mnie zabrano, nikt
nie wierzy, e zostan przy yciu i wrc z tego przekltego miejsca.
Mj may brat, picioletni Natan, siedzia naprzeciwko mnie
1wida byo, e jest wrogo do mnie nastawiony. Powiedzia, e jestem
winny tego, co stao si naszej mamie, bo opuciem rodzin. e to j stale
martwio i dlatego pakaa, powtarzajc mu, e ja ju nigdy nie wrc.
Ojciec odmawia psalmy, tilim, modlitwy, ale to pomagao ,jak
martwemu baki". Kto powiedzia, e jestemy opuszczeni przez Boga i
ludzi, e nikt si nad nami nie zlituje. Tak wyglda mj powrt z
Pustkowa do domu w Rzeszowie.
Od chwili powrotu z obozu do Rzeszowa staem si nielegalny".
Stanowiem duy problem dla rodziny. Grozia nam cika kara, mnie za
moj ucieczk z Pustkowa, im za to, e nie zadenun- cjowali mnie na
gestapo. Mj pobyt w domu grozi powanymi konsekwencjami. Teraz
musiaem si ukrywa nie tylko przed Niemcami, ale i przed Judenratem.
Wiedziaem, e gdyby mnie znaleli, czekaoby mnie dugie i cikie
ledztwo, a w kocu kulka w gow.
Ukrywaem si na strychu i w piwnicach, ktre na rozkaz Niemcw
miay by otwarte. Cierpiaem gd i chd przez calutkjesie 1940 roku.
Pn noc wychodziem z mojej kryjwki, aby si dosta do naszego
mieszkania. Chciaem si troszk ogrza i dosta co do zjedzenia.
Wszyscy w domu mi wspczuli, wiedzieli, co mnie czeka, gdybym wpad
w bestialskie pazury gestapo.
Zaczy si przymrozki. Ju nie byem w stanie wytrzyma siedzenia
w ciemnej i zimnej piwnicy. Gnbili nas wszyscy Niemcy bez wzgldu na
to, do ktrej jednostki naleeli. Gnbiono nas rwnie podczas robt
magistrackich, ktre odbyway si pod nadzorem Polakw. Niektrzy
spord nich byli gorsi od Niemcw. Jeden z nich o nazwisku Tyra by
prawdziwym morderc-sadyst. Jeeli yd wpad w jego rce, ju nie
wychodzi ywy. Robi to wszystko z wyran przyjemnoci. By jeszcze
jeden, o nazwisku Doktor, ktry przed wojn zamiata ulice, a podczas
wojny zosta straakiem i folksdojczem. Strach przed tym diabem by
ogromny. Pamitam, jak kiedy kaza pewnemu ydowi pooy si na

60

awce. Sznurem przywiza mu do niej gow i nogi. Potem stylem od


opaty wali go po tyku i plecach, dopki go nie zabi. Tak wygldaa
praca tego straaka.
W stranicy byy dwie cele przeznaczone dla tych ydw, ktrzy nie
stawiali si do robt. Tam trzymano ich przez kilka dni bez jedzenia i
picia po wymierzeniu kary 25 uderze pak. Prac dyrygowa starszy
straak Przed wojn chodzilimy z jego synem do jednej klasy. Nie
mogem zrozumie, jak to moliwe, eby ci ludzie byli dla nas tacy
mciwi i okrutni.
Jak ju pisaem, po powrocie z Pustkowa cigle musiaem si
ukrywa. Nie byo to atwe, bo w codziennych apankach Niemcy szukali
ydw na strychach i w piwnicach. Wszdzie, gdzie to tylko byo
moliwe. Zima 1940 roku bya cika, opady niegu i mrz. W domu
brakowao opau, nie byo co je. Ludzie yli nadziej, e wojna wkrtce
si skoczy i wrc do normalnego ycia. Ja widziaem to inaczej. Do
tego czasu zamienilimy wszystkie sprzty domowe i odzie na chleb i
kartofle. Ale te wymiany wkrtce si skoczyy i nie wiadomo byo, co
dalej robi. Nikt z nas przecie nic zarabia. Wszystko, co ydzi posiadali,
zostao skonfiskowane przez wadze niemieckie.
Wilhelm /ukicr, na przykad, ktry mieszka na placu Garncarskim, a
prml \Mijiii| mia sklep jubilerski przy ulicy Gazowskiej, zosta
aresztowa) przez gestapo i podczas ledztwa Niemcw zabity, a jep.
ni.ijutck zagrabili Niemcy.
Inn\ /A I L I z a a k W . I I . L K I J .', ktry mia skad bawatny przy ulicy
Mickiewicza (naprzeciwko dwch pomp) i mieszka przy ulicy 3 Maja,
rwnie zosta aresztowany przez gestapo i zamordowany podczas
ledztwa. Wielu byo takich, ktrym nie tylko zrabowano majtek, lecz
take w okrutny sposb odebrano ycie.
Due opady niegu i mrozy byy jeszcze jednym nieszczciem dla nas
dzieci. Nie mielimy ciepych ubra na zim, buty stay si za mae, a nie
byo gdzie i za co kupi nowych. Cierpielimy gd i chd. Niemieckie
napady na ydw i apanki trway bez ustanku. Tym razem powodem
byo zarzdzenie o utrzymaniu ulic czystych od niegu. Gwnie chodzio
o trasy, ktrymi przejeday wojska niemieckie, a mianowicie:
Krakowsk plac Farny, Kociuszki, Rynek, Mickiewicza, Gazowsk
plac Wolnoci, Lwowsk. nieg pada bez przerwy dniami i nocami. Do
pracy przy odnieaniu Niemcy apali nawet tych ydw, ktrzy wracali

61

po pitnastu godzinach pracy przymusowej.


Nad Rzeszowem (Reichshof) i okrgiem rzeszowskim panowa"
Niemiec, doktor Hanz Ehaus, sadysta i morderca - tak bym opisa
zarwno jego, jak i dziaania, ktre podejmowa. Trudno uwierzy, co ten
parszywy Niemiec by w stanie ludziom zrobi.
Pewnej nocy zostaem zapany do zbierania niegu na rynku. Midzy
nami byo kilka kobiet, ktre take pracoway, zbierajc nieg na kupy.
Przy kadym wozie byo czterech ydw do adowania i wyadowania
wozu. nieg zawozilimy na stary cmentarz ydowski", przy ulicy
Kopernika15.
Zbieralimy nieg przez ca noc. Zmczony i mokry czekaem na
przerw w pracy, eby troch odpocz. Ale przerwa uzaleniona bya od
nadzorcw. Tej nocy moim nadzorc by czowiek o nazwisku Drozd. By
bardzo nieprzyjemny. Wcieka si na nas, poniewa nie dosta apwki 16.
Drozd zebra nas na placu rynku, eby sprawdzi, czy wszyscy s obecni,
czy nikogo nie brakuje. To by akt majcy nam pokaza, kto tu rzdzi!

15
Konie i wozy byy wasnoci miasta, furmani byli Polakami, stajnia za znajdowaa si w stranicy.
16
To znaczy papierosw albo flaszki wdki. apwk zbierao si pomidzy pracujcymi. Za ni mona byo otrzyma pozwolenie na odpoczynek, pozwolenie na modlitw
(dla tych spord nas, ktrzy odmawiali kadisz, modlitw za dusze zmarych) lub obroni si
przed biciem.

62

Byo nas okoo szedziesiciu ydw. Kto zwrci si z prob do


pana Drozda, eby nam pozwoli sta pod murem domu, poniewa wieje
wiatr i pada nieg. Drozd zgodzi si, abymy stali pod filarami budynku
magistratu. Cay czas mylaem, co bdzie, jeli odbdzie si rejestracja
ydw. Przecie przebywaem w Rzeszowie nielegalnie, a opat
musiaem zda na stranicy.
Nagle nadjecha samochd. Wypado z niego trzech Niemcw, co ju
byo zapowiedzi czego zego. Jednym z nich by dyrektor magistratu Twardo, folksdojcz w brzowym mundurze, drugim doktor Ehaus, w
czarnym mundurze i z duym psem, ostatni by gestapowcem z trupi
czaszk na czapce.
Drozd pobieg do Twardonia i po polsku zameldowa, e ma tu ydw
do zbierania niegu i wanie teraz jest przerwa na odpoczynek. Twardo
przetumaczy to Ehausowi na niemiecki. Ehaus zacz si rzuca, jak
wcieky pies, machajc rapnikiem. Zawieci latark, ktr mia
przypit do guzika paszcza. Podszed z ni do nas i wiecc nam w
oczy, powiedzia: mierdzicie jak zaraza. Trzeba was zagrzeba, i ja to
zrobi". Staraem si ukry w tumie. Kolejnym rozkazem Ehausa byo,
ebymy wyszli na plac i ustawili si w pitkach, bo w takiej gromadzie
wygldamy jak stado byda". Niemcy i Polacy zapdzili nas pod pomnik
Tadeusza Kociuszki. Po rozkazie: Czapki z gw!", nastpia duga
przemowa. Po raz kolejny obarczono nas win za wywoanie wojny. Na
zakoczenie Ehaus zapyta, czy zrozumielimy. W odpowiedzi usysza:
Jawohl!
Potem zapyta, czy s jakie skargi. Nastpia cisza. Z szeregu wysza
dziewczyna i powiedziaa, e jestemy godni. Wywoao to miech
pord Niemcw. Jeden z Niemcw, ktry by w mundurze gestapo,
kr/.ykn;|, by z szeregu wystpiy wszystkie kobiety. Krzyki, bicie...
Gestapowiec wybra kilka modych dziewczt i kaza im taczy, nam
k.i/al klaska w rce. Nie byem w stanie oceni, co si dzieje Wiedziaem
tylko, e jestem godny, mokry i zmczony. Czuem lulei zenia rapnikiem
po gowie, syszaem szczekanie psa, ktry krij/yl dookoa naszej grupy.
I li.ni i r. siapowiei k.izali kobietom zdj paszcze, bo wedug nich przi A
u!/.i\ im w tacu. Nie chciay tego zrobi, bo byo bardzo zimno,

63

przestay te taczy. Niemcy wpadli w zo. Jeden z nich podszed do


modej dziewczyny i zacz si zdziera z niej paszcz. Ofiara stawiaa
opr, nie chciaa da si rozebra. Gestapowiec krzykn w naszym
kierunku: Hine legen! - padnij, macha rewolwerem w naszym kierunku.
By podobny do dzikiej bestii. Bi, kopa, szczu psa na nas lecych w
niegu. Potem wrci do kobiet, eby dalej si nad nimi znca. Sycha
byo pacz, krzyki i woanie o cud. Ale aden cud si nie zdarzy. Lec na
niegu, zastanawiaem si, jaki grzech popeniem, e musz tak cierpie, i
gdzie jest teraz nasz litociwy Bg. Usyszaem strza. Nie ruszaem si z
miejsca. Mylaem tylko, kiedy skoczy si ta noc. Po raz kolejny
przypomniaem sobie sowa wujka Bernarda z roku 1938, e Niemcy maj
plan wymordowania caego narodu ydowskiego na caym wiecie. Nie
rozumiaem wtedy, dlaczego? Zapytaem wic ojca, na co on mi
odpowiedzia, e Niemcy s mordercami. Nie wiem, jak dugo leaem.
Podniosem gow i zobaczyem ciemn plam na niegu. Bya to zabita
dziewczyna. Niemcw ju nie byo. Drozd kaza nam wsta ze niegu i
tupa nogami, eby si nam nie odmroziy. Nie wiedzielimy, co pocz.
Stalimy w miejscu, czekajc na wit.
Usyszaem warkot samochodu. By to patrol andarmerii wojskowej.
Zbliyli si, krzyczc: Hende hoch! Nastpnie kazali si nam ustawi pod
cian. Usyszelimy seri z karabinu maszynowego. Podeszo do nas
dwch Niemcw z karabinami i zapytali, co my tu robimy. Czy nie
wiemy, e jest godzina policyjna i nie wolno nam przebywa na ulicy?
Niemcy szaleli, krzyczeli i przeklinali. Staem pod murem domu z rkami
do gry, czekajc na drug seri z karabinu, tym razem do nas. Niemiec
zapyta, kto jest naszym nadzorc. Odpowiedzielimy, e Drozd, ktry
wraz z pomocnikami zwrci si do Niemca w jzyku polskim. Poniewa
on ich nie rozumia, zawoa yda, by tumaczy. Z rozmowy
dowiedziaem si, e ten Niemiec ma rozkaz zabicia wszystkich, ktrzy
znajd si noc na ulicy. Nasz tumacz przedstawi mu cikie pooenie,
w jakim si znajdujemy. Niemiec nie dawa si przekona, uporczywie
powoywa si na to, e musi wypeni rozkazy. Musi je wykona, bo dla
niego rozkaz to rzecz wita. Nasz tumacz prbowa go przekona, e
pracujemy na nocnej zmianie przy zbieraniu niegu, e prosimy go o
zwolnienie z dalszej pracy. Poniewa tumacz by mdrym czowiekiem,
i tym razem udao nam si ocali ycie.
Nasta wit. Moje pooenie byo straszne. Godny, mokry od niegu,

64

zmczony po caonocnej pracy, ledwo powczyem nogami. Byo mi ju


cakowicie obojtne, co si ze mn stanie. Jeden z pomocnikw Drozda
zacz zagania nas do dalszego zbierania niegu. Nie byem ju w stanie
dalej pracowa. To byo zbyt due cierpienie. Upadem w nieg i nie
mogem si podnie, a pomocnicy Drozda kopali mnie w brzuch i
krzyczeli. Kto mnie podnis i zaprowadzi do bramy domu przy ulicy
Mickiewicza.
Mama jak zwykle czekaa na mj powrt. Kiedy mnie zobaczya w
takim stanie, zapytaa ojca, jak dugo ja to jeszcze wytrzymam, jestem
przecie dzieckiem? Ojciec odpowiedzia, e Pan Bg wie, co robi.
Pooono mnie do ka, ebym si ogrza, opatrzono mi rany na gowie.
Syszaem, jak mama zapytaa, co bdzie, jeli Niemcy bd szuka w
domach ydw do pracy. Na szczcie tego dnia nie byo apanki w
naszym domu i udao mi si odpocz przez cay dzie.
Staem si teraz problemem dla caej mojej rodziny. Mj pobyt w
Rzeszowie by przecie nielegalny. Postanowiem pooy kres yciu w
strachu. Bez wiedzy rodzicw wyszedem na ulic podczas apanki do
pracy. Postanowiem da si zapa gestapo, eby zakoczy nasze
cierpienia. Zostaem zapany do pracy dla lotnictwa niemieckiego Luft
Wffe w Staroniwie Dolnej, w magazynach materiaw budowlanych
rnego rodzaju. Tego dnia bya praca przy wyadowywaniu cementu z
wagonw do hangaru, sucego za magazyn. Nic by lem w stanie wzi
na plecy worka cementu, ktry way kilo, kiedy ja cay nie wayem
nawet 50 kilogramw. Zmus/on\ pi A V Niemcw i Ukraicw podszedem
do wagonu, w kim \ M I L > \ L \ worki cementu. Wziem jeden z nich na
plecy, ale ju po dw.H li (lokach leaem na ziemi, przygnieciony
pknitym woikicm / i .laem oskarony o sabota..., a ja po prostu nie
byem w laiin w\konm i.-j i oboty. Ledwie uwolniem si od tego worka,
/oku /\ li in sii'i i' ep i nade mn komendanta stray ukraiskiej u Ila4kn.
Mia w rkach karabin i celowa w moj gow.

65

Powiedzia: Zaraz ci rozwal twj eb". Leaem twarz do ziemi,


czekajc na wystrza, ktry Hako mi obieca.
Wtedy nadszed Szczepaniak, folksdojcz. Zacz krzycze do mnie po
polsku i niemiecku, ebym wsta, poszed po taczki i zebra rozsypany
cement. Hako by niezadowolony, e nie rozwali mi gowy. Wzi mnie
do wartowni, postawi w kcie i zacz mnie okada gumow pak oraz
kopa. Po kilku uderzeniach upadem na ziemi i leaem tam bez ruchu.
Kto wyrzuci mnie z wartowni na dwr. Do domu wrciem wieczorem
zbity, zakrwawiony. Dowlokem si resztkami si. Wszyscy w domu byli
pewni, e ju mnie nie ma. Powiedziaem matce, e chc da si zapa,
chc, by wydano mnie na gestapo, chc skoczy z tym caym niebezpieczestwem dla mnie i dla rodziny. I tak musz wpa w rce gestapo, bo
mnie ju nie mona pomc. Mama wierzya, e okupacja wkrtce si
skoczy, e wrcimy do normalnego ycia. Uwaaa, e w zwizku z tym
nie powinnimy si naraa. Wiedziaem, e to, co mwi, to tylko sowa
pocieszenia... Bo prawda bya o wiele gorsza.
Nadal pracowaem dla Luft Waffe w Staro iwie, w oddziale budownictwa. Mino ju kilka tygodni od mojej ucieczki z Pustkowa i nikt
si o mnie nie upomina. To mogo znaczy, e o mnie zapomnieli. Nikt
wicej z mojej grupy nie wrci do Rzeszowa, wszyscy zostali tam na
wieki... Niech im ziemia lekk bdzie!

R o zd z i a III
Magazyn w Staroniwie znajdowa si przy torach kolejowych w kierunku
na Jaso, przy torze wiodcym do tartaku Szypera. Robot w tartaku
mona byo wytrzyma. apwki dla Niemcw, Ukraicw i Polakw
agodziy nasze ycie. W tej placwce byo nas okoo dwustu, pracujcych
w rnych miejscach PZL-u: w sierocicu przy ulicy Dbrowskiego, na
ulicy Zamkowej, w domu, gdzie mieszkali niemieccy inynierowie i
majstrzy, na ulicy Grottgera, w Jasionce na lotnisku, w magazynie w
Staroniwie przy sortowaniu materiaw budowlanych.
Przy remoncie budynkw na ulicy Staszica pracowano pod nadzorem
Niemca o nazwisku Teich. To nie by czowiek, a diabe. Zostaem
przydzielony do niego do pracy. Bya to zapowied kolejnych nieszcz.
Mwio si, e od Teicha nie mona wyj cao. Zacz nas rozdziela do
rnych zaj. Przydzieli mnie do czyszczenia podg parkietowych.
Nigdy tego nie robiem i nie miaem pojcia, jak si czyci parkiet. Na
rozkaz Teicha dostaem pk wir metalowych i miaem zeskroba za ich
pomoc star farb z parkietu. Teich powiedzia, e podoga musi by jak
nowa i nie pjd, dopki nie skocz. Da mi do powchania swoj
elazn rur. Stanem na baczno, powiedziaem: Jawohl! - Tak jest,
panie komendancie!", a on podnis rur do gry i krzykn: Do roboty!".
Skrobanie podogi zaczem od rogu pokoju. Po kilku minutach rce

68

miaem jakby pocite yletkami, a krew cieka na podog. Rany na rkach


paliy jak ogie. Czuem si bezradny. Razem z nami pracowali tam
polscy rzemielnicy. Jeden z nich, widzc, jak krew kapie mi z rk,
powiedzia: Uciekaj std, bo Teich ci zabije". Wiedzc, co mnie czeka,
postanowiem uciec. Nie wiedziaem tylko dokd? Zdjem z prawego
ramienia opask, eby nie zwraca na siebie uwagi i przez pola doszedem
do ulicy Hetmaskiej. Nogi mnie same niosy. Do domu nie mogem
wrci, cigle ogldaem si za siebie, czy Teich mnie nie goni. Rany na
rkach pieky mnie jak samo pieko. Doszedem do ulicy Chopina, stanem naprzeciwko olszynek nad Wisokiem. Postanowiem pj do rzeki i
zmy krew z bolcych rk. Zimna woda koia bl. Siedziaem w krzakach
nad brzegiem, starajc si trzyma rce w wodzie, ktra agodzia moje
cierpienie. Dokucza mi gd i pojawi si strach, e kto moe mnie
wyda Niemcom.
Brzegiem rzeki pyn objedzony ogrek. Zapaem go i zaczem
szybko je, obawiajc si, e kto mi go odbierze. Rany nadal pieky, a
dzie cign si jak guma. Nie mogem si doczeka wieczoru, eby mc
wrci do domu. Ale powrt do domu nie by spraw atw. Musiaem
uwaa, eby nie zapano mnie do caonocnej pracy. Do domu dotarem
pn noc. Jak zwykle wszyscy czekali na mnie z niecierpliwoci i
strachem - czy wrc? W domu panowa smutek, jak wtedy, gdy kogo
brakuje w rodzinie. Wszyscy chcieli wiedzie, dlaczego tak pno
wrciem. Zamiast opowiada, pokazaem im moje pokaleczone rce. To
bya najlepsza odpowied. Rany jako si zagoiy i po tygodniowej
nieobecnoci wrciem do pracy w magazynach w Staroniwie. Komendant
ukraiskiej stray - Hako - zawoa mnie na przesuchanie do wartowni.
Nie chcc ryzykowa, wziem ze sob litr wdki, by w ten sposb
wykupi si od kary z rk podego Ukraica, ktry tylko szuka
sposobnoci, by mci si na mnie, nieszczsnym ydzie.
Takich jak ja byo tam wielu. By Krl, Krawczyk, Szeliga, dwch
braci Motowidlo, Kowal i jeszcze inni, ktrych nie pamitam OpnH/
civ/kicj pracy, ktr musielimy wykonywa dla Nicnuou mielimy nad
nami ukraisk stra i polskich nadzorom Ku i umkiiin magazynu by
Niemiec o nazwisku Zaidel, jego /asiv|n.i inlksdojc/ Szczepaniak, a ydami
zajmowa si czeski llksi|..|. I nm.iiK-k, ktry zawsze by podpity. Praca
w magazynu I a/ili ilma In la inna. Czsto polegaa na przekadaniu rnyUi i \ i ku.iknw / miejsca na miejsce, tylko po to, by bez ustanku mc/y
lud/i.
Kierownik magazynu mia dostarczy kilka ton cementu dla PZL-u.
Poniewa nie chcia wzi samochodu, zmuszono nas, bymy zaadowali
cement na taczki i pokonali odlego ze Staroniwy do PZL-u. Na kadej

taczce znajdoway si dwa worki cementu17.


Rozpocz si marsz. Pod nadzorem Ukraicw szlimy kilka
kilometrw, jeden za drugim, ulic Dbrowskiego, potem przez pola a do
fabryki. Taczki grzzy w mokrej ziemi. Rce mi drtwiay od cigego
popychania taczek, czuem, e wkrtce nie bd w stanie dalej i.
Ukraicy krzyczeli na nas i poganiali kablem elektrycznym, grubym na
cal. Ludzie zaczli pada ze zmczenia. Upadali na ziemi, a za nimi
upaday taczki, pkay worki, cement wysypywa si na drog.
Doprowadzao to Ukraicw do wciekoci.
Poprosilimy o przerw na odpoczynek. Ukraicy chcieli zapali
papierosa i porozmawia w spokoju, dlatego zezwolili nam na chwil
wytchnienia. Kazali nam usi na taczkach, eby mie nad nami kontrol.
Siedziaem na ziemi i prosiem Boga, by ta przerwa trwaa jak najduej.
Wkrtce zjawili si handlarze ywnoci. Mieli jaja na twardo, kawaki
koskiej kiebasy, chleb w wiartkach, gotowany bb (szklanka bobu
kosztowaa 10 zotych). Za apwk Ukraicy pozwolili tym, ktrzy mieli
pienidze, kupi co do jedzenia. Mogem kupi jedynie szklank bobu.
Jadem ten bb z upami, nie mogem pozwoli sobie na luksus obierania.
Jestem wdziczny wszystkim handlarzom ywnoci ktrzy co prawda
dali sonej zapaty, ale jedzenie, ktre sprzedawali, byo du ulg w
cierpieniu ydw.
Siedziaem na trawie i za rad starszych trzymaem rce do gry, tak by
krew spywaa. Nagle na motocyklu setka" nadjecha komendant policji
fabrycznej. Bi skrzanym rapnikiem kadego, kto mu si nawin. Grozi
nawet Ukraicom. Handlarze ywnoci uciekli w popiechu. Zacz
przeszukiwa ydom kieszenie w poszukiwaniu dolarw i zota. Mwi
po polsku. Tym, u ktrych znalaz w kieszeniach resztki jedzenia, zabra
karty meldunkowe i oskary o zajmowanie si handlem na czarnym
rynku. Grozi rewolwerem. Zabrane karty meldunkowe zostay oddane na
gestapo. Komu zabra kart meldunkow, w tej samej chwili zabiera mu
ycie. Kar za handel na czarnym rynku bya mier.
Ja te zostaem przeszukany, lecz nie miaem niczego, niczego te nie
znalaz w taczce. W naszej grupie karty meldunkowe zabra ponad
dziesiciu osobom. Tak wygldao ycie yda. Kady, kto tylko chcia,
mg by panem jego ycia i mierci.
Egzekucja tej grupy wygldaa nastpujco. Po kilku dniach pn
noc na plac Garncarski przyjecha samochd. Samo to zapowiadao, e
zdarzy si co niedobrego. Gestapowcy weszli do biura ydowskiej suby
porzdkowej (policji) z list na ktrej byy nazwiska pidziesiciu osb, i
zadali natychmiastowego sprowadzenia ich na tene plac. Kada para
policjantw dostaa imi i nazwisko yda, ktrego mieli sprowadzi pod
17 Okoo 100 kilogramw.

70

grob e jeli nie sprowadz winnego", sami zgin. Z tymi mordercami


wszystko byo moliwe. Zacz si pocig za ofiarami. Policjanci wpadali
do mieszka ofiar, kogo zapali, zabierali i adowali" do samochodu.
Mieszkaem z kilkoma kolegami na poddaszu w budynku numer 7
przy ulicy Baldachwka. Tej nocy nie spalimy. Czekalimy ze strachem,
kiedy do nas wpadn w poszukiwaniu Izaaka, mojego szkolnego kolegi.
Nie byo go z nami tej nocy. Siedzielimy razem, jedni na pododze, inni
na ku. Siostra Izaaka, Sonia, cay czas pakaa. To bya ciemna, cicha
noc. Tylko policjanci wiecili latarkami w okna i sycha byo ich gosy.
Sycha byo te kroki na schodach. Kto zna na pami modlitw, prosi
Boga o pomoc, o lito. Pomylaem, e musz znikn, bo jeli nie
znajd Izaaka, wezm mnie'.
Zamknem si w klozecie i stamtd syszaem, co si dzieje. Jeden z
pniu |.minw przeczyta list nazwisk lokatorw mieszkania. Powie.l/i.il in
tu Wdarli si do mieszkania. Bili ludzi gumo- W M I I I p.ilk.mu w ten sposb
szukali Izaaka... Staem ukryty za utw.niMm iii/wialni klozetu,
stwarzaem pozory, e nikogo w klozecie nic lim.

i>iu /< ' i policja, potrzebujc dostarczy ofiary na gestapo, i


/.ihicrala kogo innego.

W mieszkaniu odbyo si przesuchanie siostry Izaaka, Soni. Jeden z


policjantw uderzy j pak w gow. Sonia zemdlaa. Nieprzytomn
zabrano na policj. Aresztowana, spdzia tam kilka dni. Przesza przez
straszne tortury. Widziaem j, jak wrcia do domu. To ju nie bya ta
Sonia, ktr znaem, to ju nie bya ta sama Sonia. Leaa na pododze,
spuchnita, zakrwawiona, nie pakaa, tylko pojkiwaa z blu. Nie byo
lekarza. Moja siostra Lola razem z R Trenczer rozebray Soni, umyy,
pooyy do ka i okaday j zimnymi kompresami. Wieczorem kto
przynis dla niej szklank herbaty, ale nie bya w stanie pi. Ra karmia
j yeczk. Soni zwolniono z aresztu, poniewa Izaak, dowiedziawszy
si o jej aresztowaniu, zgosi si sam. Chcia jej oszczdzi dalszych
tortur. Przyszed do biura policji ydowskiej, na plac Garncarski l 18.
Wedug opowiada, ich spotkanie byo bardzo dramatyczne. Sonia leaa
nieprzytomna w kauy krwi, a Izaak sta nad ni i paka. Powiedzia do
obecnych tam Niemcw - Mordercy!". Po tych sowach jeden z
oprawcw wycign pistolet i zastrzeli Izzaka. Pochowano go w
braterskim grobie w gogowskim lesie. Sonia i Izaak byli blinitami.
Mimo prb rodzicw, Amelii i Mordechaja, nie udao im si uratowa
18 W tym budynku miecia si kiedy mleczarnia Leiczera Lewa.

dzieci. Sonia ju nigdy nie wrcia do normalnego ycia po stracie brata.


Pewnego dnia umara.
Po spotkaniu z folksdojczem, w wyniku ktrego ycie stracio
czternastu ydw, musielimy wrci do pracy. Dalej wozilimy taczki z
cementem do PZL-u, a Ukraicy poganiali nas i bili, gdzie popado. W
PZL-u oddawalimy cement do magazynu i natychmiast, bez odpoczynku,
wyruszalimy w drog powrotn do Staro- niwy. Byo mi bardzo ciko.
Byem godny i zmczony, a Ukraicy nie przestawali znca si nad
nami. Jednego z ydw, ktry nie mg nady, kto uderzy kablem w
gow. Upad na ziemi, a poniewa nie by w stanie si podnie, trzech
Ukraicw napado na nieszczsnego i skoczyli" go na miejscu.
Prosiem Ukraica o nazwisku Krawczyk o lito dla nieszczsnego yda,
tylko o lito..., na co on jednym szturchniciem karabinu zwali mnie z
ng. Leaem na ziemi, a on celowa do mnie i krzycza: Wsta, bo ci
zabij!". Widziaem pian na jego pysku, jak u dzikiego zwierza. Wstaem
z ziemi i podszedem do mojej taczki, nie patrzc w jego kierunku.
yd, ktrego zabili Krawczyk, Krl i Szeliga, nazywa si Ozrany.
Krawczyk ukara mnie za moje zachowanie. Musiaem wzi taczk
zabitego yda na swoj taczk i zawie j do magazynu w Staroniwie. Na
innej taczce wieziono jego ciao. W magazynie hangaru ustawilimy
taczki, a ciao nieszczsnego zabralimy ze sob do getta. Wszyscy zebrali
si na modlitw, odmwilimy kadisz za jego dusz. Kto powiedzia, e
pan Bg nie przebaczy mordercom niewinnie przelanej krwi.
Pewnego dnia zostaem przydzielony do budowy lotniska w Jasionce4.
Pracowaem w czwrce, ktra mieszaa opatami beton. Takich czwrek
byo sporo. Wszyscy pochodzilimy z Rzeszowa i okolicy. Jasionka
przypominaa mi lekcje z Biblii, niewol ydw w Egipcie. Ale tu byo o
wiele gorzej. Tumy ydw pracoway na caym terenie lotniska.
Budowalimy baraki dla Niemcw, hangary, magazyny, warsztaty,
kuchni oraz potrzebne urzdzenia. Praca przy budowie lotniska bya
cika. Kadego dnia przybywao rannych i zabitych. Byli ludzie pobici
przez niemieckich majstrw, onierzy, ale take przez Polakw, ktrzy w
ten sposb chcieli przypodoba si Niemcom, albo ze strachu przed nimi.
Kady, kto przyszed rano do pracy, nie by pewien, e wrci wieczorem
ywy i cay do rodziny. Kadego ranka ydzi wychodzili z ydowskiej
dzielnicy do pracy w Jesionce i szli pieszo w rn pogod pod
niemiecko-ukraisk stra okoo 6 kilometrw. Gdy wracalimy pnym
wieczorem, czsto zdarzao si, e ludzie padali ze zmczenia i trzeba byo
ich nie, na dodatek zmuszano nas, bymy piewali podczas marszu.
I)la Nienu w budowa lotniska bya bardzo wana, potrzebowali duzi i
li zb\ robotnikw. Ci, ktrzy nie mieli staego miejsca pracy, za kazils ni
iiizcm przydzielani byli gdzie indziej. Dla mnie mieszanie bii..nu Ul.. |i.ln;

72

( z najciszych prac. Nie mogem podnie


i *u nu i- I <i iu i muu francuska firma o nazwie Harold Ritman
Paris Ifri.itluiif > t ri l i iu|.i , widnia na drzwiczkach samochodw. Szofe
rzy byl I (MHwaml i przerzuci penej opaty, za co niejednokrotnie

dostawaem razy od naszych nadzorcw.


Marsz do Jasionki - o godzie, w podartych butach w deszczowe dni by czym strasznym. Niejednokrotnie mwiem mojej mamie, e wol
skoczy ze swoim marnym yciem. Czuem, e to wszystko jest ponad
moje siy, a i tak pewnie nikt z nas nie przeyje. Mama zalewaa si zami
i karcia mnie, e nie wolno tak mwi, a grzech nawet tak myle.
Powiedziaa, i ycie da mi Bg i nie mam prawa go skraca. Nie mam
prawa myle tylko o sobie, bo co po mojej mierci stanie si z moimi
brami, siostrami, rodzicami, babci, ciotk. Kadego witu wychodziem
do Jasionki wraz z innymi ydami i zaczynaem kolejny dzie peen mki.
Podczas drogi mylaem tylko o tym, do kogo w danym dniu trafi. Od
tego wiele zaleao. Stalimy na placu przed Niemcami, czekajc na
przydzia. Nie kady Niemiec chcia wzi mnie do pracy ze wzgldu na
mj wygld. Tego dnia przyszo dwch Niemcw - sierant i starszy
sierant sucy w lotnictwie. Zadali dziesiciu modych i zdrowych
ydw, ktrzy rozumiej i mwi po niemiecku. Niemcy wybrali sobie
tych dziesiciu, a ja w ostatniej chwili, gdy ju odchodzili, doczyem do
grupy. Pomylaem, e moe mi si uda. Nie miaem nic do stracenia.
Do Jasionki nie byo torw kolejowych. Materiay budowlane
dostarczano samochodami lub wozami. Niemcy sprowadzili tu cignik z
podwoziem, ktry by w stanie wzi ze stacji towarowej, znajdujcej si
na ulicy Batorego, wagon lub cystern i przewie j do rozadowania do
Jasionki. Robiono tak dla oszczdnoci. Mielimy dokadnie podstawi
podwozie pod koa wagonu, ktry by cignity na podwoziu. Trzeba byo
tak zabezpieczy podwozie, by wagon nie spad podczas jazdy. Kadego
dnia odbywalimy dwa takie kursy. W wolne dla Niemcw dni ydzi
czycili sprzt. Sprawdzaem wtedy, czy wszystkie bolce, haki, ruby s
na miejscu, czy nic nie zgino. Po pewnym czasie wsplnej pracy
Niemcy zaczli odnosi si do nas, mona powiedzie, po ludzku, to
znaczy przestali nas bi. Praca bya cika i trwaa wiele godzin, ale
byem zadowolony.
Po kilku tygodniach pracy w tej grupie zwolniono mnie i miaem wrci
do dalszej pracy na lotnisku w Jasionce. Postanowiem nie wraca do
pracy na lotnisku ani nie i do adnej innej. Zdecydowaem, e zostan w
domu, przecie niemoliwe jest, by obawy na ydw trway wiecznie, by
nie byo takiej skrytki, w ktrej Niemcy by nas nie szukali.

Zdjem opask z prawej rki i wyszedem na aryjsk stron. Chciaem


przedosta si przez dziadowski ogrd" do ulicy Spytka Ligizy. W
kocu znalazem si nad Wisokiem, na starym katolickim cmentarzu".
Byem pewien, e tu Niemcy nie przyjd mnie szuka.
Najgorszy by gd. Kiedy stawa si nie do zniesienia, wychodziem
ze skrytki w poszukiwaniu czegokolwiek do zjedzenia. Zazwyczaj
chodziem na ulic Chopina, bya tam szkoa im. Stanisawa Jachowicza,
ktr Niemcy zamienili na koszary i bloki oficerskie. Szukaem jedzenia w
mieciach albo prosiem jakiego Niemca o kawaek chleba. Te
poszukiwania byy bardzo niebezpieczne. Nie tyle ze wzgldu na
Niemcw, ile raczej ze wzgldu na moich kolegw sprzed wojny. apanie
ydw to bya dobra zabawa dla antysemitw. Nie baem si Niemcw,
kiedy byem bez opaski, bo nie wygldaem na yda. Nie pasowaem do
niemieckiej teorii, gdy byem niebieskookim blondynem i nie miaem
dugiego nosa.
Do domu wracaem pn noc bo nie mogem pozostawa sam poza
domem. Kiedy wracaem, pierwszym pytaniem moich braci byo, czy
przyniosem co do jedzenia, cay dzie przecie nie mieli nic. Mama
powiedziaa mi, e jestem poszukiwany przez policj ydowsk, bo nie
figuruj na licie pracujcych. Wiedziaem, e w kadej chwili mog si
spodziewa nocnej wizyty", to znaczy, e przyjd noc, wycign mnie z
ka, dostan gumowymi pakami po glo\s u Zabior mnie do aresztu, a
rano przydziel do pracy dla Niemcw. I to wszystko pod warunkiem, e
miabym szczcie Nic lis lo innej rady, musiaem czeka na nocn
wizyt...
h/\ /li Iyo ich dwch. Wywoali moje imi i nazwisko, zapyl iii, i tl/u
pracuj. Pokazaem im zawiadczenia, e pracuj na lotnisku w Jasionce.
W M H iii m d o magazynu Luft Waffe w Staroniwie, bo znaem warunki pi.it
\ / o .laem przydzielony do grupy transportujcej sprzt b u d w l n r 1 . 1 , n i
u n i k i e m by lzak, folksdojcz, Szczepaniak. Na wstpie / a / . | i l a l . u l e u m i e
, i'oiala", czyli piciuset zotych na litr wdki. W Staroniwie dostaem
dodatkow prac. Sprztaem wartowni Ukraicw. Myem podog,
sprztaem, cieliem ka. Najgorszym problemem byo zdobycie wody.
Na terenie magazynu nie byo studni ani wodocigu, a ja musiaem
dostarczy Ukraicom wod do picia oraz mycia. Ich nie obchodzio, skd
j wezm. Kiedy usyszaem od jednego z nich: Od diaba we, to nie
moja sprawa". Po wod chodziem do ssiadw, ktrzy mieli studnie
przed swoimi domami, ale nie pozwalali mi bra wody. Niektrzy
zamykali studnie na klucz, inni przepdzali kijem. Jedynie rodzina
Kwanych litowaa si nade mn. Chodziem od domu do domu i prosiem
Boga, by mi ludzie nie odmawiali i nie wyganiali mnie. Bez wody nie
miaem po co wraca do wartowni.
Poniewa nie byem w stanie unie dwudziestolitrowego kuba z

74

wod miaem wsplnika, ktry mi pomaga, nazywa si Julek Herl i by


moim najlepszym przyjacielem. Zdarzao si, e dostawalimy od rodziny
Kwanych co ciepego do jedzenia. Julek zawsze mia co do wymiany
za jedzenie. By starszy ode mnie, przed wojn skoczy szko handlow.
By mdry. Zna dobrze jzyk polski i czsto rozmawia z pann Stasi
crk pani Kwanej.
Z magazynu w Staroniwie wysyano mnie i do innych prac. Raz
posano mnie do remontu budynku sierocica przy ulicy Dbrowskiego.
W domu przy ulicy Zamkowej mieszkali niemieccy cywile, ktrzy
pracowali jako inynierowie, urzdnicy, specjalici, majstrowie.
Sprztaem plac i teren dookoa domu, pielgnowaem kwiaty w
przydomowym ogrodzie, podlewaem kwiaty w mieszkaniach Niemcw.
W zimie codziennie rano usuwaem nieg z chodnikw dookoa domu, to
znaczy z ulicy Zamkowej i ulicy Moniuszki. Po uprztniciu niegu
czyciem piece z popiou w pokojach Niemcw i przygotowywaem do
zapalenia przed ich powrotem wieczorem. Do kadego pokoju
przynosiem wiadro wgla do dosypywania do pieca. Nadzorc ydw by
dozorca domu. Pozostawa z nami w dobrych stosunkach.
Pewnego dnia, gdy sprztalimy nieg, przed domem zatrzyma si
samochd ciarowy na niemieckich numerach, firmy Opel. Tylna cz
samochodu bya przykryta plandek. Spod plandeki wyskoczyo czterech
mczyzn, dwch w niemieckich mundurach lotnictwa, dwch cywilw.
Grozili nam pistoletami i kazali wej do domu. Brama domu bya
zamknita na zamek elektryczny, ktry otwiera tylko dozorca. Siedzia on
w kabinie naprzeciwko bramy i otwiera tylko tym, ktrych chcia wpuci
do domu. Widzc nas ydw przed bram, otworzy drzwi wejciowe.
Razem z nami weszli rwnie ci czterej mczyni. Nie miaem pojcia,
kim s. Zobaczyem tylko, jak jeden z cywilw wskoczy do kabiny i si
wyrzuci dozorc oraz wyszarpa kabel telefonu ze ciany. Staem za
drzwiami, nie wiedzc, co si dzieje, bo to byo niecodzienne zdarzenie.
Zapytali, kto znajduje si w domu. Dozorca odpowiedzia, e dwch
Niemcw z nocnej zmiany i pracujcy tu ydzi. Potem usyszaem rozkaz:
Rce do gry!" i Marsz do piwnicy!". Zostaem zaprowadzony do
ciemnej piwnicy. Kazano mi usi z innymi na kupie wgla i zabroniono
rozmawia. Jeden z czwrki sta przy drzwiach, celujc do nas z pistoletu.
Do piwnicy przyprowadzono dwch Niemcw z nocnej zmiany,
ydw i dozorc domu. Zamknito drzwi. Powiedzieli nam, e wieszaj
na drzwiach rczny granat, e kady, kto otworzy drzwi, zginie. Zamknli
drzwi i zostalimy uwizieni w ciemnej komorze.
Godziny mijay. Siedziaem w ciemnej piwnicy na kupie wgla. Rce
mi drtwiay od cigego trzymania ich do gry. Nie mogem duej

wytrzyma i opuciem je w nadziei, e w ciemnoci nikt tego nie


zauway. Po dugim czasie, ale nie wiem dokadnie jak dugim, kto
postanowi otworzy drzwi, ale Niemcy powstrzymali go z obawy, e to
spowoduje wybuch. Syszaem szczekanie psw za drzwiami. Nagle
otworzyy si drzwi. Niemcy, ktrzy z nami siedzieli, zaczli krzycze:
Nie strzelajcie, jestemy Niemcami!". Usyszaem krzyk: Raus! i Hende
hochl i zaczo si wychodzenie z ciemnej piwnicy. Gestapowcy z
pistoletami w rkach zebrali nas ydw w kcie korytarza. Stalimy z
rkami do gry i twarzami do ciain K.i/ily /osta obszukany. Jednego
yda podczas napadu udct/ono pistoletem w gow5. Rana bardzo
krwawia. Dla gestapowcw b> i" pretekst, by oskary go o wspprac
z bandytami. ledziu o trwao dalej.

il i i li in k Adcr, przed wojn by mistrzem Rzeszowa gry w


i

p i n

. 1 .......... im/.i. |i syjonistycznej Haszomer Hacair.

Gestapo zabrao nas na ledztwo do domu Wanga, na rogu ulic


Skarbowej i Jagielloskiej. Dwch gestapowcw wrzucio mnie do
piwnicy. Kazali mi si rozebra z moich szmat. Staem nago, a oni bili
mnie gumowymi pakami.
Rozpoczo si przesuchanie. Kazali mi si przyzna do tego, i wiem,
kim byli bandyci, ktrzy napadli na dom Niemcw przy ulicy Zamkowej.
Odpowiedziaem, e ich nigdy nie widziaem, e ich nie znam. Wtedy
podszed do mnie jeden z gestapowcw i powiedzia: Bdziesz mwi,
bdziesz piewa jak kanarek!" i zacz mnie bi gumow pak gdzie
popado. Zostaem uderzony w gow i straciem przytomno. Jak dugo
byem nieprzytomny, nie wiem. Podczas okupacji nie liczyem dni, nie
znaem daty. Kiedy wrciem do przytomnoci, ledztwo zaczo si od
nowa. Leaem na betonie i nie mogem si z blu nawet poruszy.
Czekaem na ostatnie uderzenie. Gestapowiec podszed do mnie i
powiedzia: Gadaj przeklty ydzie i tak std nigdy nie wyjdziesz!".
Leaem na ziemi jak szmata. Ju nie czuem godu i pragnienia, czekaem
na ostateczn decyzj Niemca, ktra wkrtce nadesza. Kopn mnie w
gow i wszyscy poszli. Tortury gestapo w piwnicy trway trzy doby 19. Do
dzisiaj czuj strach, kiedy sobie o tym przypominam... Nie wiem, jak
dostaem si do domu.
Niestety, po krtkim odpoczynku" musiaem wrci do mojej
placwki", pracy w magazynie w Staroniwie. ylimy z dnia na dzie
nadziej e wojna wkrtce si skoczy. Ale po pewnym czasie przestaem
wierzy, i zdarzy si cud. Inwazja na Zwizek Radziecki bya dla mnie
kocem wiata. Jeli Niemcy pokonali Zwizek Radziecki, to znaczy, e
19 Ci gestapowcy nazywali si Schuster i Schumacher, a komendantem by Mack.

76

ju nie ma dla nas ydw adnej nadziei. Jaki nard jest w takim razie
zdolny pokona Niemcw? My ydzi w getcie bylimy cieniami ludzi,
stracilimy nadziej i bylimy obojtni na to, co si dzieje dookoa.
Komenda gestapo postanowia, e w lotnictwie Luft Waffe jest za duo
ydw i zadali zwolnienia ich z pracy. W mojej placwce (a bya ona
najwiksza) pracowao okoo dwustu ydw. Byli midzy nami tacy,
ktrzy pacili Niemcom i Ukraicom sta apwk tylko po to, eby pozwalali im przychodzi do pracy.
Pewnego dnia niespodziewanie do magazynw w Staroniwie
przyjechaa kontrola z gestapo. To zapowiadao nadchodzce nieszczcie.
Po krtkiej rozmowie z Niemcami, ktrzy byli na miejscu, gestapowcy
dali rozkaz zwoania apelu i selekcji. Ustawiono nas pitkami i kazano
nam rozebra si do pasa. Gestapowcy przeszli midzy szeregami,
dotykajc kadego pak po gowie. Ci, ktrzy byli dotknici, mieli biec
przez plac magazynu wzdu toru kolejowego tam i z powrotem. Kto nie
zdy przybiec na czas, temu zabierano kart meldunkow. Trasa biegu
miaa mniej wicej dwiecie metrw. Gestapowcy ustawiali nas do startu i
poganiali, bijc pakami. Ludzie wpadali na siebie, depczc jeden
drugiego. Nie mogem biega szybko, bo miaem drewniaki, poza tym
byem godny i wyczerpany. Nie dobiegem na czas do mety i moja karta
meldunkowa zostaa zabrana. Oznaczao to, e ju nie pracuj w
magazynach lotnictwa niemieckiego w Staroniwie. Ukraiscy stranicy
zebrali nas w jedno miejsce i kazali nam siedzie na ziemi. Starszy
Ukrainiec Hako wyda rozkaz: Kto wstanie, ten dostanie kulk w eb!".
Siedzc na ziemi, czekajc na powrt do getta, mylaem nad tym, co
mnie jutro rano czeka, do jakiej pracy zostan zapany... Baem si, by nie
byo to wyadowywanie wgla dla elektrowni miejskiej. Zabrane karty
meldunkowe zostay oddane do przechowania czeskiemu folksdojczowi,
ktry nazywa si Tomanek. Postanowiem, e poprosz Tomanka, by mi
odda moj kart. Wiedziaem, e jeli bdzie podchmielony" i jeli
dostanie wdk, moe uda si co zdziaa.
Teraz musiaem si std wydosta i zdoby alkohol. Poprosiem
Szelig, by mi pozwoli pj do latryny. Zgodzi si, a ja ju miaem
gotowy plan. Powiedziaem ydom, e id kupi chleb do pani P.
Zebraem od nich kilkaset zotych. Wydostaem si z magazynu i dotarem
do domu pani P. Pani P. mieszkaa przy ulicy Dbrowskiego. w naronym
domu. Zajmowaa si nielegalnym handlem ywnoci i czym si tylko
dao. Przychodziem tam od czasu do czasu na zakupy dla ydw
pracujcych w magazynach. Ceny dla mnie zaws/c hyy wysze, bo to dla
yda". Nie byo rady, paciem ka/il > mv P. zawsze adnie mnie witaa,
dlatego e byem dobrym klientem i nigdy si nie targowaem, paciem

kad cen.
Tym razem poprosiem tylko o flaszk wdki. Zapytaa: Co si stao?
Koniec wojny?". Odpowiedziaem, e ta flaszka albo mnie uratuje, albo
zabije. Nie byem pewien, jak Tomanek przyjmie prb przekupstwa.
Flaszka wdki kosztowaa grala" - piset zotych. Mam wdk, ale nie
mam chleba, zaczem si zastanawia, co ja teraz powiem ydom.
Trzeba byo co wymyli. Skamaem, e Niemiec zabra mi pienidze,
e ledwie uciekem. Pokazaem im siniaki na moim ciele, zawsze je
miaem...
Teraz trzeba byo si dosta do biura Tomanka. Wziem miot i
poszedem w kierunku biura. Zapukaem do drzwi i usyszaem: Wej!",
Czego chcesz?". Nie wiedziaem, co odpowiedzie. Z paczem
powiedziaem: Ratuj mnie panie, prosz, daj mi moj kart
meldunkow". Nie byo odpowiedzi. Wtedy przypomniaem sobie, e
mam pod koszul flaszk wdki. Postawiem j na biurku Tomanka.
Popatrzy na mnie, na flaszk i powiedzia: Tam w szufladzie, wyszukaj
j i id std!".
Zaczem szuka swojej karty midzy innymi (a byo ich okoo
osiemdziesit). Znalazem swoj i wziem. Zabraem te dwie inne,
prdko woyem wszystkie pod koszul, podzikowaem i wrciem do
grupy jakby nigdy nic.
Siedziaem do wieczora, czekajc na powrt do getta, razem z innymi
pod stra Ukraicw. W getcie zaczem si zastanawia, co zrobi z
tymi kartami. Postanowiem je zwrci wacicielom, pod warunkiem e
w razie ledztwa mnie nie wydadz. Okazao si, e wdk na razie
wykupiem si od niebezpieczestwa.
Wszyscy trzej postanowilimy stawi si rano do pracy z grup Luft
Waffe, na ulicy Mickiewicza. Nie wiedzielimy, co nas czeka. Czekalimy
na ukraiskich stranikw, ktrzy eskortowali nas do magazynw.
Usyszaem woanie: Luft Waffe, wszedem do szeregu i zaczem
maszerowa w kierunku bramy getta. Przy bramie stao trzech
wartownikw. Niemiecki policjant Szutzpolizai w stalowym hemie, z
mask gazow i karabinem, polski policjant granatowy z karabinem oraz
ydowski policjant z gumowa pak. W kadej grupie znajdowa si
starszy robotnik, yd, ktry meldowa Niemcom liczb ydw
wychodzcych do pracy. Kiedy staem w szeregu przed wyjciem z getta,
podszed do mnie starszy robotnik o nazwisku Altman, z zawodu piekarz, i
zabroni mi wyjcia z grup. Powiedzia, e nie mam karty meldunkowej.
Staem w szeregu i milczaem, czekaem na rozkaz wyjcia. Altman
napad na mnie, okadajc piciami, gdzie popado, i wycign z szeregu.
On mnie wyciga z szeregu, a ja uparcie wracaem. Ludzie, ktrzy stali
przy bramie, zaczli gani zachowanie Altmana. Jeden z nich powiedzia:
Pomagasz gestapo, wstyd si, ciebie te czeka ten sam los, co tego

78

chopca". Altman zacz si kci z ydem, ktry mnie broni.


Grupa zbliaa si do bramy, a Altman nie zameldowa naszego
wyjcia z getta. To wstrzymao inne grupy. Niespodziewanie nadszed
Hako. Zobaczy, jak Altman rwie mnie za konierz, a ja si broni, i
zapyta: Dlaczego nie wychodzisz?". Wtrciem si: On mnie nie chce".
Hako zdenerwowa si, zdj z ramienia karabin. Wali nim Altmana,
gdzie popado. Zapada miertelna cisza. Przez gow przesza mi myl, e
Hako w kadej chwili moe go zabi, a ja bd temu winny. Na szczcie
nie doszo do najgorszego. Ca drog od bramy getta do Staroniwy
zastanawiaem si, jak Altman si na mnie zemci. Nie tylko on mg mi
zaszkodzi. Mia syna w ydowskiej policji w getcie i jego take si
obawiaem. yem we wrogim wiecie, nie majc wyboru.
W magazynach w Staroniwie Niemcy dali, aby wypenia norm
przy mniejszej liczbie pracujcych ydw. Hako zawoa mnie do
wartowni i kaza wyszorowa podog, umy okna, zapali w piecu,
pocieli ka dla wartownikw, wyczyci jego cholewy i rower, a take
przynie kube wieej wody. Byem zadowolony z powrotu do
mag;izynw, bo w innych placwkach mogo by znacznie gorzej Altman
mi wicej nie dokucza, ale i tak si go baem.
N.i i /cle tono nowego porzdku sta doktor prawa Heinz Ehaus. Ju'o
w.|ii>lmkami byli Albert Pavlu i caa horda gestapowcw. Ich nliil i u ni
miejscem zabaw" by plac Garncarski. Tam zawsze v. I. >l< |i i pi /ul
kuchni stali godni ludzie, by dosta troch ciepej /ni Na plai Garncarski
mona byo si dosta z rnych stron i n.ip i > na /ulnw stojcych w
kolejce i czekajcych na porcje tej

\\ 1111

. i i .
Przed
>'. .

k riMa Kazimierza 2 0

w naronym domu.

' ulu o nazwisku Szarf.

lichej zupy (ktra skadaa si z brukwi pastewnej i odrobiny ziemniakw). Mimo to ludzie godzinami stali i czekali. Przewanie byli to
chorzy, starcy i dzieci, ktrych rodzicw wzito do prac przymusowych,
lub sieroty. Pewnej niedzieli zostaem w domu, nie wyszedem do pracy w
magazynach. Nie byo co je, dlatego wybralimy si z matk, by stan
w kolejce po zup. Porcja kosztowaa jeden zoty. Kocio z zup sta przed
drzwiami. Jedn rk podaem zotwk, a drug podstawiem garnek na
zup i prosiem Boga, bym dosta pen miark i eby byo co w tej
wodzie, ktr nazywao si zup. Mama daa trzy zote na trzy porcje.
Matka, ojciec i Lola (ktra pracowaa na kolei dla firmy Szpilera), kady
przyszed z osobna, bo wierzyli, e biorc po jednej porcji, w kadej
dostan pen miark. Droga do domu bya krtka, mielimy tylko przej

przez ulic Berka Joselewicza. Ale nie byo nam dane. Nie wiadomo skd
pojawia si bryczka z czterema gestapowcami i psem. Zaczli szale. Pies
gryz, szarpa i drapa kadego, kto sta mu na drodze. Niemcy byli
zadowoleni z tego widowiska. Widok przestraszonych dzieci i kobiet
chyba sprawia im rado. Mama, widzc, co si dzieje, kazaa nam wej
do bramy domu przy ulicy Berka Joselewicza. Kazaa nam szybko zje
zup. Nie byo co je, wypiem, co miaem.
W tej awanturze zabito trzy osoby, starsz kobiet i dwch chopcw
w moim wieku. Jak mwili Niemcy: Ci ydzi zostali ukarani za
niewykonanie rozkazw niemieckich wadz". Takie zdarzenia byy
codziennoci. Napady na ydw nazywano akcjami", a takich akcji"
byo duo i przewanie odbyway si w soboty. Dlaczego? Tylko pan Bg
wie. Pamitam ich kilka. Pierwsza zwizana bya z zarzdzeniem, aby
odda Niemcom wszystkie metalowe przedmioty z mosidzu, miedzi,
oowiu, elaza. Trzeba byo da klamki od drzwi, stojce i wiszce lampy,
wieczniki i lichtarze, naczynia kuchenne. Wszystkie rozkazy
wprowadzane byy pod grob kary mierci w razie niezastosowania si
do nich. Kar mierci zawsze wykonywano. Gestapowcy napadali na
domy ydowskie w poszukiwaniu metalu i zawsze co znaleli, a to
klucze, a to wieszak metalowy na cianie. Za takie przewinienie
wymierzali na miejscu kar mierci mieszkacom domu.
Druga akcja zwizana bya z daniem oddania Pisma witego, ktre
znajdowao si we wszystkich ydowskich domach. Mielimy szaf ze
witymi ksigami w skrzanej oprawie, ktre przez setki lat przechodziy
z pokolenia na pokolenie. Babcia Chana Sara nie pozwolia nam odda
Niemcem tego skarbu. Powiedziaa, e to byby wielki grzech i e ona nie
chce pj do pieka z winy Niemcw. Na jej prob wykopaem gboki
d w piwnicy i razem ze starsz Lola i Natanem zakopalimy tam wite
ksigi i wieczniki.
Kolejna akcja wymierzona bya przeciwko ydom, ktrzy wrcili do
Rzeszowa z niewoli sowieckiej. Zostali przez Niemcw uznani za
komunistw i sowieckich szpiegw. Wedug listy gestapo, takich osb
byo sto pidziesit. Pewnej nocy przyjechali do Judenratu w getcie i
zadali natychmiastowego sprowadzenia tych, ktrzy figurowali na
listach. Wrd poszukiwanych byy te kobiety. Policjantom brakowao
kobiet, w ich poszukiwaniu wywayli drzwi do naszego mieszkania. Bijc
pakami i krzyczc, zaczli wyrzuca wszystkich. Babcia prosia jednego z
nich, ktry nazywa si Aptelon, eby zostawi nas w spokoju, bo my nie
jestemy niczemu winni. Na to on strasznie si wciek. Syszaem, jak
powiedzia mojej babce: Co ty chcesz, ebym odda moj crk?". Syszc t odpowied, napadlimy na policjantw. Uderzyem jednego z nich
garnkiem w gow. Nazywa si Katz i by wysiedlecem z odzi. Siostra
wyrwaa si z ich rk i ukrya na strychu, siedziaa tam do rana. witem

80

gestapo wywiozo ludzi do lasu gogowskiego i tam nastpi ich marny


koniec. Wrd ofiar by nasz krewny, fryzjer, ktry prowadzi swj zakad
na Grunwaldzkiej, mieszka przy ulicy Kotaja i nazywa si Ader.
Akcja zabierania ydom futer, paszczy futrzanych, konierzykw,
czapek, futrzanych rkawiczek, butw filcowych, futrzanych kurtek i futer
ws/elkiego rodzaju zacza si jak zwykle od napadw iv i.i|M>\\i ow na
ydowskie mieszkania. Wpadali do rnych mirs/k.m i zabijali ludzi
strzaami lub zrzucali ich z ganku. Strach pad na wszystkich ydw.
l i I I tn mia jakie futro, bieg szybko odda je na gestapo.
I M I ............ i lem/ F.haus i Albert Pavlu brali czynny udzia w raImuil u mi. mli /mI..w '.kicfK \ki ja trwaa cay dzie.
Po tej akcji Niemcy posali do Rady ydowskiej rachunek, dajc
zapaty za wydatki, jakie ponieli przy morderstwach, ktrych dokonali.
W wystawionym rachunku wymienili nastpujce koszty: liczb
wystrzelonych kul, koszt przewozu ydw z getta do lasu w Gogowie,
koszt zatrudnienia esesmanw do zamordowania tych stu pidziesiciu
ludzi. Byy jeszcze inne wydatki, ktrych ju nie pamitam. W getcie
mwio si, e ci mordercy nie wiedz co to wstyd. Atmosfera tamtych
dni bya o wiele straszniejsza, ni jestem w stanie to opisa.
Naszym ssiadem by kunierz, ktry pracowa dla Niemcw, poniewa
nikt z Polakw ani ydw nie mg sobie pozwoli na kupno futra.
Nazywa si Pinchas Fajer, jego warsztat znajdowa si przy ulicy
Kopernika 24. By czowiekiem yczliwym, zawsze stara si pomc tym,
ktrzy zwracali si do niego z prob. Wzi do siebie chopca, sierot,
ktrego uczy kunierstwa. W zimie uczy, a w lecie wyrabia rnego
rodzaju czapki. Jego ona miaa na imi Dwoirale i gotowaa dla
chopcw, ktrzy uczyli si w Jeshiwach. Bardzo im przez to pomagaa,
poniewa ci chopcy nie mieli pomocy z domu, a pochodzili z okolic
Rzeszowa. Swoje imi - Mojesz - otrzymaem po ojcu Pinchasa, i dlatego
kadego roku na Pesach dostawaem od wujka Pinchasa now czapk.
Mia trzy crki, a poniewa nie posiada syna, wic w pewien sposb mu
go zastpowaem. W dniu zbierania futer gestapo przyszo w
odwiedziny" rwnie do Pinchasa Fajera. U niego znajdoway si futra
nalece do niemieckich oficerw, podpisane po niemiecku, do kogo
nale, w jakiej jednostce wojskowej dany Niemiec suy i jaki jest jego
stopie wojskowy. Nawet to nie pomogo. Syszaem krzyki, pacz,
woania o pomoc i ratunek. Razem z Jakubem pobieglimy pomc
naszemu ssiadowi. Trudno uwierzy w to, co zobaczylimy. Na pododze
lea starszy siwy czowiek, a dwch gestapowcw stao nad nim, bio go i
kopao. Baga o wod. Mj brat Jakub nabra kwart wody i chcia poda
Pinchasowi. Wtedy jeden z gestapowcw zacz i jego bi skrzanym

rapnikiem. Pojemnik wypad mu z rki i woda wylaa si na twarz pana


Pinchasa. Zamilk. Pomylaem, e ju nie yje. Zaczem paka na gos.
Niemiec skierowa si w moim kierunku i zacz mnie okada po gowie.
Kady z dwch gestapowcw wybra futra dla siebie i swoich rodzin. Pinchas y..., wsta z podogi i pomaga nam w skadaniu futer. Prosi tych
gestapowcw o zawiadczenie, e to oni skonfiskowali futrzane paszcze i
skry. Niemiec odpowiedzia: Zaraz dostaniesz". Wycign z kabury
pistolet i wystrzeli trzy razy, nawet nie patrzc, bo tak by zajty grabie.
Kule trafiy Pinchasa w doln cz brzucha, upad na podog. Niemiec
kaza nam go wyrzuci na zewntrz. Nie wiedziaem, co robi. Pinchas
prosi o pomoc, jego ona pakaa, chodzia tam i z powrotem, odmawiaa
modlitw, proszc Boga o ratunek. Wynielimy rannego z Jakubem i
jeszcze jednym ydem do drugiego pokoju i pooylimy go do ka.
Jego ona prosia, ebymy zawoali lekarza. Nie wiedziaem, gdzie
mieszka, dlatego poprosiem ciotk Elk o pomoc.
Natychmiast zaprowadzia mnie do doktora Hellera. Doktor wysucha
relacji ciotki o wydarzeniu i postanowi nie pj z nami, poniewa
spotkanie z gestapo, ktrzy strzelaj do ludzi, jest niebezpieczne, a
udzielanie pomocy lekarskiej jest zabronione. Na tym skoczya si
rozmowa z doktorem Hellerem. Ciotka zwrcia si do lekarza jeszcze raz
z prob o pomoc, mwic, e tam ley ranny czowiek. Jak ona moe
przyj bez lekarza? Gdzie i do kogo ma teraz pj? Idcie do diaba!"
powiedzia doktor Heller i pokaza nam palcem drzwi. Nie mielimy nic
do stracenia, wic poszlimy do szpitala miejskiego, z nadziej e moe
tam kto si nad tym czowiekiem zlituje.
W szpitalu ju wiedzieli, e Niemcy szalej w dzielnicy ydowskiej, bo
sycha byo strzay z niemieckich pistoletw. Pan dyrektor szpitala,
doktor Hince, natychmiast nas przyj w swojej kancelarii. Powiedzia:
No, cika sprawa z tymi Niemcami". Co sobie zanotowa i da nam
jakie tabletki dla chorego. Zawoa sanitariusza, kaza mu wzi nosze
(nosiki) i przynie chorego do szpitala. Z ulicy Kopernika do szpitala nie
byo daleko. Sanitariusz zapyta cioci I Ik, co si siao. Powiedziaa mu,
e gestapo zabiera ydom futra, strzela i bije, e my idziemy do
czowieka, ktry zosta raniony przez gestapo. Nasz sanitariusz, syszc, e
gestapo przeprowad z a a k c j e w dzielnicy ydowskiej, odda nam nosze,
powiedzia, e jest poszukiwany przez, gestapo, i znikn.
Wrociliim do domu z wiadomoci e doktor Hince ze szpi- t a l a
i l
u v. I - I .
I I M U T O na leczenie. Wieczorem dwch ludzi
wzio pana Pinchasa do szpitala, gdzie doktor usun mu kule. Po
tygodniu Pinchas wrci do domu, ale cigle lea w ku. Musia wrci
do domu, bo w szpitalu nie wolno byo udziela ydom adnej pomocy

82

lekarskiej20.
Takich akcji byo wiele, akcja przeciw starcom, dzieciom, akcja
wysyania do obozw pracy przymusowej dla ydw w Pustkowie koo
Dbicy, w Siebnach koo Jasa, w Mielcu, w Hucie Komorowskiej. Sam
byem ofiar tych akcji urzdzanych przez Niemcw.
W getcie panowa tyfus, dyzenteria (czerwonka) i inne choroby. Byo
wiadomo, e jeli kto zachoruje, to czeka go pewna mier. Nie byo
rodziny, w ktrej kto nie chorowa. Ludzie umierali jak muchy, z godu,
chodu, chorb, a take w rezultacie niemieckich napadw.
Czarna buda"21 cay czas wozia zamordowanych ydw na cmentarz.
W styczniu 1942 roku Kiershauptman Heinz Ehaus, doktor prawa, wraz
ze swoim wiernym pomocnikiem Stadtkomisa- rem Albertem Pavlu i
komendantem gestapo Rzeszowa i okolic - Makiem zamknli bramy
getta. Umiecili ywe stworzenia w klatce, skazujc na mier z godu,
chorb i morderczych napadw. Zima 1942 roku bya bardzo cika.
Wystpiy straszne opady niegu, nadeszy te mocne mrozy. Mieszkania
ju nie wyglday jak mieszkania normalnych ludzi, sam nie wiem, do
czego mona by je porwna. Cztery zakopcone ciany, zimno i ciemno,
bo mrz i ld na szybach zasania wiato dzienne. Cz drewnianej podogi wyrbana bya na opa. W jednym pokoju byo nas dwanacie osb.
Spalimy na pododze, na marnej somie. Spaem w ubraniu, w ktrym w
dzie chodziem do roboty. Wszyscy tak robili.
Napady na getto byy wykorzystywane przez Ehausa, Pavlu, Macka i
innych gestapowcw, aby wyudza okup od Judenratu22. Byy to opaty
na danie, najczciej w dolarach, zocie i brylantach. W getcie bya
niewielka grupa ludzi, ktrzy zdyli ukry przed Niemcami cz
swojego majtku i za son opat byli zwalniani z pracy przymusowej.
Wiosn 1942 roku nadal pracowaem dla Luft Waffe. Codziennie
staraem si co zorganizowa", to znaczy ukra i przynie do domu,
dla moich maych braci, dla rodzicw i krewnych, ktrych wysiedlono z
oyni koo acuta. Kadego dnia prosiem Boga, eby nadszed koniec
tego cierpienia. Byli tacy, ktrzy udzili si, i to pieko wkrtce si
skoczy. Byem zdania, e to najpierw my si skoczymy w tych cikich
warunkach. Znajomy Polak, ktry widzia mj stan i chcia mnie
pocieszy, powiedzia: Jak soneczko wyej, to Sikorski bliej".
20
Pan dyrektor szpitala, doktor Hince, pomaga ydom, pomimo e byo to zabronione. Robi to wszystko nieodpatnie, naraajc si na surowe kary Niemcw. Doktor Hince
by dobrym, uczciwym czowiekiem o litociwym sercu.
21
Czarna buda" to by wz cignity przez par koni, na ktrym znajdowaa si
dua czarna skrzynia. Furmanem by yd, Ojzerowicz, wysiedleniec z miasta odzi. Mia
pomocnikw, ktrzy pomagali mu w zbieraniu zabitych z podwrzy domw.
22 Pamitam nazwiska niektrych gestapowcw, np. Flaschke, Schupke, Gold, Schuster.

Odpowiedziaem mu, e nam to nie pomoe...


Patrzyem na swoj rodzin. Byy dni, w ktrych nie udawao mi si
niczego zorganizowa. Mj picioletni brat Natan pyta, dlaczego nic nie
przyniosem. Id i przynie mi ziemniaki". Te proby picioletniego
dziecka rozdzieray mi serce. Cay dzie nie mieli nic w ustach i z nadziej
czekali na mj powrt..., a ja czsto wracaem bez niczego.
Doroli nic nie mwili, tylko mama pakaa. Patrzya w niebo i mwia:
Za co te cierpienia, czemu winne s dzieci? Dlaczego wielki Boe
opucie Swj Nard? Zlituj si nad nami, Ojcze nasz...". Wiedziaem, e
pan Bg niczego nam nie da, e si na nas gniewa i samemu trzeba bdzie
co przysposobi. Ju samo wyjcie z getta nie byo atw spraw. Aleja
znaem takie wyjcia. Pewnego dnia powiedziaem, e id co przynie.
Wyszedem na podwrze, zdjem opask z prawej rki, czapk z gowy i
ruszyem w drog. Doczy do mnie bez zgody mamy mj may
braciszek. Z ulicy Kopernika wydostalimy si na ulic Matejki i ju
bylimy po aryjskiej stronie. Teraz trzeba byo si strzec, eby nie spotka
si z jakim znajomym, ktry mg mnie wyda Niemcom. Postan o w i e m /iobie skok" na jaki ogrdek przy ulicy Krakowskiej. / poi / . | i k n
szukaem ogrdka z niskim potem, gdzie nie byoby psa Szczekanie psa
mogo zwrci uwag i sprowadzi na nas nie- bc/|iu i / l i s t w o Po lewej
stronie ulicy Krakowskiej stay prywatne ti>ni\ l'i/i 'I w o j n w kadym
ogrdku rosy kwiaty. Teraz zamiast kwiatw Iml/ii sadzili \\.u/\wa.
Upatrzyem sobie taki ogrdek, w ktrym rosa adna dynia, buraki i
kapusta. Pnym wieczorem ulice miasta byy puste. Nie byo ludzi, bo
bali si godziny policyjnej. Nikt nie chcia spotka si z niemieck policj.
Prawa strona ulicy Krakowskiej zajta bya przez Niemcw, wszystkie
szkoy zostay zamienione na koszary i szpitale niemieckie. Wszdzie w
bramach staa warta.
Zapad zmrok, wszdzie byo ciemno. Dookoa panowaa cisza.
Przeskoczyem przez pot, wyrwaem kilka burakw, dwie gwki kapusty
i ma dyni (ktra pka podczas przerzucania). Mj may braciszek
Natan zebra wszystko, co przerzuciem przez pot. Wziem cz
warzyw i zaczlimy i w kierunku placu Farnego. Pod pomnikiem Lisa
Kuli trzeba byo by bardzo ostronym, eby si nie spotka z niemieckim
patrolem. Natan nie mg wytrzyma z godu i zacz je buraka.
Usiadem na ziemi, a on usiad obok mnie i chrupa go. Zapyta mnie, czy
daleko jest jeszcze do getta i czy moemy zosta za murami getta.
Odpowiedziaem, e nie, bo jeli Niemcy nas zaapi to nas zabij i nasza
mama bdzie paka. Powiedzia mi na to: Wrmy prdko do domu".
Na ulic Matejki mielimy wrci przez ulic Grunwaldzk obok
domu Szaitera, w ktrym znajdoway si biura i sztab komendanta miasta.
To byo bardzo niebezpieczne miejsce, poniewa przed tym domem
zawsze stay samochody z Niemcami. Nie mogc duej czeka, wziem

84

brata za rk i zaczem i. Podjem ryzyko, nie wiedzc, co bdzie


dalej. Ju bylimy na rogu ulicy Matejki, ju wydawao mi si, e
jestemy bezpieczni, e uda nam si przej, kiedy usyszaem gos
mwicy: Halt! Udawaem, e nie sysz, i wtedy gos powiedzia po
polsku: Stj, bo strzelam, rce do gry!". To by granatowy, polski
policjant. Obszuka nas w poszukiwaniu pienidzy, ktrych nie mielimy.
Wycign gumow pak i zacz nas bi po gowie. Wrzeszcza i pyta,
gdzie ukradlimy kapust i buraki. Poczuem, e podbi mi oko i nabi mi
guza na gowie. Ten cholerny antysemita cigle nas bi pak bo wedug
takich bicie yda jest boskim przykazaniem. Kopn mnie w brzuch.
Upadem na bruk, a on sta nade mn kopa, bi i wrzeszcza, ebym wsta.
Wstaem z ziemi. Z nosa cieka mi krew, a on grozi, e nas zabije jak
parszywe psy. Byo mi tylko al mojego maego braciszka, mimo e to
przez niego znalelimy si w tej sytuacji. Gdybym by sam, uciekbym i
nikt pord nocy by mnie nie zapa. Policjant kaza nam usi pod
murem i powiedzia, e idzie w kierunku kocioa. Kiedy by ju do
daleko, powiedziaem bratu, e musimy szybko i do domu, bo ju
pno. W bardzo szybkim tempie przedostalimy si na teren getta. Po
drodze do domu prosiem Natana, by nikomu nie opowiada o tym
zdarzeniu. Nie chciaem martwi naszej mamy.
Rano nie byem w stanie i do pracy. Bolao mnie cae ciao i gowa.
Twarz i nos miaem spuchnite i poranione od bicia. Matka - widzc, w
jakim jestem stanie - robia mi zimne okady. Brat cichutko si wtrci, e
jego te od wczoraj bol plecy. Mama zdja mu koszul. Okazao si, e i
on dosta pak. Na plecach i ramieniu mia siniaki, a na gowie guza.
Moja obrona okazaa si niewiele warta.
Mama odmwia modlitw, dzikujc Bogu, i zostalimy przy yciu.
Powiedziaa do mnie z wyrzutem, e nie trzeba bawi si ogniem.
Zapytaa, dlaczego wziem ze sob dziecko, czy mylaem, e to bdzie
spacer... Po tym zdarzeniu mj braciszek cigle si ukrywa. Ba si, i ten
policjant go szuka i chce zabi. Wrciem do mojej pracy w Staroniwie.
Trzeba byo si zameldowa u pana Tomanka, e przyszedem znw do
pracy. Tomanek by kierownikiem naszej pracy i od niego zaleao, czy
pozwoli mi wrci i czy mnie ukarze. Kiedy Tomanek chcia nas ukara,
posya na wartowni do starszego stranika, Ukraica, o nazwisku Hako. Trzeba byo powiedzie, e pan Tomanek przysya. To Hace
wystarczao, on ju wiedzia, co ma robi. Ofiara te wiedziaa, co j
czeka. Ten, kto mia si czym wykupi, to znaczy da apwk, mg
wyj z jego rk nienaruszony.
Kim by Hako? Przed wojn mieszka z matk przy ulicy Tanenbauma. Jego matka pracowaa u ydw, on by anonimowy. Podczas

okupacji zacign si do suby straniczej w czarnych mundurach" /


niemieckimi odznakami. Wyglda jak winia i zachowywa si jak
winia. Way ze sto dwadziecia kilo, a si mia jak b y k I lasko i jego
koledzy ze wsi Socina albo Miocina byli postrachami i stanowili
niebezpieczestwo dla naszej placwki. J e l i / a m a l i I oinus rk a l b o
nog, to byo gorsze od mierci. Wyleczenie /.amania stawao si
prawie niemoliwe.
Napady na ludno getta stay si codziennym zdarzeniem. Wszdzie
widziao si tylko mier. Wyjcie z tego pieka byo niemoliwe. O
zwycistwie nad Niemcami te nie byo mowy.
Mordowanym w gettach ydom nikt nie pomaga. Nikt nie pomaga
ludziom puchncym, umierajcym z godu. Mylaem wwczas: Gdzie jest
ten szlachetny nard polski, w ktrym y przez pokolenia nard Izraela,
ktry walczy za wolno Polski. Ludzie, ktrzy wiernie suyli narodowi i
krajowi, pracowali we wszystkich zawodach, budowali kraj, rozszerzali
handel w kraju i za granic. Nie wszyscy byli bogaci. Byli tacy, ktrzy
mieszkali w wilgotnych, ciemnych suterenach".
W magazynach w Staroniwie gestapo przeprowadzio now selekcj
pord ydw. Dostaem czerwon piecztk na karcie meldunkowej, co
oznaczao, e pozostawiono mnie do dalszej pracy w Luft Waffe. Warunki
ycia byy coraz gorsze. Nie miaem ju niczego na wymian, by zdoby
choby kilka ziemniakw. Moi bracia leeli w kach, spuchnici z
godu. W getcie kryy pogoski o wysiedleniu ydw z Rzeszowa, ale
nie byo wiadomo dokd.
Rada ydowska pacia Niemcom apwk w dolarach i zocie, eby
nie ruszali getta. Banda mordercw wadaa gettem. Przyjedali do getta
bryczk, jak na polowanie. Zawsze pozostawiali po sobie na ulicach getta
rannych i zabitych. ylimy w getcie pozbawieni nadziei, ju nie
czekalimy na adn pomoc. Dla nas ta wojna bya przegrana. Takie byo
zdanie mojego ojca. Aby zmusi Rad ydowsk do wiernej suby dla
gestapo, Niemcy zabijali take czonkw Judenratu. Midzy zabitymi by
Salo Sale, przedwojenny

" Cz narodu polskiego bya wrogo nastawiona wobec ydw. Wolaem pracowa pod
nadzorem Niemcw ni Polakw. Ja, ktry urodziem si w Rzeszowie i uczyem si w
szkole imienia Stanisawa Jachowicza na ulicy Chopina. Pamitam, e niektrzy nauczyciele
nazywali nas mierdzcymi ydami". Szczegln osob by dyrektor szkoy, ktry po prostu
nienawidzi ydw i by postrachem dla uczniw ydowskiego pochodzenia. Kiedy by
pijany, krzycza: ydy do Palestyny". By te ksidz katecheta, ktry ukara mnie kiedy
surowo za to, e powiedziaem i Jezus pochodzi od ydw, e by ydem z Beit Lehem,
domu chleba w kraju Kanaan". To by powd, dla ktrego ukara mnie biciem
czarodziejsk" pak, ktr nosi ze sob pod sutann.

dziaacz Bar Kochwy (klub sportowy) i wielu innych organizacji


ydowskich dziaajcych w Rzeszowie.
W getcie robio si naprawd ciasno, nie byo miejsca dla dwudziestu
piciu tysicy ydw z Rzeszowa, powiatu i miast polskich, ktre Niemcy
doczyli do trzeciej Rzeszy, takich jak Kalisz i d. Rozesza si
pogoska, e Niemcy chc pomc" ydom z getta, wysyajc ich na
roboty na wschd, i e tam bd oni mogli y w lepszych warunkach. Za
t usug" Niemcy zadali od Juden- ratu miliona zotych i kilograma
zota. To si nazywao kontrybucja - opata za dokonanie mordu przed
wysiedleniem.
Nie wierzyem Niemcom, widziaem w tym niemieckie oszustwo. W
domu byy rne zdania. Zapytaem: Kto z nas jest zdolny do pracy na
roli? Ludzie, ktrzy nie s w stanie sta na nogach, spuchnici z godu,
chorb bd pracowa w polu?". Na moje pytanie nie byo odpowiedzi.
Mama zapytaa mnie, co robi. Odpowied bya jedna: Zostalimy
opuszczeni przez Boga i znajdujemy si w rkach mordercw, ktrzy nie
wiedz, co to lito, i nie maj jej ani dla maego dziecka, ani dla starca".
Powiedziaem, e jestemy zgubieni. Moi rodzice jak zwykle twierdzili, e
Pan Bg nam pomoe. Pytaem, kiedy..., chyba po mierci...
Niemcy widzieli w zagadzie ydw wit spraw, i dlatego chtnie
brali w niej udzia bez pytania i bez namysu. Nie brakowao chuliganw i
antysemitw take pord miejscowej ludnoci, takich, ktrzy brali udzia
w grabiey i mordowaniu ydw.
Kadego dnia po powrocie z pracy czekay nas w getcie te same
wiadomoci, zmieniay si tylko imiona zmarych. Mwio si, e
Judenrat nie jest w stanie zebra kontrybucji, ktrej zadali Niemcy, i e
to na pewno skoczy si jak akcj w getcie. Mwio si te, e Judenrat
zwrci si do zamonych Polakw z prob o poyczk pienin. Nie
wiem, czy co z tego wyniko. Judenrat stara! si dogodzi niemieckim
daniom i rozpocz akcj zbierania miliona zotych i kilograma zota.
Funkcjonariusze Judenratu i policja ydowska wpadali do mieszka i si
zabierali to, co uwaali za wartociowe. Do naszego mieszkania rwnie
wpadli noc, jak zbje. Domagali si, ebymy powiedzieli, gdzie
ukrylimy pienidze i zoto. Bili gumowymi pakami. Ojciec powiedzia
nocnym gociom", e ju niczego nie mamy, e jestemy chorzy na tyfus.
To ju na nich nie bardzo dziaao, bo wszdzie syszeli takie sowa.
Jeden z policjantw gra rol Niemca. Nazywa si Iciale Zybo- ner.
Zosta przywieziony do Rzeszowa z Kolbuszowej razem z innymi ydami.
Poniewa by zdrajc i donosicielem, gestapo mianowao go na zastpc

87

komendanta ydowskiej policji. Byli i tacy ydzi.


Kiedy przyszli do naszego domu, kazali wszystkim wsta z ek, aby
mogli przeszuka mieszkanie. Wstali nawet moi mali bracia. Tylko mama
nie daa rady, bo leaa z gorczk i podejrzeniem
0tyfus. Zyboner zacz bi matk skrzanym rapnikiem i wrzeszcze, by
wstaa. Ojciec, widzc to, zapa go za rk i wykrci do tyu, a brat Jona
zacz go bi drewniakiem. Niestety, zdrajcw byo kilku i nie mielimy
szans z nimi wygra. W ciemnociach zaczli szuka po kieszeniach i w
izbie. U kobiet szukali zotych acuszkw, kolczykw, zotych
piercionkw i obrczek.
Moja mama swoj obrczk traktowaa jako rzecz wit. Nigdy nie
chciaa jej wymieni, nawet na chleb dla godnych dzieci. Jeden z
policjantw zapa j za rk, si zdar lubn obrczk z palca
1poszli. Na koniec Icia zagrozi nam, e rano zamelduje na gestapo, i
ukrywamy zoto. Straszy, e nauczy nas rozumu. Nie widziaem adnego
ratunku dla moich braci. Zastawiaem si, jak to bdzie, gdy ktrego dnia
po powrocie z pracy nie znajd ich w domu. Pami o tym, jak czekali na
mj i Loli powrt z pracy z nadziej, e udao nam si zdoby co do
jedzenia, wywouje strach i bl nawet dzi, po szedziesiciu latach od
zakoczenia wojny.
W mojej placwce, w Staroniwie, Niemcy przeprowadzili kolejn
selekcj. Brali w niej udzia dwaj gestapowcy i kapitan lotnictwa
niemieckiego - Lunoff. Tym razem ustawiono nas w szeregach. Rwnym
krokiem mielimy maszerowa pod barak biura zarzdu magazynu. Tam
odby si przegld niewolnikw. Kady z nas podchodzi do stolika, gdzie
siedzieli gestapowcy i przybijali czerwon piecztk na kartach
meldunkowych. Mwiono, e to bardzo wana piecztka, bo kto dosta
czerwon piecztk, ten zostawa do dalszej pracy w magazynie. Nie
wiedzielimy, co si dzieje, ale wkrtce zobaczylimy na wasne oczy
przygotowania Niemcw do wysiedlenia ydw z getta w Rzeszowie. Ci,
ktrzy byli zdolni do dalszej pracy, zmuszeni byli zosta w swoich
placwkach.
W getcie wrzao, jak w kotle. Ludzie nie wiedzieli, co pocz. Ju byli
pewni, e bd wysiedla, nie znali tylko odpowiedzi, dokd? Mj ojciec
postanowi, e nasza rodzina nigdzie nie pojedzie, e zostaniemy na
miejscu, bo dalsza tuaczka dla moich braci to pewna mier. Poza tym ja i
moja siostra zostawalimy do dalszej pracy dla Niemcw i nie byo
powodu, bymy si rozczali.
Mijay dni, do terroru niemieckiego przyczy si terror naszej Rady
ydowskiej. dali wypenienia rozkazw gestapo, ich ycie byo
zagroone, jeliby ich nie wypenili. Pewnego dnia, wracajc z pracy do
getta (byo to na pocztku lipca), dowiedziaem si, e tego dnia przypada
ostatni termin zoenia kontrybucji. Przewodniczcy Rady ydowskiej,

doktor Kleinmann, jego zastpca adwokat Benek Kahane, komendant


ydowskiej suby porzdkowej Leon Brezner oraz inni czonkowie Rady
ydowskiej pojechali na ulic Jagiellosk, gdzie miecia si komenda
gestapo, eby zoy kontrybucj w zocie i pienidzach. Tego dnia ydzi
pocili i modlili si o zbawienie narodu i ocalenie przed klsk. Moja
rodzina siedziaa na pododze z posypanymi popioem gowami, wszyscy
byli przykryci starymi workami na znak pokuty. My rwnie odmawialimy modlitwy, tilim, proszc Boga o zbawienie. Na ziemi zamiast
wiecy palia si kopcika. Pomimo e przestaem wierzy w Boskie cuda,
usiadem na ziemi i pakaem.
Pnym wieczorem czonkowie Rady ydowskiej wrcili do getta, ale
bez dwch przewodniczcych Judenratu, doktora Kle- inmanna i
komendanta ydowskiej suby porzdkowej Leona Breznera / u s i a l i
skazani na mier, bo nie byli w stanie wypeni da Niemcw i
uzbiera caej sumy pienidzy i zota. Zostali puri /rlum w Horze koo
Gogowa w jednym z masowych gro- bow I i p i samego wieczoru, 7 lipca
1942 roku, stranicy okleili M M < I I . I 'ibwics/.czeniami w jzyku polskim
i niemieckim, k i m o m l o i m o w i i y , e nazajutrz, czyli 8 lipca 1942 roku
getto
......... p o i l /.icloiie na c/tery transporty. Pierwszy transport - to
u h M . i l i l o s i - U - \ M i ' / a , plac Garncarski, ulica Bluma, ulica / | l u l i i r t , u l u i i
k 1 1 > l . i k a / i mierz, ulica Baldachwka, ulica Za m k n i t a , u l i c a
Sowackiego.
ydzi mieszkajcy przy tych ulicach mieli si stawi w punkcie
zbornym na starym cmentarzu ydowskim". Kady, kto by si nie stawi,
mia by ukarany kar mierci. Wczesnym rankiem ydowska suba
porzdkowa ju wyganiaa na plac zborny. Przysza take grupa
esesmanw specjalnie wywiczonych, ktrzy zajmowali si wysiedlaniem
ydw. Byo ich okoo trzystu, Niemcw, nieludzi, bo to, co robili, to
tylko diabe potrafi zrobi. Kady esesman dosta pak do bicia, a oprcz
paki mia szmaisera.
Rozdzieleni na grupy, spdzali ludzi. Zaczli od ulicy Sowackiego,
dom za domem, ulica za ulic. Przeszukali kady dom od strychu do
piwnicy, a jeli kogo znaleli, zastrzelili na miejscu. Takich wypadkw
byo duo. W ogoszeniach napisano, e Niemcy pozwalaj zabra ze sob
plecak z najwaniejszymi rzeczami na drog. Byy domy, w ktrych
rodziny zostawiay chorych i starcw, niebdcych w stanie pj razem z
rodzin. Esesmani zabijali lecych w kach, strzelali na ulicach do
ludzi, ktrzy zbyt wolno szli na plac. Cay teren getta by usiany rannymi i
zabitymi - dziemi, kobietami, mczyznami, ludmi w kadym wieku.
Tak wyglda poranek 8 lipca. Przed wejciem na plac odbierano ludziom
plecaki, ktre niby pozwolono im ze sob zabra. Wszystko to odbywao
si przy akompaniamencie bicia. Udzia w tym brali esesmani,

89

Szutzpolitzei, polska policja granatowa i Niemcy - dr Heinz Ehaus,


komendant miasta Albert Pavlu, szef gestapo Mack.
Oprcz odbierania plecakw odbyway si rewizje osobiste, czterech
esesmanw szukao wartociowych przedmiotw. Przed nimi sta
dziecicy gboki wzek, do ktrego kazali wkada zegarki, zoto, dolary
i rnego rodzaju pienidze. Jeli przy kim znaleziono wartociowy
przedmiot, ktrego nie odda, czekaa go mier i nie miao znaczenia, czy
by to mczyzna czy kobieta. Zagnano ich pod mur starej synagogi i
zabito strzaem w gow.

Na ulicy Kopernika, przed domami o numerach 22, 24, 26, w cieniu


Niemcy poustawiali stoy i fotele. Oficerowie oraz inni Niemcy zaproszeni
na to widowisko mogli sobie siedzie w wygodnych fotelach, popija
wdk, szampana, zimn lemoniad i piwo. Na stoach byy poustawiane
talerze z kiebas i kanapkami. Dla Niemcw wysiedlanie ydw z
Rzeszowa byo zabaw. Pili alkohol, oberali si, mordowali ydw i
wygldali na bardzo zadowolonych.
Mieszkaem w domu przy ulicy Kopernika 24. Z okienka na strychu
widziaem wszystko, co dziao si na placu i dookoa placu. Widziaem,
jak esesmani pdzili ludzi jak bydo, bili i zabijali dla zabawy. Byli
oficerowie, ktrzy przyszli z psami. Psy gryzy, szarpay lecych na
ziemi.
Z mojej kryjwki patrzyem na straszny spektakl. Podczas przeszukiwa osobistych Niemcy kazali si rozebra czowiekowi do naga.
Jeden z oficerw, ktry chcia si pochwali umiejtnociami swojego psa,
bi yda skrzanym rapnikiem, a pies ksa nieszcznika. To wszystko
bawio zbrodniarzy. Powtarzali to jak dobry art kilkakrotnie. Patrzyem
na to, jak czowiek zosta posiekany na mier przez dwa niemieckie psy.
Drug rewidowan osob by starszy yd, Rabbi Luzertu, znany wrd
rzeszowskich ydw jako bardzo religijny. By chasydem z Dzikowa.
Jego domem bya bonica Dzikowskich Chasydw, zajmowa si tylko
modlitw. Wyglda jak wity. Nosi duy okrgy czarny kapelusz, dug
czarn kapot i czarne wysokie cholewy. Mia dug siw brod i pejsy.
Wszystko w nim wiadczyo o tym, e jest czowiekiem niezwykym.
Zosta zagnany ze wszystkimi na plac i nie zdawa sobie sprawy z tego,
co si dzieje. Szed prosto na plac i nie zatrzyma si do obszukania.
Niemiecki oficer zawrci go do rewizji przy stole. Siedzieli tam Ehaus,
Pavlu i ich zaproszeni gocie". Gestapowiec kaza mu odda wszystkie
wartociowe rzeczy, ktre posiada. Syszaem krzyki i dania tego
przekltego Szwaba, ktry zawoa dwch ydowskich porzdkowych do

pomocy w grabiey. Wydarli mu spod pachy may aksamitny woreczek, w


ktrym ydzi nosili modlitewnik, talii i teflin. Mia te w tym worku
srebrny kielich, w ktrym bogosawi wino. Widzc srebrny kielich,
ktrego nie o d d a , Niemiec skaza go na mier za kradzie niemieckiego
dol n a I a u '.ino go za siw brod i pejsy, bito kolbami karabinw, a u p a d I
i / a na ziemi skrwawiony, prawie nagi, a Niemcy dali, b\ vssta Nu- by
w stanie wsta z miejsca, w ktrym lea. Czte- rirh e s e s m a n w podeszo
do lecego i kolbami karabinw go dobili,
Nastpne zdarzenie dotyczyo kobiety, ktra trzymajc rce do gry,
przesza bez rewizji na plac zboru. Zobaczyo j dwch esesmanw i
krzyknli: Halt! Dopadli j i si przytargali do stou. Za kar, e omina
kontrol, niemiecki oficer kaza jej si rozebra do naga. Cay czas j bi,
tak e krew ciekaa jej po gowie i twarzy. Wygldaa jak pocita noem.
Kobieta bagaa Niemca, by jej przebaczy i pozwoli pj tam, gdzie s
inni ydzi. Oficer SS rozkaza Niemcom rozebra j si. Zdarli z niej
paszcz, ktry nosia, i rzucili na ziemi. Usyszaem pacz maego
dziecka, ale nie wiedziaem, skd ten pacz dobiega, bo dziecka nie
widziaem. Okazao si, e ta nieszczsna ydowska matka chciaa
uratowa swoje dziecko, naraajc ycie... Dziecko byo ukryte w
podszewce paszcza... To byo co strasznego...
Jeden z odwanych" oficerw gestapo nacign na rce skrzane
rkawice i podszed do matki dziecka. Kaza jej pooy dziecko na ziemi.
Powiedzia, e musi zosta ukarana za oszukiwanie niemieckiej wadzy.
Gestapowiec chcia wyrwa jej dziecko z rk, zapa je za gow. Walczya
o nie bohatersko, pomimo e walka bya z gry przegrana. Z pomoc
przyszed drugi Niemiec. Wyrwali biednej matce dziecko i rzucali nim, jak
kawakiem drewna. Jeden z gestapowcw podrzuci dziecko do gry, a
drugi do niego strzeli..., jak do ptaka w locie. Kobieta rzucia si na
Niemca z zbami i pazurami. Gryza i drapaa mu twarz..., ona te zostaa
zamordowana...
Nie mogem patrze na te barbarzyskie mordy i opuciem okienko na
strychu. Wrciem do mieszkania. Getto byo okrone ze wszystkich
stron, tak e nawet mucha nie bya zdolna si przelizgn. Stra skadaa
si z esesmanw, szupo, policji granatowej, ukraiskiej stray, tak zwanej
ciubaiyki", i ydowskiej suby porzdkowej z getta.
Do koca ycia nie zapomn tego dnia, 8 lipca 1942 roku. Strzelanina
nie ustaa nawet na chwil. Opowiadano mi o zamordowaniu ludzi w
domach starcw przy ulicy Krla Kazimierza 18 23, jak Niemcy zrzucali
starcw ze schodw drugiego pitra na ulic. Ci, ktrzy nie byli w stanie
23 Bonica chasydw rymanowskich znajdowaa si przy ulicy Baldachwka. Przed
wojn suya jako dom modlitwy i jeshiwa, w ktrej modli si Aszer Silber, przewodniczcy
gminy ydowskiej w Rzeszowie i tak zwany Aszer Silber klan". Budynek tej maej bonicy
zosta zamieniony na ydowski szpital, ktry powsta po likwidacji

91

pj o wasnych silach, zostali zabici na miejscu. Ich ciaa zebrano pod


murem starej synagogi na ulicy Kopernika, a pniej wywieziono do
masowych grobw w Borze koo Gogowa. Chorych ze szpitala wieziono
tragarskimi wzkami na dwch koach pod mur starej synagogi, potem
ciarwkami na miejsce mierci13. Dzie by upalny, ludzie siedzieli
godzinami na placu bez jedzenia i picia, z maymi dziemi i chorymi.
Niemcy nie pozwalali im nakry gowy, czym tylko powikszali ich
cierpienie w promieniach palcego soca. Nie wolno byo wsta, kady,
kto wsta, by bity przez esesmanw, krcych midzy szeregami siedzcych ydw.
Odebrane plecaki, walizki i paczki, ktre zostay zabrane przed
wejciem na plac, zaadowano na ciarwki i odwieziono do domu
kolejarza na ulic Sobieskiego. Stra domu, w ktrym przechowywano
mienie ydowskie, bya w rkach niemieckiej policji i polskiej policji
granatowej.
Mama zawoaa mnie i Jakuba do siebie. Powiedziaa, e na placu
dzieci konaj z pragnienia, e trzeba im pomc, e to wielki grzech nie
pomc ludziom w nieszczciu. Nalaem wody do flaszek i wraz z nimi
udao nam si przedosta na plac. Esesman nie pozwoli jednak rozdzieli
wody wrd spragnionych dzieci. Wygania nas, bijc rapnikiem. Inny
esesman przywoa nas karabinem. Nie mielimy wyjcia i podeszlimy do
niego. Zabra flaszki z wod, stuk je, a nam kaza usi w szeregu
midzy ydami do transportu.
Mj brat Jakub zacz paka, e chce do domu, do mamy. Prosiem
Niemca, eby nam pozwoli wrci do domu, e my nie naleymy do tego
transportu. Moje proby na niego nie dziaay. Kiedy odszed od nas,
pomalutku wysunlimy si z szeregu i w ten sposb udao nam si wrci
do domu. Na placu zgromadzono tysice ydw do transportu. Ich mier
spowodowano tylko dlatego, e byli ydami. Ludzko caego wiata na
to patrzya. Widziaa
s /pital;i |u/\ ulicy Krla Leszczyskiego. Ulica Baldachwka przydzielona zostaa do pu tu-.

' , " u.importu, lak/i- szpital z chorymi ydami, ktrzy musieli opuci budynek szpitala i
/Jawi li na placu.
D o " IH I I I I . /.iluh. li Niemcy wzili junakw.
I

i milczaa. Gdzie byy religie narodw, gdzie byo pite przykazanie nie
zabijaj"? Nikt nie wie.
Plac by ju przepeniony. Pacz i krzyki tych nieszczliwych ludzi
byo chyba sycha w niebie. Rozpocza si kontrola esesmanw, wydano
rozkaz, by kobiety i mczyni pracujcy w niemieckich placwkach,
posiadajcy czerwon piecztk, wrcili do swoich placwek. Ten, kto nie
chcia wypeni rozkazu Niemcw, by na miejscu zastrzelony. Aby
pokaza, e Niemcy dotrzymuj sowa, w kilku miejscach placu

zastrzelono par osb. Byli tacy, ktrzy odeszli z placu, jednak wikszo
pozostaa ze swoimi onami i dziemi, nie chcc opuci swych rodzin.
Nie wiedzieli, dokd pojad. My te nie wiedzielimy, e Niemcy wioz
nasze rodziny do Beca i co to oznacza...
Midzy pitnast a szesnast przybya jeszcze jedna grupa esesmanw,
ktrzy mieli odprowadzi zebranych z placu do stacji towarowej w Staro
iwie.
Wrciem na strych do okienka i dalej obserwowaem, co si dzieje.
Przybya niemiecka i polska policja z karabinami. Wkroczyli midzy
tumy siedzcych w szeregach ydw. Bili pakami siedzcych na ziemi.
Pad rozkaz, by wszyscy wstali. Ale osabieni caodziennym siedzeniem
bez jedzenia i picia, nie byli w stanie. Ci, ktrzy nie mogli wsta, zostali
zabici.
Doktora Heinza Ehausa, Alberta Pavlu, Macka i innych zawiadomiono, e transport ydw jest gotowy do wymarszu. Wypili po
kieliszku za zdrowie Hitlera, wstali od stou i podeszli do czoa kolumny
ydw. Byo im wesoo, rozmawiali, miali si na gos, patrzc na
nieszczliwych ludzi, ktrzy stali na placu. Nadesza chwila opuszczenia
placu, doktor Ehaus podnis w gr swj skrzany rapnik, krzykn
marsz i wskaza kierunek - ulic Kopernika. Cay ten ogromny tum ruszy
z miejsca z paczem. Byli tacy, ktrzy brali ze sob gar ziemi do
kieszeni. Dlaczego? Po co? Do dzisiejszego dnia tego nie rozumiem.
ydzi wychodzili z placu szereg za szeregiem, z obu stron otoczeni
esesmanami.

Syszaem krzyki, pacze i strzelanie. Nagle zapada miertelna cisza, plac


opustosza, na ziemi pozostali tylko zabici. Ciko byo patrze na ten
plac, nie widzc nic poza cieniami tych, ktrzy udali si donikd.
Przyjechaa ciarwka, ktra naleaa do magistratu, z ydami ze suby
porzdkowej i zaczli zbiera zabitych. Dowiedziaem si, e zabrano ich
do lasu w Gogowie. Plac zosta oczyszczony, jak gdyby nigdy nie odbya
si tu rze ydw. Jedynie napis na pocie starego ydowskiego
cmentarza" - PLAC ZBORNY - zapowiada, co nas czeka.

R o zd z i a IV

Droga do wagonw w Staroniwie bya ostatni drog rzeszowskich


ydw. Na pocztku ulicy Kopernika za domem Szaitera bya brama
getta, przez ktr Niemcy wyprowadzili ydw. Szli oni nastpnie ulic

93

Grunwaldzk, na plac Farny, ulic Moniuszki, Puawskiego i dalej do


dworca towarowego w Staroniwie. Gehenna zacza si ju przy bramie.
Niemcy poganiali ludzi, bili pakami, zmuszali do biegu, ktry przy ich
stanie zdrowia by rzecz niemoliw. Kady, kto upad, zostawa zabity
strzaem. Na lecych padali inni i tak mnoya si przy bramie liczba
zabitych.
W jednym z szeregw szli matka i jej syn z on. Stara kobieta nie
moga i o wasnych siach, wic syn z synow wzili j pod ramiona,
aby jej pomc doj do stacji w Staroniwie. Niemiec, ktry zauway stan
starej kobiety, zacz j biciem zmusza do dalszego marszu. Syn poprosi
Niemca, by zostawi matk, e on jej pomoe. Po tych sowach Niemiec
wycign pistolet i zastrzeli staruszk. Jej syn rzuci si na morderc,
przygnit go do ziemi i zacz dusi. Inni ydzi prbowali mu pomc. Na
to wszystko nadbiegli inni esesmani, a widzc koleg z SS duszonego
przez yda, otworzyli ogie do ydw. W tym miejscu zgino ponad
dwustu ydw, ktrych droga zakoczya si w Borze. Droga z getta do
stacji kolejowej bya usiana zabitymi ludmi i zalana krwi. Tego dnia
sikawka miejska wylaa duo wody, by zmy niewinnie przelan
ydowsk krew.
Wagony towarowe stay na bocznym torze. adowano do nich ludzi w
sposb gorszy, ni aduje si bydo. Dla byda przygotowano wod i pasz
na drog, a tym nieszczliwym ludziom zgotowano cik mier w
dusznych i ciasnych wagonach, bez jedzenia i picia. Niemcy mwili: Oni
ju niczego nie potrzebuj".

94

Przestrze midzy wagonem a ziemi bya dua. Ludzie nie mogli dosta
si do wagonw, a Niemcy bili ich, dajc, by jedni popdzali drugich.
Napeniono wagony ydami. W kadym wagonie upychano okoo stu osb.
Dzie by okropnie gorcy. Ludzie strasznie cierpieli, nie majc nawet kropli
wody na dalsz drog, nie wiedzc, dokd jad. Ten dzie by dla mnie
jednym z najstraszniejszych w yciu..., a duo przeyem w cigu piciu lat
tej przekltej wojny. Noc wagony opuciy stacj i odjechay w nieznanym
kierunku. Nikt nie wiedzia dokd, nawet kolejarze pracujcy na stacji nie
wiedzieli, dokd wioz transport. Nas, ktrzy pozostali, drczya myl, e nie
zosta po nich aden lad, e nie mielimy od nich adnego znaku. A przecie
niemoliwe, by tysice ludzi zgino bez wieci. Pytalimy samych siebie, co
bdzie z nami... Moj siostr i mnie pozostawiono do dalszej pracy, dalszej
suby Niemcom. Nie mogem poj, co si ze mn dzieje. Zostaem sam, bo
dla kobiet gestapo stworzyo obz kobiet w domach
0numerach 7, 9, 11 przy ulicy Baldachwka. Dla pozostaych do dalszej
pracy gestapo przeznaczyo tereny po wysiedlonych w pierwszym
transporcie.
Jak zwykle musielimy si stawia do pracy w magazynie w Staroniwie.
Zbirk mielimy przy bramie na ulicy Szpitalnej. Std wychodzilimy pod
stra Ukraicw. Tego, kto nie wychodzi z getta do pracy, niewane z
jakiego powodu: czy by chory, ranny, nie mia butw albo mia mokre
ubranie, prowadzono na plac Garncarski pod cian domu Zimermana i tam
koczya si jego droga. Tak dziao si niemal codziennie.
Zajmowali si tym oficerowie gestapo, szupo, polska policja
1niektrzy ydowscy policjanci, pragncy pokaza swoj lojalno wobec
Niemcw. Za t wierno Niemcy zapacili im potem kul w eb.
Po wysiedleniu mojej rodziny byem jak nieprzytomny, nie czuem, jak Izy
lej mi si z oczu, nie rozmawiaem z ludmi. Syszaem, e ju niedugo
zostaniemy w getcie, e Niemcy nas zabij. Mj dobry kolega Juliusz Herl
ukrywa mnie w magazynach materiaw izolacyjnych, czasami przynis
jaki owoc albo kawaek chleba i wod. Nie wiem, jak dugo to trwao, ale
pewnego dnia Julek pov\ u-ilziiil, zr musz wrci do pracy, bo Ukraicy
mnie zabij i jeszcze dostan za to nagrod; powiedzia: Nie dawaj im tej
nagrody". Wzilimy kube i poszlimy do wieniakw po wod. Byem
bardzo saby, ledwo staem na nogach. Dowlokem si do jednej ze studni, ale
wacicielka nie pozwolia mi zaczerpn wody, groc, e poskary na nas
Niemcom. I tak musiaem dalej si wlec w poszukiwaniu wody dla

95

Ukraicw. Nastpna studnia bya u pani U., wiadro do czerpania wody


zostao przywizane acuchem do korby. Nie zdobylimy wody, a przecie
bez wody nie wolno nam byo wrci do magazynu. Poszlimy z Julkiem
dalej. Doszedem do studni gospodarstwa rodziny K., tam nareszcie nabralimy kube wody. Poszedem podzikowa za wod. Otwierajc drzwi od
mieszkania, zdjem z gowy czapk i powiedziaem: Szcz Boe".
Odpowiedzi byo: Daj Boe". W mieszkaniu bya tylko chora matka.
Zapytaa mnie, czy to prawda, e morduj ydw w getcie. Odpowiedziaem,
e tylko starych i chorych, po- zostaych wysyaj do pracy. Odpowiedziaa,
i wszyscy id na mier, bo ydzi zabili Pana Jezusa. Jest wic kara boska i
ydzi na wieki wiekw bd cierpieli - to kara za mier Pana Jezusa.
Nie rozumiaem, w czym ja i moi bracia jestemy winni temu, co stao si
dwa tysice lat temu? Nie byem w stanie prowadzi dyskusji. Zauwayem,
e w piecu maj pasztet ziemniaczany, i odwayem si poprosi o kawaek,
gdy przez trzy dni prawie nic nie jadem. Po raz kolejny nie zrozumiaem
odpowiedzi. Powiedziano mi, e pasztet jest trefny i ona nie chce przeze mnie
i do pieka. Tak mylaa starsza kobieta, ktra siedziaa pod ikonami, ktra
wierzya w Boga. Zapytaem j gdzie ma lito nad konajcym z godu
czowiekiem? Odpowiedziaa: Wyno si ydzie z mojego domu"!
Nie zawsze gospodyni K. bya tak wrogo do mnie nastawiona. W dobrych
chwilach nie byem ydem tylko starozakonnym", a to co zupenie innego.
Tego dnia nie dostaem nic do jedzenia, a poniewa nie miaem niczego na
wymian, musiaem co zorganizowa", czyli ukra. Byem bardzo godny.
Ale kiedy ja wwczas byem syty...? W sieni domu stao koryto z
ziemniakami i otrbami. Kiedy panna Stasia nie patrzya, wziem kilka
ziemniakw dla siebie i Julka.
Po wysiedleniu mojej rodziny w 1942 roku byem w cikim stanie, nie
miaem dokd wrci, w getcie nie miaem gdzie spa. Byem sam, may,
saby, taki zagubiony, a lud/ic myleli tylko
0sobie, o litoci nad innymi nie byo mowy. W maym getcie cigle napadano
na ydw, nie byo dnia bez ofiar, zabitych tak dla zabawy. Pewnego dnia w
magazynie poprosi mnie o pomoc w delikatnej sprawie yd rzeszowski - pan
Beker24. Poniewa mino ju kilka tygodni i nie dostalimy adnych
wiadomoci od naszych rodzin, powsta pomys, by sprbowa si
dowiedzie, gdzie znikli. Trzeba byo zdoby pewne informacje. Kosztowao
nas to duo pienidzy. Wysano polskiego policjanta, do ktrego Beker mia
zaufanie. Po kilku dniach wrci ze straszn wiadomoci w ktr nie
chcielimy uwierzy, bo to, co mwi, wydawao si nieprawdopodobne.
Wedug policjanta pocigi z ydami dojeday do lasu w Becu, tam
24 Prowadzi zakad fryzjerski przy ulicy Matejki, naprzeciwko kocioa.

96

zmieniano zaog lokomotywy na esesmanw, ktrzy wprowadzali transport


do lasu. Sycha byo gon muzyk i strzay z karabinw maszynowych...
Potem palono ciaa zabitych ydw. Ta wiadomo bya tak straszna, e nikt
nie chcia w ni uwierzy. Inna grupa ydw pracujcych na kolei posaa
kolejarza, by i on si czego dowiedzia. Niestety, wrci z t sam
wiadomoci. Powiedzia, e las jest ogrodzony drutem kolczastym i wieami
straniczymi, e wida wielu esesmanw. Ta wiadomo bardzo mnie
przygnbia. Spotkaem si z Lol
1powiedziaem jej o tym, co syszaem. Okazao si, e ona te o tym
wiedziaa. Przypomniaa mi sowa wujka Bernarda, ktry mwi o planie
wymordowania wszystkich ydw. Przypomniaa te, jak mama nam
powtarzaa, e nie wolno popenia samobjstwa: Bo taki nie wstanie, jak
bdzie Zmartwychwstanie, pamitaj".
Do getta przyszed nowy diabe z pieka, nazywa si Bacher. Nie potrafi
opisa tego Niemca, mordercy, ludoercy, sadysty bez litoci. To wszystko
mao w kontekcie tego, jak obchodzi si z ydami w getcie. Mieszka w
domu Wilhelma Zukiera na placu Garncarskim. Kadego dnia przed
wyjciem z getta na roboty Bacher robi przegld niewolnikw. Zbirki
odbyway si wedug placwek" od bramy do ulicy Szpitalnej, a do ulicy
Berka Jose- lewicza. Stalimy w szeregach gotowi do wyjcia do pracy. Za
bram stali uzbrojeni stranicy z pakami do bicia i karabinami. Bacher szala,
jak wcieky pies. Bi i zabija ydw dla zabawy, y przyjemnoci
mszczenia si nad nami. Dopki nie zabi kilku ydw, nie otwiera bramy
getta. Stranicy, ktrzy eskortowali nas na placwki, bywali rni. W
wikszoci byli to Ukraicy i Niemcy z rnych jednostek wojskowych,
polscy nadzorcy, ktrzy pracowali przy pracach magistrackich, policja
kolejowa, ktra skadaa si z folksdojczw.
Tak wyglda pocztek kadego dnia. W drodze na placwk nasi
stranicy dali, eby piewa, i to piewa gono. Gdy co im si nie
podobao, bylimy karani. Wiedzc, e bez bicia si nie obejdzie, zawsze
staraem si by w rodku szeregu, w rodku pitki".
Po wyjciu ydw z getta na placwki Bacher urzdza polowania na
nielegalnie tu przebywajcych ydw, na ukrywajcych si w rnych
miejscach getta. Do pomocy bra szupowcw i ydowsk policj. Poszukiwali
nielegalnych ydw" w ciemnych piwnicach i na strychach. Jeli kogo
znaleli, zabijali na miejscu. Midzy zabitymi najczciej byy kobiety i mae
dzieci, ktre nie byy ju podobne do ludzi. Po dugim pobycie w ciemnych
piwnicach, bez jedzenia i wody, nie mona sobie wyobrazi, jak wyglda taki
czowiek. Po wysiedleniu mieszkaem na poddaszu domu przy ulicy
Baldachwka 7. Mieszkaem tam wraz ze znajomym, wysiedle- cem z

97

Krakowa. Ktrego dnia mj wsplokator poprosi mnie, bym zaatwia


swoje potrzeby przy wejciu do piwnicy. Proba ta wydawaa mi si bardzo
dziwna. Zapytaem, co takiego ukry w piwnicy, e nie chce, by ludzie
wchodzili do ciemnego i mierdzcego pomieszczenia. Popatrzy na mnie,
pokiwa gow i zdradzi mi swj sekret. W piwnicy tego domu ukrywaa si
kobieta z piciorgiem swoich maych dzieci i dwojgiem, ktre kto jej zostawi. Powiedzia: Tam w piwnicy ukrywa si kobieta z dziemi. Staraj si
im pomc, to wielka Miewa". W czym ja mog tym nieszczsnym ludziom
pomc?", zapytaem. W czym tylko moesz", powiedzia. Dostarcz im
wod, bo nie maj". Znalazem na strychu bak na mleko, napeniem j
wod dla dzieci siedzcych w cuchncej piwnicy. Byy tam komrki, chodzc
po ciemku, szeptaem imi - Rachel. Nagle poczuem czyj do na swojej
gowie. Nie mwic nic, podaem jej bak z wod do rki i chciaem opuci
to straszne miejsce. Gos po cichu zapyta, jak si nazywam, poczuem, e
kto trzyma mnie za rk. Nie wiedziaem, co zrobi w tym pooeniu.
Zobaczyem, e s ludzie w gorszej sytuacji ni ja. Rachela prosia, abym
jeszcze nie szed, chciaa ze mn chwil porozmawia, chciaa dowiedzie si,
co dzieje si w getcie. Ju dugi czas nie widziaa czowieka. Powiedziaa, e
syszy pacz i strzay, zapytaa, czy wiem, co to oznacza. Niestety,
wiedziaem. Wiedziaem te, i nie mog jej powiedzie, e to polowanie na
takich jak ona i jej dzieci. Nie powiedziaem jej, e Bacher strzela do chorych
i niezdolnych do pracy. Ostrzegem j tylko, i niemiecki policjant, ktry
nazywa si Witman, i ydowski policjant o nazwisku Brif nasuchuj w
piwnicach, czy kto si tam nie ukry. Brif woa po ydowsku: Ja ci widz,
nie bj si, ja ci nic zego nie zrobi, wyjd std!", pomimo e nikogo nie
widzi.
Rachela opowiedziaa mi swoj histori. Jej m zosta zabity przy bramie
getta, bo mia ukryte na sobie ziemniaki i chleb. Ehaus kaza wymierzy mu
dwadziecia pi paek, a poniewa nie odda wszystkich ziemniakw,
zastrzeli go. Takich jak on byo wielu.
Siedzielimy blisko obok siebie na ziemi, milczaem, a ona pakaa nad
swoim gorzkim losem. Pytaa, jak dugo jeszcze potrwa to pieko, jak dugo
potrwa jej cierpienie. Tylko dzieci chciaa ratowa..., biedne sieroty... Ta
rozmowa ze mn sprawiaa jej jak ulg. Zaleao jej, by kto o niej
pamita. Wiedziaem, e to tylko sprawa czasu i albo ona si zaamie, albo
znajd j Niemcy. e to wszystko skoczy si mierci jej i niewinnych
dzieci. Nie chciaem o tym myle, ale ten obraz sta mi cigle przed oczyma.
Zrobio si cicho. Zapytaem j gdzie znajduj si jej dzieci. Rachela
wybucha paczem. Odpowiedziaa cicho, e pi a ona cay dzie nie
pozwala im rozmawia, szczeglnie gdy sycha strzay i tupot niemieckich

98

butw. Ukrywali si w piwnicy, w ktrej nie byo okienka Strasznie si tego


suchao ze wiadomoci e nic nie mona pniiKH Dzieci cay dzie
wasay si i kryy w pierzu rozdartych purzMi w piwnicach. Byo ju
pno, a ja poczuem ogromni zuiv zi nu- Dugo jednak nie mogem usn.
Cigle my- staem o Racheli i jej dzieciach, ktre nie widz soca, goduj i
umieraj z pragnienia.
Rano stawiem si przed bram do roboty. Bacher jak zwykle szala,
strzela i bi. Nagle usyszelimy: Achtung! - Uwaga!". Kobiety w ciy i
kobiety, ktre s chore, zostan przydzielone do lekkich prac, dlatego
powinny zgosi si przed biurem Scharfiih- rera Bachera".
Te kobiety, ktre byy w wyszych miesicach ciy i nie mogy ju
ukry swojego stanu, zgosiy si przed biurem Bachera. Stay ustawione w
trjkach. Byo ich okoo siedemdziesit. Wyszedem wraz z innymi do pracy.
Po powrocie do getta czekaa na nas straszna niespodzianka". Wedug
opowiada ydowskich policjantw, po naszym wyjciu do pracy rozegraa
si tragedia. Bacher poszed zje niadanie, a po niadaniu wyszed na
balkon i zacz strzela z karabinu do zgromadzonych na placu kobiet.
Nieszczsne paday jedna po drugiej, cay plac Garncarski by zalany ich
krwi. Bacher sta na balkonie i umiecha si. By zadowolony ze swego
dobrego uczynku". Nie pozwoli zabra zwok zabitych kobiet, by mona
byo je pochowa. Szupowcy dobijali je uderzeniem kolby karabinu w gow
albo kul w brzuch. Mczyni, ktrzy znaleli swoje ony midzy zabitymi,
dostali ataku szau. Dziay si straszne rzeczy. W mojej grupie te byo kilku
ydw, ktrzy stracili swoje ony. Poszedem i ja szuka mojej siostry Loli,
bo skarya si na bl gowy, ale na szczcie jej nie znalazem.
Starszym naszej grupy by Aron 25. Midzy zabitymi bya Unge- rwna,
ona Arona. Widziaem, jak ze zami w oczach podnis ciao swojej ony,
pocaowa j w czoo i paka jak mae dziecko, powtarzajc sowa: Mein
Gott, Mj Boe"...

Bacher nie pozwoli zabra zwok z placu. Ten mord mia pokaza innym
kobietom, co je czeka w przypadku choroby lub ciy. Widok tylu zabitych
ludzi, ktrych znaem, pozosta we mnie na zawsze. Dwch ydowskich
policjantw zabrao Arona si z miejsca zbrodni. Mwili do niego: Id do
domu, ona ju nie yje"... Podszedem do Arona, nie wiedziaem, co
25 W 1938 roku zosta wysany z Niemiec do Polski. W Rzeszowie oeni si z pikn
dziewczyn z rodziny Ungier. Przed wojn mieszkali przy ulicy Lwowskiej. Jej brat by moim
koleg, nasi ojcowie modlili si w tej samej bonicy Bait Hamidrasz.

99

powiedzie. On cay czas szepta: Ja ju niczego nie potrzebuj, Niemcy


zabrali mi wszystko". Dziwio mnie to, bo widziaem w nim bohatera, taki
adny, wysoki, silny, w dobrych stosunkach z ydami. Pomimo e by
starszym ydw" - zosta czowiekiem. Nieraz stan w obronie yda, nieraz
uderzy Ukraica, mwic: To za brata". Teraz siedzia na ziemi czowiek,
ktry paka jak mae dziecko. Strach i al byo na to patrze. Zrobio si
pno i Aron kaza mi odej. On zosta. Siedzia na ziemi, za bram na placu
Garncarskim. Zostawiem go i poszedem poegna si z ofiarami mordu
Bachera. ydowska policja nie pozwolia mi si zbliy do zabitych kobiet,
pytali, czy mam tam kogo z rodziny.
Nagle usyszaem dobiegajcy z dachu krzyk. Podniosem gow w
kierunku, skd dochodzi gos i zobaczyem, jak kto skacze z trzypitrowego
domu. Skacze na pewn mier. Zbliyem si, bo byo ju ciemno, eby
zobaczy, kto jest tak odwany, i ju z daleka poznaem, e to Aron. Gow
mia roztrzaskan jak skorupka od jajka. ydowska policja przeszukaa
kieszenie Arona i znaleli przepustk grupow na wyjcie do pracy. Lider
ydowskiej policji Meier Wilf da mi t przepustk, by nasza grupa moga
rano wyj z getta; nie wiadomo byo, co ten diabe Bacher mg wymyli.
Razem z przepustk wziem kaszkiet Arona.
Rankiem przed wyjciem z getta istnia tylko jeden temat - wczorajsze
wydarzenie, morderstwo, jakiego dokona Bacher. Chciaem odda
przepustk komu ze starszych, ale nikt nie chcia jej wzi. Baem si
kopotw przy przejciu przez bram. To Aron by odpowiedzialny za nasz
grup i to jego podpis widnia na licie. Nareszcie wywoano moj grup do
wyjcia. Zameldowaem Niemcowi, e grupa jest gotowa do wyjcia, i
podaem stan liczbowy wychodzcych do pracy. Miaem szczcie, Niemiec
nie zatrzyma mnie na przesuchanie. Z drugiej strony bramy getta stra
ukraiska okrya nasz grup. Przewodnik Ukraicw przeliczy
niewolnikw" i zapyta: Gdzie jest ten Aron?". Odpowiedziaem, e nie
wiem, a przepustk dostaem od ydowskiego policjanta. Stalimy otoczeni
stra ukraisk Hako da rozkaz wyruszenia w drofv Jc /c/e jeden dzie
godu i mki. Kierownikiem magazynu by llk-.iliijcz S/i/epaniak, wiecznie
pijany. Za flaszk wdki gotowy In I n.im pomc". Daem mu przepustk i
powiedziaem, e dostaem j od ydowskiego policjanta. Zapyta: Czy Aron
poszed na zawsze?". Kiwnem gow na potwierdzenie, bo nie mogem
powiedzie, e to Niemcy go zamordowali. To by smutny dzie dla
wszystkich pracujcych w magazynach. Tego dnia nikt nie podnis gowy.
Nawet Ukraicy mwili, e Aron by porzdnym czowiekiem. Zabite kobiety
na rozkaz Bachera wywieziono do Boru, tam zostay pochowane we
wsplnym grobie.

100

Po wysiedleniu rzeszowskich ydw, w piwnicach i na strychach


pozostay rne rzeczy bez wacicieli. Zabraem poduszki i pierzyny do
wymiany na ywno. Oczywicie byo to zabronione i ukarano by mnie
mierci gdyby kto mnie przyapa na wymianie mienia niemieckiego".
Niebezpieczne byo wymienianie pierzyny wraz z pierzem, dlatego
wysypaem puch z pierzyn w piwnicy, a materiay zawinem na sobie, tak by
nie byo ich wida pod kurtk. Miaem szczcie, jeli trafiem na uczciwego
czowieka, ktry mnie nie oszuka i nie zabra towaru na wymian. Byli tacy
bez sumienia, ktrzy odbierali mi mj towar i grozili, e zgosz Niemcom, i
mam kradzione rzeczy. Potem ze miechem szli dalej, zabierajc mi od ust
kawaek chleba lub ziemniaka. Nie zapomniaem o swoim obowizku wobec
Racheli i dzieci. Staraem si dostarcza im wod i co tylko mogem. Kiedy
miaem dobr wymian", udawao mi si zdoby nawet kiebas dla dzieci.
Rachela niecierpliwie czekaa na moje przyjcie. Chciaa wiedzie, co to bya
za strzelanina. Nie chciaem jej drczy i powiedziaem, e to Bacher strzela
do chorych. Byo to czst praktyk w getcie. Rachela czua, i nie mwi
prawdy, powiedziaa, e strzelanina trwaa dugo, a ona syszaa krzyki i pacz
kobiet. Przytulia mnie do siebie, jak matka przytula swego syna.
Powiedziaa, e mog powiedzie jej prawd, e jest gotowa na wszystko.
Milczaem, bo to, co powiedziaem, te byo prawd.
Tak mijay dni, tygodnie, bez zmiany na lepsze. Codziennie miay miejsce
nowe mordy. Czasami zastanawiaem si, jak to moliwe, by w jednym
narodzie byo tylu mordercw, jak to moliwe, e s pord nich naukowcy z
tytuami doktorw, tak jak Ehaus - doktor prawa. e tacy ludzie s
zbrodniarzami.

Kapitan Lunow, widzc, co dzieje si z jego ydami, e kadego dnia ma ich


coraz mniej, postanowi zakwaterowa nas w barakach na placu wiczebnym.
Baraki te znajdoway si za potem koszar 20 Puku Uanw. Po zakoczeniu
dnia pracy w magazynie powiedziano nam, e nastpnego dnia mamy si
stawi przed bram getta i zabra ze sob swoje manatki". Poniewa nie
miaem niczego, zabraem ze sob co do przykrycia, stary rcznik i podarty
sweter.
Staem przed bram czekajc z moj grup na rozkaz wyjcia. Przed
wyjciem musielimy przej przez selekcj Bachera. Syszaem strzay z
pistoletu, a to oznaczao, e ten zbrodniarz zblia si do bramy getta przy
ulicy Szpitalnej. Bacher i dwaj ydowscy policjanci przeszukali moje szmaty
i poszli dalej do innych. Tym razem miaem szczcie.

101

Sam kapitan Lunow przyjecha sprawdzi, czy jego ydzi s gotowi do


wymarszu z getta. Przed opuszczeniem getta poszedem poegna si z Lol
bo nie wiedziaem, kiedy si znw zobaczymy. Zabroniono nam, pod grob
kary mierci, odwiedza getto. Poprosiem Lol, by dostarczaa wod Racheli
i jej dzieciom. Poszedem te poegna si z Rachel. Rozmawialimy o
rnych rzeczach,
0tym, co si dzieje w getcie i na wolnoci, to znaczy po aryjskiej stronie, o
tym, jak tam yj ludzie. Wszdzie panowa smutek. Niemcy zaczli drczy
Polakw, bo zabrako ydw.
Rachela syszaa moje niechtne odpowiedzi i zapytaa, czy nie jestem
chory, czy co mi si nie stao. zy spyway mi po twarzy
1nie byem w stanie powiedzie jej prawdy. Siedzielimy blisko siebie objci,
ale nie widziaem w ciemnoci jej twarzy. W kocu powiedziaem jej, e
moja placwka jutro opuszcza getto i przenosz nas do obozu poza miastem.
Obiecaem, e moja siostra bdzie si staraa przynosi dla niej i dla dzieci
wod. Dalsza rozmowa midzy nami bya smutna. Rachela narzekaa na swj
gorzki los, czua, e nie jest w stanie wicej wytrzyma, e kadego dnia
czeka na nas mier. Niestety, wiedziaem, e nie ma adnego ratunku dla tej
kobiety i jej dzieci. Mylaem tylko, jak dugo bd w stanie tak y.
Rachela narzekaa, e bol j nogi i puchn przy kostkach. Wzia moj do,
ebym sprawdzi, czy ma spuchnite nogi. Owszem, byy spuchnite jak
poduszki. Zapytaa, czy wiem, co zrobi, by przeciwdziaa opuchlinie w
nogach. Powiedziaem jej, c moi modsi bracia te na to cierpieli. To
symptom godu, a jedyn rad jest, by prbowa pi mniej wody. Poegnaem
si z dziemi, pogaskaem ich gowy i powiedziaem im, e wkrtce si
zobaczymy. Rachela stana przede mn wzia moj gow w swoje rce i
pocaowaa mnie w czoo. Powiedziaa, e jestem jedynym czowiekiem,
ktry zainteresowa si ni i jej dziemi, siedzcymi w ciemnej mierdzcej
piwnicy. Nie byem w stanie ruszy si z miejsca, wiedziaem, e ostatni raz
widz ich przy yciu.
Straszne uczucie, chocia nie pierwsze w moim yciu. Straciem ca
rodzin, nie wiedziaem, kiedy czeka mnie mier i jaka ona bdzie. Czy
zgin od kuli, gazu, na szubienicy, przy cikiej pracy, czy zabity dla
przyjemnoci przez jakiego Niemca... Wszystko byo moliwe.
Rachela odprowadzia mnie do wyjcia z piwnicy i poprosia: Nie
zapomnij o nas, pamitaj nas". Obiecaem, e przy pierwszej okazji przyjd
do getta, e moe by pewna prawdziwoci moich sw. Rozstanie z Rachel
byo dla mnie bardzo trudne. Opuszczaem te moj jedyn siostr Lol,
zostawiajc j w rkach strasznych mordercw. Ukraicy zaprowadzili nas do
obozu, ktry liczy kilka barakw. Obz nazywa si Judenlager, Reichshof

102

2. Taki by napis na bramie wejciowej. Starszy yd, ktry nazywa si


Nadel, i jego zastpca Graf posali mnie do baraku numer 1, na oddziale
drugim.
Dla mnie obz pracy przymusowej by o wiele lepszy ni ycie w getcie.
Tu dostaem troszk marnej zupy i kawaek chleba, prycz do spania w
baraku, a i droga do magazynu w Staroniwie Dolnej bya tu pod nosem. Ale
najwaniejsze byo to, e pozbyem si codziennych spotka z Bacherem.
Pracowaem bardzo ciko, cay dzie w magazynie i na wartowni u
Ukraicw. Wieczorem, kiedy wracaem do obozu, dalej suyem
Ukraicom, czyszczc na glanc" cholewy ich butw, palc w piecu,
sprztajc wartowni, czyszczc rowery i wykonujc zlecone mi prace. Jak
si upili wdk czy samogonem, stawaem si ich ofiar. Dostawaem od tych
obuzw bicie, bo byem ydem.
Moja czno z gettem zostaa kompletnie zerwana, nie wiedziaem nic o
mojej siostrze Loli ani o Racheli i jej dzieciach. Odwiedzanie getta byo
zabronione. Byli jednak midzy nami tacy, ktrzy mieli w getcie cz
swoich rodzin i postanowili si z nimi spotka.
Pord nich by mdry yd, ktry nazywa si Mendel Gross 26. Wymyli
on plan, jak odwiedzi getto1. Poniewa pracowaem na wartowni i znaem
tych Ukraicw, Mendel Gross zapyta mnie, czy ktry z nich szczeglnie
lubi sobie wypi. Powiedziaem, e starszy stranik Hako. Chciaem
wiedzie w czym rzecz, ale Mendel Gross powiedzia, e to sekret i e nie
wolno o tym mwi, bo to si moe le skoczy. Przyrzekem, i ten sekret
pozostanie midzy nami, e postaram si pomc. Zastanawiaem si, kiedy
podej do Haki, czy wtedy gdy jest trzewy, czy pijany. Gross powiedzia,
ebym wzi ze sob p litra wdki i poczstowa go. To powinno zachci
go do rozmowy.
Hako zgodzi si zaprowadzi ydw do getta. Opat miao stanowi sto
zotych od gowy, za kad godzin pobytu w getcie. Poszedem z t
wiadomoci do Grossa. Widziaem, e jest zadowolony. Powiedzia, e si
zgadza. Zaproponowaem Grossowi, eby si spotka z Hakiem i eby doszli
do porozumienia, ale Gross odmwi. Nie ufa Ukraicowi. Hako czu, e ma
teraz w swoich rkach kopalni zota. Dopytywa si, kiedy ydzi chc pj
do getta.
Umwiem si z Grossem, e najlepiej bdzie w sobot wieczorem, bo
wtedy nie ma w getcie Bachera, a ludzie w sobot wracaj z pracy wczeniej
ni zwykle. Pretekstem do odwiedzin miao by to, e jestemy chorzy i
idziemy do lekarza w getcie. Teraz potrzebowalimy tylko szczcia, eby w
drodze do getta nie zatrzyma nas jaki Niemiec i eby nie spotka Bachera.
26

Przed wojn mia sklep towarw bawatnych przy ulicy Mickiewicza.

103

Czekaem na t sobot, jak na zbawienie. Czekaem na wieczr. Deszcz pada


od rana, byem przemoknity do suchej nitki. Nie miaem pewnoci, czy
Hako bdzie chcia pj z nami do getta w tak pogod. Tumaczyem
sobie, e ten deszcz jest na nasz korzy, e przy takiej pogodzie nie bdzie
na ulicy Niemcw. Zebraa si nas grupa okoo dwudziestu ydw.
Ustawilimy si czwrkami. Kiedy bylimy ju gotowi do wymarszu, Hako
zapyta, czy mamy dla niego fors. Odpowiedzielimy, e mamy. Wtedy
Hako uderzy Grossa kolb karabinu w brzuch i zapyta: Mylisz, e bd
od kadego yda zbiera fors?". W kocu Hako jako si uspokoi i
ruszylimy w drog. Gross zebra okoo dwa tysice zotych. Ukrainiec by
zadowolony z wyprawy do getta z ydami, zapyta mnie, jak dugo nie
widziaem mojej siostry. Odpowiedziaem, e okoo szeciu tygodni, tyle
mino od naszego przybycia do obozu. Godzina odwiedzin to za mao i
Hako zgodzi si na nasz dwugodzinny pobyt w getcie. Uzgodnilimy z
Grossem, e po przejciu przez bram getta powinnimy si rozej w
rnych kierunkach, eby nie zosta zapanymi do pracy przez ydowsk
policj. Dokadnie o godzinie szstej kady z nas mia by gotowy do wyjcia
z getta. Kto nie stawi si przy wyjciu, mia by traktowany jako zbieg i
oddany w rce gestapo. Takie ostrzeenie otrzymalimy od Haki.
Przy bramie sta niemiecki szupo, polski granatowy" i ydowski
policjant. Hako, chcc zrobi wraenie na Niemcu, stan przed nim na
baczno, podnis rk z pozdrowieniem: Hail Hitler! Niemiec zapyta, z
ktrej placwki jestemy. Hako nie zrozumia i odpowiedzia: Jude krank
Doktor. Niemiec odsun si i karabinem wskaza nam drog do bramy getta.
Otworzy nam ydowski policjant, zapytaem go, czy jest teraz spokj w
getcie, kiwn gow e tak.
Chciaem si dosta na ulic Baldachwka 9, do domu, w ktrym
mieszkaa moja siostra Lola. Podejcie do domu od strony podwrza byo
niemoliwe, bo zostao zagrodzone potem z drutu kolczastego i byo pod
sta obserwacj ydowskiego policjanta. Dowiedziaem si, e Bacher zrobi
z czci getta Judenlager. Domy przy ulicy Baladachwka 1,9, 11 zostay
przerobione na obz dla kobiet. Mczyznom nie wolno byo wchodzi do
obozu kobiecego pod grob kary mierci. Wejcie znajdowao si przy domu
numer 7, a brama bya strzeona przez ydowskie policjantki. Zwrciem si
do jednej z nich, aby pozwolia mi wej do mojej siostry. Odpowiedziaa, e
jeli chc przey do rana, to powinienem ucieka std, i to prdko. Wrciem
pod ogrodzenie, po ciemku znalazem poluzowany fragment drutu
kolczastego. Udao mi si go troszeczk podnie i przeszedem na drug
stron.
W mieszkaniu, w ktrym mieszkaa moja siostra, dziewczta ju leay w

104

kach i odpoczyway po dniu cikiej pracy na kolei. Mojej siostry nie byo
w domu, miaa wrci do getta o godzinie dwudziestej drugiej. Powiedziaem
dziewcztom, e o godzinie osiemnastej musz wrci do obozu. By jeszcze
kto, kogo musiaem odwiedzi. Poszedem do piwnicy, gdzie przebywaa
Rachela z dziemi. Wchodzc do piwnicy, szeptaem ich imiona, ale nie byo
odpowiedzi. Szukaem ich po wszystkich ktach, ale nikt nie odpowiada. Nie
mogem uwierzy, e ich tu nie ma. Powiedziaem na gos, e przyniosem dla
nich chleb i kiszon kapust, ale odpowiedzi nadal nie byo. Zastanawiaem
si, gdzie oni mog by, nie chciaem dopuci myli, e nie yj...
Szukaem wyjcia z ciemnej piwnicy, eby wrci do mieszkania mojej
siostry. Dziewczyny pytay, gdzie byem i czy kto mnie nie widzia
wchodzcego do ich mieszkania, bo za to grozi im surowa kara. Wiedziaem
o tym, uspokoiem je, e byem ostrony. Zapytaem, czy nie wiedz czego o
kobiecie i jej dzieciach z ulicy Baldachwka 7.
W mieszkaniu zapada miertelna cisza. Od razu zrozumiaem, co si
stao. Prosiem je, by mi opowiedziay, jak to si stao i kiedy. Opowie bya
krtka. Niemiec z szupo o nazwisku Witman ' ydowski policjant o nazwisku
Brif znaleli Rachel i jej dzieci, postawili ich pod murem domu, przy
bramie, i strzaem w ty gowy zabili wszystkich.
Takimi bohaterami byli Niemcy w stosunku do chorych, wygodzonych,
maych dzieci, kobiet..., waciwie do wszystkich bez rnicy... Ciaa
zabitych wywieli do lasu pod Gogowem.
Teren getta podzielono na dwie czci. Nazywano je Ost i West. Ost
przeznaczony by dla pracujcych w rnych placwkach, dla Niemcw.
Obszar getta West by przeznaczony dla niepracujcych. Nad nimi rzdy swe
sprawowali gestapowiec Mack i jego banda mordercw z trupimi czaszkami
na czapkach. W to-getcie wadcami byli esesmani, tacy sami ludoercy.
Ulica Baldachwka dzielia getto na dwie czci. Pomidzy nimi stay dwa
poty. Pocztek potw zaczyna si przy ulicy Krla Kazimierza, szed do
ulicy
Grodzisko. Wysoki pot zamyka ulic Baldachwka. Ulica pomidzy
obydwoma potami by nieczynna. ydzi z obu stron nie mogli si spotyka.
W ten sposb zostay rozdarte rodziny, dzieci oddzielone od ojcw i matek.
Dzieci i starcy, ktrzy ukrywali si w rnych kryjwkach, modzi, ktrzy
nie pracowali, zwolnieni z pracy z powodu choroby, zamieszkali teraz w
getcie zachodnim. Byli tu rwnie ci, ktrzy przez jaki czas yli po aryjskiej
stronie, a potem byli zmuszeni wrci do getta. Nie mieli szczcia i nie
spotkali na swojej drodze dobrych ludzi. Kiedy skoczy si ich majtek,
wracali bez niczego do getta i goli" czekali na transport do Beca.
O wyznaczonej godzinie przed bram getta przyjecha Hako na rowerze.

105

ydzi szybko ustawili si w szeregi do wyjcia z getta. Ktry z Niemcw


przeliczy i krzykn marsz". Po drodze do obozu zauwayem, e Hako jest
pijany. Pomylaem, e moe kogo zastrzeli po to, eby pokaza, jaki jest
trzewy. Mg sobie na to pozwoli, by Ukraicem, komendantem warty, a
yd nie mia przecie adnej wartoci.
Kady opowiada szeptem o tym, co widzia, co sysza o yciu w getcie,
kogo Niemcy zabili, kto uciek z getta. Wida byo, e s ludzie zadowoleni z
odwiedzin w getcie. Szedem z nimi, ale czuem, jakbym by w innym
wiecie, jakbym ni. Cay czas widziaem Rachel z pierzem we wosach, jej
bolce spuchnite nogi, na ktre si skarya. Mylaem, ktre dziecko
trzymaa w ramionach w ostatnich minutach swojego ycia. Przebiega mnie
dreszcz na wspomnienie tej kobiety i jej dzieci, ktrzy po dugich miesicach
strasznego cierpienia zostali zamordowani przez Niemcw.
Droga z getta do obozu trwaa dla mnie wieki. Kto mi powiedzia, e id,
jakbym by pijany i e mam szczcie, i Hako jest pijany. Gdyby widzia,
e wychodz z szeregu, to by mnie kropn". Nie wiem, kim by yd, ktry
zapyta mnie, co si stao. Powiedziaem mu, e poszedem do getta spotka
si z siostr ale jej tam nie spotkaem i to jest powodem mojego smutku. To
tylko to?" Powiedzia: Ciesz si, e ona yje, e pracuje". Wtedy opowiedziaem mu o Racheli i dzieciach, o tym, e Witman zastrzeli ca
semk. yd ten odmwi modlitw o zbawienie dusz zmarych. Powiedzia
te, e Ten w niebie nie opuci Swojego Narodu. Gupota, pomylaem.
Do obozu wrciem pnym wieczorem. W baraku na mj powrt czeka
kolega Julek Herl. Zapyta, jak byo w getcie. Odpowiedziaem, e lepiej by
byo, gdybym nie poszed tam, bo to, co widziaem i syszaem, ciy mi na
sercu. Ale Julek nie dawa za wygran, chcia wiedzie, co tam sycha.
Powiedziaem mu, e nie spotkaem Loli, e Witman zastrzeli Rachel i
dzieci.
Byo bardzo zimno. Nie miaem ciepego ubrania, a deszcze i zimne
wiatry bardzo dokuczay. Zrobiem sobie z papierowego worka po cemencie
niby sweter". Wykroiem otwory na rce i gow. Uywaem go te jako
koszulki.
W obozie nie mielimy opieki lekarskiej. Ten, komu bya ona potrzebna,
zostawa wysyany do getta, potem do lasu gogowskiego i ju nie wraca.
Gorczka dla Niemcw to tyfus, a tyfus to zaraza, ktr trzeba zagrzeba pod
ziemi i zasypa wapnem.
Z getta dochodziy wiadomoci o cigym mordowaniu ydw w rnych
miejscach. Midzy innymi i tych pracujcych na lotnisku w Jasionce.
Mwiono, e i moja placwka w magazynach Luft Waffe nie jest potrzebna
Niemcom. To oznaczao, e czeka nas pewna mier, nie wiadomo byo tylko,

106

gdzie i jak. Prawd mwic, byo mi to cakiem obojtne, bo i tak nie miaem
na to wpywu. Byem bezwolny w rkach mordercw, oni decydowali o
moim yciu.
O pomocy miejscowej ludnoci nawet nie marzyem. Ci, ktrych znaem,
byli wrogo nastawieni do sprawy ydowskiej. Dlaczego? Rozmawiaem z
pewn Polk ktrej opowiedziaem o cierpieniu mojej rodziny, moich maych
braci, puchncych z godu, ktrych wysano do Beca. Chciaem wzbudzi
jej lito nade mn ale w odpowiedzi usyszaem, e to si nam ydom
naley, poniewa zabilimy Jezusa. To kara boska na wieki wiekw i nie
wolno jej pomc mi, bo to grzech.
Jedynym czowiekiem, o ktrym po wojnie syszaem, a przed ktrym
kaniam si nisko za jego czyn i wielkie zasugi, jest pan Edward Pudo i jego
rodzina. To prawy i dobry czowiek. Ukry ydowsk rodzin, ktra przeya
wojn. To prawdziwe bohaterstwo.
Zim 1943 roku byem zabarakowany w Staroniwie midzy tartakiem
Szippera a potem koszar. Cika to bya zima. Due opady niegu,
cikie mrozy. Moje cierpienia nie miay granic, kadego dnia czekaem
na mier. To by jedyny ratunek na moj mk.
Po caym dniu cikiej pracy w magazynach, przemoknity,
zmczony, godny jak wilk musiaem sprzta wartowni ukraiskich
stranikw. Zncali si nade mn straszc, e spal mi rce w ogniu, w
piecu. Nie rozbieraem si do spania, bo byo mi zimno. Spaem w
ubraniu, w ktrym pracowaem. Z braku wody zrobiy mi si na szyi i w
innych miejscach na ciele czyraki. Bolao mnie strasznie, nie mogem
rusza gow, a o lekarstwie czy lekarzu nie byo co marzy.
Pooyem si w szklanej wacie sucej do izolacji barakw. Od
szklarza dostaem kawaek kitu, ktry kaza mi przykada na " czyraki,
dopki nie pkn. Tak te zrobiem. Po kilku godzinach bl osab.
Ktrej nocy czyrak pk, a ropa laa si za koszul. Zapach by nie do
wytrzymania. Nie miaem koszuli na zmian, wody te nie byo.
Mj dobry kolega Julek Herl martwi si, e mog dosta zakaenie
krwi. Nie miaem pojcia, co to jest zakaenie krwi. Zaczlimy si
naradza, skd wzi lekarstwa i banda, eby opatrzy moj ran.
Wiedziaem, e w kadym niemieckim samochodzie znajduje si
skrzynka Czerwonego Krzya i tam znajd bandae oraz plastry. Trzeba
byo tylko dosta si do takiego samochodu.
Do magazynu przyjeday niemieckie auta po materiay budowlane,
trzeba byo co zorganizowa". Podczas nieobecnoci Niemca w
samochodzie udao mi si oprni ca zawarto skrzynki. Niemiec
pojecha z materiaem, a ja byem szczliwy, e zdobyem lekarstwo. Na

107

nieszczcie Niemiec wrci i zacz szuka tego, ktry mu wzi


zawarto skrzynki. Zobaczyem go z daleka i ukryem si midzy
czciami barakw. Wiedziaem, e spotkania z Niemcami le si kocz.
Niemcy zebrali ydw, ktrzy pracowali przy adowaniu samochodu i
przeszukali ich, ale niczego nie znaleli. Usyszaem warkot samochodu.
Niemiec odjecha. Uda mi si ten skok".
Julek zacz leczy moj ran na szyi, ale rana bya bardzo gboka i
nie chciaa si goi. Cigle ropiaa. Dawano mi rne rady,
ale nic nie pomagao. Julek zdecydowa, e musz pj do izby chorych w
getcie. Nie podobao mi si to, bo naczelnym lekarzem by tam doktor Heller.
By postrachem dla chorych, wiadomo byo, e wsppracuje z gestapo. Nie
majc jednak innego wyjcia, zwrciem si do starszego obozu, yda o
nazwisku Nadel5, by zaatwi mi wizyt w izbie chorych.
Tego dnia nie byo Hellera w izbie chorych. Przyj mnie mody lekarz,
da mi ma na rany i czerwone tabletki przeciw zakaeniu krwi. Powiedzia,
ebym si wicej tu nie pokazywa. Powiedzia te, i nie zapisuje, e byem
w izbie chorych. On zapomina i ja te mam zapomnie. Spotkanie z Hellerem
skoczyoby si dla mnie w gogowskim lesie.
Dziki Julkowi moja rana na szyi zagoia si. Wszyscy wiedzielimy, e
pewnego dnia nasza robota w magazynie si skoczy. Nie wiedzielimy
tylko, czy w taki sposb jak w Jasionce czy inny.
Teraz stao si najwaniejsze, eby jako przey t zim w barakach. W
getcie byo o wiele gorzej. Tu przynajmniej nie cierpielimy przez napady
Macka, Ehausa, Pavlu, Bachera i innych zbrodniarzy. Wystarczyo nam to, co
wycierpielimy od Ukraicw i Haki, ktrzy nas nie aowali. Dla nich my,
ydzi, bylimy jak bydo. Dalej czyciem rowery Ukraicom i sprztaem
wartowni po dniu pracy w magazynie, ktry trwa co najmniej dwanacie
godzin. Zapat za to byo bicie, groby, wymiewanie.
Pewnego wieczora zdarzyo si nieoczekiwane nieszczcie. Wracaem z
wartowni do obozu. Stranikowi Szelidze nie chciao si wyj z wartowni,
by otworzy mi bram, dlatego da mi klucz i kaza mi samemu otworzy, a
potem zostawi klucz w kdce. Brama wejciowa do obozu bya owietlona
reflektorami. Kiedy otwieraem bram, podskoczy do mnie kto z tyu, zapa
mnie za gow i zacz szepta: Tylko prdko, prdko wejd i nie gadaj".
Szeliga sta przy oknie w wartowni i widzia, co si dzieje. Widzia obcego
czowieka, ktry trzyma mnie za gow i pcha. Upadem w boto, ten obcy
czowiek zostawi mnie i znikn w ciemnoci obozu. Szeliga obudzi
stranikw: Hak, Krla i Krawczyka 6. Upili si samogonem tego wieczora,
ale kiedy oni si nie upijali?

108
Pr/.cd wojn by kupcem (drzewa budowlanego).
IIKrl i Krawczyk pochodzili ze wsi Miocin.

121

Zapali tego nieszcznika. Nazywa si Fersztendik. Przed wojn


mieszka z rodzin na Starym Rynku, w domu Lubascha. Jego ojciec i matka
sprzedawali ydom na rybnym placu ryby na szabat, karpie. Hako
postanowi odda go w rce gestapo. Czuem, e ta sprawa moe si i dla
mnie le skoczy. Z gestapo nikt nie wychodzi ywy. Ten yd poprosi, aby
mu pozwolono ogrza si przy piecu, bo by cay przemoknity od deszczu.
Hako skrpowa mu rce sznurem i kaza lee na pododze do rana. Za
zapanie yda czekaa go nagroda. Ja miaem by wiadkiem. Fersztendik
oceni swoje pooenie, wiedzia, e bdzie y tylko do rana, a potem
zostanie zastrzelony przez gestapo, albo, co gorzej, czeka go ledztwo w
piwnicach gestapo. Nagle wsta z podogi i skoczy do drzwi, eby uciec.
Hako, ktry siedzia na krzele, skierowa w jego stron karabin i wystrzeli
seri. Zastrzeli Fersztendika na miejscu. Rano zawiadomi ydowsk policj
w getcie, e w obozie Judenlager Reichshoff 1 znajduje si zastrzelony yd.
Z getta przyjechaa czarna buda" i ydowski policjant, Ojzero- wicz,
ktry by jej furmanem, zabra Fersztendika do getta na tak zwane
rozpoznanie. Za swj bohaterski czyn Hako dosta p litra wdki.
Fersztendik by kim wyjtkowym. Zosta wysany jednym z transportw
do Beca, skd udao mu si razem z koleg (Sindle- rem) uciec i wrci do
rzeszowskiego getta. Od tych dwch chopcw dowiedzielimy si caej
prawdy o tym, co dzieje si w Becu. Opowiadali, co widzieli na wasne
oczy. Przekazali mi t straszn wiadomo, e jestem sierot e nie mam ju
mojej rodziny. To by dla mnie bolesny cios. Moja siostra Lola wiedziaa o
tym ju wczeniej, ale nie czua si na siach, by mnie powiadomi o naszym
nieszczciu.
O powrocie dwch ydw skazanych na mier doniesiono na gestapo.
Gestapo zadao od ydowskiej policji natychmiastowego aresztowania ich
za kamstwa, jakie rozgaszaj.
Na placu Garncarskim nr 1 w mleczarni Leizera Lewa znajdowa si
posterunek ydowskiej policji w maym getcie. Bya tam gboka piwnica,
ktra suya jako areszt dla ydw. W tej piwnicy przebywali aresztowani
Fersztendik i Sindler, obaj skazani na mier. Wedug opowiadania
ydowskiego policjanta, leeli w ciemnej piwnicy na mokrej pododze, ze
sptanymi rkami i nogami. Czekali na mier z rk niemieckich zbrodniarzy.
Jednej nocy przyszli dwaj gestapowcy Schuster i Schumacher i kazali ydowskim policjantom przyprowadzi tych dwch ydw, ktrzy uciekli z Beca
do getta w Rzeszowie i siej panik". Gestapowcy wzili obu chopcw do
ogrodu na ulicy Szpitalnej 12 pod szop Vogla i tam chcieli ich zastrzeli.

110

Widzc, e koniec ich jest ju bliski, e gestapowcy wyjmuj pistolety,


Fersztendik wymierzy Niemcowi cios midzy oczy, tak e ten upad do bota.
To samo zrobi Sindler. Obaj zdyli przeskoczy przez pot getta i znikli w
ciemnoci. Uciekli z rk niemieckich mordercw i ukrywali si po aryjskiej
stronie tak dugo, jak to tylko byo moliwe bez pienidzy, w zimne
deszczowe noce, bez adnej nadziei. Na koniec Fersztendik wpad w rce
Ukraica. Za jego mier Hako dosta nagrod27.
Cigle dochodziy do nas wiadomoci o mordowaniu ydw w getcie i
wysyaniu ich do Beca oraz innych obozw, takich jak Huta Komorowska,
Pustkw koo Dbicy, Siebna, Mielec, Paszw i innych, ktrych ju nie
pamitam.
Wiosn 1943 roku, po witach Wielkanocnych, zawiadomiono nas, e
nie jestemy ju zatrudnieni w magazynach Luft Waffe. Co z nami si stanie,
nie byo wiadomo. O ratowaniu si nie byo mowy, bo kto by gotw pomc
ydom? Gdyby nawet chcia, to nie byo to moliwe, bo Niemcy mieli
wszdzie donosicieli. Kar za ukrywanie yda bya mier albo wysanie do
Owicimia. Zdarzay si wypadki ktni midzyssiedzkich, ktre koczyy
si tym, e jeden z ssiadw oskara drugiego o ukrywanie ydw. To
wystarczyo, eby takiego czowieka wysa do obozu zagady. Nie miaem
innej rady, jak czeka na mier. Bo nie byo takiej siy, ktra mogaby
wygra z Niemcami. Widziaem tysice sowieckich jecw, ich los nie by o
wiele lepszy od naszego. Tak chcieli Niemcy i tak byo.
Przestaem myle, nie znaem daty, czuem, e przestaj by normalnym
czowiekiem, mylaem tylko o jedzeniu. Ludzie mieli nadziej, e teraz na
wiosn wojna si skoczy. Pytaem, jak to moliwe? Kto pokona tych
nieznonych Niemcw? Jaki nard jest gotowy do wojny przeciwko
Niemcom? Hitler szczeka jak wcieky pies, a Niemcy odpowiadaj mu Hail
Hitler! No i gdzie jest sia? Odpowied bya naiwna: Im soneczko wyej,
tym Sikorski bliej". Chciaem w to wierzy, ale nie mogem. Jeli w 1939
roku nie mia czym walczy przeciwko Niemcom, w wolnej Polsce, jak teraz,
jako uciekinier, bdzie w stanie walczy?
Ktrego dnia Nadel, starszy pord ydw, zosta zawoany do
wartowni. Poinformowano go, e ydzi pracujcy dla lotnictwa niemieckiego
maj wrci z obozu do getta. Mielimy by gotowi do wymarszu o godzinie
czternastej, kady ze swoimi rzeczami na plecach.
Hako ze swoimi pomocnikami, w wyprasowanych mundurach, z
wyglansowanymi cholewami, z karabinami na ramieniu, rapni- kami lub
bykowcami w doniach rwnie byli gotowi do wymarszu. Nie
przejmowaem si powrotem do getta, wiedziaem, e to stan tymczasowy,
27 Sindler take nie przey wojny.

wiedziaem, e niepracujcych ydw Niemcy zabijaj. Na to nie miaem


wpywu, wiedziaem te, e nikt mi nie pomoe. Marsz rozpocz si od
groby (pana) Haki, e ten, kto wyjdzie z szeregu, zostanie na miejscu
zastrzelony. Zada od nas maszerowania rwnym krokiem ze piewem na
ustach. Ten, kto nie wykona rozkazu, nie dojdzie do getta". Na ulicy
Langiewicza obok tartaku Szipera zacz si mj marsz przez ulice:
Langiewicza, Jagiellosk 3 Maja, Kociuszki, Sowackiego, Krla Kazimierza, a do bram getta. Ukraicy z Hakiem na czele, dumni bohaterzy
napadajcy na nas bezbronnych, walili w nas bykowcami jak w bben i
jeszcze dali gonego piewania. Robili to na pokaz, dla ludnoci cywilnej,
aby ukaza swoj wadz nad ydami. Szczeglnie w obecnoci Niemcw
spacerujcych po gwnych ulicach miasta. Na ludnoci aryjskiej marsz
ydw nie robi adnego wraenia, syszaem szept Cholera, skd ich si
tylu wzio, bij ich i jeszcze yj".
Byli tacy, ktrzy podchodzili blisko, wsadzali palce w usta i gwizdali na
ydw. Kiedy nas tak pdzili przez gwne ulice miasta, widziaem stosunek
tych ludzi do nas. Byli obojtni, cho widzieli, co si dzieje za murami getta.
W Rzeszowie wszystkie wiksze akcje przeciwko ydom Niemcy
przeprowadzali w sobot, to by ich szczliwy dzie.
Kiedy doszlimy do maego getta, brama bya zamknita, stalimy,
czekajc na wartownika. W kocu wyszed policjant szupo i pozwoli nam
wej do getta. Nie wiedzielimy tylko, w ktrym getcie bdziemy. Niestety,
kiedy zobaczono nas z bagaami, wstrzymano nasze wejcie. Zblia si
wieczr. Hako zacz si wcieka i powiedzia, e wszystkich powystrzela
jak psy. Mia nas odda komendantowi getta o nazwisku Schupke, starszemu
sierantowi, ale nie byo go w kancelarii. W kocu zgodzi si odda nas w
rce ydowskiej policji. Hako z komendantem ydowskiej policji Garelikiem
odliczyli nas. Garelik podpisa, e otrzyma grup ydw od starszego
stranika Haki. Na rozkaz ydowskiej policji usiedlimy na mokrej ziemi,
mielimy nie opuszcza grupy i czeka na esesmanw, wadcw getta. Tak
przenocowaem na placu Garncarskim 1 przed urzdem ydowskiej policji.
Rankiem zjawi si Ester ze swoim psem, ktry nazywa si Czowiek".
Zmczeni i godni leelimy na ziemi. Jedni spali, inni siedzieli i rozmawiali.
Leaem na swoich szmatach i mylaem, jak zawiadomi moj siostr, e
znajduj si w getcie. Ale Lola ju wiedziaa, e moja placwka zostaa
zlikwidowana, a nas zawrcono do getta. Zwrcia si do znajomego
policjanta Fulka Drillera z prob, by mi pozwoli pj do jej mieszkania,
tylko po to, by si umy. Odpowiedzia, e w gogowskim lesie przyjm mnie
nie- umytego, i nie pozwoli mi opuci grupy. Ester zbliy si do nas i
wtedy ydowska policja zacza budzi lecych woaniem Ach- tung! -

112

Uwaga!". Bili nas rapnikiem po gowie, a pies gryz i drapa lecych na


ziemi. Ester trzyma w rce pistolet. Czekalimy w napiciu, kto padnie jego
ofiar. Na szczcie wystrzeli trzy razy w gr. Lola staa pod murem domu i
pakaa. Wiedziaa, e niepracujcych Niemcy zabijaj e nie trzymaj w
getcie tych, ktrzy nie pracuj tacy nie s im potrzebni. Eesesman zauway
moj siostr i przywoa j rapnikiem, dajc znak, eby si do niego zbliya.
Zapyta, dlaczego pacze. Lola zacza go prosi, by pozwoli mi pj si
umy w jej mieszkaniu przy ulicy Baldachwka nr 9. Niemiec si zgodzi, jak
mwili, tylko dlatego, e by pijany.
Zblia si wieczr, bya wiosna 1943 roku, niedziela po witach
Wielkanocnych. Nie mogem zosta u siostry, bo domy o numerach 7, 9, 11
naleay do obozu kobiecego. Znalazem mieszkanie przy ulicy Bluma 5.
Byy tam cztery ka, to wszystko, co mielimy dla siebie ja - Moshe Oster,
Mendel Flohr, Rubin Grun- berg i Moshe Sauerkaft. Flohr i Grunberg
pracowali na kolei, a ja i Sauerkaft nie mielimy placwki. W poniedziaek
rano wszyscy z getta wschodniego stawili si na apelu. ydowska policja z
tego getta nosia na czapkach ty otok, a w getcie zachodnim - niebieski.
Powitanie" z niemieck zaog getta, z esesmanami Schupkem i Esterem,
odbyo si na placu apelowym przed biurem SS. Stalimy ustawieni w trzech
szeregach po piciu, okreni przez ydowsk policj. Przyszli nasi wadcy",
pomylaem i ogarn mnie strach, kiedy zobaczyem ich twarze. Schupke
wyglda, jak chodzca trupia czaszka, taka jak mia na czapce. Chodzi ze
skrzanym rapnikiem i rewolwerem gotowym do strzau, tak samo jak jego
zastpca Ester. Ten mia jeszcze dwa psy tak wytresowane, aby atakoway
ydw. Razem z Niemcami przyszed komendant ydowskiej policji, pan
Garelik. Policjant ydowski, sierant Meier Wilf (ktry mia na czapce trzy
guziki") krzykn Achtung! - Uwaga!" Mitzen upf - Czapki zdj!" Meier
Wilf wywoywa nasze imiona, a kady wywoany odpowiada: hier - tu.
Okazao si, e kilku ydw zwiao z naszej grupy. Schupke po odczytaniu
naszych imion zrobi przegld. Stan na chodniku, eby nas dobrze widzie.
Powiedzia, e ci, ktrzy uciekli z naszej grupy, wkrtce sami wrc do getta
albo zostan wydani, bo poza gettem nie maj przyjaci. Zapewni nas, e za
ucieczk z getta zostanie wykonana kara mierci. Przemawia jeszcze, ale nie
pamitam ju, o czym. Zapyta, kto dobrowolnie zgasza si do pracy.
Zgosiem si, bo chciaem si dosta na now placwk.
W getcie zostaem przydzielony do naprawy drg i ulic getta. Wszystkie
boczne ulice miasta nie byy ani brukowane, ani asfaltowane - po prostu polne
drogi. Po kadym deszczu trzeba byo je naprawia, bo woda obia doki w
jezdni, a to sprawiao kopoty narodowi panw podczas jazdy bryczk.
Pracowalimy w dwch grupach. Jedna grupa ydw kruszya ceg

motkami, eby tym szutrem zatka doy. Druga grupa nosia szuter do
dokw. Byem w drugiej grupie, nosilimy szuter w dwch baniakach do
gotowania bielizny. Naszymi nadzorcami i stranikami byli ydowscy
policjanci, a kierownikiem pracy - inynier Neuman.
Kadego ranka o godzinie szstej, niezalenie od pogody, stawiaem si
do pracy. Zawsze o godzie zaczynaem prac. Grupa do naprawy drg
gromadzia si przed urzdem ydowskiej policji na placu Garncarskim 1.
Narzdzia pracy kady z nas zabiera ze sob do domu. Ja braem baniak do
gotowania bielizny, inni mioty, opaty, rydle, motki, ubijaczki. Praca bya
do wytrzymania, dopki w naszym kierunku nie zblia si Niemiec. Dawano
nam wtedy znak, e nadchodzi, i wiedzielimy, e naley by ostronym.
Niemiec, ktry nawet przypadkowo widzia ydw, mg zacz si nad nimi
znca. ydowska policja te szalaa, bili i krzyczeli, kiedy tylko widzieli w
pobliu Niemcw.
Napraw drogi zaczlimy wzdu ulicy Krla Kazimierza, poprzez plac
Garncarski i ulic Szpitaln. Podczas pracy na ulicy Krla Kazimierza
miaem styczno z aryjsk ludnoci Polakami- -handlarzami, ktrzy
kupowali, co si da. Wartociowych rzeczy nie miaem, ale w getcie w
piwnicach i na strychach leay porzucone przez wysiedlonych ydw
sprzty gospodarcze, naczynia kuchenne, garnki do gotowania. Wkradem si
w nocy na taki strych i wybraem przedmioty, ktre mogem wymieni na
ywno. Na cokolwiek - chleb, ser, jajka, kawaek koskiej kiebasy, kilka
ogrkw; wszystko, co mona byo zje, byo dobre. Byli jednak handlarze,
ktrzy zabierali mi towar i grozili, e zgosz Niemcom, i zajmuj si
nielegalnym handlem. Za to grozia mi szubienica albo kula w eb. Po kadej
takiej awanturze musiaem by ostrony, bo nie wiedziaem, czy szantayci
nie wydadz mnie Niemcom. A do roboty musiaem i jakby nigdy nic. Po
takim zdarzeniu na drugi dzie nie wziem ze sob niczego na wymian, z
obawy, czy nie pojawi si kolejny szantaysta albo Niemiec. Tego dnia
pojawi si jeszcze jeden kopot, mj wsplnik nie chcia ze mn duej
pracowa, obawia si, e zostanie ukarany za moje grzechy". Dostaem
drugiego wsplnika do noszenia wiru. Umwilimy si, e bdziemy si
dzieli wszystkim, co zdobdziemy, po poowie.

Pewnej niedzieli znalazem may piecyk


modzierz", dobry towar! Znalazem te dobrego
kupca, ktry by amatorem" piecykw. Nie
wiedziaem, jak powiedzie za niego cen. Mj

114

wsplnik poprosi o troch ciepego jedzenia. Nasz


kupiec si zgodzi. Przynis menak gotowanych
jagie, flaszk mleka i kilo chleba. To nie byo tylko
jedzenie, to bya dla mnie prawdziwa uczta. Usiedlimy w ruinach domu na ulicy Kazimierza 7 albo 9 i
szybko zjedlimy smaczne jagy, wypilimy mleko,
a chleb zostawiem dla Loli. Zadowolony z dobrego
interesu odpoczem sobie jeszcze chwilk midzy
gruzami domu. Mj wsplnik poszed z baniakiem
do getta, a ja miaem przyj za chwil za nim.
Czekaem na odpowiedni moment, eby wyj z
gruzw przez nikogo niezauwaonym. Nie byo to
atwe, bo nadzorcy i policja krcili si wzdu ulicy
tam i z powrotem. Byem ju gotowy do wyjcia z
mojej kryjwki w gruzach, gdy nagle usyszaem
ostrzeenie: Nadchodzi". Nie mogem ju si
cofn, bo ydowski policjant zauway mnie w
gruzach. Przywoa do siebie i zacz okada
gumow pak. Trzyma mnie za gardo, tak e nie
mogem si wyrwa z jego rk. Po jednym z
uderze w gow zrobio mi si ciemno przed
oczyma i upadem na ziemi. Policjant nadal mnie
okada. Chcia pokaza Niemcowi, jak wiernie mu
suy. Tym Niemcem by Schupke. Widzc mnie
lecego pod nogami policjanta, zalanego krwi
zapyta, co tu zaszo. ydowski policjant stan na
baczno i zameldowa, e ukrywam si w gruzach,
e nie chc pracowa, e on mnie uczy, co to robota.
Schupke z miejsca wyda wyrok. Naley mi si
dwadziecia pi razw na goy tyek, bo takiego
jak ja musi si nauczy, jak wiernie pracowa dla
Trzeciej Rzeszy". Miaem szczcie, e policjant
oskary mnie o to, i nie pracowaem, a nie
0handel, ktry by surowo karany przez Niemcw.
Po dniu pracy policjant wtrci mnie do aresztu, do
ciemnej mierdzcej piwnicy,
1tam czekaem na wykonanie kary. Czuem, e
nadchodzi mj koniec. Nikt po takiej karze nie
zostawa przy yciu. Dwadziecia pi uderze
bykowcem na goe ciao to pewna mier. Ciao

zostaje posiekane na drobne i nie ma mowy o


siedzeniu czy chodzeniu. Siedziaem w tej
mierdzcej piwnicy i mylaem, jakby to byo
dobrze umrze bez boleci, przed wymierzeniem tej
strasznej kary. Zastanawiaem si, jak j wykonaj
czy przywi mnie powrozem

za rce i nogi do awki, a do ust wepchn mi szmat, ebym nie krzycza?


Czy moe dwch drabw-policjantw usidzie, jeden na moich nogach, a
drugi na gowie i w ten sposb mnie skocz?
Usyszaem szczekanie psw. To oznaczao, e Niemcy s niedaleko i
wkrtce bd mieli zabaw. W piwnicy siedziao nas razem pitnastu
aresztowanych ydw - wszyscy modzi, zobojtniali, pozbawieni nadziei.
Byli midzy nami ci, ktrzy uciekli z getta i wrcili z powrotem. Wrcili, bo
nie otrzymali adnej pomocy i woleli by w getcie, tu czeka na swj koniec.
Byli te tacy, ktrzy nie stawili si rano do pracy, oraz tacy, ktrzy uciekli z
pracy w poszukiwaniu czego do zjedzenia. Kady z nas mia na swoim
koncie jak win". Bezbronni, godni i chorzy czekalimy na niemieckie
prawo".
Otworzyy si drzwiczki piwnicy, sycha byo krzyki Niemca: Raus
ffluchte Jude! Zaczo si bicie rapnikami po gowach bez czapek.
Wyszedem z piwnicy ostatni. Baem si ugryzie psa. Kto mnie zapa za
konierz i wepchn do izby posterunku. Tu ju wszyscy stalimy twarz do
ciany i z rkami do gry. Ester chodzi tam i z powrotem, a jego pies za nim.
Kogo Ester uderzy rapnikiem, tego pies gryz. Chodzi tak i przeklina,
obraa, grozi i bi tych, ktrzy wpadli mu w oko. Na kade jego pytanie
moglimy tylko odpowiada: Jawohl! Zada listy nazwisk winnych i przestpstw, jakie popenilimy. Starszy policjant Meier Wilf odczyta list.
Kady, ktry zostawa wyczytany, odwraca si twarz do Niemca i na
pytanie, czy zrozumia - mia odpowiada tak jest". Ta zabawa trwaa, bo
Estera nie nudzio drczenie nas. Wzi list do rki i zapyta, kto

116

dobrowolnie zgasza si do odbycia kary - dwudziestu piciu uderze


bykowcem. Bo ten, ktrego on wybierze, dostanie pidziesit. Nikt si nie
zgosi. Staem przy cianie, oparty gow o mur, wyobraaem sobie, jak
posiekane bdzie moje ciao, jakie okropne boleci mnie czekaj. Wiedziaem
te, e bd musia liczy uderzenia, bo jeli nie, to bd mnie bi a do
mierci. Nikt z tych, ktrzy dostali tak kar, nie pozosta przy yciu.
Kiedy Niemiec doszed do mnie, zapyta, czy Oster to moje prawdziwe
nazwisko i czy mam krewnych w Niemczech? Odpowiedziaem, e nie wiem.
Rzuci w moim kierunku z pogard tylko jedno sowo: Szaise! Kaza mi si
pooy na awce. Dwch policjantw podbiego do mnie, wykrcili mi rce
do tyu i rzucili na awk. Usiedli na mojej gowie i nogach, zwizali mi rce
na plecach. Syszaem pacz i jki pobitych, lecych na pododze. Mylaem,
e nie wytrzymam... syszaem, jak Niemiec krzykn: Dalej!", a ja
krzyknem: Eins - Jeden!". Doliczyem do piciu, tyle tylko pamitam.
Kiedy si ocknem, leaem na pododze oblany zimn wod...
Przydzielono mnie do karnej grupy. Miaem duo szczcia, uratowao
mnie to, e Niemiec przesta mnie bi bykowcem. Bolao mnie, ale nie
miaem posiekanego ciaa. Znowu wtrcono mnie do aresztu. Przesiedziaem
do rana w ciemnej piwnicy. Dwch spord nas, ktrzy wrcili do getta z
aryjskiej strony, zostao rozstrzelanych przez Estera w ogrodzie Feta, na ulicy
Szpitalnej 12, pod szop Szechtera. Pozostali wrcili na swoje placwki. Ja
zostaem przydzielony do karnej grupy, do tresowania psw dla esesmanw.
W getcie mieszka yd o nazwisku Caan 28. Ester przydzieli go do
tresowania psw dla esesmanw. Budy dla psw i rne urzdzenia
znajdoway si na podwrzu i w jadalni przedwojennego Domu Starcw, przy
ulicy Krla Kazimierza 18.
Moja praca zaczynaa si wczenie rano i polegaa na zamiataniu
podwrza. Pomimo e byo czyste, robiem to kilka razy dziennie; waciwie
cay dzie zamiataem podwrze. Oprcz tego nosiem specjalnie
przyrzdzone dla psw jedzenie. Byo gotowane w specjalnym kotle i o wiele
lepsze od jedzenia dla nas. Psy dostaway kasz z misem, a my wod z
brukwi pastewn jak bydo. Karmic te psy, zazdrociem im, zazdrociem
im dobrego jedzenia i pewnoci, e bd y. A ja godny, zraniony,
wymczony, niepewny jutra, bo tak chce nard panw, ktry pragnie
wymordowa nasz nard - do ostatniego yda.
Tresowanie psw odbywao si dwa razy dziennie, rano i wieczorem. Caan
na rozkaz Estera uczy psy, by pilnoway ydw podczas wyjcia do pracy.
Psy kryy dookoa grupy, szczekajc na niewolnikw", ktrzy wystpili na
krok z szeregu. Napaday na nich i gryzy. Umiay te pogania ludzi. Gron
28 Przed wojn by krawcem. Mieszka na ulicy Lwowskiej. Hodowa te gobie.

tresur byo uczenie psw odnajdywania ukrytych ydw. Caan wysya


jednego z nas, by si ukry w jakiej piwnicy, i posya psa, by go odnalaz.
Pies zawsze znajdowa ukrytego, szarpa za nog albo rk, zdziera ubranie,
wyciga z piwnicy. Pies dostawa za to w nagrod kawaek misa.
Ja te zostaem pewnego dnia posany do piwnicy. Wiedzc, co mnie
czeka, wszedem do klozetu i zamknem drzwi przed psem. Mylaem, e w
ten sposb si przed nim uratuj. Szczekanie zwrcio uwag Caana. Wszed
do domu, uciszy psa i kaza mi wyj z klozetu. Rzemienn smycz uderzy
mnie w gow. Powiedzia, e posa mnie do piwnicy. Odpowiedziaem, e
ze strachu dostaem biegunk. Nie uwierzy mi. Wiedziaem, i bdzie mnie
mia na oku. Najgorszym dniem tresury bya niedziela wieczorem. Wtedy
Ester zaprasza goci, eby pokaza im cuda", ktre jego psy potrafiy robi.
Gocie otrzymywali w podarunku tak wytresowanego psa.
Podczas jednego z takich pokazw przed oficerami SS, gestapowcami,
szlimy pitkami z placu Garncarskiego w kierunku ulicy Berka Joselewicza.
Koo naszej grupy kryy cztery wilczury, szczekajc bez ustanku. Zaczo
si przedstawienie. Caan kaza jednej osobie podnie co z ziemi. Kiedy yd
si schyli, pies napad na niego i gryz, gdzie tylko si dao, w gow, rce.
Najbardziej bawio Niemcw, gdy pies gryz yda w tyek, a ten szala z
blu. Taki widok sprawia im przyjemno. miali si. Nasz marsz trwa
dalej. Caan dalej pokazywa swoje zdolnoci w zakresie tresury psw.
Wiedziaem, e mam zCaanem na pieku, e kiedy si na mnie zemci. Nie
miaem pojcia kiedy, wic staraem si z nim nie spotka. Prbowaem si
przed Caanem ukry. Chodziem w rodku grupy, tak eby mnie nie widzia.
Ale to mi nie pomogo.

Podczas marszu Caan kaza mi wyj z szeregu. Udawaem, e nie sysz.


Wtedy podszed do mnie i przyoy mi rzemieniem po gowie i twarzy.
Zabolao tak, jakby mnie oparzy ogie. Krzykn na mnie po niemiecku:
Wyjd z szeregu!". Nie majc wyboru, wyszedem z szeregu w przekonaniu,
e to moe by mj koniec. Byem tylko jeden krok za szeregiem, a pies ju
by przy mnie i zapa mnie za kark. Upadem na ziemi, pies dar mi koszul
i pazurami drapa plecy a do pasa. Leaem na ziemi, pakaem i krzyczaem:
Hilfe! - Ratunku!". Niemcy klaskali w rce, miali si, byli zadowoleni z
przedstawienia. Kto obla mnie wod i wepchn do szeregu, ebym dalej
maszerowa. Szedem jak nieprzytomny, nie wiedziaem, co si ze mn dzieje.
Koszula bya zakrwawiona i podarta, a rany na plecach paliy jak ogie.
Gocie Estera byli zadowoleni z widowiska, ktre im urzdzilimy. Kady z

118

nich wybra sobie brata" psa, a Caan pozwoli nam pj do domu.


Przedstawienie si skoczyo. Caan podszed do mnie i rzek: Poka mi, co
ci si stao". Powiedzia, e od tego si nie umiera. Odpowiedziaem, e
bardzo bol mnie plecy, e nie mam koszuli. Kaza mi pj na drugi dzie do
Grossa, ktry mia mi da koszul. Caan obieca, e pomwi z nim o tym 29.
Wszystko byo przeciwko mnie, Niemcy, ydowska policja, Caan i do
tego dokuczay mi muchy, ktre siaday na moich ranach. Caan kaza
jednemu ydowi, eby mnie odprowadzi do izby chorych, by lekarz zrobi
mi opatrunek.
Izba chorych bya bardzo niebezpiecznym miejscem dla chorych. Jej
szefem by ydowski lekarz z Rzeszowa. Nazywa si doktor Aleksander
Heller. Wypenia rozkazy gestapo i to wystarczyo. Chory, ktry mia
gorczk, w przekonaniu Niemcw by chory na tyfus, a takiego naleao
zastrzeli. Do izby chorych co jaki czas wpadali gestapowcy, zabierali ze
sob ydowskich policjantw, wyrzucali chorych z ek i wywozili ich na
cmentarz. Tam ich rozstrzeliwali.
Niemcy wyrzucili chorych ydw na ulic i zrobili szpital dla
niemieckiego wojska, a poniewa szpital by potrzebny30, zamieniono
synagog chasydw z Rymanowa, na ulicy Baldachwka, na szpital dla
ydw, ktry istnia do wysiedlenia. Panoway w nim okropne warunki 31.
Otrzymanie pomocy graniczyo z cudem, bo nie byo lekarstw. Nie znaem
adnego yda, ktry wyszedby stamtd zdrowy. Jeli chorych nie zabili
Niemcy, umierali z godu.
Baem si wej do izby chorych, bo nie byem pewien, czy Niemcy nie
zrobi sobie tam strzelnicy". Siedziaem, wic na klatce schodowej w domu
naprzeciwko32. W lokalu mieszkali tacy niewolnicy jak ja. Kto zapyta mnie,
dlaczego tu siedz. Powiedziaem, e boj si wej do izby chorych,
poniewa obawiam si, i doktor Heller wyda mnie gestapo. Ten kto zapyta,
co mi jest, i stwierdzi, e musz i do izby chorych. Odpowiedziaem, i
jestem z karnej grupy Caana i jeden z jego psw podrapa mi plecy, a to
bardzo boli. Ten nieznajomy pomg mi wsta i poszed ze mn do izby
chorych.
Nie byo Hellera, by za to mody lekarz. Natychmiast zabra si do
opatrywania mojej rany. Ci noyczkami fragmenty wiszcej skry, umy mi
29
Gross byl gwnym magazynierem, pilnowa rzeczy pozostaych po ydach, ktrych
Niemcy wywieli na zagad do Beca i Gogowa.
30
Podczas okupacji cigle zmieniao si miejsce szpitala. Przed wojn szpital znajdowa
si przy ulicy Krla Leszczyskiego, w nowym adnym budynku z ogrodem. Naprzeciwko byo
boisko do piki nonej, nalece do towarzystwa sportowego Bar Kochwa.
31" Po wysiedleniu getta izb chorych przeniesiono na ulic Szpitaln.
32 Przed wojn by tam lokal organizacji HaNoar Hacijonii, w domu Feta.

plecy czym, co bardzo pieko, i przylepi gaz. Da mi te sze tabletek i


kaza je bra trzy razy dziennie po jednej. Powiedzia, e jeli rana nie bdzie
mnie bolaa, nie musz przychodzi ponownie do izby chorych, bo
przychodzenie tu jest bardzo niebezpieczne. Podzikowaem lekarzowi i ju
chciaem wrci do mieszkania. Wtedy przywoa mnie i poradzi, bym
nikomu nie mwi, e byem w izbie chorych. Nie zapisa mnie jako chorego.
Tej nocy wywieziono wszystkich chorych, a take tego modego lekarza
do Boru pod Gogowem. Tam zostali zabici przez niemieckich zbrodniarzy.
Poszedem rano do magazynu Grossa prosi o ca koszul. Gross
skierowa mnie do sterty, gdzie leay rne koszule. Ubraem na siebie dwie
koszule jedn na drug a na to jeszcze sweter, eby mie co na wymian za
jedzenie.
Rana na plecach adnie si zagoia, a ja cigle nosiem t podart i
skrwawion koszul, aby wywoywa lito. Wszyscy ydzi wiedzieli, e
pies Estera mnie zrani. Ju nie wrciem do karnej grupy. Zostaem zapany
do wyadowania wagonu wgla dla elektrowni miejskiej, dla gestapo, do
niemieckich koszar i rnych niemieckich instytucji. Praca ta bya dla mnie
bardzo cika. Wagon wgla way okoo dwadziecia ton, a byy i wagony
czterdziestotonowe. Do dwudziestotonowego wagonu przydzielano czterech
ydw i pracowali dopki cay wagon nie zosta wyadowany i oczyszczony.
Zawsze byo kilku zabitych podczas wyadowywania wgla. Dziao si tak,
poniewa podczas apanki brano, kogo popado, chorych, rannych, sabych,
wygodzonych, ndznych, takich jak ja, ktrzy nie byli w stanie podnie
cikiej opaty nawet bez wgla.
Nasi nadzorcy nie litowali si nad nami, okadali nas bykowcami, prtami,
pakami i czym tylko mieli. Najgorsze byo, kiedy taki nadzorca rzuci bry
wgla w yda i rani go, a nie zabi. Cierpie tak zranionego nie mona
opisa. Bo czy kto moe sobie wyobrazi bry wgla wac pi albo
dziesi kilo, ktra przygniata czowieka albo miady mu nogi. To gorsze
ni kara mierci, bo zanim ofiara umrze, dugo si mczy. Wyadowywanie
wgla odbywao si na stacji towarowej, przy ulicy Batorego. Nadzorcami
przy wyadowywaniu byli Niemcy, Ukraicy i Polacy z elektrowni. Nie byo
midzy nimi adnej rnicy, jeli chodzi o stosunek do ydw. ycie yda
nie miao adnej wartoci. Dopki by potrzebny, by wyzyskiwany do
ostatniej kropli krwi, potem mordowany w okrutny sposb w gogowskim
lesie, w Becu, na lotnisku w Jasionce, w Hucie Komorowskiej, w
Pustkowie, Owicimiu, Mauthausen, Bergen Belsen i w rzeszowskim getcie.
W getcie cigle odbyway si rne akcje przeciwko ydom. Powodw
Niemcom nie brakowao. Ehaus, Pavlu, Mack i inni postanowili zrobi akcj
przeciw dzieciom, ogaszajc najpierw, e wadze niemieckie otwieraj

120

ochronk dla dzieci pracujcych ydw'33.


Zadano, by kady yd, ktry ma dzieci, posa je do ochronki. Ten, kto
omieliby si nie posa, mia by ukarany.
Zawsze znaleli si tacy, ktrzy uwierzyli w dobre intencje Niemcw.
Zebrao si okoo dwustu dzieci w rnym wieku, ktre do tej pory cigle
ukryway si w ciemnych piwnicach, na gorcych poddaszach i strychach. Po
dugim czasie nareszcie widziay soneczko... Nie wiedziay, e to ostatni
raz... Dzieci gromadziy si przed domem. Dawano im po kromce chleba z
marmolad i ciep herbat, ktr przynieli ydowscy policjanci. Rodzice
tych dzieci wyszli rano do roboty na placwki, nie wiedzc, co ich czeka po
powrocie do getta. Nie wiedzieli, e ich dzieci zostay wywiezione do lasu
gogowskiego. Tego dnia Niemcy zabili ponad dwiecie dzieci w rnym
wieku. Powiedzieli im, e pjd si kpa. Kazali im si rozebra i nago
pdzili te mae dzieci, ponaglajc biciem i psami do grobw. Dzieci zostay
rozstrzelane, a te, ktre byy tylko ranne, mczyy si godzinami, dopki nie
umary. Syszaem o tym z opowiada wiadkw.
W budynku domu starcw Niemcy urzdzali warsztat na swoje potrzeby.
W tych warsztatach pracoway jak wiadomo kobiety, a take mczyni.
Midzy nimi znajdowaa si pani Kahane, ktra zajmowaa si szyciem
skrzanych rkawiczek dla niemieckich oficerw i ich on. To by towar,
ktrego nie mona byo dosta za pienidze. Gestapowcy mieli
pierwszestwo, bo oni byli najwaniejszymi mordercami", nawet Niemcy si
ich bali. Gestapowiec o nazwisku Gold, ktry zna pani Kahane, wiedzia, e
ukrywa swego synka, chopczyka okoo siedmioletniego. W stole warsztatowym, obitym dookoa deskami, znajdowa si ywy czowiek. Pani Kahane
wierzya, e Gold jest czowiekiem i przedstawia mu swojego synka.
Przynosi nawet dziecku sodycze, w zamian za rkawiczki, ktre szya ta
pani.
W dniu, kiedy wywoono dzieci do lasu w Gogowie, poszed do
warsztatu pani Kahanowej, zabra jej synka i poszed z nim na plac
Garncarski. Staa tam ciarwka zaadowana maymi dziemi, ktre pakay
i woay swoich rodzicw. Dwch ydowskich policjantw wzio dziecko z
rk gestapowca i wrzucio na ciarwk. Chopczyk prosi Niemca, e chce
wrci do swojej mamy. W odpowiedzi da dziecku dwie kule w czoo. Na
pytanie pani Kahanowej, dlaczego tak si stao, czy to si dziecku naleao,
czym ono zawinio, Niemiec odpowiedzia, e on jako dobry czowiek chcia
zaoszczdzi dziecku dalszej mki, e zrobi to z litoci. Ten Niemiec, Gold,
zamordowa ydowskie dziecko z litoci. Po kadej akcji w getcie panowa
3313 Ochronka ta miaa znajdowa w budynku, w ktrym przed wojn by dom star cw, na
ulicy Krla Kazimierza.

smutek i aoba po tych, ktrych Niemcy zamordowali. Zamordowali w


barbarzyski sposb. Codziennie mordowano krewnych, znajomych,
ssiadw, kolegw z chederu czy ze szkoy. Czekaem, kiedy nadejdzie mj
koniec.

Rozdzia V
W soboty pod koniec miesica przybywa do getta w Rzeszowie Niemiec
o nazwisku Schmidt. Przyjeda samochodem ciarowym z Huty
Komorowskiej i przywozi chorych oraz rannych ydw, ktrzy ju nie
byli zdolni usta na nogach. Wymienia ich na ydw zdolnych do pracy
przy karczowaniu lasw. Samochd podjeda pod mur fabryki myda i
wiec Zimmermana, ktry znajdowa si na ulicy Berka Joselewicza.
ydowska policja na rozkaz Schupkego oprniaa samochd, wyrzucajc
ludzi jak worki, na ziemi. Ukadano tych nieszczsnych w szeregu, jeden
przy drugim, eby Niemcom byo wygodnie policzy ofiary. Schmidt
dodawa tych, ktrych zagrzeba na miejscu w Hucie Komorowskiej.
Schupke zwoa zbirk ydowskiej policji i ogosi, e kady z nich ma
zapa jednego yda na przymusowy wyjazd do Huty Komorowskiej, a
kto nie zapie, sam zostanie wysany do obozu.
Wszystkim byo wiadomo, co oznacza taki wyjazd. Ci, ktrzy tam
jechali, wiedzieli, e jad na mier. Jednego razu ydw, ktrych
przywieziono z Huty Komorowskiej, ydowska policja zagonia pnym
wieczorem do ogrodu przy domu Feta na ulicy Szpitalnej 12. Pod murem
szopy zostali zamordowani przez esesmanw strzaem w gow. Zapano
mnie do adowania zabitych na czarn bud" Ojzerowicza, do wykopania
grobu i zagrzebania ich. Podczas adowania zamordowanych na wz
natknem si na yda, ktry jeszcze y, ale by nieprzytomny. Syszaem,
jak charczy i nie wiedziaem, co pocz. Mj partner przy tej robocie kaza
mi go zostawi na ziemi, a wzi innego trupa. Targajc tego trupa do
wozu, natknem si na innego yda i powiedziaem mu, e pord zabitych jest jeden ywy. Nie wiem, kim by ten yd, bo bya ciemna noc. Nie
widziaem jego twarzy. On wiedzia, co robi. We dwjk zabrali jeszcze
yjcego na strych domu przy ulicy Baldachwka 7. Wyleczy si i
przey34.
34 Okazao si, e mia wielkie szczcie. Kula, ktr Niemiec strzeli (w ty gowy)
wysza mu pod okiem i nie zrobia mu adnej krzywdy, tylko mwi ochrypnitym gosem.
Nazywa si Bursztyn. Spotkaem go pniej w Hucie Komorowskiej, gdzie zosta wysany z
Rzeszowa. Byem z nim razem w Pustkowie, dopiero w Owicimiu nas rozczyli.
Z opowiada kolegw wiem, e podczas ucieczki z obozu Niemcy trafili go kul w nog
i w ten sposb j straci. Po wojnie by artyst malarzem w Stanach Zjednoczonych, Francji i
Izraelu.

123

Po wywiezieniu zabitych z getta dostalimy opaty i widy (dziagany) i


pod eskort ydowskiej policji oraz gestapo ruszylimy na ydowski
cmentarz. Byo nas okoo dwudziestu. Jeden z gestapowcw wymierzy
krokami wielko grobu. Syszaem, jak ydowski policjant powiedzia, e
ten grb jest za duy. Wywnioskowaem z tego, e to bdzie grb i dla
nas. Gestapowcy wciekali si, bili nas i krzyczeli: Prdko, prdko, bo
deszcz bdzie la!". Zobaczyem zbliajcy si samochd, przykryty
plandek. Mylaem, e to dla Niemcw, ale okazao si, e przywieli
ludzi z wizienia dla Cyganw. Byy to rodziny skazane na mier.
Niemcy kazali im si rozebra, zoy wszystkie buty i ubrania razem. Poniewa nie chcieli, Niemcy napadli na nich, jak dzikie zwierzta, bijc i
strzelajc. Wystrzelali wszystkich do ostatniej osoby.
Grb by gotowy. Trzeba byo tylko zdj ubrania z zabitych ludzi i
ukada martwe ciaa w rowie. Niemcy stali nad grobami i wymiewali si
z cia zabitych kobiet. Dotykali je rapnikami w intymnych miejscach.
Podczas niemieckiej okupacji widziaem wielu zabitych ludzi, w rnym
stanie, ale to, co widziaem tej nocy, byo ponad moje siy i moliwo
pojcia. Czowieka, ktry przed chwil by ywy, wrzucaem do dou jak
worek... i mylaem, e to samo wkrtce spotka mnie.
Pomylaem, e musz si std wydosta. Ciemna noc, deszcz zacz
kropi, trzeba zaryzykowa - pomylaem. Przecie i tak jestem ju
ywym trupem. Bardzo baem si tego grobu... Okolice ydowskiego
cmentarza znaem dobrze. Po drugiej stronie drogi do
Tyczyna znajdowaa si wie Drabinianka 35. Mieszka tam nasz znajomy o
nazwisku Rabb. Mia wielkie gospodarstwo. Byem tam kiedy podczas
wakacji letnich na pkoloniach. Czekaem na odpowiedni chwil, eby
si wyrwa z tego miejsca i uciec 36. Macew nad grobami ju nie byo i nie
byo muru dookoa. Postanowiem, e id. Schyliem si nisko i
poszedem szybkim krokiem w kierunku, gdzie kiedy sta pot. Za potem
pyn kiedy strumyk czystej wody, w ktrej ydzi obmywali rce po
pogrzebie.
Pooyem si w wysokiej i mokrej trawie. Leaem, nie ruszajc si z
miejsca, i nie wiedziaem, co pocz. Czy wrci, czy pj dalej, i dokd,
35
W tej wsi znajdowaa si cegielnia i kaflarnia Liber.
36
Przed wojn dookoa cmentarza by mur z czerwonej cegy, ktry podczas wojny
zosta rozebrany. Zburzono go razem z domem, ktry sta przy gwnej bramie i suy jako
mieszkanie dla ydowskiego grabarza, stra, a take jako sala do obmywania umarych.
Grabarz nazywa si Reb Siajae. Znaem go, bo jego wnuk by moim koleg z chederu. Przed
wojn chodzilimy razem z koleg na cmentarz odwiedza jego dziadka.

do kogo? Przecie moje ycie nikogo nie interesuje. Stanem w korycie


strumyka i prbowaem obmy si z bota. Ruszyem w drog, mylc
cay czas, dokd pj, wrci do getta, czy zosta po aryjskiej stronie.
Wszystko mieszao mi si w gowie, nie wiedziaem, co pocz. Czuem,
e musz std bardzo szybko znikn, e tu robi si coraz bardziej
niebezpiecznie.
Przeszedem na drug stron drogi i poszedem w kierunku cegielni
Libera. Idc polami, zaczem si oddala od miejsca mordu. Musiaem
uwaa, by trzyma si w pewnej odlegoci od chopskich zabudowa, bo
szczekanie psw w gospodarstwach zwracao uwag, e kto obcy
znajduje si w pobliu. Spotkanie z takim chopem mogo si skoczy dla
mnie na gestapo.
Zdjem drewniaki z ng, bo nie chciaem zostawia ladw, szedem boso
przez pola. Nie wiedziaem, gdzie si znajduj, ale trzymaem si brzegu
Wisoka. Pamitaem, e gdzie nad rzek znajduje si prom. Ciemn noc
szukaem promu i znalazem. Teraz tylko musiaem dosta si na drugi
brzeg rzeki. Usiadem w krzakach na may odpoczynek, wszystko, co
robiem, robiem bez namysu, bo w gowie mieszao mi si od tych
wszystkich wydarze, od nagych zmian. Nie wiedziaem, co z sob
pocz. Na kadym kroku czyhaa na mnie mier. Znw poczuem gd.
Zaczem szuka czego do zjedzenia. Znalazem pole, gdzie rosy ogrki.
Urwaem jednego i zjadem. Pomylaem, jak dobra jest dla mnie ta
dzisiejsza noc, pomimo e przemoczy mnie deszcz. Postanowiem, i o
wicie przejd na drugi brzeg. Zerwaem dwa buraki i dwa ogrki, eby
mie na zapas. O wicie przeszedem rzek. Kiedy stanem na brzegu,
zaczem myle, dokd pj?
Ruszyem w drog, starajc si nie spotka znajomych, bo nie
wiedziaem, jaki mog mie stosunek do ydw, obojtny czy wrogi.
Szedem polami, potem przez ulice Hetmask Dbrowskiego, w kierunku
Staroniwy i magazynw Luft Waffe. Nie wiem, co mnie tam nioso,
ciekawo czy inny diabe. Wiedziaem przecie, e gdyby mnie zapaa
ukraiska stra, na pewno by mnie zastrzelili.
Na ulicy Dbrowskiego, midzy blokami robotnikw PZL-u by duy i
pusty plac, na ktrym Niemcy zrobili magazyn supw telefonicznych.
Ukrywaem si midzy tymi supami przez cay dzie. Przedkradem si
blisko torw kolejowych, eby zobaczy, kto pracuje w magazynie zamiast
ydw. Byli to jacy dla mnie dziwni ludzie, wszyscy niskiego wzrostu, w
niemieckich mundurach z naszywkami na rkawach TURKMENISTAN.

125

Zblia si wieczr i trzeba byo wrci do getta. Nie byo to atwe, ale
miaem pewno, e dam rad. Po drodze wszedem do pani P. U siebie w
mieszkaniu sprzedawaa warzywa i owoce (na czarnym rynku). Kiedy
byem u niej codziennym klientem. Przychodziem z taczk robi zakupy
dla ydw z magazynu. Kiedy mnie zobaczya, zapytaa, czy nas nie
zabili? To byo jej pierwsze pytanie. Odpowiedziaem, e jeszcze nie, ale
e nie wiadomo, kiedy Niemcy to zrobi. Powiedziaem jej, e uciekem z
getta i e jestem godny. Poprosiem j o co ciepego do jedzenia.
Zapytaa, czy mam czym zapaci. Naturalnie, e nie miaem niczego, ale
obiecaem, e zapac nastpnym razem. No to drugim razem dostaniesz
arcie". Tak mi odpowiedziaa i kazaa opuci swoje mieszkanie. Znalazem si przy ulicy, na drodze, ktra z powrotem prowadzia do pieka - do
getta. Staem i rozgldaem si dookoa, wszdzie domy, w ktrych
mieszkaj ludzie wierzcy w Boga, ale niemajcy litoci w sercu. Nie byo
wyjcia, musiaem wrci do getta. Wiedzc, e to moja ostatnia droga,
postanowiem si nie ukrywa przed Niemcami ani moimi przyjacimi"
ze szkoy Jachowicza. Szedem odwanie po chodniku, bez opaski na
prawym ramieniu, ulic Dbrowskiego i Chopina. Spojrzaem na budynek
szkoy i pomylaem, e robi to ostatni raz w moim yciu.
Na ulicy Bluma przeskoczyem przez pot i ju byem w getcie.
Dookoa byo ciemno, nie wida byo ani jednego czowieka. Wszedem
do mieszkania na ulicy Bluma numer 5. Drzwi byy otwarte, bo Niemcy
zabronili je zamyka. Cichutko wlizgnem si do mieszkania i pooyem
na swoim miejscu. Nie byo ju mojego przykrycia, tylko siennik.
Mieszkanie byo nieowietlone, a koledzy udawali, e pi. Moshe
Sauerkaft pierwszy zapyta, czy to ja. Powiedzia te, e wczoraj w nocy
bya tu ydowska policja, szukali mnie i kazali zawiadomi policj, jeli
wrc. Zacza si sprzeczka. Mendel Flohr zada, bym sam si zgosi
na policj, to znaczy na pewn mier. Z miejsca odmwiem. Grunberg,
ktry stan po mojej stronie, powiedzia, e jeli ten doniesie na mnie na
policj, to on doniesie, e Flohr ukrywa dolary i ma zote zby. Po tej
grobie Mendel Flohr da mi spokj.
Poprosiem Rowena, eby zawiadomi Lol, e yj. On take pracowa
na kolei i mg si z ni spotka podczas pracy.
Znw byem nielegalny". Dla gestapo nie yem i zostaem zagrzebany razem z ydami z Huty Komorowskiej oraz Cyganami z
wizienia rzeszowskiego, na cmentarzu ydowskim na Czekaju.
W getcie ukrywaem si w rnych piwnicach, pod gruzami za-

walonych domw, gdzie tylko si dao. Musiaem zmienia miejsce


noclegu, bo czuem, e naraam trzech ludzi, gdyby zapali mnie razem z
nimi w mieszkaniu. W ciepe noce spaem na dachu domu, w deszczowe
siedziaem na klatce schodowej, na schodach. Ludzkie stworzenie, ktre
stracio w yciu wszystko: rodzicw, braci, krewnych, znajomych,
kolegw z chederu i szkoy. Samotny we wrogim wiecie...
Wasaem si nocami po klatkach schodowych. W kocu dostaem
przytuek w komrce mieszkania wysiedleca z Krakowa
0imieniu Pinkas. Z zawodu by elektrykiem. Zrobi to z litoci, widzc
moje cierpienie. Zawiadomi te moj siostr, gdzie si znajduj. Lola nie
moga mi w niczym pomc, bo bya pod obserwacj ydowskiej policji,
ktra wiedziaa, e jeli siostra udzieli mi jakiej pomocy, to wwczas
mnie znajd.
W kocu znaleli mnie dwaj ydowscy policjanci. Dostaem gumow
pak po plecach za to, e si ukrywaem. Wykrcili mi rce do tyu i
odprowadzili na plac Garncarski. Prbowaem im wytumaczy, e jestem
w getcie nielegalnie, e si ukrywam, gdy grozi mi mier.
Odpowiedzieli tylko, e takich jak ja od dawna szukaj, i oddali mnie w
rce stray poarnej.
Maszerowalimy w pitkach. Na stranicy dostalimy opaty
1podzielono nas na dwie grupy. Jedna grupa posza na dworzec towarowy,
na ulic Batorego, eby wyadowa wgiel dla elektrowni, a druga udaa
si wyadowywa wgiel z wozw na skarp w elektrowni. Naszymi
nadzorcami byli straacy stray poarnej miasta Rzeszowa. Midzy nimi
by niejaki Tyra, bestia na dwch nogach, ktry zabi niejednego yda.
Do stray przyczono te ydowskich policjantw. Po caym dniu cikiej
pracy o pnocy przywieziono czarn bud" jedzenie. Kady pracujcy
yd dosta wiartk chleba i kubek ciepej wody, niby herbaty. Prac przy
wglu w elektrowni skoczyem okoo godziny dwunastej. Wtedy
wrcilimy z grup ydw do getta. Byem czarny jak wgiel, godny jak
wilk, pobity, ranny i miertelnie zmczony. W getcie odbya si jeszcze
jedna apanka, zaczem si zastanawia, dokd tym razem. ydowska
policja okrya ca moj grup przy bramie wejciowej przy ulicy
Szpitalnej i rozpoczli zapisywanie naszych nazwisk.. Wiedziaem, co ten
spis dla mnie nielegalnego" oznacza. Postanowiem, e musz zwia.
Stojc pod murem domu na ulicy Szpitalnej, byem zasonity przez
innych, wsunem si wic przez okno do piwnicy domu. Nikt z obecnych
nie zauway, co zrobiem. Udao mi si wrci na ulic Bluma 5, gdzie

127

si ukrywaem. Dowiedziaem si, e tych


ydw, moich wsptowarzyszy, wysano do Huty Komorowskiej, na
wymian za tych, ktrzy ju nie byli zdolni do ycia, gdy nie byli zdolni
do roboty. Wadca getta, esesman Schupke, robi te wymiany z
leniczym" Hansem Schmidtem (ktry zajmowa si ydami pracujcymi
w lesie). Jak ju wspomniaem, wymiany te odbyway si pod koniec
kadego miesica, w sobot.
yem w cigym strachu, ukrywaem si w ciemnych piwnicach,
cierpiaem z godu i strachu. Pewnego dnia zostaem ujty przez dwch
policjantw i wtrcony do aresztu, poniewa staem w kolejce przed
kuchni dla robotnikw, a nie miaem do tego prawa, bo nie pracowaem
w adnej placwce. Siedzc w areszcie policyjnym, dowiedziaem si, e
mam by wysany do Huty Komorowskiej. Zaczo si adowanie ydw
na ciarwk. Do piwnicy wchodzio po dwch policjantw, apali yda
za rce, wykrcali je do tyu i prowadzili go do ciarwki. Przy
samochodzie sta policjant, ktry da od kadego podania imienia,
nazwiska i daty urodzenia.
Moja siostra Lola dowiedziaa si, e znajduj si midzy tymi
ydami, ktrych wysyaj na mier do obozu w Hucie Komorowskiej.
Pomimo e nie byem z ni w adnym kontakcie w cigu ostatnich dni, bo
nie chciaem narazi jej na ledztwo, ona czekaa na mnie, eby mnie
zobaczy moe ostatni raz.
Nareszcie przysza moja kolejka, zostaem wyprowadzony z aresztu na
wiato dzienne. Szukaem wzrokiem kogo znajomego. Nagle ujrzaem
siostr idc w moim kierunku. Nieszczcie, pomylaem, co si teraz
stanie? Zamiast do mnie, Lola podesza do komendanta getta Schupke i
jego zastpcy Estera. Poprosia, eby mnie nie wysyali z getta, e jestem
jej bratem, ktry zosta z ni w getcie po wysiedleniu. Schupke
odpowiedzia, e wkrtce getto w Rzeszowie bdzie zlikwidowane i
wszystkich wyl do rnych obozw, jak np. Paszw, Siebne,
Owicim. Poradzi jej, e jeli chce by ze mn to niech pojedzie do Huty
Komorowskiej, e tam dostanie dobr robot u lenego Schmidta".
Siostra przyja jego propozycj i zgodzia si pojecha, bymy nadal
mogli by razem. Niemiec pozwoli jej zabra ze sob ubrania, ktre
jeszcze posiadaa, i kaza jej stawi si za dziesi minut z powrotem.
Pogrozi jej jeszcze rapnikiem.
Schupke powiedzia Schmidtowi, e ta dziewczyna jedzie dobrowolnie
do Huty Komorowskiej ze swoim bratem, e zobowizuje go to do dania

nam dobrej pracy. Schmidt odpowiedzia, e nie ma problemu, wszystko


bdzie w porzdku. Lola podzikowaa Niemcom i posza do samochodu.
adowanie ydw si skoczyo. Dwch niemieckich onierzy
zwizao nas wszystkich razem sznurem, zabezpieczajc w ten sposb, by
nikt nie uciek. Widziaem, co si dzieje na placu, wiedziaem, jak
powanie Niemcy traktuj wywz ydw, jak powanie traktuj swj
udzia w tej zabawie". Byli tam wadcy getta esesmani Schupke, Ester,
komendant ydowskiej policji getta: Garelik ze swoim sztabem,
gestapowcy i wielu innych. Im byo wesoo, nam winiom smutno.
Niemcy przygotowali si do wyjazdu do Huty Komorowskiej, pierwszy
jecha Schmidt w swoim DKW, za nim trzech Niemcw na motocyklu z
przyczep na ktrym by ciki karabin maszynowy. Za nimi jechaa
ciarwka z ydami. Na dachu kabiny siedziao dwch Niemcw z
rcznymi karabinami maszynowymi szmaiserami. Za samochodem jecha
jeszcze jeden motocykl z uzbrojonymi Niemcami. Kady Niemiec nosi
stalowy hem, mask gazow w blaszanej puszce i chlebak. Wygldali
bardzo gronie. Jeden z Niemcw, starszy sierant, oznajmi, e za prb
ucieczki kademu grozi mier. Zapyta, czy rozumiemy. Odpowied bya
taka, jak zwykle: Jawohl!
Ruszylimy w drog. Stalimy sptani sznurem, tak e byo nam
bardzo niewygodnie. Auto jechao pomalutku pod grk, napdzane
gazem drzewnym, a nie benzyn.
Ludzie mieli potrzeby fizjologiczne i zaczli prosi, e musz i do
latryny. Wtedy Niemcy bili nas karabinami przez plandek, krzyczc
Ruhe! - cicho!". Kiedy auto stano, dosypali podciki dookoa, i tak
dowlekli nas do obozu. Nie pozwolili nam zaatwia naszych potrzeb,
bylimy zmuszeni robi pod siebie.
Samochd stan przed bram obozu. Las. Czworokt ogrodzony
drutem kolczastym. Cztery baraki, latryna i plac apelowy. Znowu liczenie,
wywoywanie nazwisk i zbirka na placu apelowym.
Przed nami staa caa zaoga obozu. Schmidt, piciu uzbrojonych Polakw
stranikw z karabinami i ydowscy nadzorcy, ydowska policja obozowa.
ydowski Starszy w obozie nazywa si Tinberg. Kady z tych obuzw,
zdrajcw odgrywa rol bohatera wobec nas ofiar terroru i mordu.
Zostaem przydzielony do baraku numer 1, do grupy nadzorcy
ydowskiego o nazwisku Lieberman. Kada grupa miaa swj kolor, ktry
zosta nasmarowany" na ubraniu, eby atwiej byo yda rozpozna.
Moim kolorem by czerwony. Oznaczao to, e moje ubranie byo

129

zamazane czerwon farb olejn. Z przodu i z tyu, wzdu i wszerz


miaem namalowane pasy o szerokoci okoo piciu centymetrw.
Numerw nie byo. Po namalowaniu pasw policjant obozowy wzi mnie
do baraku, powiedzia: Do ka spa" i podnis na mnie bykowiec, by
mnie uderzy. Wszedem do ka. Nie miaem na czym lee, bo nie byo
nawet siennika. Ten drab zapyta, czy wszystko dostaem i czy jestem
zadowolony? Tak, jestem zadowolony" - odpowiedziaem. Poszed.
Siedziaem i zastanawiaem si, co tu si dzieje, jacy ludzie znajduj si w
tak cikich warunkach.
W baraku byo ciemno, w caym obozie brakowao wiata. ka byy
trzypitrowe. Siedziaem na deskach. Nagle kto zbliy si do mnie.
Zacz mnie pyta o rnych rzeszowian, czy yj gdzie si znajduj? Nie
wszystkich spord nich znaem. Jego te nie pamitaem. Okazao si, e
przed wojn mieszka z rodzicami na ulicy Szpitalnej, a jego ojciec by
krawcem. Dobrze znaem ten dom, bo mieszkali tam moi koledzy z
chederu i szkoy. By midzy nimi syn krawca, ktry nazywa si Sztank.
Okazao si, e to brat mojego rozmwcy - Wowek - by moim dobrym
koleg. Opowiedziaem Rudkowi o Loli i o tym, e przyjechaa ze mn
eby mi pomc. Rudek przedstawi mi, jak wyglda moje pooenie.
Powiedzia, e wane jest, by przydzielono mnie do dobrej grupy robotnikw. Co do Loli, nie wiadomo, jeli pjdzie do lasu, to nie bdzie dobrze.
Wedug niego obiecanki Schmidta nie s nic warte. Na koniec powiedzia,
e musimy odpocz, bo spa i tak nie damy rady ze wzgldu na pluskwy,
wszdzie ich peno. Byo chodno, leaem na twardych deskach, czekajc
na wit. Budzenie do pracy wygldao w ten sposb, e policjant otwiera
wrota i zaczyna bi bykowcem lecych na pierwszych kach. Ci
krzyczeli z blu wniebogosy i tak budzili innych. Na dobry pocztek"
dostaem kocem bykowca w twarz, tak e miaem rozcity do krwi
policzek. Kiedy Lola to zobaczya, wybucha paczem. Widzc to, Schmidt
kaza j przyprowadzi do bramy i zapyta, co si stao. Powiedziaa mu,
e zostaem zraniony w gow i twarz. Schmidt kaza mnie do siebie
sprowadzi. Policjant wycign mnie za konierz z kolejki po niadanie i
popycha mnie do bramy, gdzie sta Schmidt w otoczeniu swoich
wsplnikw, przestpcw. Policjant zawiadomi, e ju jestem. Stanem
przed nim bez nakrycia gowy. Schmidt zbliy si do mnie i zapyta, kto
mnie tak zrani. Odpowiedziaem, e zraniem si w nocy, upadajc.
Schmidt kaza mnie zaprowadzi na opatrunek do izby chorych. Ludzie
ostrzegli mnie, ebym nie wyda tego, ktry mnie zbi, bo narazioby mnie

to na pewn mier, tym razem z rk ydowskiego policjanta.


Rankiem obz wyglda jak cyrk, tyle tylko, e zamiast zwierzt byli w
nim ludzie, pogromcami za - policjanci z bykowcami w rkach. Zawsze i
wszdzie znalaz si taki wyrzutek spoeczestwa, ktry odznacza si
bestialstwem. Jednym z nich by yd z Przemyla, ktry nazywa si
Kraizler. Grozi mi, e narysuje bykowcem map na moich plecach. Robi
to chtnie ofiarom, ktre wpady w jego rce. Mnie te pobi i zrani, ale
nie wydaem go Schmidtowi.
Przy okienku wydawano niadanie, dostawalimy kromk chleba,
yk marmolady i chochl czarnej wody, niby kawy. Maszerowalimy do
szeregu, do grupy Liebermana. Jadem i piem na stojco. Policja,
Schmidt, Lieberman i Borowski cigle nas liczyli. Nareszcie pad rozkaz
marszu i poszlimy do magazynu po narzdzia. Kada dwjka dostaa
kopaczk, pi i dwie siekiery. Wrciem do szeregu z moim wsplnikiem
Rudkiem Sztankiem. Wszyscy byli gotowi do wymarszu. Przyszed polski
stranik o nazwisku Bogacz, z karabinem, i przeliczy nasz grup. Wielki
bohater przy nas biednych, godnych, chorych ydach. Nie byo dnia, eby
kogo nie zabi albo ciko nie zrani.
Droga do lasu miaa okoo trzy do piciu kilometrw. Na danie pana
Bogacza mielimy przez ca drog do obozu gono piewa. W lesie
starsi robotnicy uczyli, jak wycina si drzewa z korzeniami. Trzeba byo
okopa ziemi dookoa drzewa i siekier odrbywa korzenie oraz odnogi,
eby drzewo upado w odpowiednim kierunku. eby do tego doszo,
musiaem si ciko naharowa.
Drzewo nie zawsze padao wedug naszej woli. Jeli wia wiatr, drzewo
czasami padao, zabijajc i ranic ludzi. Dziay si tam straszne rzeczy, ale
nikt nie paka, nie byo czasu na pacz. Wzrusza mnie widok cierpienia
rannych, ale nie mogem w niczym pomc, a nawet powiedzie dobrego
sowa. Trzeba byo dalej obrabia lece ju drzewo i ci siekier
gazie.
W lesie panowali" nad nami stranicy - Polacy. Jak taki diabe napad
na yda, to potrafi go zabi. Wedug nich to bya aska, ktr mu czyni,
aby krcej si mczy... Ale jeli mu zama ko, to tylko przedua i
powiksza jego cierpienie. Dwch takich Polakw do dzi pamitam.
Pierwszy nazywa si Bogacz, z ktrego ust nigdy nie wyszo dobre sowo.
W kadej wypowiedzi pojawia si wyraz kurwa". Kurwami byy nasze
matki, siostry, ojcowie, wszyscy s kurwami u tego oba". Drugi, nibyinteligent, polski oficer o nazwisku Borowski. Raz napad z siekier na

131

yda i posieka go na kawaki. Dawa przykad innym stranikom, co


mona zrobi z ydem.
W Hucie byo te trzech niemieckich leniczych": Heinz Schmidt i
jego pomocnicy Albert oraz Willi. Poganiali nas w lesie, niekiedy bili
kijem, ale nigdy nie mordowali, tak jak Borowski i Bogacz.
W obozie panowa straszny gd. Byli midzy nami tacy, ktrzy
ryzykowali yciem i szli na wie, eby wyprosi od chopa co do
zjedzenia. Cokolwiek. Decydowali si na to ydzi, ktrzy znali tych
chopw sprzed wojny, miejscowi ydzi, ktrzy z nimi handlowali.
Z mojej grupy na wie poszo dwch ydw. Poszli, eby co wyprosi
do zjedzenia. Zostali zapani przez chopw, ktrzy uwierzyli
rozpowszechnianym przez Niemcw faszywym informacjom, e ydzi
roznosz wrd Polakw tyfus, e trzeba si broni przed t plag.
Obydwaj ydzi zostali we wsi ciko pobici. Jednemu zamano nog, tak
e nie mg uciec. Lea na ziemi. Drugiemu udao si zbiec do lasu i
wrci do grupy, do roboty. Kiedy Rudek zapyta, gdzie jest jego partner
do roboty, pokaza nam palec na ustach, bymy o tym nie mwili. Rudek
powiedzia, e musiao si sta jakie nieszczcie i bdzie wesoo", bo
brakuje jednej osoby w naszej grupie, wic kar dostaniemy wszyscy. Ja
ju znaem te kary. Zapytaem tylko, czy bd dziesitkowa" (kady
dziesity zostawa zastrzelony). Osobicie baem si cierpienia, widziaem,
jak ludzie cierpi przed mierci.
Poln drog przez las przyjecha wz, na ktrym siedziao dwch
chopw. Zatrzymali konia i zapytali, gdzie si znajduje Niemiec. Nie
usyszaem odpowiedzi. Zobaczyem tylko, jak starszy yd Lieberman i
stranik Bogacz podchodz do wozu. Potem Bogacz zacz bi bykowcem
lecego na wozie. Mwili, e to by yd z Baranowa. Nie znaem go
osobicie, bo byem nowy w tej grupie. Zrzucili go z wozu na ziemi, po
czerwonej farbie na ubraniu poznaem, e naley do naszej grupy. Nie
byo adnej wtpliwoci. Teraz tylko powstao pytanie, jak to si dla mnie
skoczy. Byem gotowy na wszystko. Wujek Bernard przecie mwi, e
Niemcy zabij wszystkich ydw, a z tego, co widziaem dookoa, tak si
dziao. Szkoda mki - pomylaem.
Do lasu przyjecha Schmidt..., zwiastowao to rze. Byli tacy, ktrzy
wymieniali midzy sob poegnalne sowa i uciski, ktrzy odmawiali
bagalne tilim do Pana Boga. Jak mwili, jeli nie pomoe, to na pewno nie
zaszkodzi. Zbirka, apel!" - Borowski zawiadomi gwizdkiem. Wszyscy
si zeszli i ustawili w piciu szeregach, eby im byo nas atwiej policzy.

Lieberman sprawdzi, czy wszyscy s obecni. Zwrci si do Schmidta i


powiedzia: Melduj posusznie, e wszyscy ydzi s obecni na miejscu".
Razem ze Schmidtem sta Borowski, a take Bogacz i dwch stranikw z
modymi sosnami i karabinami w rkach. Na meldunek Liebermana
Schmidt odpowiedzia: Kamstwo! Kamiesz przeklty ydzie!" i zacz
go okada rapnikiem po gowie oraz gdzie popado.
Strasznie byo patrze, jak z czowieka leje si krew i nikt nie przychodzi
mu z pomoc. Lieberman w moich oczach wyglda jak bohater. Sta przed
Niemcem, Schmidtem, na baczno i nie ruszy si z miejsca, dopki ten
wyrzutek spoeczestwa, sadysta Borowski, ktry chcia pokaza
Niemcom, e suy im wiernie jak pies, nie zapa Liebermana. Chwyci go
za gardo i dusi. Kopn Lie- bermana w brzuch, tak e ten upad na
ziemi, kurczc si z blu. Teraz nadesza kolej na nas. Schmidt zosta
zawiadomiony, e do lasu ucieko dwch ydw, e jeden z nich zgin. Ci
dwaj chopi zadali te nagrody za yda, ktry im uciek.
Schmidt da, eby drugi yd, ktry by we wsi, zgosi si dobrowolnie. Spacerowa midzy szeregami i grozi, e bdziemy tak stali do
rana, dopki nie wydamy drugiego uciekiniera. Potem zacz bi
bezbronnych ludzi rapnikiem. Sieka ludzkie twarze. Pniej zawoa
starszego spord ydw i kaza mu ustawi nas w dwjkach, w ktrych
pracujemy. W ten sposb dowiedzia si, komu brakuje partnera do pracy.
Schmidt, bijc, wycign go z szeregu i odda w rce Borowskiego. al
mi byo tego chopca z miasteczka Baranowa. Borowski chodzi dookoa
niego i sieka bykowcem. Zaczo si ledztwo. Kaza rozebra go do
naga. Ju mylaem, e go zastrzeli, bo tak zazwyczaj robili, ale okazao
si, e Borowski postanowi si poznca nad tym nieszcznikiem zanim
go zabije. Zapyta, dlaczego poszed na wie i czy nie wie, e nie wolno
opuszcza pracy. yd odrzek, e by godny. Borowski powiedzia: Zaraz
dostaniesz chleba". Przywizano go do drzewa w lesie, z rkami do gry, i
bykowcem zaczto sieka jego skr. Gowa zwisaa mu do tyu. Nawet
nie paka..., tylko charcza. By posiekany na caym ciele gorzej ni
zwierzyna w rzeni. Strach byo na niego patrze.
Nasi wadcy, Schmidt, Borowski i Bogacz, byli bardzo zadowoleni ze
swojego dziea. Mylaem, e na tym skocz si moje tortury owego dnia.
Okazao si, e bya to tylko pierwsza cz tego, co nas dzi czekao. Ci
zbrodniarze mieli jeszcze jednego yda, z ktrym nie skoczyli swoich
porachunkw. Lea na ziemi, woajc o pomoc: Ratujcie mnie ydzi,
ratujcie!...". Ale naprzeciwko nas sta stranik Bogacz z karabinem

133

gotowym do wystrzau, jeliby tylko kto wyszed z szeregu. Borowski


wybra sobie czterech ydw i kaza im wzi lecego na ziemi i zanie
w gb lasu. Tam go skocz pomylaem.
W lesie leao powalone, sprchniae drzewo, istne mrowisko. Pacz i
jki tego chopca dotary chyba do samego nieba..., ale Boga tam nie
byo...
Caa nasza grupa otoczya ofiar. Zmusili nas, bymy byli wiadkami
ich okruciestwa. To miao by dla pozostaych ostrzeenie i pokaz tego,
co nam grozi, gdybymy nie wykonywali niemieckich rozkazw.
Borowski przywiza go za rce i nogi do drzewa i zapyta, czy teraz
chce i po chleb do wsi? Nie byo adnej odpowiedzi, ludzie mwili, e
on ju teraz nic nie czuje... Borowski szturcha go gazi ale nadal nie
byo odpowiedzi na pytanie. Wtedy zacz sieka jego ciao bykowcem.
Bogacz te wzi udzia w tym strasznym barbarzyskim mordzie. Okada
go kolb od karabinu. To mia by pokaz dla nas ywych, bymy
zobaczyli, co nam grozi.
Schmidt stan przed nami umiechnity i zadowolony z tego, co tu si
stao i co zobaczy. Powiedzia, e ci ydzi ju nigdy nie opuszcz tego
lasu. e odwiedzimy ich jutro rano, bo jeszcze z nami nie skoczy.
Zapytaem Rudka, co to znaczy. Nie mia chci ze mn rozmawia,
powiedzia tylko, e na szczcie umiera si tylko raz. Pad rozkaz, bymy
odmaszerowali do obozu i zabrali ze sob narzdzia, take narzdzia tych
dwch ydw, ktrzy zostali w lesie. Lieberman kaza take wzi ich
ubrania.
Ustawieni w szeregach ruszylimy w drog do obozu. Bogacz zada:
piewa, skurwysyny ydzi, co to pogrzeb ydowski czy co?". Po tych
sowach zacz wali bykowcem, kogo popado.
piewalimy pieni religijne, ktre znalimy na pami, ktre w soboty
piewalimy w Bonicy, a take z okazji wit. piewalimy w
rnych jzykach..., sowa jednej z pieni pamitam: Marszaek migy
Rydz Nie nauczy nas nic, A wasz Hitler zoty Nauczy nas roboty.
Pamitam, e piewalimy te pie o ydach, ktrzy cign do Morza
Czerwonego, e fale ich dobij i wiat w kocu bdzie mia spokj.
Przy bramie obozu czekaa na mnie moja siostra Lola. Widziaem w jej
oczach, e jest smutna, widziaem, e pakaa. Zapytaem, co si stao?
Lola powiedziaa, e wie, co zdarzyo si w lesie w mojej grupie. Schmidt
dotrzyma sowa, ktre da Schupkemu, i nie posa mojej siostry do lasu.
Zostaa przydzielona do pracy w pralni. Praca w pralni wygldaa w ten

sposb, e w komrce, w ktrej stay drewniane balie napeniane wod z


wiaderek, prano odzie caej zaogi obozu.
Prano ubrania Niemcw, Polakw, a w specjalnej balii ubrania
zamordowanych ydw. Moja siostra zostaa przydzielona do grupy
praczek, ktre pray dla Polakw. W ten sposb miaa styczno z
Polakami, ktrzy pracowali w kuchni. Pracowaa tam polska dziewczyna o
imieniu Maryka. Lola praa dla niej fartuchy i tak doszo do przyjani
midzy dziewczynami. Maryka przynosia dla Loli dodatkowe porcje
chleba i czasami jak potraw z niemieckiej kuchni. Lola nie wszystko
pozwalaa sobie zje. Maryka zauwaya, e Lola zawsze odkada co
zjedzenia, ktre ona jej przynosi. Zapytaa ktrego dnia, dla kogo to?
Lola odpowiedziaa, e dla jej maego brata, ktry te jest w obozie i
ktremu ona musi pomc, eby nie umar z godu.
Maryka dwa razy dziennie dzielia jedzenie w obozie. Rano, zanim
poszlimy do lasu, dostawalimy p litra czarnej kawy, szstk"
spleniaego chleba i yk czego, co niby przypominao powido.
Wieczorem po apelu dawano nam litr zupy z burakw pastewnych, ktrej
nawet winia by nie zjada. Zup w drewnianych beczkach przywoono do
obozu wozem. Byy beczki z gstym jedzeniem i z rzadkim. Maryka
dzielia jedn chochl gstego, a drug chochl rzadkiego. Przy dzieleniu
zupy zawsze dziay si straszne sceny. Kada kropla zupy bya wana dla
wygodzonych ludzi, ktrzy ledwo trzymali si na nogach. Przy okienku,
gdzie Maryka dzielia zup, stali ydowscy policjanci z bykowcami, z
pakami i poganiali ludzi jak bydo. Dla tych, ktrzy odwayli si stan w
kolejce po jedzenie po raz drugi i zostali na tym zapani przez Maryk
albo policjanta, by to ostatni raz... Zdarzao si, e niewinni stawali si
ofiarami pomyki.
Przyja midzy Maryk i moj siostr przynosia korzyci take i
mnie. Ju nie musiaem sta w kolejce po jedzenie, bo kiedy Maryka
przychodzia dzieli jedzenie, pytaa: Gdzie jest brat Loli?". Protekcja u
Maryki bya bardzo wana! Oznaczao to podwjn porcj chleba, due
porcje marmolady i kawy. Przy kolacji miaem kopot, bo miaem
wojskow menak, ktra bya dla mnie za maa i niewygodna do
nalewania zupy. Maryka krzykna do mnie: Psynie wienksy gorcek.
Do tego nic nie wchodzi!". Poyczyem sobie taki i dostaem dwa litry
gstej zupy z samego spodu, ktra na dodatek bya ciepa. wito w
zwyky dzie!
Nie byem syty, ale brzuch by peny i jeszcze mogem zostawi komu

135

innemu troch zupy. Chopak z odzi, ktry nazywa si Moshe Dojcz, a


ktry mia swoj pk na trzecim pitrze, zaprosi mnie, bym obok niego
spa. Do tego poziomu Kraizler nie dociera ze swoj pak bo byo mu za
wysoko. Z jednej strony stanowio to dla mnie ulg, a z drugiej strony nie
byo mi tam wygodnie. Cigle zdawao mi si, e potrzebuj i do
latryny, wic trzeba byo zej z tego trzeciego pitra, a potem wdrapywa
si z powrotem do gry. To byo ponad moje siy.
Barak przepeniony by pluskwami oraz innymi insektami, takimi jak
wszy i pchy. O spaniu nie byo co marzy.
Jak ju opowiadaem, Schmidt i Borowski nie wyrwnali z nami
rachunku za ucieczk dwch ydw. W drodze do lasu Borowski
zaprowadzi nas w odwiedziny" do tych, ktrych zostawilimy w lesie.
Pierwszy, ktry zosta przywizany do drzewa, nie sta na nogach, lecz
wisia na rkach. By poksany przez komary i inne owady. Nie wiem, czy
jeszcze y. Borowski zbliy si do jego spuchnitego ciaa, wycign
pistolet z kabury i z bliska strzeli mu w gow. Bogacz zawoa dwch
ydw, by go zdjli z drzewa i pooyli na ziemi. Oznajmili nam, e po
robocie pjdziemy odwiedzi drugiego yda... Przyjemna niespodzianka...
Poszlimy na nasz odcinek. Kiedy stalimy przed wejciem do lasu,
Borowski da rozkaz rozebrania si do naga. Ubrania zostawilimy na
miejscu, buty take. Z obojtnoci wypenilimy jego rozkaz, lepiej byo
pj na mier bez tortur, to kady z nas wiedzia. Ucieka i tak nie byo
gdzie. Bylimy w lesie. Zabij nas, mczc do ostatniej chwili.
Borowski z pistoletem w rce chodzi jak wcieky pies. Przechodzi
midzy nami, bi pistoletem po gowach, potem bez adnej przyczyny
wystrzeli i krzykn: Do lasu!". Kady z nas czeka na kul w ty gowy
od Borowskiego albo Bogacza. Zostawiem kopaczk i siekier. Po
mierci nie bd ju wicej cina drzew dla Niemcw. O dziwo, nie
strzelali do nas, kazali nam zawrci, bymy wzili siekiery, piy i cakiem
nago gonili nas do lasu, bijc bykowcami. To miaa by nasza kara za to,
e dwaj godni ydzi poszli szuka ziemniaka, eby zatrzyma jeszcze na
troch ycie, jeszcze na chwil zatrzyma dusz...
Suche gazie drzew raniy moje ciao, gdzie tylko si obrciem, w
nogach miaem drzazgi. Najgorsze byy komary, kade ukszenie byo jak
cicie noem. A Bogacz da wykonania normy wyrbu drzewa. Dzie
cign si i wydawa nie mie koca.
Borowski i Bogacz odwiedzali" nas od czasu do czasu i liczyli, czy
nikogo nie brakuje. Podczas liczenia nie aowali nam razw. No, ale czy

mona uciec nago z lasu? I dokd mielibymy uciec? Wszdzie czyhay na


nas wilki na dwch nogach, ktre chtnie rozszarpayby nas na kawaki.
Byli tacy, ktrzy wierzyli, e mona si ukry w lesie, ale to bya tylko
iluzja. Mielimy wraenie, bylimy przekonani, e zewszd otaczaj nas
ludobjcy, e kady z nich ma swj powd, by nas zabi.
Pomoc mojej siostry bya dla mnie bardzo wana, bez niej nie
przeszedbym przez to pieko. Mj partner Rudek Sztank cigle si
skary, e jest godny. Powiedzia, i musi wymieni swoje buty na
jedzenie. Dzieliem si z nim, czym tylko mogem, bo byo mi go al.
Wiedzielimy, e jeli zostanie zapany na wsi, to bdzie koniec naszego
ycia. Rudek obieca mi, e pjdzie na wie w niedziel. W niedziel
polscy stranicy nie pracowali, bo szli do kocioa.
Mwi, i do wieczora wrci do obozu. Wiedziaem, e to wielkie ryzyko,
ale godny czowiek nie widzi niebezpieczestwa, ktre czyha na drodze.
Chciaem pomc Rudkowi sprzeda jego buty, pomimo e nie miay
wielkiej wartoci. Obaj wiedzielimy, e bez butw jest w lesie skoczony.
Nikt nie by w stanie wytrzyma pracy w lesie bez butw.
Rudek Sztank zgin. Zosta zastrzelony przez Heinza Schmidta jako
niezdolny do dalszej pracy w lesie. Dostaem innego towarzysza pracy.
Przebywa duszy czas w Hucie Komorowskiej, zna wszystkie
niebezpieczestwa i zagroenia. Nazywa si Erwin Hel- fer i pochodzi z
Bielska. W obozie by ze swoim bratem Oskarem i ojcem, panem
doktorem Helferem, dentyst ktry pracowa z nami w lesie. Niemcom nie
by potrzebny doktor, dentysta. Gdy kto z nas cierpia na bl zba, mg
wyrwa bolcy zb, poniewa wjaki sposb udao mu si ukry kleszcze.
Nam t przysug pan Helfer robi nieodpatnie.
Drczyo mnie pytanie, jak dugo jeszcze potrwa bestialskie
mordowanie ydw i czy pozostan przy yciu? Traciem powoli nadziej,
widzc, jak ludzie padaj z godu i chorb. Nie chciaem nawet myle, e
taki bdzie i mj koniec pewnego dnia. ylimy myl, i wkrtce
oswobodzi nas z tego niemieckiego pieka sowieckie wojsko. To te
okazao si iluzj bez pokrycia. Soneczko mino, a Sikorskiego nie
byo...
Schmidt i jego koledzy oprawcy nadal zncali si nad nami bezbronnymi. Jednym z ulubionych sadystycznych zabaw byo kpanie
ydw w stawie. Schmidt gromadzi nas w kad sobot po pracy z obu
stron mostu nad stawem. Po kadej stronie stay dwie grupy w rwnych
szeregach. Zdejmowalimy ubranie na rozkaz: Rozebra si prdko do

137

naga". Kiedy ju tak stalimy, pada kolejny rozkaz: Do wody, marsz!".


Cay staw by jednym wielkim bagnem, prawie niemoliwe byo
wycignicie z niego nogi. Jedni pomagali drugim wej do stawu, bo
Schmidt grozi, e bdzie strzela do tych, ktrzy tego nie uczyni. Kiedy
wszyscy ju stali, Schmidt zaczyna si bawi pistoletem. Celowa, pada
strza i zapadaa cisza. Zwykle tak to si zaczynao. Schmidt by
zadowolony, e w kogo trafi.

153

Woda w stawie zamieniaa si w boto, wic mylimy si botem.


Potem kolejny rozkaz, tym razem mielimy wszyscy razem zanurzy
gowy. Powtarza t komend, dopki wszyscy naraz nie zanurzylimy
gw w bocie. Byli tacy, ktrzy utonli podczas tej kpieli w stawie. To,
co si dziao, byo o wiele straszniejsze, ale nie potrafi tego opisa tak, by
odda to, co przeywalimy.
Pnym wieczorem wrciem do obozu, ledwie powczc nogami.
Przyszlimy na plac apelowy, bo musieli wiedzie, czy jeszcze yjemy.
Teraz trzeba byo sta w kolejce, eby dosta wieczorn zup, ktra
skadaa si z wody i burakw pastewnych. Bez tuszczu, bez soli, a do
tego ma kromk chleba. To byo cae moje jedzenie po dniu cikiej
pracy i kilkukilometrowym marszu. Cay czas zadawaem sobie pytanie,
jak dugo to jeszcze potrwa. W takich chwilach czuem, e mj koniec jest
bliski. Wiedziaem, co mnie moe czeka. Lola nie moga mi pomc.
Warunki mojego ycia byy nie do wytrzymania. Nie spaem nocami,
cierpiaem ble gowy. Wszy, pchy i pluskwy ary mnie ywcem. Moja
siostra tylko pakaa, widzc mnie w takim stanie. Nie majc znikd ratunku, zwrcia si do Liebermana z prob by mi pomg. Jego diagnoza
bya krtka: Za pno, nic si nie da zrobi w jego stanie, za pno". Ale
siostra moja dalej bagaa Liebermana: Ty jeste dobrym ydem, zlituj
si nad moim bratem, nie daj mu zgin!". Lieberman powiedzia, e w
sobot wyle mnie z Huty Komorowskiej do Rzeszowa. e to bdzie dla
mnie najlepsze wyjcie. Lola zapytaa go, czy swojego syna te by posa
na pewn mier. Odpowiedzia: Tak! Zamiast patrze na jego cierpienie.
Lepiej, e nie bdzie y".
Byem obecny podczas tej rozmowy Loli z Liebermanem, ale nie
braem w niej udziau. Lola w kocu zapytaa, czy chc wrci bez niej do
Rzeszowa, do getta? Nie wiedziaem, co zrobi. Syszaem, e getto si
likwiduje, e zdolnych do pracy wysyaj do obozw, a niezdolnych do
pracy na mier w gogowskim lesie. Waciwie byo mi wszystko jedno,
czy zagrzebi mnie tu czy tam.
Jednak sta si cud! Pewnego ranka ydowska suba porzdkowa
ogosia, e mamy zakaz opuszczania barakw. Moglimy jedynie
wychodzi pojedynczo do latryny. Nikt nie wiedzia, co takie zarzdzenie
moe oznacza. Oczywicie ten, kto nie wypeni rozkazu, mia by
zastrzelony. Przyjechay niemieckie samochody z esesmanami

139

wyposaonymi jak na wojn, w stalowych hemach. Kady esesman sta z


karabinem gotowym do strzau. Motocykle okryy obz dookoa. Nie
byo wiadomo, co si teraz stanie. Borowski i polska stra stali z daleka i
tylko obserwowali to, co si dzieje. Na pewno myleli, e koczy si ich
panowanie nad ydami. Barak zapakowany by ludmi. Gorco,
pragnienie, gd i niepewno, co z nami bdzie. Leaem przy wejciu do
baraku i obserwowaem, co si dzieje przy bramie obozu. Widziaem, jak
esesmani biegali tam i z powrotem. Zanieli na wie stranicz ce- kaem i
dodatkowo postawili tam trzech esesmanw z granatami przy pasie.
Zbliao si poudnie, gd bardzo mi dokucza, nie byo co je, a
Niemcy jeszcze do nas nie strzelali? Co tu si bdzie dziao? Nikt nic nie
wiedzia. Przyjecha Schmidt z kilkoma oficerami. Stanli przed bram i
obserwowali to, co dzieje si w obozie. Schmidt co im objania.
Kiedy zobaczyem niemieckich oficerw z rapnikami, zakadajcych
skrzane rkawiczki, wiedziaem, e wkrtce zacznie si skierowana
przeciwko nam akcja.
Esesmani mieli przerw obiadow.
W moim baraku by yd z Baranowa. Nazywa si Gielber i by
chazanem, piewa modlitwy w baranowskiej synagodze, a w cikich
chwilach piewa w obozie dla nas winiw. Mwi: Kochane dzieci, po
ciemnej nocy przychodzi wit i Pan Bg zlituje si nad nami. Mimo
wszystko musimy wierzy w Boga wiekuistego". Nie wierzyem, nie
rozumiaem po tym, co przeyem i widziaem, jak to jest moliwe.
Gielber zacz odmawia tilim do Boga, proszc
0przebaczenie naszych grzechw. Wszyscy w baraku powtarzali za nim
modlitw, prob do Boga. Nawet ja, ktry nie wierzyem, e stanie si
cud, powtarzaem modlitw do Boga. Pragnem, aby sta si cud,
modliem si, mylc, e jeli tylu ludzi prosi o lito
1przebaczenie, to niemoliwe, by Bg nas nie usysza.
eby byo nam lej i atwiej znie ten dzie bez jedzenia, Giel- ber
oznajmi, e bdzie to dzie postu. Prosi o przebaczenie w imieniu
wszystkich z naszego baraku, egna si paczem i piewem. egnalimy
si wszyscy, podajc jeden drugiemu rce. To miao by przedmiertne
poegnanie z prob o wybaczenie.
Po przerwie obiadowej esesmani zabrali si do akcji". Pady strzay,
kto powiedzia, e Niemcy zabili dwch ydw, ktrzy szli z barakw do
latryny. Widzc zbliajc si mier, zaczlimy si modli, woajc:
Szma Israel! Dwch Niemcw podeszo do drzwi baraku, pytajc, co to za

krzyk. Pada odpowied, e to proba do Stwrcy wiata o ratunek przed


mierci. Niemiec rzuci: Dumme Judei - Gupi ydzi". Zadali
absolutnej ciszy, zagrozili, e kto przemwi sowo, zostanie na miejscu
zabity. W baraku zapada cisza. Domyliem si, e tu w Hucie nie bd
nas mordowa, bo nie przygotowali grobw. Chyba e planuj nas spali.
Drewna Niemcom nie brakowao. Niech si dzieje, co chce, niech to cierpienie si wreszcie skoczy.

Rozdzia VI

Z baraku wyszlimy na rozkaz, z rkami do gry. Wszystko, co miaem w


kieszeniach, musiaem odda Niemcom. Biciem zostalimy zagnani do
samochodu. Przypomniaem sobie w tej chwili, jak przed wojn w
Rzeszowie gnano w pitki bydo z targowicy do wagonw na stacji
towarowej. Dzisiaj ja byem bydem dla tych niemieckich zbrodniarzy.
Niemcy zaadowali nas do samochodw. Zwizali razem przed
odjazdem i przykryli plandek. Przed wyruszeniem w nieznanym kierunku
oficer SS grozi nam, e jeli kto sprbuje ucieczki, zostanie na miejscu
zastrzelony, a wraz z nim dziesiciu innych ydw.
Baraki zostay przeszukane najpierw przez ydowsk sub porzdkow,
a potem przez polskich stranikw. Samochody ruszyy w drog, a my w
nich sptani razem. Za kadym samochodem, jak to zwykle bywao, jecha
motocykl z cekaemem na przyczepce. Jazda trwaa bardzo dugo. Ludzie
zaatwiali swoje potrzeby jeden na drugim, bo nie byo innej moliwoci.
Zdawao mi si, e nie doyj do koca tej przekltej jazdy. Byem
godny, spragniony, sptany. Nie mogem ruszy rkami i sta cay czas
na nogach. Nareszcie samochody si zatrzymay. Esesmani zaczli nas
bi, dajc tym samym ciszy w samochodach. Do tej chwili nie wiedzielimy, gdzie si znajdujemy. Niemcy otworzyli tyln klap
samochodu, co oznaczao, e tu nas wyaduj. Ju syszaem ich krzyki:
Wysiada!". Silne reflektory zawieciy mi prosto w oczy. W ciemnoci
nie mogem niczego dostrzec, tym bardziej teraz, olepiony ostrym
wiatem. Niemcy cigle nas bili, kac nam si ustawi przed
samochodem w szeregach. Odbyo si odliczanie niewolnikw.
Obersharfiihrer zameldowa wyszym oficerom, e wszyscy s obecni i
wszystko jest gotowe. W podzikowaniu Niemcy podnieli rce, krzyczc:
Hail Hitler! Teraz ju wiedziaem, e zaczyna si dla mnie nowa mka.
Nie wzili nas do lasu, by rozstrzela, ale przewieli nas do innego obozu.

141

Wiedziaem, e zostaem oddany w rce SS. Zapowiadao to


niebezpieczestwo i nieszczcie, bo do czego mog by jeszcze
przydatny Niemcom w moim stanie? Achtung! W prawo zwrot, naprzd
marsz!" Do bramy obozu. W obozie panowaa miertelna cisza, jak na
cmentarzu. Podczas wejcia przez bram obozu zobaczyem napis: Haide
lager Pustkw. Udao mi si std uciec w roku 1940, a dzi wrciem do
tej samej szubienicy, od ktrej uciekem trzy lata temu. Stojc na placu
apelowym, mylaem o rnych gupstwach, np. kto zaoy mi ptl na
szyj, czy wetkn mi kawaek drewna w usta, ebym nie krzycza.
Przypomniaem sobie zdarzenia z moich dziecicych lat. Matk, ktra
zawsze mwia, e jestem najlepszym z synw, mojego ojca, ktry
powiedzia, e nie pozwoli, bym pali papierosy, kiedy ju zarobi na ich
kupno. Moich maych braci Jakuba, Natana, Hersza La- iba, babci Chan
Sar, ciotki, wujkw i ich rodziny, moich kuzynw. Wszystko to przeszo
mi przez gow jak sen.
Nie wiem, jak dugo trwa apel. Syszaem Niemca mwicego co o
porzdku w obozie. Nie wolno byo swobodnie chodzi po terenie obozu,
lecz biega. Przed kadym Niemcem trzeba byo sta na baczno i
zdejmowa czapk z gowy. Zawsze naleao odpowiada: Jawohl Herr
Komendant! Powiedzia: Kto nie bdzie dobrze pracowa, zostanie
powieszony, kto ucieknie z obozu, bdzie powieszony. Ten kogo zapi na
kradziey, take zostanie powieszony, by pokaza innym, co czeka tych,
ktrzy nie stosuj si do niemieckiego porzdku". Na pytanie, czy
zrozumielimy, mielimy odpowiedzie trzy razy: Jawohl Herr
Komendant! Byem pewien, e ten apel nigdy si nie skoczy, e bd nas
tu trzyma do rana.
Co jaki czas przychodzili esesmani, eby obejrze nowy towar". Jedni
wymiewali si z nas, inni bili nas i kopali. Esesmani ogosili, e
dobrowolnie maj si zgosi ydzi do pracy. Mieli wyj z szeregu. Ale
nie byo chtnych. Esesmani sami wybrali grup ydw do mycia
samochodw, ktrymi przywieziono nas do Pustkowa. Pozostaych
zaprowadzili do baraku, sucego jako umywalnia dla winiw. Nie
wiedziaem, co si stao z moj siostr i dokd Niemcy zabrali wszystkie
kobiety z Huty Komorowskiej. Kiedy zagnano nas do baraku, zauwayem
na kocu grup kobiet, a midzy nimi moj Lol. Dobrze, e ona jest tu z
nami, pomylaem. Niemcy kazali nam ka si na pododze i zabronili
podnosi si z ziemi a do rana. Oczywicie ten, kto wstanie, mia zosta
powieszony na szubienicy. Tu si wieszao, eby zaoszczdzi kule. Rano
przed apelem widziaem si z siostr omwilimy ostatnie wydarzenia i

zastanawialimy si, co bdzie dalej. Widziaem, e jest smutna,


widziaem, e pakaa. Zapytaem, czy kto jej co zrobi, odpowiedziaa,
e nie, e nie o ni chodzi. Martwia si, co stanie si ze mn jeli Niemcy
odkryj e w 1940 roku std uciekem. Udawaem, e si nie boj,
powiedziaem, e jeszcze raz uciekn. Powiedziaem tak, pomimo e
wiedziaem, i jest to niemoliwe. Nie miaem dokd uciec. Wszdzie
otoczony byem wrogami, byem przekonany, e nikt nie udzieliby mi
pomocy, nikt by mnie nie uratowa. Czuem si opuszczony przez Boga i
ludzi, bo byem ydem - to byo moje przestpstwo.
Wczesnym rankiem dowiedziaem si, e znajdujemy si w obozie, w
ktrym winiami s Polacy. Zauwayem przez szpar w deskach baraku,
jak na placu apelowym Niemcy ich poganiaj i bij. Zaczem si
zastanawia, co bdzie z nami, ydami, jeli Niemcy obchodz si z
Polakami w tak barbarzyski sposb. Leaem na ziemi, czekajc w
napiciu, co si ze mn stanie. Nagle otworzyy si drzwi i usyszaem
wykrzyczany rozkaz Achtung! Uwaga! Wszystkie kobiety wyj z
baraku!". W gowie huczao mi, e po raz ostatni widz moj siostr Lol.
Podszedem do niej, objlimy si, nie mwic do siebie ani sowa. Tylko
zy lay si z naszych oczu. Patrzylimy na siebie i nie moglimy si
rozsta. Stalimy tak, dopki esesman nie zacz okada mnie rapnikiem
po plecach, krzyczc: Los, los, szaise! Tak wygldao poegnanie z moj
Lol, poegnanie na zawsze, na wieki...
Wszystkie kobiety zostay wywiezione do Paszowa, ale o tym
dowiedziaem si pniej. Przed barakiem zgromadzia si wiksza grupa
esesmanw, kady z nich mia w rku co do bicia. By midzy nimi yd,
straszy obozowy obozu w Pustkowie. Esesmani wyganiali nas z baraku na
plac apelowy biciem i krzykiem. Mimo e wyszlimy, cigle nas bili i
kopali, gdzie tylko trafili. Zostaem kopnity w nog. Upadem na ziemi.
Niemiec dalej mnie kopa i krzycza: Wstawaj, ty przeklty ydzie!". Nie
mogem si podnie, a on mnie kopa, kopa lecego..., jak szmat...
Mylaem, e nadchodzi mj koniec, gdy usyszaem gwizdek i rozkaz:
Stop!". Oficer niemiecki, porucznik, zatrzyma bicie i krzyki. Da rozkaz,
aby ustawi si w szeregi do odliczania. Kto z naszej grupy pomg mi
wsta z ziemi i stan w szeregu.
Rozpoczo si przemwienie komendanta obozu, ktry nazywa si
Klipp. Powiedzia to, co ju wczeniej syszelimy, e w obozie w
Pustkowie nie chodzi si, tylko biega, e musimy sta na baczno przed
kadym esesmanem i zdejmowa nakrycie gowy. Poza tym Niemcowi
zawsze odpowiada si: Jawohl!

143

W kocu dano nam czarn wod-kaw i kilogram chleba na dziesiciu


winiw. To by pierwszy znak, e idziemy do nowej roboty. Nie
wiedzielimy, gdzie i przy czym, poza tym ledwo stalimy na nogach.
Przyszed oddzia ukraiskich esesmanw, wkroczyli do obozu, piewajc
ukraisk pie. Ukraicy otoczyli nas dookoa. Przed wymarszem z
obozu zagrozili, e jeli kto wyjdzie z szeregu, zostanie na miejscu
zastrzelony. Zrozumiae?" Jawohl! Jawohl! Jawohl! Po chwili Niemcy
otworzyli bram obozu i zaczlimy maszerowa, nie wiedzc dokd.
Ukraicy zadali, abymy piewali, ale poniewa nie podoba im si
nasz piew, zaczli si nad nami znca. Po tych wszystkich torturach
nareszcie dotarlimy na miejsce. Nasz obz skada si z dwch barakw,
ogrodzonych podwjnym potem z gstego drutu kolczastego. Dla
wartownikw stay gotowe dwie wiee. Stra ukraiska doprowadzia nas
przed bram obozu. Jeden z esesmanw wszed do wartowni, by
zawiadomi, e przyprowadzi nowych winiw. Dyurny obozowy,
esesman, nie by przygotowany, by nas przyj, bo jak powiedzia, nikt go
wczeniej nie poinformowa, e mamy przyby.

Niemcy jak to Niemcy, kady ma swoje prawo i kady ma swoj racj.


Jeden zacz grozi drugiemu, e zabij nas tu przed bram tego obozu.
Dyurny przynis sobie z wartowni szmeisera i zada, ebymy
natychmiast opucili teren obozu. Staem obojtnie, czekajc na kul. Jako
ydzi to my bylimy winni caego zamieszania. Podczas ktni midzy
Niemcami podszed do nich starszy obozowy, yd o nazwisku Poldi.
Pokaza im list nowo przybyych winiw-ydw, ktr dosta od
komendanta polskiego i ydowskiego obozu. Dyurny esesman zezwoli
nam na wejcie. Otworzy bram i zaczo si liczenie winiw.
Ustawilimy si w pitkach przed bram obozow szereg przy szeregu w
odlegoci jednego kroku. Podczas wchodzenia kapo zameldowa
Niemcom liczb winiw wracajcych z pracy do obozu. Kapo krzyknli:
Achtung! Czapki z gw!" i jeszcze raz zameldowali liczb winiw. Po
wejciu do obozu Poldi pozwoli nam usi na ziemi, bymy odpoczli.
Byem i jestem mu do dzi wdziczny za ten uczynek. Upadem jak
kamie na ziemi i leaem tak do wieczora. Dobrze byo mi lee na
ziemi, pomimo e jady mnie wszy, a rany bolay od drapania.
Wieczorem odby si apel. Znw nas liczono. Trwao to bardzo dugo,
bo Niemcy byli pijani i mylili si. Podczas apelu Poldi oznajmi nam, e

nowo przybyli zostaj w Pustkowie na kwarantann. Nie wiedziaem, co to


jest kwarantanna, co bdziemy robi. Jedyne, co wiedziaem, to e nie
jestem zdatny do robienia niczego. Cierpiaem z powodu blw gowy,
ludzie mwili, e to z godu, ale na to nie byo rady. Moczyem czapk w
zimnej wodzie i robiem sobie okady, to dawao chwilow ulg.
Poldi wydawa dalsze rozkazy, ale nie byem w stanie poj,
0czym on mwi. Nareszcie skoczy si apel. Zacza si zbirka na
posiek. ydowscy winiowie ustawili si w kolejce przed kotem kuchni
polowej, ktr przywieli ydzi wracajcy z pracy do obozu.
Stojc w kolejce, mylaem tylko o tym, eby mie szczcie
1znale kawaek brukwi pastewnej w zupie. Naszymi naczyniami byy
puszki po niemieckich konserwach, ktrych nie trzeba byo my, bo nie
byo z czego. Wystarczyo je wypuka.
Cigle mylaem o mojej ucieczce z lagru w 1940 roku. Co ze mn
bdzie, jeli Niemcy dowiedz si, e tu teraz jestem? Przy kontroli
podczas wejcia do baraku Poldi mnie pozna. Zapyta, czy jestem z
Rzeszowa i czy go znam? Znaem Poldiego z pracy podczas rozbierania
gazowni miejskiej w Rzeszowie. Stamtd zabrano nas w 1940 roku do
Pustkowa37. Zwrciem si do niego o rad. Zapytaem, co pocz i co ze
mn bdzie? Poldi mnie uspokoi, ebym si nie ba, e on co wymyli.
Tak zrobi, zapisa mnie na licie winiw jako o rok modszego. Udao
si. Nikt nigdy mnie
0nic nie zapyta.
Kwarantanna wygldaa w ten sposb, e co rano dyurny esesman
wygania nas z baraku, krzyczc i bijc. Na placu przed barakiem odbywa
si apel, po apelu ustawiaa si kolejka po niadanie. Po niadaniu by
rozkaz, by usi na ziemi i zabija wszy.
Codziennie mielimy innego esesmana dyurnego. To byli Niemcy
niezdolni do walki na froncie i dlatego wysano ich do obozw, by zncali
si nad ydami. Ich imion nie znalimy, ale sami nadalimy im imiona.
Jednego z Niemcw nazwalimy Hypen - kaza nam robi abki, jecha za
nami na rowerze, bi kijem
1krzycza: Hypen! Jedzi tak, dopki si nie zmczy. Innego nazywalimy Czapeczka", bo nosi rogatywk na bakier. Zawsze nosi ze
sob kij, ktrym nas bi, przechadzajc si midzy nami. By te taki,
37
Poldi nazywa si Leopold Waldtraum. On i jego rodzina zostali wysiedleni z
Niemiec do Polski (do Zbszyna). Potem przybyli do Rzeszowa. Przed wojn mieszkali przy
ulicy Sowackiego. Pamitam Poldiego z tego okresu, by modym mniej wicej
dwudziestokilkuletnim przystojnym chopakiem. Z opowiada wiem, e podczas swojego
pobytu w Pustkowie zawsze pomaga winiom.

145

ktrego nazywalimy Fajeczka", poniewa cay czas mia w ustach fajk.


Mruk" godzinami trzyma nas ustawionych w szeregach na placu
apelowym, na deszczu i w bocie. Kat obozu" sam si chwali, e musi
przed niadaniem powiesi czowieka i dopiero wtedy jest zadowolony.
By te Niemiec, ktry nazywa si Haman. Nie mia palcw u lewej rki,
za to bi nas okciem. Takim uderzeniem w twarz ama ofierze szczk i
wtedy czu si jak bohater. Kiedy uderzony czowiek upada na ziemi,
wtedy kopa go i tratowa. Nie pamitam wszystkich niemieckich sadystw i zbrodniarzy, pamitam tylko, e byo ich wielu. Wszyscy mwili, i
to rozkaz Hitlera, ktry musz wypeni.

Nadal siedziaem na kwarantannie, godowaem i cierpiaem przez tych


sadystw, nie widzc koca tej mki. W midzyczasie inni ydzi budowali
nowy obz w ssiedztwie obozu polskiego. Mia to by may obz dla
okoo trzystu ydw. Nie wiadomo tylko byo, do czego mieli oni suy.
Tym bardziej e na krtko przed naszym przyjazdem do Pustkowa Niemcy
zlikwidowali ydowski obz, skadajcy si z mniej wicej piciuset ludzi
pochodzcych z rnych stron Polski. Cz tych ydw wysali do
obozw w Mielcu i Siebnej, cz zostaa zabita na miejscu i spalona na
chujowej grce" naprzeciwko obozu. Pozostawiono jedynie ma grup
fachowcw. Wiem to z opowiada tych wanie ludzi, ktrzy pozostali, bo
byli szewcami, krawcami, stolarzami...
Pewnego dnia podczas rannego apelu przed bram obozu zjawi si
oddzia ukraiskich esesmanw w penym rynsztunku. Nie wiedzielimy,
co to oznacza. Wygldao na to, e bd nas wysya do innego obozu.
Byli tacy, ktrzy myleli, e zabior nas do lasu, eby rozstrzela.
Ukraicy otoczyli nas i na rozkaz marsz" wyruszylimy w nieznane.
Szlimy ca grup przez las, szukajc po drodze dou, w ktrym bdziemy
lee, ale niczego takiego nie byo. Ukraicy cay czas nas poganiali i
kazali trzyma si razem. Po kilkugodzinnym marszu dotarlimy na brzeg
lasu. Przed naszymi oczami ukazaa si polana. Znajdowa si tam
niemiecki lagier wybudowany dla polskich winiw. Otoczony by
wieami dla stranikw, ktrzy pilnowali obozu dniem i noc, i
podwjnym potem z drutu kolczastego. Na pierwszy rzut oka wida byo,
e nie ma moliwoci, by std uciec. Esesman, komendant konwoju,
zgromadzi nas wszystkich w jednym miejscu na odpoczynek. Ukraicom
kaza adnie wyglancowa cholewy, a nam siedzie na ziemi twarz do

lasu, a nie do polany. Po krtkim odpoczynku krzykn: Dalej, prdko!",


a Ukraicy zaczli nas bi oraz kopa, bymy ustawili si w szeregi i byli
gotowi do marszu. Niemiecki dowdca stray zwrci si do nas z krtk
przemow. Grozi nam, e kto nie wykona jego rozkazu, bdzie mia z nim
do czynienia. Wiedzielimy, e dotrzyma sowa. Za bicie czy zabicie yda
czekaa go pochwaa i nagroda za spenienie dobrego uczynku. Kiedy
stalimy ju w szeregu, Niemiec krzykn co do nas po niemiecku. Kto z
grupy, kto wiedzia, co grozi nam za niewykonanie rozkazu, zacz
piewa pie:
Rano, rano, raniusieko, Rano po rosie,
rano po rosie Wyganiaa Kaka woki,
rozwidniao si. A c ci Jasieku do moich
wokw Ja wyganiam je dla przyjemnoci,
Dla przyjemnoci.
Tak szedem w kierunku obozu, piewajc rne pieni, po polsku,
ukraisku, po ydowsku i hebrajsku. piewalimy take modlitwy. Na
danie Niemca zapiewalimy ich ulubion pie:
ydzi cign tam i z powrotem
Przez Morze Czerwone, A fale ich
dobij I wiat bdzie mia spokj,
Raz, dwa, trzy.
Zmczeni, godni od marszu i piewu zblialimy si do lagru. Niemiec
szed zadowolony na przedzie i jak dyrygent macha rkami do taktu.
Ukraicy zaprowadzili nas do nowego ydowskiego lagru, na plac
apelowy. Niemiec odda nas w rce zaogi obozowej, oficera SS i starszego
lagrowego, yda Poldiego. Liczono nas nowo przybyych winiw, kiedy
wesza banda niemieckich oficerw SS. Dyurny esesman krzykn:
Uwaga! Czapki z gw!", a my ju trzymalimy nasze czapki w rkach.
Zdjlimy je jednoczenie i stalimy na baczno. Dyurny esesman
zameldowa komendantowi dwch lagrw, polskiego i ydowskiego,
liczb przybyych.
Gwnym komendantem obydwu lagrw by Klipp, komendantem
polskiego lagru by folksdojcz Czapla, a komendantem ydowskiego Ruff. Mieli do pomocy esesmanw, ktrzy naleeli do zaogi lagru. Kady
z nich by morderc i sadyst, dzikim zwierzem bez duszy i serca. Nie ma
sw, by wyrazi, ile za byo w tych Niemcach.
Na rozkaz komendanta Klippa odby si przegld ydowskich winiw i

147

selekcja. Trzeba byo rozszerzy szeregi, tak by Niemcy nie mieli do nas
dostpu. Nastpnym rozkazem byo rozebranie si do naga do kontroli.
Miaem wraenie, e to nasze ostatnie chwile przed mierci. Stalimy
nago, czekajc na dalsze rozkazy. Grupa niemieckich oficerw zabraa si
do przegldu ofiar. Od czasu do czasu Niemcy zadawali ofiarom pytania.
Przede mn stan oficer SS i zapyta, ile mam lat? Odpowiedziaem:
Siedemnacie panie komendancie". On kiwn tylko gow i poszed
dalej. Starszy ydowskiego lagru kaza nam si ubra. Niemcy poszli i
tylko Poldi zosta z nami na placu apelowym. Wyjani nam, w jakim celu
przyjechalimy do Pustkowa. Komenda niemiecka postanowia
wybudowa tu okrg przemysowy. Powiedzia, e bdziemy pracowali
pod nadzorem niemieckich esesmanw. Teraz Poldi zwrci si do nas, do
modziey, mwic, e Klipp chcia nas od razu wysa do Owicimia, bo
nie mamy adnego dowiadczenia w zawodach, ktre mu s potrzebne.
Powiedzia, e nie bdzie si zajmowa ydowskimi dziemi. Poldi zwrci
si do Klippa z prob by zostawi nas na prb i jeli okaemy si
niezdatni do pracy, to wtedy nas wyle albo zabije na miejscu.
Poldi zapozna nas z nowym lagrem. Znajdoway si tu dwa nowe due
baraki. Kady barak mia jedno wejcie, w rodku. Barak podzielony by
na cztery pomieszczenia i jedno mae rodkowe, przeznaczone dla
fryzjera38. W baraku znajdowa si take blokowy - Fabian Sztrauber z
Buczacza.
Zostaem przydzielony do drugiego bloku w czwartym oddziale.
Dostaem papierowy siennik w trzypitrowej narze. Na kadym pitrze
miao spa szeciu winiw. Siennik, zamiast som napeniem wirami.
Dostaem te trzy ciepe, nowe koce i nowy rcznik. Zdawao mi si, e to
sen, e Niemcy nie mog si z nami tak obej. Nie mogem uwierzy, e
to moe by prawda, i Niemcy odnosz si do nas, jak do normalnych
ludzi. Odbya si rejestracja nowo przybyych, przeprowadzona przez
esesmanw z zaogi lagru. Poldi powiedzia nam, jakie zawody s
Niemcom potrzebne do pracy w warsztatach. Ci, ktrzy si zgosz mieli
zosta wysani do Pustkowa. Poldi odczyta zawody, ktre s Niemcom
potrzebne. Midzy zawodami byy takie, jak: szewcy, krawcy, rymarze,
szczotkarze, tapicerzy, fotografowie, mechanicy, lusarze, blacharze,
stolarze, malarze. Zacza si rejestracja. Przy kadym stoliku siedzia
esesman, ktry zapisywa zawd i ile lat praktyki kady ma w tym
zawodzie.
Podszedem do stolika. Niemiec zapyta, ile mam lat. Odpowiedziaem,
38 Fryzjerem lagrowym by yd z Przemyla, ktry nazywa si Frost.

e siedemnacie. Zapyta, ile sobie dodaem. Odpowiedziaem, e nie


dodaem. Powiedziaem, i jestem szczotkarzem i pracowaem u mojego
ojca w warsztacie. Zobaczymy" - odpowiedzia.
Da mi numer napisany na kawaku biaego ptna. Dostaem numer
417 i Gwiazd Dawida tego koloru. Kaza mi to przyszy z lewej strony
na marynarce w widocznym miejscu. Zawsze miao by czyste. Doda, e
powinienem by zadowolony, i dostaem t gwiazd, a nie kulk w
eb, ktra mi si naley. Odpowiedziaem: Jawohl! - Tak jest!".
Odbya si jeszcze jedna zbirka. Komendant ydowskiego lagru Ruff- te musia co powiedzie. Zapyta, czy zrozumielimy wszystko, co
nam powiedziano. Odpowied zawsze bya taka sama: Jcrwohl Herr
Komendant! Zacz nam grozi, opowiadajc, co nas czeka, jeli nie
wypenimy niemieckich rozkazw. Za prb ucieczki z lagru czekaa kara
mierci, nie tylko uciekiniera, lecz take dodatkowo dziesiciu innych
ydw. Mieli zosta powieszeni na placu apelowym w obecnoci
wszystkich winiw. Doda, e wrd Polakw bdzie nam gorzej, e
zabior nam nasze majtki i wydadz nas w rce gestapo albo sami nas
zabij. Kady, kto dokona sabotau albo nie bdzie uczciwie pracowa,
zostanie skazany na kar mierci. Za kradzie niemieckiego mienia" te
grozia kara mierci, a jak wiadomo do Niemcw naleao wszystko.
To przekazywanie informacji trwao bez koca. Nie pamitam, co
jeszcze mwi, bo byem godny i zmczony. Wiedziaem, e to nie potrwa
dugo, pomimo e odpoczynek podczas kwarantanny troch pomg nam
w naszym cierpieniu. Ale mimo to nie miaem pojcia, co mnie w
przyszoci czeka w lagrze w Pustkowie 39. Zostaem przydzielony do
bloku numer dwa, do izby numer cztery.

39 Ci, ktrzy wyszli std, wyszli z dymem. Zabitych palono na popi. Wiatr go rozwia,
a deszcz zmy. Na tzw. chujowej grce wszyscy byli rwni - ydzi, Polacy, sowieccy
onierze. Tu Niemcy palili zwoki, by nie zostawi ladw swoich zbrodni. Do dzisiaj, ja
byy wizie, widz te jeszcze ywe trupy, ktre mwi: dzisiaj ty, a jutro ja. Bylimy ludmi
bez nadziei, nad ktrymi rzdy sprawowa nard panw...

- 149 -

Blokowym by, jak wspomniaem, Fabian Sztrauber, odpowiedzialny za


porzdek w bloku. W kadej izbie by take tak zwany sztu- ben dienst,
ktry odpowiada tu za porzdek i czysto. W baraku mieszkao okoo
dwustu winiw. Wieczorem po apelu esesmani zaganiali nas do
barakw, ktre zamykano a do godziny 4.30 rano.
0tej godzinie dyurny esesman otwiera bram baraku i wygania nas do
mycia si w umywalni. Nie miao znaczenia, czy zim czy latem w
deszczu, w niegu, na mrozie czy w upale. Musiaem biega pnagi, bez
koszuli do umywalni i my si zimn wod.
Przy drzwiach umywalni sta esesman i kontrolowa, czy kady
wizie jest mokry. Kadego, ktrego uznano za nieumytego, bito
1wysyano z powrotem do mycia. Przed wyjciem na plac apelowy byo
tak zwane niadanie. Kilogram chleba na dziesi osb i kostka
sztucznego miodu.
Byli specjalici od dzielenia porcji chleba. Dzielenie odbywao si w
ten sposb, e jeden z dziesiciu sta odwrcony twarz do ciany i
wskazujc na podzielony chleb, pyta, dla kogo ta porcja? Odpowied
stanowio imi jednego z dziesitki. Bardzo wane byo dla nas, by porcje
byy jednakowe, by nikogo nie skrzywdzi. Kiedy bylimy gotowi do
apelu, stalimy w szeregach wzdu barakw i czekalimy na dyurnego
esesmana i komendanta ydowskiego lagru. Kiedy przybywali Niemcy,
Poldi meldowa im, e cao lagru jest gotowa do apelu i podawa liczb
obecnych na apelu ydw.
W Pustkowie przydzielony zostaem do wytwrni rnego rodzaju
szczotek. Przeszedem egzamin u majstra, yda z Krakowa, ktry nazywa
si Fridberg. Okazao si, e by koleg mojego ojca jeszcze z modych
lat. Prbowa mi pomc w szczotkarstwie. Bardzo si staraem wyrobi
swoj norm i zosta przy tej pracy w ciepym baraku. Nie chciaem
wraca do pracy w polu, na wietrze, deszczu czy niegu. Chocia, z
drugiej strony, do wszystkiego mona si przyzwyczai... tylko nie do
godu.
Pewnego dnia zjawi si w warsztacie szczotkami Niemiec, esesman.
Stan przed nami z pak w rce i oznajmi, e od dzisiaj jest dyrektorem

150

wytwrni szczotek. Odpowiedzielimy, tak jak zwykle: Jawohl Herr


Komendant! Zrobi na nas ze wraenie. Chodzi tam i z powrotem,
pilnujc, eby robota zostaa wykonana.
Zabroni nam rozmawia, powiedzia, e w szczotkami musi by cicho,
jak na cmentarzu. Kiedy Niemiec wchodzi do pracowni, trzeba byo
wsta z miejsca i sta, dopki nie powiedzia: Weiter machen. ydom nie
wolno byo pali papierosw, za palenie groziy surowe kary. Jeden z
oprawcw nazywa si Walter Raumes i by kierownikiem szczotkami. Od
pocztku ten Niemiec by dla nas postrachem. Sam jego wygld, jego
fizjonomia mwiy, e nie bdzie z nim atwo. By wysokim blondynem,
bardzo nerwowym. Rce i wargi cigle mu drgay, byo to szczeglnie
widoczne, gdy pali papierosa. Mg mie okoo pidziesiciu lat. Z
koszar do lagru przyjeda rowerem.
Pewnego dnia zada od ydowskiego majstra, by znalaz mu yda,
ktry bdzie mu suy jako goniec. Miaby wykonywa inne usugi,
musiaby take zna jzyk niemiecki". Majster Frie- dberg zwrci si do
mnie, sdzc, e ja wanie nadaj si na takiego goca.
Od tego dnia miaem now robot, ktr wykonywaem codziennie.
Rano, kiedy Niemiec przyjeda na rowerze, czyciem jego cholewy z
bota. cigaem torb z baganika i zanosiem na jego st w szczotkami.
Potem czyciem rower, tak eby nie znajdowaa si na nim nawet
odrobina pyu. Zagrozi, e jeli znajdzie jak nieczysto na rowerze, to
da mi lekcj, ktrej nie zapomn. Tak mi wygraa kadego ranka. Co
rano czekaem na przyjazd Niemca do lagru. Staem w baraku przy oknie,
z ktrego wida byo drog prowadzc do obozu. Moje zblienie si do
drzwi baraku byo sygnaem, e Niemiec jest blisko i trzeba by gotowym.
Majster Fridberg ju sta przy drzwiach, gotowy do przyjcia Niemca.
Woa na gos: Achtimg! i meldowa liczb pracujcych ydw. Niemiec
liczy nas jeszcze raz, bo chcia wiedzie, czy liczba si zgadza. Zdarzao
si, e brakowao mu jednego yda. Brakowao mnie, bo staem przed
drzwiami baraku gotowy do czyszczenia roweru. Oczywicie, byem za to
karany kopniakami lub uderzeniami w gow. Dlatego staraem si by
obecny przy liczeniu.
Pewnego dnia Niemiec kaza mi wypra swoj torb. Podczas jej
oprniania znalazem jego imi i nazwisko, a take miejsce pracy w
Niemczech. Nazywa si Walter Raumes, pochodzi z Hamburga i
pracowa w porcie. To byy wszystkie -wiadomoci, jakie o nim miaem.

- 151 -

Za wypranie torby dostaem od niego kromk chletbaz serem, za ktr


mu podzikowaem. Od tego dnia miaem nowe imi, ktre mi nada,
Bubi". Oznaczao to, e nasze stosunki s;i polepszyy. Ju nie byem dla
niego tylko numerem 417, staem isijego psem, Bubi". Od czasu do
czasu przynosi mi kawaki chleiba, ktre zbiera w jadalni esesmanw.
Wiedziaem, e to zbierane,, bo te kawaki chleba powleczone byy
rnymi smarowidami - margaryn, serem, marmolad lub smalcem.
Tak wygldaa praca w pierwszych dniach, tak to zapamitaem. W
obozie dalej panowa gd, a z porcji, ktre dostawalimy, nie mona byo
y. Na niadanie otrzymywalimy godowe iloci chleba. Jak pies albo szczur
szukaem czego doi jedzenia. Ale o jedzeniu mogem jedynie ni. Kiedy
wracalimy wieczorem z pracy, dostawalimy kolacj, ktra skadaa si z
zoipy z burakw pastewnych. Trzeba byo mie szczcie, eby w littrze
takiej zupy znale kawaek buraka. Zazwyczaj dostawaem tylllco troch
mtnej wody. Zup mielimy z polskiej kuchni, poniewa w ydowskim
lagrze jej nie byo. Na rozkaz zarzdu SS dostarczali nam gotowane
jedzenie.
W tym byo nasze nieszczcie, bo to, co dostawalimy, nie nadawao
si do jedzenia. Zupa, ktr gotowano z trup ziemniakw, bya
niemoliwa do zjedzenia, zawieraa wicej /icrnii ni up kartoflanych.
Kiedy po cikim dniu pracy dostawaem tak porcj ziemi w zupie,
mogem tylko paka. Czekaem, a zupa si odstoi, ebym przynajmniej
mg si napi troch ciepej %ody. Ktrego dnia podszedem do
Poldiego i poprosiem, eby dali mi troch zupy zamiast tej ziemi z wod.
Poldi zacz na mnie krzjycze. Krzycza, e on nic nie moe na to
poradzi. Nagle nadszed dyurujcy tego dnia esesman Charkie, kat
lagrowy. Byem pewiei, e zblia si mj koniec. Charkie zapyta
Poldiego, o co chodzi, Poldi przedstawi Niemcowi sytuacj z zup, w
ktrej jest ziemia i nie mona jej je, bo zgrzyta w zbach. Charkie
ustawi nas w trjki i zabra do kuchni w polskim lagrze. Stay tam koty
zjedzeniem dla Polakw. W tych kotach yka staa, tak gsta bya to
zupa. Niemiec wybra kocio z gstym jedzeniem i kaza nam z niego je
rkoma.

152

W kotle bya kasza, groch, ziemniaki. Nie spodziewaem si takiej uczty.


Wycignem ziemniaki z kota i wsadziem do kieszeni, eby mie na
jutro do zjedzenia. Byo nas okoo trzydziestu ludzi i przy kotle starczyo
miejsca dla wszystkich. Musielimy bra jedzenie garciami nad gowami
innych. Poywienie lao im si po gowach. Tymczasem zebraa si grupa
Niemcw, ktrzy obserwowali z zadowoleniem, e potrafili zamieni
godnych ludzi w winie.
Kiedy wrcilimy z grup do lagru, ludzie zazdrocili nam, e udao
si nam naje do syta. Starszy lagrowy zwrci si do Niemcw z prob
o stworzenie kuchni w ydowskim lagrze. Powiedzia, e to, co Polacy dla
nas gotuj, nie nadaje si do jedzenia. Z t prob poszed do Ruffa. Ruff i
Czapla byli przychylni probie i obiecali pomoc. Poldi dziaa" bez
ustanku midzy Niemcami w sprawie kuchni dla nas. Okazao si jednak,
e Klipp, komendant obydwu lagrw, jest przeciwny powstaniu
ydowskiej kuchni.
Dosza do nas wiadomo, e Klipp wkrtce opuszcza Pustkw. Pod jego
nieobecno Ruff i Poldi urzdzili kuchni w ydowskim lagrze. Przy jej
urzdzaniu pomoc sw ofiarowa, kto tylko mg, lusarze, blacharze... Po
kilku dniach kuchnia bya gotowa do uytku. Prowiant mia by
przydzielony przez kuchni polsk. Jednak kto tam stwierdzi, e nie
naley si ydom ani kuchnia, ani prowiant i si odebrano nam to, co
wedug Niemcw nam si naleao. W midzyczasie cierpielimy gd, ale
nikogo to nie wzruszao. Nie mieli litoci nad nami godujcymi. Jak mwi
polskie przysowie: Syty nigdy nie zrozumie godnego" 40. Nie majc
innego wyjcia, starszy ydowskiego lagru zwrci si ze skarg do
komendanta ydowskiego lagru - Ruffa. Poinformowa go o tym, co robi
Polacy z ywnoci dla ydowskiej kuchni. Nastpnego dnia po apelu
Ruff, Charkie i Poldi poszli razem do polskiego lagru, gdzie znajdowa si
magazyn prowiantu. Ruff chcia wiedzie, kto sprzeciwia si jego
rozkazom i przez kilka dni nie dostarcza ydom jedzenia. Powiedzia, e to
sabota i grozi za to kara mierci. W magazynie wydano dla ydowskiej
kuchni produkty na cay tydzie. Dla nas, ydowskich winiw, ta
40 Polacy dostawali ze swoich domw paczki ywnociowe i do tego pomoc ywno ciow z organizacji RGO. My cierpielimy gd.

153

kuchnia bya ocaleniem. Mona byo znale co do jedzenia, a nie piasek.


Ptoralitrowa porcja gorcej zupy. Bardzo cieszyem si z tej zmiany.
Stan taki nie trwa jednak dugo. Magazynier stara si robi nam na zo.
Przejawiao si to tym, e nie dostawalimy przydziau, ktry si nam
nalea. Dawano nam zgni brukiew i ziemniaki. Po prostu starano si
nam dokucza, cho nie byo powodu. Tak zachowywali si niby patrioci
polscy. Niemiecki komendant polskiego lagru powiedzia Poldie- mu, e
Polacy dostaj przydzia chleba od organizacji RGO. Zapyta: Czy my
ydzi nie jestemy polskimi obywatelami i czy ydom te nie naley si
pomoc od tego komitetu?". Za rad folksdoj- cza Czapli Poldi zwrci si
do komitetu polskiego z prob o przydzia pomocy dla ydw, polskich
obywateli. Usysza, e odbdzie si narada, na ktrej zapadnie decyzja.
Mija czas, ale nie byo ani decyzji, ani pomocy. Na odczepnego kto
spord tych panw antysemitw odpowiedzia, e RGO zbiera datki w
kocioach od dobrych katolikw i byoby grzechem pomaga
niewierzcym ydom. Tak skoczya si proba o pomoc w lagrze w
Pustkowie w 1943 roku.
Nie wiem, dlaczego komendant polskiego obozu - Czapla - tak si
zainteresowa pomoc dla ydw. Wiem tylko, i powiedzia Poldiemu:
Ja ju pomog tym polskim winiom". Dla nas ydw sprawa pomocy
bya zakoczona. Wiedziaem, e nienawi do ydw jest silniejsza ni
nienawi do Niemcw i nie spodziewaem si niczego od Polakw.
Warunki ycia w lagrze byy cikie, pomimo e kady z nas mia
swoje posanie na trzypitrowej koi, siennik wypchany wirami, trzy koce
i rcznik. Mielimy to wszystko tylko dlatego, e pracowalimy dla
Niemcw. Nasze wyroby byy przeznaczone dla rodzin niemieckich
oficerw i Niemcy dali od nas w zwizku z tym zachowania czystoci,
pomimo cikich warunkw. Jeli podczas kontroli znaleziono u kogo
wszy, by dotkliwie karany. Bito go, odbierano jedzenie i musia przej
(on i jego ubrania) dezynsekcj.
Pewnego dnia esesman Ruff oznajmi, e da, aby nasze ka byy
pocielone jak w wojsku. Siennik mia by rwny ze wszystkich stron,
koce miay lee poskadane z przodu ka, a na kocach rcznik. Radzi
nam nie robi sobie z niego artw. Na kadym ku na gwodziu wisia
numer winia, ktry spa na danym ku. Po porannym apelu Ruff i
dyurujcy esesman robili obchd barakw, w tym take kontrole
siennikw, ktre miay by naprone jak struna. Nawet jeli byo to

154

niemoliwe, stanowio wycznie nasz problem. Dla nas oznaczao to, e


bd kary i bicie. Nie wiedzielimy, co nas czeka przy apelu wieczornym.
Po wieczornym apelu, na rozkaz komendanta lagru przynoszono
awk, ktra suya do wymierzania kary. Byli tacy, ktrzy bali si ka
na awk do bicia. Takiego winia kadziono na ni si, dwch winiw
siadao na nim, jeden na rkach, drugi na gowie, a Niemiec ci jego ciao
bykowcem. Skazaniec musia na gos liczy uderzenia bykowcem, czyli
do dwudziestu piciu. Po takiej karze czowiek nie by zdolny ani do
siedzenia, ani leenia czy stania. O pracy te nie byo mowy. Nikt z tych
osb nie pozosta przy yciu. Sam dostaem kar pitnastu uderze
bykowcem i wiem, jakie to cierpienie. Przez pewien czas musiaem
chodzi z mokr szmat na tyku, a rany pieky jak ogie.
Takie sytuacje zdarzay si co wieczr po apelu. Nie mona byo
pocieli ka, tak jak tego Niemcy dali. Drewniane wiry amay si i
nie dao si tak wyrwna siennika, eby by gadki ze wszystkich stron.
Niektrzy winiowie nie spali na ku z obawy, e ich ko nie bdzie
rwne. Cikie byo nasze ycie w Pustkowie. Wstajc rano, prosiem
Boga, eby ju bya noc. Byem bardzo saby, ledwo staem na nogach.
Pomimo to chciaem y, chciaem doczeka klski Niemcw, cho nie
wierzyem, e to si stanie. Wczesnym rankiem Niemcy ganiali nas na
plac apelowy, dajc od nas, bymy piewali piosenki w rnych
jzykach. Tak zaczyna si dzie w Pustkowie.

piewalimy pieni w rnych jzykach: w jidysz, po hebrajsku, take


psalmy, ktre wykonywalimy w synagogach podczas modlitwy.
Wybierano te winiw do solowych pieww. piewalimy w jzyku
polskim, niemieckim, ukraiskim, ale przede wszystkim na zamwienie"
Niemcw, bo oni ju znali nasz repertuar. Apel odbywa si dwa razy
dziennie, rano przed prac i wieczorem po niej - bez wzgldu na pogod.
Niemcy dali, bymy piewali. Jeli nasze piosenki im si nie podobay,
dostawalimy bicie i inne kary (na przykad biegalimy za kar dookoa
placu apelowego), co jaki czas pada rozkaz: Padnij!", a my
niejednokrotnie upadlimy w boto lub kau. To byo radoci dla
Niemcw, dla nas za przygnbieniem.
Wiedzielimy, ktre piosenki podobaj si Niemcom, ktre trzeba im

155

piewa. Byli tacy, ktrzy dali, ebymy piewali w jzyku polskim.


piewalimy: Kiedy ranne wstaj zorze, Tobie ziemia, Tobie morze,
Tobie piewa ywio wszelki, bd pochwalon Boe wielki"... Trzeba byo
dogodzi wszystkim i zna piosenki w rnych jzykach: niemieckim,
polskim, ukraiskim, rumuskim, wgierskim, jugosowiaskim,
ydowskim. Okazao si, e zaoga lagru w Pustkowie skadaa si ze
zbirw rnych narodowoci.
Aby nam uly w cierpieniach podczas rannego piewania, rzeszowski
yd o nazwisku Moshe Zaifcer, ktry by z zawodu szczotkarzem,
zorganizowa chr piewakw, a take kilku solistw. Pamitam trzech
takich solistw. Jeden z nich pochodzi z Warszawy i nazywa si
Beniamin elazny, drugi z Krakowa i nazywa si Batkowski, trzeci by
natomiast z Rzeszowa i nazywa si Firer. Solistw byo wicej, ale nie
pamitam ich imion. Kiedy niemiecki komendant polskiego i ydowskiego
obozu - Klipp - dowiedzia si o chrze, zaprosi si na taki koncert" na
placu apelowym. Poniewa piew chru spodoba si Niemcowi, piewacy
dostali za to dodatkow porcj chleba. Zamwi nawet taki koncert dla
oficerw niemieckich na niedziel, na godzin pitnast. Chcia te
wiedzie, czy s midzy nami ydzi, ktrzy graj na instrumentach
muzycznych. Okazao si, e s tacy, ktrzy graj na skrzypcach, flecie,
akordeonie i na innych instrumentach. Klipp dostarczy instrumenty
muzyczne dla chru. Dwaj bracia Szulero- wie grali na flecie i skrzypcach.
Stolarze wybudowali dla chru specjaln trybun. Klipp i jego wani"
gocie byli zadowoleni z koncertu.
Byli jednak tacy, ktrzy mieli o wiele gorzej. Przykadowo kompania
karna, ktra cigle pracowaa na polu przy transporcie. Cika robota stale
pod nadzorem esesmanw, bez wzgldu na pogod. Tym ludziom byo
ciej ni nam.
Esesman z warsztatu nareszcie si uspokoi. Pozna ydw, z ktrymi
pracowa, i doszed do wniosku, e znalelimy si w obozie dlatego, i
jestemy ydami, a nie zbrodniarzami czy bandytami, jak nas
przedstawiano.
Pewnego dnia dostalimy dobr wiadomo. Zawiadomiono nas, e do
ydowskiego lagru zajecha samochd RGO z chlebem. To byo wprost
nie do uwierzenia, e Polacy daj nam ydom chleb.
Wieczorem podczas apelu dowiedziaem si, jak to si stao, e chleb

156

trafi do ydowskiego lagru. Komendant polskiego obozu, Czapla, chcia


ukara Polakw. Nie pamitam za co, ale wiem, e mymy na tym
skorzystali. Dostaem cay bochenek chleba! Teraz miaem okazj naje
si do syta chlebem. Od tego dnia w kady czwartek dostawalimy
kilogram chleba na czterech. Starszy ydowski lagru, Poldi, podzikowa
komendantowi Czapli za jego podarunek i starania o dodatkowy chleb 41.
Dobre stosunki z esesmanem ze szczotkami, Walterem Raume- sem,
bardzo nam si przyday. Codziennie przynosi niemieck gazet
Krakauer Zeitung" dla yda adwokata z Czechosowacji, ktry nazywa
si Migielgrun. W ten sposb wiedzielimy, co si dzieje na wiecie.
Raumes skary si, e w Niemczech jego rodzina te cierpi gd, bo to, co
dostaj na kartki, nie wystarcza im. Skary si na cige naloty lotnicze na
miasto. W Hamburgu zostawi on i dwch synw.
Midzy nami by rzeszowski yd, ktry sta si przyjacielem tego
Niemca. Za jego rad Raumes sta si kupcem (paskarzem). Sprzedawa
Polakom na czarnym rynku szczotki, ktre wyrabialimy dla Niemcw. Za
rad tego yda, ktry nazywa si Emanuel Messer, Niemiec co niedziel
jedzi rowerem na wie. Tam mia swoich odbiorcw.
Te braem udzia w tym interesie. Na rozkaz Niemca przygotowywaem mu towar do jego torby, ktr wozi na baganiku roweru.
Dostawaem od niego zamwienia, jaki rodzaj szczotek potrzebuje na
kolejn niedziel dla swojego odbiorcy. Walter Raumes robi dobre
interesy na czarnym rynku dziki tym szczotkom, a z czasem zada,
abym mu przygotowywa dwie torby szczotek.
Musiaem wykona to, co mi kaza, bo kim ja jestem, eby si sprzeciwi?
W kocu doszo do tego, e cay wyrb szczotek by przez niego
sprzedawany. Dostawa za to sonin, gsi, jaja, kiebas, tyto, wdk i
co tylko chcia. Wysya to do Niemiec swojej rodzinie. Posya to w
drewnianych skrzynkach zapiecztowanych czerwonym woskiem, na
ktrych byo napisane subowo". Miao to chroni skrzynki przed
kontrol. Zabierali je ze sob esesmani, ktrzy jedzili do domu na urlop.
Pewnego dnia komendant polskiego obozu, Czapla, powiadomi
Poldiego, e postanowi ukara polskich winiw. Paczki ywnociowe,
ktre dostaj od swoich rodzin, zostan im zabrane i przydzielone ydom,
ktrzy nie dostaj tego typu pomocy (dobry Niemiec kosztem Polakw).
W paczkach tych byy bardzo dobre rzeczy. Same smakoyki: buki,
41 Tak zwane pajdki - porcje.

157

ciastka, kiebasa rnego rodzaju, gotowane miso, owoce, dobry biay


chleb i wiele innych rzeczy. Byy te listy, papierosy i pienidze ukryte w
pieczywie. To byy rzeczy, ktrych posiadanie byo ydom zabronione.
Poinformowano nas, e powinnimy je odda Poldiemu. Komitet Polakw
zwrci si do Poldiego z prob, by zniszczy wszystkie znalezione listy,
a pienidze moemy odda Niemcom. Komendant Czapla by
zadowolony, e niespodziewanie si wzbogaci o powan gotwk.
Ukryem w sienniku woreczek domowego pieczywa, ktre suyo mi jako
dodatek do codziennej lagrowej porcji jedzenia.
Moje warunki w lagrze w Pustkowie przejciowo si polepszyy.
Biorc pod uwag inne obozy pracy i getto w Rzeszowie, mog
stwierdzi, e to by dla mnie odpoczynek pomimo godu, apeli i szykan
Niemcw. Wane byo dla mnie to, i nie pracowaem ciko, miaem
swoj robot w ciepym baraku, a ydowski majster Fridberg by dobrym
czowiekiem i szczeglnie w stosunku do mnie odnosi si po ludzku.

Wykonywaem rozkazy Niemca, co byo dla mnie bardzo niebezpieczne.


Walter Raumes zajmowa si przecie nielegalnym handlem. W orodku
przemysowym, jak nazwali nasz lagier Niemcy, wszystko mona byo
sprzeda, wszystko miao warto. Niemcy mieli czym handlowa. U
szewcw byy skrzane zelwki i przybory szewskie, ktre zostay
zorganizowane", czyli skradzione przez winiw. Walter Raumes
zamienia te towary na ywno. Krawcy dostarczali nici, guziki i inne
przybory krawieckie. Byli i tacy, ktrzy wyrabiali zabawki dla dzieci.
Wszystko to musiao dzia si w sekrecie, nikt nie mg o tym wiedzie,
bo ludzie naraali swoje ycie. Robili to za kawaek chleba, ja take.
Wykonywaem dania Niemca, wiedzc, e jeli zostan zapany przez
esesmana z zaogi lagru, bd zabity po strasznych torturach w bunkrze,
ktry suy jako wizienie. Taka bya kara za sabota. Winia nie
wieszano od razu ani nie zastrzelono na miejscu. Najpierw trzeba byo go
zamczy. Byo kilku Niemcw, ktrzy zajmowali si takim mczeniem.
Bunkier, o ktrym mwiem, znajdowa si pod ziemi. Zawsze byo tam
zimno i ciemno. W rodku by ciemny, wski korytarz. Z obu stron
korytarza znajdoway si narzdzia tortur. Po prawej stronie stao sze
skrzy, tak zwanych trumien, wielkoci metr na metr. Do takiej skrzyni

158

wtrcano nagiego czowieka na cay tydzie bez jedzenia i picia.


Winiowie stali w takiej skrzyni bez jedzenia i picia a do mierci. Swoje
potrzeby te zaatwiali w miejscu, gdzie stali albo leeli. Czy zima, czy
lato skazaniec by rozbierany do naga i tak koczy ycie w okropnych
mczarniach. Jeli po tygodniu jeszcze y, esesmani go dobijali.
Wycigano go z paki" i wieziono na chujow grk".
W bunkrze byy te haki, na ktrych Niemcy wieszali winiw. O
takich powieszonych mwilimy, e mieli szczcie, bo przy- namniej nie
mczyli si cay tydzie przed mierci. Wiem, e w to, co opisuj, trudno
uwierzy, ale dziay si takie rzeczy, ktrych normalny czowiek nie
zrozumie. Zapyta, jak to moliwe...
Zadaj sobie pytanie, czy te niemieckie bestie nie miay adnych
uczu? Przecie cay teren Pustkowa przesiknity by ludzk krwi,
obsypany ludzkim popioem, popioem ze spalonych cia.
Pamitam, jak pewnego dnia zapano yda, ktry suy Niemcom jako
goniec. Nazywa si Rab. W jaki sposb zorganizowa" par skrzanych
zelwek z warsztatu szewskiego. Rab umwi si ze znajomym
esesmanem, e dostarczy mu te zelwki w zamian za chleb. Niestety,
esesman donis wadzom lagru, e dosta od yda skrzane zelwki,
ktre zostay skradzione z warsztatu szewskiego oraz e yd chce za to
chleb.
Po krtkim czasie przyszli do ydowskiego lagru komendant Ruff,
Charkie, Haman i jeszcze jeden esesman z rapnikami i bykowcami w
rkach. Wymachiwali nimi dla zabawy. Stanli na placu apelowym i
zawoali Poldiego. Ruff zapyta go, co wie o wymianie chleba na skrzane
zelwki. Krzyki Niemcw sycha byo a do latryny. Nie syszaem
odpowiedzi Poldiego. Widziaem tylko, jak Haman uderzy kilkakrotnie
Poldiego bykowcem. Poldi sta rwno, nie ruszajc si z miejsca, co nie
spodobao si Niemcowi. Ruff pokaza Poldiemu zelwki i kaza
przyprowadzi goca - zodzieja niemieckiego skarbu". Ten yd szed za
Poldim ze spuszczon gow, bo wiedzia, co go czeka. Rab sta obok
Poldiego i prosi go o przebaczenie. Ruff rzuci zelwki na ziemi, pytajc, kto mu je da? Skd je wzi? Nie usyszaem odpowiedzi. Widziaem
tylko, jak klcza przed Niemcami. Kazali mu zdj kurtk i koszul. Ruff
jeszcze raz zapyta, skd wzi te zelwki. Nie usyszaem odpowiedzi.
Zobaczyem, e bili go, gdzie popado. Strach byo na to patrze.
Pomylaem, e ju nie yje. Niemcy kazali mu zdj buty. Powiedzieli, e

159

w bunkrze powie, kto mu da zelwki? Ile par takich zelwek ju sprzeda


i komu? Strach zapanowa w warsztacie szewskim.
Bali si przede wszystkim dwaj ydowscy majstrowie, Fraizer i Maler,
bo oni byli odpowiedzialni za to, co dziao si w warsztacie. O caej
sytuacji dowiedzia si te niemiecki nadzorca Zaar, odpowiedzialny za
warsztaty szewski, krawiecki i rymarski. To bya dzika bestia, nigdy nie
odpowiada na proby i woania winiw. Freizer i Maler zwrcili si do
Niemca z prob, aby im pomg. Odpowiedzia im, e wedug niego
wszystkich winnych trzeba powiesi za kradzie i sabota. Zaar wybra
sobie kilku winiw, eby ich przesucha. W swoim biurze grozi im
pistoletem i bi rapnikiem, ale oni niczego nie wiedzieli o zelwkach. Rab
zosta zabrany do umywalni. Obmyto go z krwi i owinito kocem, bo by
prawie nagi. Podczas wieczornego apelu esesmani mieli go zabra do
bunkra na ledztwo. Wiadomo byo, e stamtd nikt nie wraca ywy. Po
dniu pracy stawiem si na apelu (dzie pracy dla winiw trwa
dwanacie godzin). Nagle okazao si, e brakuje Raba. Niemcy zaczli
si wcieka. Komendant Ruff zagrozi, e jeli Rab si nie znajdzie,
bdzie nas dziesitkowa; oznaczao to, e co dziesity yd zostanie
zabity. Zo palia Niemcw. Pady pytania: Kto widzia tego winia?
Kto pomg mu uciec? I dokd?". Na jego pytania nie byo odpowiedzi.
Ruff zawoa starszego, yda Poldiego. Kiedy ten si tylko zbliy, Ruff
zacz go okada bykowcem po gowie i ciele. Wrzeszcza: Gdzie jest
ten przeklty yd? Ja wam poka, wy przeklte ydy. Chc tego yda tu
na miejscu!". Poldi zwrci si do nas, mwic, e musimy znale Raba,
e on musi by gdzie w obozie, e w jego stanie nie mg si oddali
daleko od lagru. Nie mg przedosta si przez podwjny pot z drutu
kolczastego, stranikw na wieach wartowniczych. Nie byo moliwoci
ucieczki, poza tym dokd mia uciec? Raba znaleli w drugim baraku w
izbie numer 5. Nie y. Popeni samobjstwo, podcinajc sobie yy u obu
rk. Byli tacy, ktrzy mwili, e swoj mierci uratowa wielu innych.
Sam nie byem pewien, czy kto z tych winiw nie wyda mnie, e
dostawaem od Rau- mesa rne towary na wymian. Wszyscy wiedzieli,
e Walter Raumes chtnie robi z winiami wymiany oraz e mu si to
opacao.
Martwego Raba przyniesiono na plac apelowy. Ruff sprawdzi, czy
jeszcze yje, i kopn go w gow, tak jakby to bya pika nona. Tratowa
jego ciao, aby przekona si, e ju nie yje. Byem zmuszony patrze na

160

to bestialstwo. Staem na placu apelowym i zy leciay mi z oczu. Nawet


nie czuem, e pacz. Pomylaem, i jutro to samo moe mnie spotka.
Drczyo mnie gupie pytanie, czy takie tortury bol. Widziaem wielu
zabitych, zastrzelonych, powieszonych, uduszonych, spalonych, pobitych
na mier przez Niemcw i ich sojusznikw. I zawsze pojawiao si w
moim umyle jedno pytanie: Dlaczego?
Nastpnego dnia Rab zosta spalony na grce. ydzi, patrzc na dym,
odmwili kadisz - modlitw za dusz zmarego - i prosili o zemst Pana
Boga za dusz niewinnego yda.
Ten dzie by bardzo dla wszystkich smutny. Wszdzie panowaa
miertelna cisza. Zastanawiaem si, czy bd mia do si, by popeni
samobjstwo, tak jak zrobi to Rab. Ale mier Raba zakoczya spraw.
Niemcy cigle nam dokuczali swoimi porzdkami w barakach, czyli
cieleniem ek i szukaniem wszy. Jeli je u nas znaleziono, bardzo
surowo karano.
Pewnego dnia kolega z mojej izby mia by ukarany za nierwne
pocielenie ka. Mia dosta dwadziecia pi uderze bykowcem.
Wiedzielimy, e moe si to skoczy mierci. Ten kolega nazywa si
Moshe Dojcz, pochodzi z odzi. Byo mi go al, ale nie mogem mu
pomc. Moshe siedzia na ziemi i paka. Mwi: To ju mj koniec".
Wspczuem mu. Wiedziaem, co znaczy dla takiego chudego chopca
dwadziecia pi uderze bykowcem od niemieckiego diaba, Hamana.
Przyniosem mu mokra szmat, ktra suya mi jako rcznik. Daem mu,
eby pooy j pod spodniami w miejscu, gdzie mia by bity. Nie
wierzy, e moja rada jest dobra, i niechtnie przyj ten rcznik, ale w
kocu da si przekona. Okazao si, e moja rada bya skuteczna.
Pomimo e by ciko pobity, zosta przy yciu 42.
Wykonywaem swoj robot na rozkaz Niemca, wedug jego da.
Pewnego dnia, widzc, e Niemiec jest w dobrym humorze (odpowiedzia
na moje poranne powitanie), poprosiem go o informacje o mojej siostrze,
ktra zostaa ode mnie oddzielona w Pustkowie. Walter Raumes
wysucha mnie i powiedzia, e postara si dowiedzie, dokd
wywieziono kobiety z Pustkowa. Po kilku dniach zawiadomi mnie, e
42 yje do dzi w Izraelu i jest pewien, e swoj pomoc i rad uratowaem mu ycie.
Spotkalimy si po wojnie w Izraelu i zostalimy dobrymi przyjacimi. Czsto wspominamy
te gorzkie lata w obozach niemieckich w latach 1939-1945. Dzisiaj ciko nam uwierzy, e
przeylimy to pieko, e yjemy. yjemy, cho kady z nas, byych winiw, cierpi
fizycznie i duchowo od czasu wyzwolenia z obozw mierci.

161

moj siostr Lol wywieziono do Pa- szowa. To bya caa informacja,


ktr dostaem od Niemca.
Jeli porwna wszystkie lagry, w jakich byem, Pustkw by dobrym
lagrem". Przede wszystkim pracowalimy w ciepym baraku. Miaem
ko do spania, w baraku byo czysto, raz w tygodniu dostawaem wiee
ubrania, istniaa ania. To wszystko byo dla mnie wybawieniem po
cierpieniach w Hucie Komorowskiej. Nawet esesman Walter Raumes sta
si dla nas ydw agodny. Jak na niemiecki lagier mielimy znone
warunki. Tak byo w warsztacie.
Moje stosunki z niemieckim majstrem szczotkami byy dobre. Nigdy
mi nie dokucza i nie bi mnie. Przeciwnie, nieraz okazywa mi swoj
lito jako nieszczliwej sierocie". Mwi, e przypominam mu jego
syna, ktrego zostawi w Hamburgu.
Znalaz sobie midzy ydowskimi winiami dobrych kolegw, z
ktrymi rozmawia o dniu codziennym, o niemieckiej polityce. Pomaga
swoim kolegom, dawa im tyto i ywno, ktr zdobywa na czarnym
rynku. Jego kolega, Emanuel Messer, powiedzia ktrego dnia Niemcowi,
e wojna niedugo si skoczy i my ydzi bdziemy, jak kiedy, wolnymi
ludmi, e wtedy wrci do Francji. Niemiec prbowa rozwia marzenia
yda Messera. Tumaczy, e wojsko niemieckie jest jeszcze do silne i
wojna si szybko nie skoczy. Naszymi argumentami byo to, co
widzielimy, czyli naloty sowieckich samolotw43. Widok ten przywrci
mi nadziej na to, e zblia si koniec moich cierpie w niemieckich
lagrach.
Po moich nadziejach na szybki koniec wojny, przyszed strach.
Dowiedziaem si, e Niemcy - nie chcc zostawi wiadkw swoich
zbrodni - morduj ydw w obozach i lasach. Uciec z lagru nie moglimy,
balimy si. Byli jednak tacy, ktrzy gotowi byli walczy przeciwko
Niemcom. wiadczy o tym moe postawa bojownikw getta
warszawskiego i innych gett. Take ydowskie oddziay partyzantw,
ktrzy walczyli bez adnej pomocy polskiego podziemia.
Nie mogo te by mowy o ukrywaniu si w miecie. Nawet za dobra
materialne. Byli tacy, ktrzy zajmowali si owieniem ydw i za flaszk
wdki, kilogram cukru, paczk papierosw (Machorkowe") albo za
butelk nafty gotowi byli wyda yda gestapo. Oznaczao to dla takiego
43 Sam widziaem dwa sowieckie samoloty myliwskie, ktre strciy niemiecki samolot
Gigant" w okolicach Pustkowa.

162

nieszcznika pewn mier. Wspominaem ju, e byy przypadki, i


ssiad zwraca si do Niemcw, oskarajc ssiada o ukrywanie yda.
Robi to tylko dlatego, e by z nim skcony. Dla Niemcw niewane
byo, czy to prawda czy nie. Tak osob wysyano do lagru, co te
niejednokrotnie koczyo si mierci. Takie panoway stosunki midzy
ssiadami.
Pewnego dnia Raumes jak zwykle przyjecha rano do pracowni.
Czekaem ju na niego przed drzwiami, eby wykona swoje codzienne
obowizki. Ale tego dnia Niemiec przyjecha bez torby. Kiedy go
zapytaem, gdzie jest torba, rozoy rce i powiedzia, e nie ma.
Pomylaem, e jest pijany. Ale nie by. Okazao si, i brak szczotek,
ktre miay by dostarczane Niemcom, wzbudzi podejrzenia. Za
sprzedawanie tych wyrobw na czarnym rynku grozia surowa kara, gdy
byo to oszukiwanie niemieckich wadz. Raumes opowiedzia o tym
swoim ydowskim kolegom i pyta ich o rad, co w takiej sytuacji
powinien robi. Wedug tego, co mwi, grozio mu wizienie albo
wysanie do lagru. Jego koledzy pocieszali go, e wojna niedugo si
skoczy i wkrtce pojedzie do domu. Powiedzia, e wojna skoczy si 10
maja 1945 roku (a by rok 1943). Przepowiednia Niemca bardzo mnie
zmartwia. Jak ja wytrzymam jeszcze dwa lata w tym piekle w tak
trudnych warunkach? Zawsze powtarzaem sobie, niech si dzieje wola
Boska, bo innej rady nie byo. Niemoliwe byo, eby uciec z lagru. Z
drugiej strony drutu kolczastego czyhay na mnie dzikie bestie, by mnie
zapa i wyda w rce gestapo za butelk wdki. ycie yda nie miao
adnej wartoci, tak postanowili Niemcy i nasi ssiedzi.
Martwia mnie sprawa Raumesa. Baem si, e w kadej chwili
Niemcy mog zamkn szczotkarni, zagna nas ydw na grk" i
skoczy z nami jedn seri z karabinu. Raumes przywiz na rowerze
worek koskich ogonw do dalszego wyrobu szczotek.
Kadego ranka po apelu szedem do baraku, w ktrym bya
szczotkarnia, z myl, e to moe by ostatni raz. Odmawiaem w ciszy
modlitw, prob do Boga, w ktrej bagaem o przebaczenie grzechw.
Nie wierzyem w Boskie cuda, ale starsi ydzi mwili, e prosi mona,
bo jeli modlitwa nie pomoe, to na pewno nie zaszkodzi. udziem si t
nadziej, ale pamitaem sowa jednego Niemca. Powiedzia, e kady
yd ma swj wyrok mierci w kieszeni, nie wiadomo tylko, kiedy on
zostanie wykonany.

163

W lagrze mwio si, e zblia si koniec wojny, e nocami sycha


wybuchy sowieckich armat. Nie mielimy pojcia o tym, co si dziao, ale
toncy chwyta si nawet somki, eby si uratowa. Czuem, jak ptla
zaciska mi si na gardle. Warunki ycia byy coraz gorsze, mniejsze porcje
jedzenia i wiksze cierpienia. Mwio si, e moe by gorzej i skargi nic
tu nie pomog. Trzeba cierpie i zwycia naszych wrogw. Bardzo
przykro mi byo kadego ranka po apelu, kiedy grupy ydw opuszczay
plac. Byo mi przykro patrze, jak id do swoich robt. Nie wiedziaem,
czy przeyj ten dzie. W kadej chwili esesmani mogli mnie popdzi
bykowcem na grk" i spali na stosie. Wtedy moe skoczy si moje
cierpienie. Wiatr rozwieje me prochy na pola ssiednich wsi. Rolnicy bd
mieli urodzaj dziki popioowi spalonych ydw. Taki obraz pojawia si,
kiedy mylaem o kocu mojego ycia.
Wrd ydw w lagrze byo wielu zdolnych ludzi. Zaoyli teatr dla
winiw w drugim bloku. Przedstawienia odbyway si po zamkniciu
baraku na noc przez esesmanw. Jak mwili znawcy, teatr ten by na
wysokim poziomie. By te chr, ktry piewa w rnych jzykach, a
take kabaret. Te dziaania kulturalne miay nam doda otuchy i nadziei,
e my ydzi jestemy ludmi, e nie zapomnielimy swojej kultury,
pomimo niemieckich przeladowa i bestialskiego wymordowania
naszych rodzin.
Nie wiedziaem, ile zostao mi jeszcze czasu, drczyo mnie to. Rano
po apelu poszedem, jak zwykle, do baraku. Szczotek ju nie
wyrabialimy. Nauczyem si wyplata somiane warkocze na wycieraczki
do butw. Jednego dnia, nie znam daty, bo kady dzie by podobny do
poprzedniego, zdarzyo si co, co odrnio ten dzie od innych. Do
baraku weszo trzech esesmanw z bykowcami. Krzykiem zadali
otworzenia okien baraku, bijc kadego, kto wpad im pod rk. Jeden z
nich nazywa si Mainerschmidt, by majstrem w stolarni meblowej.
Zawsze mia przy sobie at" do bicia. Dwch innych esesmanw,
ktrych nie znaem, wypdzao nas z barakw. Nie pozwolili nam niczego
ze sob zabra. Przed barakiem ustawili nas w pitki. Znw pomylaem,
e teraz to ju na pewno s ostatnie minuty mojego ycia. Chciaem, eby
to jak najszybciej si skoczyo. Czekaem na rozkaz Niemcw: W kierunku bramy marsz!". Mainerschmidt przeszed przed szeregami stojcych
ydw, pytajc, kto z nas jest stolarzem i umie posugiwa si pi
elektryczn. Podniosem rk, cho prawd mwic, tylko widziaem, jak

164

kto pracowa tak pi. Ale chciaem uratowa si przed mierci. Dla
Niemcw nie byo wane, czy jestem fachowcem.
Wyrabialimy skrzynie rnej wielkoci do pakowania sprztu
domowego dla niemieckich oficerw, ktrzy mieszkali ze swoimi
rodzinami w Pustkowie. Zostaem wybrany do pracy w stolarni,
zajmowaem si heblowaniem desek o rnych wymiarach. Praca ta bya
bardzo cika. Dzie pracy nie by ograniczony czasowo. Trwa co
najmniej dwanacie godzin, dodatkowo mczono nas apelami, ktre
trway do pnej nocy. Cierpiaem na silne ble gowy. Doszo do tego, e
nie widziaem na oczy z blu. Mainerschmidt lata jak wcieky pies po
warsztacie i la nas, gdzie popado, po gowie, plecach, nogach. Nikt si
nie uchroni przed tym zbirem.
Poszedem do ydowskiego majstra stolarni z prob, eby zwolni
mnie z pracy, bo nie jestem w stanie wykonywa swojej pracy przy
maszynie. Majster popatrzy na mnie, mwic: Niemcy ci zabij, czy ty
wiesz, co robisz? Za kilka dni wojna si skoczy, musisz jeszcze troch
przecierpie. A teraz napij si wody i id do latryny" 44. Poszedem do
latryny, ale zamiast wrci do stolarni, udaem si do baraku. Pooyem
si na pododze i zasnem. Tymczasem robota w stolarni si skoczya.
ydw wygnano na plac apelowy, ustawiono w piciu szeregach i
esesman Haman ze starszym ydw - Poldim - zaczli liczy. Okazao si,
e brakuje jednego, e brakuje mnie.
Komendant ydowskiego lagru esesman Ruff wyda rozkaz, e
wszyscy ydzi maj pj szuka nieobecnego i musz go znale. Jeli
nie znajd, bdzie dziesitkowa, czyli, jak ju wspomniaem, zastrzeli co
dziesitego yda. Trzystu ydw szukao mnie na caym terenie obozu,
kiedy ja leaem na pododze niewiadomy tego, co si dzieje. Niemiecka
zaoga lagru - Ruff i Haman - oraz ydowska suba lagru: Poldi,
Sztrauber, Bril zwoali ydw na apel. Odbyo si liczenie i nadal
brakowao jednego yda. Wtedy Mel- ninger przypomnia sobie, e
widzia kogo lecego na pododze w drugim baraku, w czwartej izbie.
Esesman Ruff da rozkaz przyprowadzenia tego yda. Blokowy Sztrauber
i jeszcze dwch winiw zacignli mnie za konierz na plac apelowy i
postawili przed
Niemcami. Ruff zapyta, dlaczego chciaem uciec z lagru i dokd?
44 Majster stolarski nazywa si Lewkowicz, pochodzi z odzi. Pomaga i ratowa ludzi,
naraajc swoje ycie. Niejednokrotnie by pobity za pomoc, ktrej udziela ydom.

165

Prbowaem tumaczy, e nie mam zamiaru uciec z lagru, e nie znam


nikogo po aryjskiej stronie. Ruff zacz mnie bi rapnikiem, krzyczc:
Fafluchte Jude! - Przeklty ydzie!". Odda mnie w rce zbira i
mordercy, esesmana Hamana. Jego sadystycznych czynw nikt nie umie
opisa, a ja wpadem teraz w jego pazury.
Pierwszy cios dostaem okciem w twarz. Czuem, jak krew wypenia
mi usta i dwa zby chwiej si. Zanim si zorientowaem, leaem ju w
bocie (cay plac by jednym wielkim botem). Haman kopa mnie i
tratowa, krzyczc: Wsta". Kiedy prbowaem wsta, dostawaem
nastpnego kopniaka i znw upadaem w boto. Nie byem w stanie
podnie si z tego bagna. Byem przytomny, ale po kopniaku w gow
pomylaem, e jeszcze jeden taki kopniak i jestem skoczony. Wtedy
Poldi podbieg do mnie, podnis mnie z bota za konierz i wepchn do
szeregu, krzyczc i groc. W ten sposb uratowa mnie od pewnej
mierci z rk Hamana. Blokowy kaza mnie zabra do bloku. Tam
pooono mnie na podog, kto powiedzia, e po tej lekcji od Hamana
nie doyj do rana. Kto obmy mi twarz i rce z bota, jaki litociwy
czowiek przykry mnie kocem.

Rano nie mogem wsta z podogi. Wszystko mnie bolao. Byem cay
siny od bicia. Przyszed do mnie starszy ydw, Poldi. Kiedy go
zobaczyem, zy stany mi w oczach. Poldi pogaska mnie po gowie i
powiedzia: Nie bj si, przeyjesz te mczarnie". Poldi zawoa
blokowego i kaza mi da moj porcj chleba. Kaza te wysa mnie do
stolarni. Nie wolno mi byo zosta w baraku, bo ci, ktrzy nie pracuj, id
na grk" do spalenia. Zostaem zaprowadzony do stolarni. Miaem
szczcie, bo tego dnia esesman Mainerschmidt nie przyszed. Robot
prowadzili majstrowie ydzi: Lewkowicz - odpowiedzialny za oddzia
mechaniczny, i Ungier - pochodzcy z Przemyla i odpowiedzialny za
oddzia robt rcznych. Tego dnia nie byem zdolny do adnej pracy.
Wszystko mnie bolao, nie mogem si schyli, eby podnie desk z
podogi. Kiedy mj majster zobaczy, w jakim jestem stanie, zawoa mnie
do kta baraku, gdzie zbierano odpadki drzewa, wiry i strki, mwic:
Po si przy cianie, przykryj ci wirami". Zgodziem si na jego
propozycj, ale niechtnie. Pomimo e miao to by dla mojego dobra,

166

baem si, e mog o mnie zapomnie, wracajc do lagru po pracy. Cigle


przeladowao mnie to krwawe spotkanie z niemieckimi zbirami - Ruffem
i Hamanem. Odpoczem przez cay dzie. Lewkowicz przynis mi
ciep wod do picia. Nie byem w stanie je, bo gowa i usta strasznie
mnie bolay. Bardzo szumiao mi w uszach. Po pracy zostaem zabrany na
plac apelowy. Odliczono, sprawdzono, czy wszyscy s obecni. Nagle
usyszaem mj numer: 417 do komendanta obozu!". Ruff ju sta na
podwyszeniu i czeka na mnie z bykowcem w rkach. Nie pieszyem si
z dojciem do zbira, pomimo jego krzyku: Los, Schnell fafluhte Jude!
Blokowy drugiego baraku podszed do mnie i powiedzia: Biegnij
szybko!" - i zamachn si na mnie rapni- kiem. Staem przed Niemcem.
Zapyta mnie, czy yj. Odpowiedziaem: Jawohl! Niemiec pogrozi mi
bykowcem, pytajc, dlaczego mam spuchnit twarz? Odpowiedziaem,
e nie wiem. Niemiec uderzy mnie kilka razy bykowcem i krzykn: Do
szeregu wr!".
Nie tylko ydzi byli ofiarami niemieckich zbrodniarzy. Polscy
winiowie rwnie cierpieli. Pamitam zdarzenie, ktre zaistniao w
polskim obozie. Ucieko dwch Polakw. Za kar Niemcy aresztowali ich
rodziny i przywieli do obozu w Pustkowie. Publicznie ogosili, e jeli
winiowie natychmiast nie wrc do obozu, ich rodziny zostan
powieszone na szubienicy. Ci dwaj winiowie wiedzieli, e to nie s
jedynie pogrki. e te zbiry mog speni swoje obietnice. Wrcili i
zjawili si w komendanturze SS. Jakie byo ich przyjcie i co oni od tych
sadystw wycierpieli, to mog sobie tylko wyobrazi. Na nastpny dzie
rano doprowadzono tych dwch Polakw pod szubienic. eby nie
pozwoli im rozmawia z rodzin, wsadzono im do ust patyk zwizany z
tyu sznurkiem. Rce te mieli zwizane na plecach. Wszyscy wiedzielimy, e to ostatnie chwile ich ycia. Komendant polskiego lagru esesman
Czapla odczyta im wyrok mierci za napad na stranikw niemieckich i
ucieczk z lagru. Przyprowadzono ich pod szubienic, postawiono na
krzesach. Obydwaj przyjli spokojnie kar mierci. Ich rodziny cay czas
stay przed nimi i prosiy Boga o zmiowanie nad nimi. Ale nie byo
zmiowania nad nieszcznikami. Na rozkaz Czapli zostali powieszeni.
Nie tylko oni, take ich rodziny. To by smutny dzie w polskim lagrze.
Trzy tysice Polakw stao na placu apelowym. Nikt nie odway si
poruszy. Stali przykuci do ziemi, jak ydzi. Niemcy rzdzili..., a byo ich
tylko piciu esesmanw: Czapla, Haman, Charkie, Ruff i komendant

167

dwch lagrw, Klipp. Tak wyglda jeden dzie w polskim lagrze. Takich
dni byo wicej.
W ydowskim lagrze wiedzielimy, co si dzieje z drugiej strony
obozu. Mielimy informacje od Niemca z warsztatu. Bardzo cieszyy nas
naloty sowieckich samolotw. Niemcy mwili, e trzeba bdzie si
przenie w inne miejsce, bo nie jest pewne, czy sowieci pewnego dnia
nas nie zaatakuj. Cieszyy mnie zmartwienia Niemcw. Kadego dnia
czekaem na dobre wieci, ale niestety nie nadeszy. By dopiero maj 1944
roku. Latem tego roku zaczo si pakowanie niemieckiego mienia, eby
je wywie z Pustkowa. Nie wiedzielimy tylko, dokd? Teraz miaem ju
swoj mier przed oczyma. Niemcy wciekali si, za kade
najdrobniejsze przewinienie krzyczeli na nas i bili. Sowieckie naloty stay
si codziennoci, ale nie robiy na nas wraenia. Mwio si, e oni jad
za Niemcami w kierunku na Krakw, a nam daj spokj.
Pewnego dnia zostaem ciko ranny w rk. Zaprowadzono mnie do
izby chorych. Lekarzem by doktor Szymon Szeingut, a jego
pomocnikiem sanitariusz Leon Horowitz. Zostaem przyjty do izby
chorych, ale bardzo obawiaem si o swoje ycie. Std w kadej chwili
mogem si dosta na chujow grk" i na tym byby mj koniec. Lekarz
i sanitariusz powiedzieli mi, e jeli poczuj palce, to jestem uratowany,
jeli nie, czeka mnie jazda na grk. Ostatnie dwa tygodnie w Pustkowie
byem w izbie chorych, czekajc na swj koniec.
Pewnego dnia z rana ydzi nie wyszli na plac apelowy do porannego
liczenia. Nie byo wiadomo, dlaczego? Co sprawio, e zostali w
barakach? Lagier zosta okrony przez silniejsz ochron. Wydano
rozkaz, e kto z winiw znajdzie si na terenie obozu, zostanie na
miejscu zabity. Wychodzenie z baraku grozio kar mierci. Znaem to z
innych lagrw niemieckich. Co bdzie ze mn? Jestem w cikim stanie,
nie mam czucia w lewej rce. Znikd nie byo rady, jak z tego nieszczcia
wyj. Spytaem sanitariusza, co wedug niego powinienem zrobi. Id
gra na skrzypcach, to ci co pomoe" - powiedzia. Byem gotw na
wszystko i, tak jak wszyscy, nie miaem strachu przed mierci. Chciaem
tylko, by to wszystko nareszcie si skoczyo.
Dookoa obozu i w obozie byo tak cicho, jakby nie byo tu ywej
duszy. Gnbio mnie to. Miaem uczucie, e ju bym chcia by na grce"
i sysze ostatni wystrza z cekaemu. Takie byy moje ostatnie marzenia
przed mierci. Tego dnia nie otrzymaem adnego jedzenia, bo dla

168

chorych szkoda byo je marnowa. Do poudnia nikt nie dosta niczego.


Wiedzielimy, e w ydowskiej kuchni co gotuj. Nie wiadomo, moe to
i dla nas chorych? Lekarz obozowy Szymon Szengut powiedzia, e lepiej
bdzie dla mnie, jeli postaram si wrci do mojego baraku, e tam mam
lepsze warunki, by zosta przy yciu, ni u niego. Zrozumiaem, i nie
chce odda mnie w rce SS na pewn mier.
Podczas obiadu komendant ydowskiego lagru owiadczy, e musimy
by gotowi do wyjazdu z Pustkowa, ale nie powiedzia, dokd. Wszyscy
ju stalimy w szeregach na placu apelowym i czekalimy na rozkaz.
Czekalimy, czy bdzie to rozkaz pjcia na chujow grk", czy jeszcze
nie.
W kocu usyszelimy niemiecki piew. To Niemcy szli w nasz
stron. Byli w mundurach, hemach, a kady z tych obuzw mia kij do
bicia. Szli wolnym krokiem w kierunku naszego obozu. Pomylaem
sobie, e nie wyl nas std do innego lagru. To bdzie nasz ostatni lagier,
tu si skocz moje cierpienia. Wspominaem wszystkich znajomych,
ktrzy skoczyli swoje mode ycie w okropnych cierpieniach.
Jednak okazao si, e droga mojego ycia jeszcze nie dobiegnie
koca. Niemcy otoczyli lagier, stali za potem i celowali do nas dla
zabawy. Wszyscy litowali si nade mn, a ja siedziaem z blu na ziemi,
nie podnoszc gowy. Nareszcie pad rozkaz wydany przez niemieckiego
oficera: Kto jest chory, niech natychmiast wyjdzie z szeregu!". Nikt si
nie zgosi. Wiedzielimy, co oznacza wyj z szeregu do Niemca. Strza z
pistoletu w gow i skoczona sprawa. Nastpnie Niemiec zapyta: Czy
wszyscy s zdrowi?". Odpowiedzielimy: Jawohl! Nastpny rozkaz by:
Antreten drei in die Reihen. Abzahlen!

Wszyscy Niemcy z zaogi ydowskiego lagru zgosili si do wyjazdu. Nie


wiedzielimy, dokd. Komendant powiedzia tylko, e jedziemy do
fabryki wyrabiajcej gum, a reszty mielimy si dowiedzie sami.
Niewiele si dowiedzielimy. Nie udziem si co do objanie, ktre
dawali nam Niemcy. Byli tacy, ktrzy wychodzc z lagru, pakali, e
musz opuci to miejsce, e czeka nas dalsza wdrwka po wiecie w
cikich warunkach. Gd, niedostatek, bicie dniem i noc bez adnej
przyczyny.

169

Z lagru do dworca kolejowego byo okoo trzech kilometrw. Wkrtce


staem przed wagonami, ktre miay mnie wie. Niemcy pakowali nas do
wagonw gorzej ni bydo. Ustawiali nas jeden przy drugim, mwic, e
nie jedziemy daleko i troch niewygody nam nie zaszkodzi. Mwili, e
daj absolutnej ciszy podczas jazdy. Kto zapyta, dokd jedziemy?
Odpowied bya, e jak przyjedziemy, to si dowiemy, dokd
przyjechalimy. Nie byem przyzwyczajony do ciemnych i dusznych
wagonw. To dla mnie zbyt wiele. Nie byo ani odrobiny powietrza do
oddychania. Kady chcia patrze na okienko w wagonie, mylc, e to
mu pomoe. Ludzie w tych wagonach mdleli jeden na drugiego. Rozlega
si krzyk i pacz: Ratujcie, ratujcie!", a nie byo nikogo, kto by mg
uratowa. Ludzie rozbierali si ze swoich szmat, eby sobie uly w tym
piekle. Byem w wagonie z naszym lekarzem i zaog lagru. Poldi obieca
nam, e wieczorem bdzie lepiej, e nie bdzie tak gorco, jak w dzie.
Nasze wagony dalej stay na bocznym torze. Mylaem, e Niemcy
zapomnieli o naszym istnieniu. Kiedy sobie
0nas przypomnieli, przyczepili lokomotyw do naszych wagonw.
Usyszaem gwizd i ruszylimy w drog, w nieznane.
Podr trwaa kilka godzin. Stanlimy przed bram lagru. Niemiecka
zaoga opucia nasze wagony, ktre zostay wpite do transportu do
Owicimia.
Upa by straszny. Od czasu do czasu sycha byo strzay oddawane w
kierunku wagonw. Niemcy objli nad nami stra. Stali dookoa wagonw
w stalowych hemach z broni w rkach. Kady esesman mia na smyczy
psa, ktrego prowokowa do szczekania
1atakowania ludzi. Co strasznego. Otworzyy si drzwi wagonu.
Usyszaem: Alle raus, ffluchte Juden! Potem znw bicie... Ten atak by
straszny. Zebrao si tylu esesmanw, e wygldali jak szaracza. Bili do
krwi. Pomylaem, e nie wyjd ywy z tego pieka. To byo moje
pierwsze wraenie, zanim wyszedem z wagonu. Gdy wyskoczyem z
wagonu na ramp, dopadli mnie dwaj esesmani i zaczli okada kolbami
karabinw. Do dzisiejszego dnia nie wiem, dlaczego w pewnym
momencie zostawili mnie pobitego, lecego na rampie i poszli szuka
nowych ofiar. Esesmani i Ukraicy okryli nasze wagony. Na ich rozkaz
mielimy si ustawi w pitkach, sta na rampie, zachowujc mierteln
cisz, i nie rusza si z miejsca naszego postoju. Rozgldaem si na
wszystkie strony, bo chciaem wszystkiemu przyjrze si po raz ostatni.

170

Widok lagru by straszny. Od bramy po lewej stronie znajdowa si obz


dla kobiet. Dla mnie wygldao to jak dom wariatw. Widziaem setki
kobiet stojcych za potem z drutu kolczastego, krzyczcych wniebogosy
w jzykach, ktrych nie znaem. Stay nago z obcitymi wosami. Ich
lament nikogo nie wzrusza. Co strasznego. Nigdy nie widziaem czego
podobnego w adnym z lagrw, w ktrych byem do tej pory.
Z prawej strony obozu by oddzia mski. Powiedziano nam, e tu
znajduj si baraki dla mczyzn i tu jest prawdziwe pieko na ziemi. W
gowie nie mogo mi si pomieci, e ludzie wymylili takie rzeczy dla
innych ludzi. Nie byem w stanie tego poj, cigle powtarzaem sobie, e
to, co widz, nie moe by prawd. Z tyu za mn znajdowaa si brama
ogrodzona drutem kolczastym, ktra mnie przeraaa. Na wysokoci
trzeciego pitra staa niemiecka stra esesmanw. Wystawili karabin
maszynowy skierowany luf w stron ludzi. Ludzi, ktrzy nie wiedzieli,
gdzie si znajduj. Wkrtce si jednak dowiedzielimy...
Zobaczyem tu powieszonych na szubienicy winiw, ktrych potem
wieziono na taczkach albo niesiono na noszach do krematorium, na
spalenie. Do tej pory widziaem trzy strony mego nieszczcia, teraz
nadesza czwarta.

- 171 -

R o z d z i a VII
Tego dnia do Owicimia przyjechay razem z moim trzy transporty. Rampa
bya pena ludzi. Byli to ludzie z Wgier. Tych ydw wysano na zagad
do Birkenau. Kto nie widzia zagady, nie moe sobie tego wyobrazi. Hordy
Niemcw, Ukraicw, Wgrw, Polakw poganiajcych ydw do przodu,
do Niemca, doktora Men- gele. On stoi na skrzyowaniu drg midzy
lagrami kobiet, mczyzn i krematorium. Rzdzi tymi nieszczliwymi
ludmi. Tu dziej si najstraszniejsze rzeczy, bo co moe by gorszego od
rozdzielenia rodziny? Dzieci doktor Mengele posya do roboty, rodzicw do
pieca. Mengele stoi na rodku drogi ze swoj band mordercw, bij i szarpi
ludzi, tak dla zabawy. Caymi dniami rabuj bezbronnych i nieszczliwych.
Staem dalej z moj grup winiw na rampie kolejowej, czekajc, a
nadejdzie nasza kolej. Oczekiwalimy na to, co si z nami stanie, bo nie
wiedzielimy, co nas moe spotka ze strony doktora Mengele.
Zaczem rozmawia z winiem z lagru Birkenau. By to mody yd z
Warszawy. Od niego dowiedziaem si, gdzie si znajduj i co oznacza
Birkenau. Naszych pyta byo za duo, by mg na wszystkie odpowiedzie.
Kto zapyta, kim s te kobiety z lewej strony rampy kolejowej? Sama
odpowied bya dla mnie straszna: One id do pieca". Byli midzy nami
tacy, ktrzy mwili, e ten yd z Warszawy ma pokrcone w gowie i nie
trzeba si przejmowa jego gadaniem. Ja jednak dalej suchaem tego, co
mwi o obozie mierci. Na nasze pytanie, dlaczego tak dugo tu czekamy,
odpowiedzia, e tu Niemcy doszli do najwyszych zdolnoci mordowania
bezbronnych ludzi.
Kiedy zobaczylimy nadchodzcych esesmanw, kady z nas stan w
szeregu, by nie da Niemcom powodu do bicia. Ale to nam nie pomogo.
Nie byo koca pytaniom. Jeszcze raz zaczlimy pyta o piec. To byo
dla mnie bardzo wane. Ten warszawski yd powiedzia mi, e jest to
niedawny niemiecki wynalazek, do ktrego wchodzi si drzwiami, a
wychodzi kominem, razem z dymem...
Zapyta, czy zrozumiaem. Udaem, e zrozumiaem.
Zaczem si zastanawia, jak mona si z tego strasznego miejsca
wydosta. Poczuem jednak ogromn bezsilno, stojc na rampie kolejowej
Birkenau.
W kadym szeregu stao nas piciu. Czekalimy na rozkazy. Nagle
pojawi si Poldi i jego dwaj pomocnicy Sztrauber i Bril w policyjnych
czapkach z tym otokiem. Nie wiedzielimy, co si dzieje. Poldi
powiedzia nam, e jak pjdziemy naprzd, to musimy i rwnym krokiem,
jak wojsko, e to moe nas uratowa. Tymczasem zostalimy otoczeni przez
Niemcw, uzbrojonych esesmanw z psami gotowymi do ksania nas. Nikt
ju o nic nie pyta. Wiedzielimy, e tu dostaje si rozkazy i trzeba je w
biegu wypenia. Ten, kto nie potrafi, idzie prosto do Pana Boga.
wiat nie wiedzia, co tu si dzieje, co kilku zbrodniarzy jest gotowych

zrobi w imieniu narodu niemieckiego. Okry Europ jednym wielkim


173

cmentarzem szeciu milionw ydw, trzech milionw Polakw i du


liczb sowieckiego narodu. Ustawieni w pitki rozpoczlimy marsz do
przodu. Esesmani utorowali nam drog, rozganiajc tysice ludzi stojcych
przed doktorem Mengele, czekajcych na selekcj. Krzyki i lament, bicie
bykowcami, strasznie byo patrze na to, sysze, co si dzieje. Rozdzieranie
rodzin. Barbarzyca Mengele ze swoj band zbrodniarzy, z bagnetami w
rkach, ktrymi kuli matki, bronice swych dzieci przed zagazowaniem i
spaleniem w piecach. Nikt nie jest w stanie opisa tego, co dziao si na
rampie podczas selekcji. Ju wiedziaem, dokd goni starcw i dzieci,
baem si nawet patrze w tamt stron. Cay czas mylaem, e za kilka
minut wyjd kominem, bd czarnym dymem...
Kto powiadomi Mengele o naszym przybyciu. By to pijany Niemiec,
ktry wzi nas do tak zwanej dezynfekcji. Niemcy nazywali ten barak saun.
By to duy barak, ktry Niemcy wykorzystywali przeciwko winiom.
Niemiec zebra w nim ca nasz grup. Najpierw nas bi, a potem zacz
opowiada, dokd przyjechalimy. Mwi o porzdku", jaki tu panuje, i e
jeli kto nie przestrzega adu panujcego w lagrze, to nie moe si tu
znajdowa - i posyany jest do gazowni. Cay czas pyta, czy rozumiemy jego
dania. Zawsze odpowiadalimy: Jawohl Herr Komendant! Na koniec kaza
nam si rozebra do naga. Mielimy pj do kpieli i odda nasze ubrania
do dezynfekcji.
To wszystko trwao od wczesnego ranka do pnego wieczora. Bylimy
cay czas bez jedzenia i picia. Kiedy si rozebralimy, Niemiec postanowi
zrobi nam selekcj zdrowotn. Komenderowa nami za pomoc bykowca.
Kaza si nam ustawi wedug wzrostu w dwch szeregach. Powiedzia, e
bdzie si przyglda, czy nikt z nas nie ma adnej rany na ciele. Taka rana
dla Niemcw oznaczaa, e yd jest kranke. Za to posyali do gazu. Nie
wiedziaem, co zrobi, bo wida byo moj ran na rce. Miaem nadziej, e
pijany Niemiec tego nie zauway. Udao si, uniknem komory gazowej.
Da nam jeszcze na koniec lekcj historii. Powiedzia, e ydzi s winni tej
wojny. Doda, i wszyscy ydzi na caym wiecie zostan zabici. Stalimy
tak, suchajc pijanego Niemca i jego pomocnikw. Miaem ju do
wysuchiwania jego durnych opowiada. W kocu da nam rozkaz: W
prawo zwrot!" i Wr!". Zacz wrzeszcze na nas, e on chce, bymy
reagowali, jak w wojsku. Za drugim razem udao nam si speni jego
oczekiwania. Wchodzc do sauny, zauwayem dwch ydw z naszej grupy
stojcych na uboczu, co oznaczao, e nie s z nami. Szybko wszedem do
sauny, widzc tych dwch na kocu baraku. Staem nago, czekajc, eby
otworzyy si drzwi do wejcia. Drzwi w kocu si otworzyy. Sta w nich
Niemiec z cik lag i kademu dawa po jednym uderzeniu w gow.
Prbowaem si uchyli przed lag ale Niemiec kaza mi stan spokojnie i
powiedzia: U mnie nikt nie przejdzie bez bogosawiestwa". Dostaem
swoje i byem zadowolony.

W saunie miaem partnera do tuszu. Mielimy parami wchodzi pod


jeden tusz, a kpiel taka miaa trwa pi minut. Kady z nas musia by
mokry. Obsuga pod prysznicami - kapo - skadaa si z Polakw. Odnosili
si do nas bardzo le.
Moja kpiel trwaa pi minut. Otworzono drug bram i biciem
wyganiano nas do drugiej sali, gdzie przygotowano dla nas achy, ktre
miay suy jako ubranie. Ustawieni w pitki, kady w kolejce, jeden za
drugim podchodzilimy do stow i odbieralimy te szmaty. Dostaem
drewniaki nie od pary. Chciaem poprosi szanownego pana" o wymian
tych drewnianych pantofli, ktre byy za due na moje nogi, ale w
odpowiedzi dostaem za to bicie od Polaka. Wedug niego powinienem by
zadowolony, e nie bd chodzi boso. Wycign mnie z szeregu i zacz si
na mnie mci. Bi mnie i krzycza: Wsta, skurwysynie ydzie!". W kocu
przesta mnie okada i podnis mnie za ucho z ziemi. Zaczem ucieka
nago, nie wiedzc dokd. Dwch spord naszych ludzi z powrotem wzio
mnie do szeregu. Przy stoach dostaem szmaty, przy kadym co innego. W
kocu kto rzuci mi moje drewniaki. Staem na polu przed barakiem i
ubieraem si.
Kim by szanowny pan"? Z zawodu by nauczycielem, a w lagrze nosi
czerwony trjkt z liter P. Wiadomo, kim by.
Od wyjazdu z Pustkowa, okoo 25 lipca 1944 roku, nie dostaem nic do
jedzenia. Jedyne, co dostawaem, to bicie i jeszcze raz bicie.
Tak wygldao moje przybycie do Owicimia-Brzezinki, Au- schwitzBirkenau. Co bdzie dalej w tym piekle na ziemi? Nie wiedziaem...
Gd i bicie day mi si we znaki. Ludzie mwili mi, e musz si troch
oporzdzi, bo mj wygld jest straszny. Nie tylko moje szmaty, ktre na
sobie nosiem. Nawet gdybym chcia, nie mogem si umy, bo nie byo
wody.
Pnym wieczorem, kiedy wszyscy byli ju po myciu w saunie i gotowi
do marszu w niewiadomym kierunku, otoczy nas oddzia esesmanw z
psami. Oberscharfurer da rozkaz: Naprzd marsz!". Ju bylimy w drodze.
Przeszlimy koo krematorium. To tu pal codziennie tysice ludzi z Europy,
tu id do pieca, tu wychodz z dymem przez komin, tu Niemcy wybudowali
fabryk mierci. Taki by ten wiat. Nie do zrozumienia.
Nareszcie doszlimy do miejsca, w ktrym miaem zamieszka. Z lewej
strony obozu, gdzie miecia si kwarantanna, by blok numer 5.
Zaprowadzono nas na drug stron baraku. Tam znowu sprawdzono, czy
wszyscy s obecni. Zauwayem, e w baraku znajduj si koty z zup.
Jedyne, co zaprztao moj gow, to pytanie, kiedy j dostaniemy. Stalimy
pod cian baraku i czekalimy. Zjawi si blokowy i jego Sztubendienst.
Blokowy wyglda jak morderca, w swoich wysokich cholewach i z ogolon
gow. Jego pomocnikami byli modzi chopcy z rnych krajw Europy.
Byo ich okoo dziesiciu. Kady z nich mia w rku bykowiec i wszyscy
stali za plecami blokowego.
Blokowy przemawia do nas, ale ja nie rozumiaem jego jzyka.
Znajdowaem si w takim stanie, e nic mnie wicej nie obchodzio i byo mi

wszystko jedno, co tu si dzieje. Kto da rozkaz: W lewo zwrot!" i dalej


175

stalimy w miejscu. Przyniesiono duy kosz puszek po konserwach i dano


nam rozkaz: Podej do kota!". Szlimy jeden za drugim. Cigle syszaem
krzyki i bicie. Nie wiedziaem, co dzieje si przy kotle. Kiedy si zbliyem,
byo mi ju wszystko jedno. Oprcz tego, ktry dzieli zup z kota (p litra
ciepej wody), stao jeszcze czterech, dwch esesmanw i dwch
Sztubendienst. Jeli wizie szybko nie opuci terenu przy kotle, by bity
przez tych zbjw.
Nareszcie podszedem do kota. Po drodze wziem puszk z kosza.
Postawiem puszk na kancie kota i czekaem na moj porcj. Za plecami
syszaem miech. To esesmani miali si, widzc mnie w moim ubraniu. Nie
zwracaem na to uwagi. Wchodzc do bloku, zostaem przy wejciu
potraktowany dwoma bykowcami i krzykiem: Schnell fafluchte Judei To
zaprowadzio mnie na koj w pitym baraku, koj numer dwadziecia trzy na
trzecim pitrze.
Musiaem si tam wdrapa z puszk ciepej wody. Tak chcieli Niemcy i
byo tak, jak chcieli. Nie wiedziaem, kto mieszka w tym baraku, bo z nikim
do tej pory nie rozmawiaem. Midzy kojami cay czas przechodzili
Sztubendienst z pakami w rkach i bili nas, bymy oddali puszki dla innych.
Trwao to a do koca dzielenia zupy. Wszystko robio si tu na rozkaz,
nawet do latryny szo si na rozkaz esesmana albo polskich kapo. Barak
zosta zamknity na ca noc. Nie byo z niego wyjcia.
W mojej koi na trzecim pitrze leao szeciu ydw, a miejsca wystarczao
tylko dla dwch. Bez siennika, bez adnego przykrycia, o poduszkach nie
byo co mwi. Jeli chciaem zmieni pozycj, nie mogem tego zrobi bez
pozwolenia innych. Leaem na twardych deskach, a w pewnym momencie
straciem czucie. Moja koja staa z lewej strony baraku. Tu znajdoway si
wszystkie koje naszej grupy. Duo cierpie zaznaem od sztubowych, bo
zejcie z trzeciego pitra i wdrapanie si z powrotem byo dla mnie bardzo
trudne. Dostawaem bicie od sztubowego, ktry da ciszy i spokoju w
baraku. Pomimo e nie jadem i nie piem, cigle potrzebowaem wychodzi
do latryny. O spaniu nie byo mowy. Tak wierciem si tam i z powrotem na
mojej koi, czekajc na wit.
O wicie przynoszono niadanie, kawaek chleba i czarn wod, niby
kaw. Po takim niadaniu staem cay dzie na polu z lewej strony baraku
niezalenie od pogody w danym dniu. Tak staem ustawiony w pitkach do
pnego wieczora, czekajc na wieczorn zup.
To wszystko odbywao si przy akompaniamencie bicia sztubowych z
pitego bloku. Nie miaem gdzie si ukry przed tymi zbrodniarzami. Jedno
wiedziaem, jeli dostan pak to bdzie mj koniec, i byem na to cay czas
przygotowany. Martwio mnie tylko, e bd musia dugo czeka, a mier
wybawi mnie z mojej mki. Na kolczastych drutach lagru wisieli przez kilka
dni zabici winiowie. Nikt nie stara si usun ich cia. Zostali zastrzeleni
przez stranikw pilnujcych nas w wieach straniczych.

Po drugiej stronie baraku, z prawej strony, przebywali sowieccy jecy. W


wikszoci byli to starsi ludzie. Prawie wszyscy byli oficerami sowieckiej
armii. Wedug tego, co mwili, oczekiwali na wolne miejsce w komorze
gazowej. Bardzo przykro byo mi tego wszystkiego sucha od ludzi
znajdujcych si w takim samym stanie, jak ja. Jeden z oficerw sowieckich
zrobi na mnie straszne wraenie. Mylaem sobie: ten oficer mia mnie
broni przed zbirami niemieckimi, a on taki mizerny, gdzie jego sia? Tu w
Owicimiu wszystko umierao, umieraem i ja.
Obz kwarantanny zajmowa szesnacie barakw znajdujcych si zaraz
przy gwnej bramie, przy rampie mierci.
Z mojego baraku widziaem grupy (komanda) kobiet z rnych krajw
Europy, idce do roboty w rozmaitych fabrykach dookoa Owicimia.
Barak, w ktrym byem, sta na gwnej drodze. Kiedy sowieckie kobiety
szy na roboty, przechodziy obok pitego baraku i pieway. Sowieccy
oficerowie stali przy pocie i pakali z tsknoty. Dowiedziaem si, e s
midzy nami na kwarantannie ydzi, ktrzy nie znaj jzyka ydowskiego i
s ciemniejsi" od nas. Bardzo chciaem zobaczy tych ydw. Mona byo
ich spotka w latrynie. Midzy nami by yd, ktry rozmawia z nimi po hebrajsku. Nazywa si Szamir.
Dnie mijay bez adnej zmiany w moim yciu. Nie wiem, kiedy to byo,
ale pewnego dnia zjawili si oficerowie SS, a wraz z nimi doktor Mengele.
Na rozkaz oficera SS ustawilimy si w pitki. Kiedy wszyscy stalimy ju w
szeregach, Mengele zaoy rkawiczki, wycign rapnik zza pasa i zacza
si selekcja. Mylaem po raz kolejny, e tego dnia skoczy si moje ycie.
Przejcie przez tak selekcj, gdzie Niemcy tylko szukaj by posa mnie do
komory gazowej, wydawao si niemoliwoci. Postanowiem nie myle o
mojej ranie na rce. Pad rozkaz, bymy rozebrali si do naga. Kady kad
swoje szmaty z prawej strony i mia sta z rkami do gry. To pomogo mi
ukry ran na rce.
Mengele stan przede mn i zapyta, ile mam lat. Odpowiedziaem:
Siedemnacie panie komendancie". Da mi rozkaz, bym si odwrci.
Wypeniem jego danie i oczekiwaem na kul w eb. Mylaem, e tak
zakoczy si moje ycie. Mengele zostawi mnie i poszed dalej. Nie
wiedziaem, co mam teraz zrobi. Selekcja si skoczya, a ja zostaem
pomidzy ywymi. Pnym wieczorem dostalimy kolacj, jak zwykle przy
akompaniamencie bicia. W tej chwili chciaem wydosta si z rk tych
zbrodniarzy, ktrzy byli panami nad kotem lichej zupy. Za kotem sta
pisarz lagrowy i kilku pomocnikw. Kady wizie dostawa od pisarza ma
karteczk, na ktrej napisany by numer oznaczajcy dalsze ycie w tych
strasznych warunkach. Niemiecki wizie, ktry rozdziela te karteczki,
powiedzia, e jeli zgubi karteczk, to tak, jakbym zgubi swoje ycie.
Zapytaem, gdzie mog t karteczk schowa, eby jej nie zgubi. Niemiec
wzi ze stou swoj pak i zacz mnie ni okada. Zbolay i zraniony
pooyem si na swojej koi, mylc, co bdzie jutro. Byli tacy, ktrzy mieli
lito nade mn i moim cikim pooeniem, w ktrym si znajdowaem.

177

W poudnie esesmani zebrali nas na apel. Wszystko dziao si w


atmosferze terroru. Ustawili nas w szeregi i kazali maszerowa. Nie
wiedzielimy, dokd. Ledwie wlokem nogi. Mylaem, e id do
zagazowania i spalenia. Byo mi wszystko jedno, bo czuem, e na tym
przekltym wiecie nie da si y. Niemcy poganiali nas bykowcami, jak
stado byda. Mwili, e jeszcze chwila, a bdziemy gomi naszego Pana
Boga.
Nareszcie staem na drodze midzy czterema paleniskami. Tu nas Niemcy
zatrzymali, abymy zebrali si razem do dalszego marszu. Staem i patrzyem
na krematorium, nie mogc zrozumie, e to tu znikli ci wszyscy ludzie,
ktrych ze mn przywieziono.
Dookoa krematorium by niski pot oboony adnymi dywanami, eby
wprowadzi w bd nowo przybyych na zagad. Jeden z tych Niemcw
stan na podwyszeniu i zapyta, gdzie wolimy pj, na lewo, czy na
prawo? Nie wiedzielimy. Zapanowaa miertelna cisza. Niemiec dalej
przemawia, a ja go nie suchaem. Inne myli zajmoway moj gow.
Zastanawiaem si, co bdzie ze mn za minut. Czy teraz przestan y, czy
to jeszcze potrwa? Do dzisiaj w snach widz tego Niemca stojcego na
podwyszeniu, ktry mieje si na mj widok. Usyszaem rozkaz: Naprzd
marsz!" i ludzie ruszyli. Wkrtce stalimy przed barkiem z napisem SAUNA.
W saunie odbya si kolejna selekcja winiw.
Komend nad nami obj inny esesman. Miaem szczcie, e by pijany i
lubi gada bez ustanku. Powiedzia, i teraz zostan nam wytatuowane na
lewej rce numery, a potem pjdziemy na dezynfekcj. Przy drzwiach staa
grupa ludzi, ktrzy tatuowali nam numery. Zostaem zawoany do jednego z
pisarzy" numerw. Staem wyprostowany, patrzc mu prosto w oczy.
Zapyta mnie, gdzie mam swj numer. Wpadem w panik, nie wiedziaem,
gdzie mam swoj kartk. Szukaem w swoich szmatach i w kocu j
znalazem. W gowie mi si krcio, jak w koowrotku. Mylaem, e przez
ten gupi numerek mogem by skazany na komor gazow.
Mj owicimski numer to A. 18 234. Karteczk z numerem trzymaem
na wargach, eby pisarz" mg swobodnie czyta mj numer.
Potem kpiel. Ale nie odbyo si to tak szybko. Najpierw trzeba byo
zebra stu winiw i ustawi ich wedug numerw. Ustawiono nas w
pitkach przed drzwiami sauny. Nareszcie usyszaem krzyk: Wej do
sauny!". Pod kadym tuszem stao nas czterech albo piciu, a kapo dla
odmiany bili nas batami. Kady z nas musia by mokry, bo jeli pozosta
suchy, dostawa kolejn porcj bicia i jeszcze raz musia wrci do kpieli.
Istne pieko na ziemi. Przed wejciem do sauny musiaem przej jeszcze
jedn dezynfekcj. Stalimy nago, otoczyo nas dziesiciu obuzw z
czerwonymi trjktami i liter P. miali si z nas i dokuczali. Jeden zapyta:
Po co was tu zagnali?", na co drugi odpowiedzia: Na mydo". Wiedziaem,
e nie trzeba z nimi wchodzi w adn dyskusj. Podczas strzyenia i golenia

bili ydw, przeklinali ich rodzicw i Boga. Mieli wiadra z lizolem do


178

smarowania i szczotk do bielenia. Smarowali nas w miejscach, gdzie nas


ogolono. Stojc przed takim, trzeba byo by wyprostowanym, bo krzycza:
Stj prosto skurwysynu ydzie, bo ci wsun do pieca!". Ale na tym si nie
skoczyo. Dostaem inne szmaty. Znowu trzeba byo zebra stu winiw na
dalsze ponianie i dalsze bicie.
Staem w kolejce, by dosta jakie szmaty, tak zwane ubranie. Za moimi
plecami stali esesmani ze skrzanymi rapnikami, ktrzy nas bili, krzyczc:
Cisza, spokj!". Kady podchodzi do stou, zabiera, co mu dano, i ucieka
na dwr. Tam zaczynao si ubieranie w nowe szaty". Dostaem podarte
pasiaste spodnie i pasiasty akiet, damskie sanday troch za mae i beret
wizienny w zielonym kolorze. Kalesonw, leibika czy skarpetek nie
dostaem. W koszuli nie byo nawet rkawa. Z tymi szmatami pod pach biegem nago do grupy, a po drodze dostawaem bicie od Niemcw. Tak u mnie
wyglda dzie dezynfekcji. To nie by koniec. Winiowie stali w szeregach
gotowi do marszu, oczywicie nie wiedzielimy, dokd.

179

Przyszed niemiecki podoficer i zrobi przegld winiw. Mwi co po


niemiecku, ale nie byem w stanie usysze, czego ode mnie chce. Okazao
si, e pragnie nam pomc w naszym nowym yciu w tym przekltym
miejscu. Zapyta, czy zrozumielimy, a my, jak zwykle odpowiedzielimy:
Jawohl! Zaczy si wiczenia z czapkami. Mitzen auf, mitzen up, recht um,
links uml... Chcia, aby wszyscy jednoczenie zdejmowali i zakadali czapk.
Po tym, jak kilku winiw zostao pobitych za niedokadne wykonywanie
rozkazw, esesmani z psami okryli nas i zacz si marsz w niewiadomym
kierunku.
Zostalimy zaprowadzeni na plac, gdzie przy stolikach ju na nas czekali
esesmani. Kiedy nas zobaczyli, wstali od stolikw i zaczli bi bez adnej
przyczyny. Eskorta naszych esesmanw te wzia w tym biciu czynny
udzia. Chciaem si gdzie skry albo uciec, ale wszdzie byli Niemcy. Byli
te kapo, ktrzy tak jak my byli winiami i pomimo e im te grozia
mier, zncali si nad nami.
Na rozkaz jednego z Niemcw wszyscy wrcili do stolikw, i zacza si
nasza rejestracja. Baem si, e mog w ostatniej chwili sta si ofiar mojej
zranionej rki. Przed stolikiem sta kapo i kaza si rozbiera do poowy
(trzeba byo zdj koszulk i pasiast bluzk) i stan w miejscu, gdzie lea
kamie. Trzymaem szmaty w lewej rce i to mnie uratowao. Kiedy
zaapano takiego, ktry chcia oszuka" tych zbrodniarzy, zosta zabity i
zmiadony, tak e nie byo czego zebra do spalenia w krematorium. Przeszedem ten ostatni przegld - selekcj przed wyjazdem z Owicimia. Na
drog dostaem jeszcze bykowcem po plecach, bym nie zapomnia
Owicimia, tego strasznego miejsca na tej ziemi. Wszdzie byo le, ale
tego, co dziao si w Owicimiu, nie da si opisa. Czy mona opisa
wyadowywanie z wagonw bydlcych, gdzie znajdowao si ponad sto osb,
bez jedzenia i picia, przez kilka dni. Gromadzenie ludzi na rampie kolejowej,
prowadzenie ich w ostatni drog do gazowania i spalenia.
Po tej wdrwce z Pustkowa do Owicimia nie byem pewien, co mi
przyniesie kolejny dzie, czego mam oczekiwa?
Po selekcji i dezynfekcji zostaem zabrany na plac, gdzie Niemcy zaczli nas
rozdziela na rne grupy. Przeprowadzili rejestracj zawodw, ktre
bdziemy wykonywa. Zostaem przydzielony do pracy przy tokarce,
pomimo e nigdy na tokarce nie pracowaem. Zostaem zaadowany do
ciarwki, popdzano mnie i bito. Byem godny i spragniony. Dalej nie
wiedziaem, dokd jad. Przybylimy do lagru, ktry po niemiecku nazywa
si Laura Hitte, po polsku Siemianowice w powiecie Katowice. Zostaem
wyrzucony z ciarwki na plac apelowy. Tu czekali na mnie nowi
panowie" esesmani z bykowcami w rkach. Zaczli ustawia nas w szeregach. Bili, dajc rwnych szeregw i ciszy. Komendant lagru dowodzi
poczynaniami Niemcw. Wreszcie przysza cywilna zaoga fabryki, dyrektor
Schmitz i dwaj obermajstrowie Frankie i Hupert, a take majstrowie z

innych oddziaw. Pierwsze pytanie, jakie nam zadano, to czy mwimy po


180

niemiecku. Odpowiedzielimy: Jawohll, na co usyszelimy: Kamcy!".


Niemcy obeszli szeregi ydw i przegld si skoczy. Esesmani zabrali si
do dalszej roboty. Zostaem przydzielony do komanda numer 7. Mj kapo
nazywa si Jakub, Niemiec - bandyta i sadysta. Jego zastpc by kapo
Walter. Obaj byli prawie w tym samym wieku, mieli okoo trzydziestu lat.
Zostaem oddany w rce Niemca cywila, ktry nazywa si Bauer. Jego
nienawi do ydw bya nieograniczona. Do jego oddziau zostao
przydzielonych czterech ydw. Byli to: Moshe Bart z Rymanowa, ktrego
partnerem na nocnej zmianie by wgierski yd. Nie pamitam jego imienia,
gdy mwi tylko po wgiersku i nie mogem si z nim porozumie. Moim
partnerem (od tokarki) w pracy by yd z odzi. Nazywa si Jakubowicz.
Zmienialimy si przy pracy w kad sobot. Dzie pracy trwa dwanacie
godzin - od szstej rano do szstej wieczorem.
Kadego ranka o godzinie czwartej wyrzucano nas z bloku na plac
apelowy. Przed wyjciem dostawaem p litra kawy, kromk czarnego
chleba z marmolad i bykowcem po plecach. Szedem do szeregu na dalsze
tortury. W szeregu jadem moje liche niadanie. O myciu si nie byo mowy.
Wprawdzie bya jaka przybudwka, ktra suya winiom do mycia si,
ale w umywalni stali kapo z bykowcami i cigle bili winiw. Poza tym, jak
mona si my bez myda i rcznika. Wierzcy ydzi musieli si my po
wstaniu z ka, dlatego naraali si na bicie. Widzc, co si dzieje, myem
twarz i rce czarn kaw i wycieraem si czapk ktr nosiem na gowie.
Tak wyglda mj pierwszy dzie w lagrze Laura Hitte w Siemianowicach.
Fabryka naleaa do niemieckiej firmy o nazwie Rain Metal Borcig.
Laura Hitte naleaa do firmy z Dusseldorfu, niemiecka zaoga rwnie
pochodzia stamtd. Panowa tu gd, moje myli cay czas skupione byy
wok tego, jak dosta jeszcze troch jedzenia, eby przey jeden dzie
duej, tu pord tych mordercw.
Rana na rce bardzo mi dokuczaa. Czuem, e jestem w sytuacji bez
wyjcia. Nie wiedziaem, co robi. Gd i bolca rka - czuem, e spado na
mnie zbyt wiele. Byli tacy, ktrzy pytali, co mi si stao w rk i czy praca
przy tokarce nie jest dla mnie zbyt cika. Staraem si mie zawizan rk
przy pracy, ale w baraku, obawiajc si zaogi, chodziem bez szmaty na
rce. Rana zacza si psu. Mogo to oznacza gangren, zakaenie krwi i
mier.
Podczas nalotu sowieckiego pokazaem moj ran jednemu ydowi.
Kaza mi pj do izby chorych. W sobot pracowalimy p dnia - od
szstej do czternastej (to byo niemieckie p dnia). Od czternastej do pnej
nocy odbywao si strzyenie, golenie i wizyty u lekarzy w izbie chorych.
Stanem w kolejce i do dugo czekaem na moj kolej. Kiedy w kocu
wszedem do izby, przyj mnie gwny lekarz. Sanitariusz kaza mi si
rozebra do naga. Powiedziaem, e przyszedem tylko z rk i nie wiedzc
kiedy, dostaem paskiem po gowie. Po tej lekcji rozebraem si do naga.

Lekarz mnie obejrza, zapyta, co mnie boli i po co przyszedem? Nic ju nie


181

mwiem, tylko pokazaem mu moj rk. Zapyta sanitariusza, co ze mn


zrobi? W kocu kaza mi przyj w nastpny pitek po pracy na kolejn
wizyt. We swoje szmaty i wyno si std!", usyszaem, a on jeszcze
zdy uderzy mnie paskiem po plecach. Taki to by lekarz w lagrze.
Wychodzc z izby chorych, zostaem zatrzymany na korytarzu przez innego
lekarza. By Francuzem, w rce trzyma mae zawinitko. Da mi je i
powiedzia po niemiecku, ebym si tu wicej nie pokazywa, bo doktor
Schraiber chce mnie wysa do Owicimia na pewn mier. Nie pokazaem
si wicej doktorowi Schraiberowi na oczy45.
Po opuszczeniu izby chorych otworzyem zawinitko, ktre dostaem. W
rodku bya papierowa torebka z Dermatolem i szary banda. Zawsze bd
wdziczny temu francuskiemu lekarzowi za jego ludzki odruch, za to, e
naraa swoje ycie dla nieznajomego yda z Polski. Zapamitaem go na
zawsze, cho nie znam jego imienia i nazwiska. By czowiekiem w tych
ciemnych" dniach. Wymienilimy tylko kilka zda, kiedy to wszystko si
skoczy, jak to bdzie, kiedy staniemy si, jak kiedy, wolnymi ludmi. Tak
chcielimy, ale byo inaczej. Praca w fabryce bya bardzo cika.
Wyobracie sobie sta dwanacie godzin na nogach przy tokarce, oprcz
tego kilka godzin przygotowa do wyjcia. Liche jedzenie, apel, przeliczanie
winiw, kontrola i cige bicie. Byo nas okoo piciuset winiw.
Midzy nami znajdowali si tacy, ktrych nazywano muzumanami". Byli
to ludzie wyczerpani do ostatnich si, niezdolni do niczego. Jeli nikt si nad
takim nie zlitowa, to by on ywym trupem. Strach byo na takiego patrze.
Strach byo pomyle, jak bdzie wyglda jego koniec, a co gorsze - taki
koniec mg czeka i mnie.
Na razie yem i pracowaem w tej przekltej fabryce, gdzie wyrabiano
armaty przeciwlotnicze, montowane na wagonach dla ochrony Niemcw,
ktrzy jechali pod Stalingrad i Moskw, na sowiecki front. Codziennie dziao
si co innego. Bez adnej przyczyny zabijano winiw, wieszano ludzi,
oskarajc ich o sabota. Strzelano do winiw, wykonywano wyroki
mierci.
Komendantem obozu by starszy sierant Kwakiernak. Pochodzi z
miasteczka Hildeshaim koo Hanoweru. Przed wojn by dyrektorem redniej
szkoy w Hildeshaim. Pomimo swojej wiedzy i inteligencji, by ludoerc.
Jedn z kar, jak wymierza winiom, byo bicie rapnikiem po gowie.
Kiedy przechodzi midzy rzdami, jeden z ydw podnis rce do gry, by
obroni si przed uderzeniem wymierzonym przez Niemca rapnikiem.
Kwakiernak zacz wrzeszcze: Ty przeklty ydzie, stawiasz opr
niemieckiej wadzy? Ja ci poka, co to niemiecka wadza!". Musia go
ukara za jego hucp. Zawoa dwch kapo Kryiera i Jakuba i kaza im zrobi temu nieszcznikowi hutawk" . yd, ktrego nazwiska nie pamitam,
45' Doktor by wgierskim ydem. Z tego co wiem z opowiada winiw, wyrywa im
zote zby, eby zamieni je na troch mierdzcej zupy. To by doktor Schraiber.

zosta powieszony za rce i nogi. Podczas wieszania oprawcy zamali mu


182

krgosup. Nie przeszkadzao im to, by rozpocz hutanie. Kwakiernak


zawoa dwch ydw, by pokaza im, jak maj to zrobi. Trzymali go za
rce i nogi, uderzajc jego rozhutanym ciaem o mur.
Kade uderzenie bolao i mnie. Jak tak mona, mylaem cay czas? A on
baga: Ratujcie mnie, ja ju duej nie mog". Oni

dalej koysali nim, dopki ten parszywy Niemiec nie powiedzia dosy.
183

yd ju nie y. Stalimy na placu apelowym, setki ydw, i nikt nie


odway si powiedzie temu Niemcowi nawet jednego sowa. Tak
wygldalimy, ludzie w pasiastych ubraniach z przyszytymi numerami. Mj
numer, Gwiazda Dawida, a jako znak rozpoznawczy J, czyli Jude, to jest
yd.
Dzieje jednego dnia w lagrze Laura Hitte. Zastanawiaem si, czy kto
kiedy uwierzy, e Niemiec w mundurze, esesman, wychowawca dzieci w
szkole, mg by takim strasznym potworem. Przey dzie bez bicia, to
byo dla mnie co wielkiego i niemoliwego. Godny byem zawsze, cay
czas szukaem czego do zjedzenia, a to trwao lata. Spaem w ubraniu i w
drewniakach, nie miaem si czym przykry.
By w obozie Niemiec o nazwisku Rex. Na porannym apelu podczas
wykonywania wyroku mierci na ydzie, ktrego zapano na paleniu ciuka"
(palenie byo winiom zabronione pod grob kary mierci) powiedzia, e
kady z nas ma w kieszeni kar mierci, nie wiadomo tylko, kiedy ona
zostanie wykonana. Rex powiedzia take, i nikt z nas nie pozostanie przy
yciu. On tak postanowi.
Do naszego oddziau zostaa przydzielona maa grupa folksdoj- czw z
Hitler Jugend. Dostaem do pomocy jednego takiego Niemca, ktry wola si
bawi, ni pracowa. Musiaem mu pozwala na wszystko, co tylko chcia.
Pewnego dnia majster Bauer opuci swj dzia w fabryce, ale nie
wiedzielimy dlaczego. Na jego miejsce przyszed inny Niemiec. Nie
wiedzielimy, kim on jest i jak si bdzie z nami obchodzi. Kiedy przyszed
pierwszego dnia do fabryki, podszed do mojej maszyny, pozdrowi mnie i
przedstawi si. Powiedzia, e nazywa si Kurt Katz, e pochodzi z
Dusseldorfu i jest moim majstrem. Nie wiedziaem, co w takiej sytuacji
zrobi. Stanem przed nim na baczno, trzymajc czapk w rce, i
powiedziaem: Tak jest, panie majstrze!". On odpowiedzia, e stosunki
midzy nami bd dobre, i poszed do innego yda. Zapyta go o moje
nazwisko. Nie wiedziaem, jak traktowa takie wyjtkowe zachowanie.
Jednego dnia przywieziono do naszego oddziau now maszyn
(rewolwer dreibank). Zamiast wkada i wyjmowa do obrbki

jedn rzecz, maszyna wykonywaa to za jednym razem. Majster


184

namawia mnie, ebym wzi t now maszyn, a on mi pomoe i nauczy na


niej pracowa. Zaczem na niej robi fuchy, wyrabiaem piercionki i
dostawaem za to od modych folksdojczw chleb. Lecz pewnego dnia
zostaem zapany najedzeniu tego chleba. Jeden z esesmanw podszed do
mnie od tyu i zacz mnie bi i krzycze, bym mu pokaza, co jem podczas
pracy. Kaza mi otworzy pysk". Krzyczc, e mnie zabije, zapa za gardo
i dusi, dopki nie wypluem chleba, ktry miaem w ustach. Teraz zaczo
si ledztwo, skd ukradem ten biay chleb i komu. Nie odpowiadaem na
jego pytanie, a wtedy zapa mnie jeszcze raz za gardo. Ju czuem
nadchodzcy koniec. Zaczem go prosi, by mi wybaczy, e rozumiem
swj bd, e nie powinienem szuka jedzenia w koszu na mieci.
Podczas wieczornego apelu esesman zameldowa o incydencie ze mn w
roli gwnej. Mj numer A. 18 234 zosta wywoany. Krzyknem: Hier!
Zawoano mnie, bym podszed. Podbiegem na rodek placu, gdzie
znajdowali si esesmani. Komendant lagru wiedzia, e zostaem pobity
przez esesmana Rexa. Ubra skrzane rkawiczki i dooy mi kilka uderze
od siebie. Dostaem rapnikiem po gowie i po nogach. W kocu powiedzia
blokowemu: Cay miesic przy walcu". Oznaczao to, e bd przez miesic
cign walec. Czekaem do koca apelu. Blokowy Sep zapisa mnie na
karn list. Moja kara wygldaa w ten sposb, e codziennie od pnocy do
godziny pitej nad ranem byem zmuszony cign walec po niegu na placu
apelowym. Noce byy rne, by nieg, pada deszcz, wia wiatr. Swoj prac
musiaem wykonywa w kadej sytuacji. Kapowie chodzili z batami i
poganiali mnie, cigle bili. Czekaem na godzin pit by i do dalszej
pracy w fabryce. Nie wiedziaem, czy przeyj miesic przy tej przekltej
robocie. Takie walce byy dwa, jeden trzytonowy, drugi picioto- nowy. Do
walcw przywizanych byo kilka drutw, na rodku znajdowa si dyszel z
dwucalowej rury o dugoci okoo dwch metrw. Do cignicia walca
potrzebni byli silni ludzie. Zdarzay si bowiem nieszczliwe wypadki. Jeli
takiemu winiowi dyszel wylizgn si z rk, walec miady go na
miejscu. Noc, ciemno dookoa, przy walcu staa grupa ludzi, nie widzielimy
jeden drugiego i wchodzilimy na siebie. Dostawalimy bicie od kapo,
ktrzy byli wciekli, e musz nas popdza od dwunastej do pitej. Nie
miaa dla tych mordercw znaczenia za pogoda, swoj kar musiaem
odpracowa. Cigle syszaem: Schnell! Schnell! i bicie batem. Przy walcu
pracowao okoo dwudziestu winiw. Nie mogem doczeka si witu, by
skoczya si kolejna straszna noc. Najwiksz moj obaw byo, jak si
uchroni, eby nie upa pod walec. Taki upadek by rwnoznaczny ze
mierci i to mierci w strasznych mczarniach. Zatrzyma rozpdzony
walec byo prawie niemoliwe. Widziaem wypadki, jak walec zmiady
winiowi nogi do kolan, widziaem te inne straszne rzeczy.
Nieraz mylaem, co mog w tym nieszczciu poradzi, jak z tego wyj
cao. Wymyliem, e pjd z boku walca (walec by betonowy, o dugoci

okoo metra), by w razie gdybym upad, nie wpa pod walec. W ten sposb
185

mogem si uratowa. Mogem wsta i dalej cign ten walec. Tak


cignem za sob ten ciar przez miesic. Niemcy zawsze znaleli
sposobno, by ukara ydw za cokolwiek. Cignem walec i
zastanawiaem si, kiedy skoczy si moja kara. Nie wiedziaem, jaka jest
data. Nie czuem si czowiekiem, byem nie wiadomo czym...
Niemiec, u ktrego pracowaem, okaza si czowiekiem. Odnosi si do
nas po ludzku, nie bi, nie krzycza. Chcia wiedzie, dlaczego jestem w
obozie i dlaczego nosz pasiaste ubranie, dlaczego jestem pod stra
esesmanw. Czuem straszny al, pakaem. Litowaem si nad sob, bo nikt
nade mn si nie litowa, w lagrze kady y dla siebie. Mylaem tylko, jak
zdoby co do jedzenia.
Kiedy o pnocy wywoano mj numer: A. 18 234 natychmiast zgosi
si do blokowego Sepa!". Spaem w ubraniu i drewniakach na trzecim
pitrze na mojej koi, zrzucono mnie na ziemi. Kopano mnie, dopki nie
stanem przed drzwiami blokowego. Zrobili to dwaj winiowie,
pomocnicy blokowego, ktrzy byli ydami z Holandii. Zaprowadzili mnie
do wydzielonego miejsca, gdzie mieszka Sep. Kiedy si tam znalazem,
zobaczyem nie tylko Sepa. By tam z nim Oberkapo Jakub. Nie mona byo
w tych postaciach znale nic ludzkiego. Gdziekolwiek si pojawiali, sycha
byo krzyk, bicie i lament. Esesmani oddali nas w rce tych bandytw,
zbrodniarzy, sadystw, zboczecw. Oni nami rzdzili. Zostaem
zaprowadzony do fabryki, do mojej maszyny. Tam ju na mnie czekali
Obermaister Hupert i Obermaister Frankie. Ubrani byli w te mundury
S.A. Kiedy zobaczyem ich w mundurach, zrozumiaem, e to si nie
skoczy dla mnie dobrze. Kiedy zauwayem, e trzymaj w rce
pistolety, pomylaem, i to ju jest mj koniec.
Chodzio o moj prac. Wyrabiaem keczka, ktre prowadziy
pociski do lufy armat przeciwlotniczych. Okazao si, e ich rozmiar nie
zgadza si o dwa milimetry. Gwny majster postanowi obarczy mnie
win za to. Postanowiono, e pjd pod sd. Ober- meister napisa o mnie
raport do sdu w Berlinie. Sd mia postanowi, co si ze mn stanie.
Na tym si nie skoczyo. Podszed do mnie Niemiec Jakub i zacz
mnie okada rkami po gowie i twarzy. Potem rzuca mn jak szmat
dopki nie upadem na podog. Wtedy zacz krzy-, cze: Wsta ty
przeklty ydzie, ja ci naucz, jak trzeba pracowa w niemieckiej
fabryce. To jeszcze nic, zobaczysz, co jutro dostaniesz od komendanta
lagru Kwakiernaka!".
Wyroki, jakie wydawa na ludzi Kwakiernak, byy okrutne. Pamitam
yda z Lublina, ktry podnis z ziemi ciuka" rzuconego przez Niemca.
Jaki inny Niemiec donis o tym Kwakiernakowi podczas apelu. yd
zosta wycignity z szeregu, postawiony pod supem, na ktrym Niemcy
wieszali winiw. Zawizano mu rce do tylu, przywizano do supa, a
nogi wsadzono do wiaderka z zimn wod. Pozostawiono go tak do rana.

Rano yd by ju zamarznity.
186

Nie chc wicej opowiada o tym, co ci zbrodniarze zrobili zdrowym


i dobrym ludziom. Nigdy im nie wybacz wymordowania mojej rodziny,
ojca Samuela, matki Gizeli, starszej siostry Loli, trzech modszych braci
Jakuba, Natana, Hirsza Leiba, babci Chany Sary, ciotki Elki (wszyscy
oprcz Loli pochowani zostali w zbiorowym grobie w Becu). Take
innych czonkw mojej rodziny, ktrzy yli w Rzeszowie i za granic a
zostali zamordowani przez niemieckich zbrodniarzy. Ich majtek
natomiast zosta przez nich zrabowany.
W tym lagrze przeyem siedem miesicy. Byo to siedem miesicy
cikiej pracy, cikiego ycia, brutalnych napadw bez przyczyny,
stania godzinami w szeregach, obojtnie, czy w lecie
czy w zimie. Czekanie, dopki Niemcy nie przyjd, eby sprawdzi swj
towar", policzy, czy kto przypadkiem w nocy nie zwia". - Kontrola i
liczenie ydw trway godzinami. Niejednokrotnie stalimy wiele godzin na
placu apelowym, czekajc na przybycie Niemcw.
Liczenie winiw odbywao si w nastpujcy sposb. Liczyo nas
dwch kapo, jeden szed z przodu, drugi z tyu. Straszne byo to, co dziao si
przy liczeniu. Szaleli - bili, przeklinali nas i naszych ojcw. Bili nas, a
mymy mieli sta rwno w szeregu z czapk w rce i czeka, dopki nie
pjd dalej. Przeycie dwa razy dziennie apelu to byo zbyt wiele dla
kadego ydowskiego jeca w tym przekltym lagrze.
Kiedy skoczyli swoj zabaw", moglimy wyj z hali fabrycznej i i
na nocleg. Zanim poszlimy spa, czekaa na nas kolacja - wieczorna zupa.
Kady z nas oczekiwa na t zup cay dzie i zastanawia si, czy co w niej
znajdzie. Marzy o kawaku ziemniaka albo kawaku kapusty. Ile to razy
niczego nie znalazem w zupie. Byo nas piciuset winiw i duo czasu
mijao, zanim ta letnia woda zostaa rozdzielona. Nawet trzymajc ju j w
rkach, nie miao si pewnoci, e si j zje. Byli tacy winiowie, ktrzy
wyrywali j innym z rk. Jednego wieczoru kto zabra mi moj porcj
kolacji. Poszedem spa godny. Nie mogem zasn z godu. Leaem i
pakaem, czekajc do rana, czyli mniej wicej do godziny czwartej. Nowy
dzie zaczyna si dla mnie kawakiem chleba, kostk margaryny, plitrem
kawy. Potem apel i praca od szstej rano do szstej wieczorem. Dzie pracy
liczy dwanacie godzin.
O tym zdarzeniu opowiedziaem mojemu niemieckiemu majstrowi.
Majster wysucha mnie, mwic cay czas: Nie do wiary, nie do wiary", po
czym poszed na wartowni do komendanta lagru Kwakiernaka, aby
naskary, e jego pracownik nie dosta wieczornej zupy. Kwakiernak posa
dwch esesmanw, by sprawdzili, czy to prawda. Esesmani wzili mnie do
latryny i zaczli okada rapnikami. Tak mnie pobili, e ledwo mogem usta
na nogach. Tak dostaem nauczk za skarg. Mojemu majstrowi esesmani
zagrozili, eby si nie wtrca w ich sprawy, jeli nie chce si sta
mieszkacem lagru. Tak skoczya si moja interwencja u majstra w fabryce.

Pewnego dnia esesmani postanowili, e ju duej nie bdziemy pracowa


187

w fabryce armat. Wygonili nas na plac apelowy i podzielili nas na czwrki.


Kadej czwrce dali jeden bochenek chleba i po yce marmolady na gow.
Zjadem cay mj przydzia, nie zwracajc kompletnie uwagi, e ma mi
wystarczy na podr do lagru w Mauthausen w Austrii. Tak zacz si nowy
dzie, ostatni dzie w Laura Hitte w Siemianowicach. Bicie i krzyki - w taki
sposb zostaem zaadowany do elaznych wagonw bydlcych.
W kadym wagonie byo nas okoo stu, moe stu dwudziestu.
0cisku nie ma co mwi. Niemieccy kapo zabrali dla siebie trzeci cz
wagonu, eby im byo wygodnie spa. Wagony zostay zaadowane i tak
czekalimy na stacji towarowej do rana. To wszystko dziao si w grudniu
1944 roku.
Wwczas zacza si moja podr. Jechalimy dniami i nocami, nie
wiedzc dokd. Kto przez szpar wagonu powiedzia nam, e znajdujemy
si w Wiedniu. Nic mi ta nazwa nie mwia. To, co dziao si w wagonie,
byo dla mnie gorsze od mierci. W kocu przestaem liczy dni. Ludzie
padali na podog, jedni na drugich,
1to ju by ich koniec. Midzy tymi, ktrzy upadli, by yd o nazwisku
Mannhaim. Zosta zabity przez kapo i rzucony w rodek wagonu. Kolejn
ofiar by Zonenszain, ktry zgin w ten sam sposb.
Jazda z Siemianowic do Mauthausen trwaa osiem dni i osiem nocy.
Skoczya si na bocznej linii kolejowej w lagrze Mauthausen. To bya
niedziela. Widziaem Austriakw idcych w odwitnych ubraniach do
kocioa. To by adny dzie. W drodze do kocioa wiecio im soneczko. Ja
nieszczliwy nie wiedziaem, co ze mn bdzie w drodze do lagru i w
lagrze.
Wagony z winiami zatrzymay si w maym miasteczku, ktrego nazwy
nie znam. Zaczo si wyadowywanie winiw z wagonw. Niemcy
otwierali wagon za wagonem i wyganiali nas, bijc pakami. Zncali si nad
nami w nieludzki sposb, a ten, kto nie by zdolny do dalszego marszu,
zostawa zabity na miejscu przez Oberkapo i esesmana Rexa.
Wyrzucono mnie z wagonu na bocznej stacji kolejowej. Wyrzucono nas
wszystkich w nieg do pasa, pod gr lagru Mauthausen. Zaczo si liczenie
ywych winiw - tych, ktrzy doyli do koca jazdy. Na polu by mrz,
nie wiem ile dokadnie stopni mrozu. Strasznie szczypao, a moje ubranie
byo w opakanym stanie, bez wartoci. Prawie bosy staem na niegu w
drewniakach, a zamiast skarpetek stopy miaem owinite szmatami
przywizanymi drutami. Bez kalesonw, w podartej koszuli i bluzce, w
spodniach z pasiaka nadajcych si na lato, a nie na zim, i w czapce, ktr
musiaem mie na apel.
Stojc tak godzinami w niegu, prawie zamarzaem. Niemiec esesman
poleci winiom natrze mnie niegiem, kaza si rusza, bo -jak powiedzia
- inaczej zdechn w tym niegu.
Z wagonw zostay wyrzucone ciaa zabitych ydw, ktrzy teraz leeli

na niegu. Na rozkaz Niemcw zaczlimy czyci wagony, by nadaway si


188

do dalszego uytku. Byli midzy nami tacy, ktrzy pakali z blu i zimna.
Wreszcie sprztanie wagonw si skoczyo. Niemcy dali rozkaz, by kada
czwrka zabraa jednego zabitego yda i zaniosa go do lagru na grze. Te
byem w takiej czwrce. Podnielimy trupa i poszlimy do gry. Poniewa
byem za niski do mojej czwrki, czterech esesmanw pobio mnie tak, e na
caym ciele nie miaem miejsca, w ktre by mnie nie uderzyli rapnikiem,
pak czy elaznym prtem. Podczas bicia upadem na nieg i nie mogem
wsta. Podszed do mnie Niemiec z prtem i zapyta, czy chc wsta z ziemi.
Podnis prt do gry jako grob bicia. Wiedziaem, e jedno jego
uderzenie i jestem skoczony. Zapa mnie za konierz, postawi na ziemi i
kaza i.
Ledwo mogem stawia kroki - po omiu dniach jazdy w zamknitych
wagonach, bez jedzenia i picia, bez moliwoci postoju na zaatwienie
potrzeb fizjologicznych. Po takiej podry cuchno od nas jak od trupw.
Tutaj w Mauthausen zaczo si nowe pieko. We czwrk zabralimy
wic ze niegu zabitego winia, sztywnego od mrozu. By bez butw, bo
kto zdy ju je zabra. Wypenilimy niemiecki rozkaz, wzilimy
winia na ramiona i poszlimy z nim w gr do lagru. Szlimy zygzakiem
kilka krokw do przodu i kilka krokw do tyu. Trwao to godzinami. Po
drodze jeden z mojej czwrki upad. Byo niemoliwe, by we trjk wlec
zabitego winia. Pooylimy go i szybko oddalilimy si z tego miejsca. Z
daleka widziaem, jak ciao zabitego potoczyo si w d.
Poszedem dalej, opierajc si na kostuchu. Doszedem do wielkiej bramy
lagru, na ktrej szczycie widnia niemiecki orze stojcy na swastyce. Tak
wygldao przyjcie w nowym lagrze.
Mauthausen nie miao ogrodzenia z drutu kolczastego. Dookoa obozu
znajdowa si wysoki kamienny mur. Nie wiedzielimy, co si za nim kryje.
Staem w strasznych cierpieniach przed bram obozu. Nie mogem si
doczeka, by w kocu do niego wej. Wiedziaem, e stoj w okropnym
miejscu i kto wie, czy wyjd std ywy. Dookoa lagru na wieach stali
esesmani z grymasem na twarzach. Byo nas tam okoo stu ydw. Esesmani
zaczli nas bi, bymy ustawili si w pitki i rozebrali zabitych winiw,
ktrych ciaa miay by spalone w krematorium. Nie miao znaczenia, czy
rozbieraem tych ludzi czy ich nie rozbieraem, i tak byem bity rapnikami.
W kocu esesmani otworzyli poow bramy, eby winiowie mogli
wej do lagru. Idcy na przodzie Niemiec da rozkaz innym Niemcom, eby
liczyli wchodzcych do lagru winiw. Prawie w kadej chwili kto
umiera, kto pada, giny dziesitki winiw. Jednak rozkaz to rozkaz.
Liczono take tych, ktrzy umarli w wagonach w drodze do Mauthausen.
Zostalimy zaprowadzeni na plac apelowy - kada setka z osobna. Trzeba
byo czeka, dopki wszyscy si nie zjawili. Od nowa liczenie ofiar. Od
nowa bicie. To byy nieodczne czci mojego ycia w tych przekltych
niemieckich lagrach. Nagle pad rozkaz: Rozebra si do naga, kady

wizie kadzie przed sob swoj odzie i buty - do dezynfekcji, i to


189

natychmiast!". nieg, na ktrym staem, zrobi si czerwony od krwi


niewinnych ydw, ktrzy zostali zabici.
Zima, nieg, wiatr - ja staem na placu apelowym, czekajc na dalsze rozkazy
Niemcw i Polakw. Kady z zaogi lagru szed z kijem do bicia. Pad
rozkaz: W lewo zwrot i naprzd marsz!". Wtedy napad mnie jeden z
oprawcw. Zaczem si egna z wszystkimi, ktrzy stali w pobliu. Tak
jak ja, trzsc si z zimna i umierajc z godu. Za drzwiami stao dwch
modych Polakw. Teraz byem w ich rkach, mogli mnie zabi. Podszedem
do tych dwch diabw, podajc im moje nazwisko i miejsce oraz dat urodzenia. Kazali mi skaka abki. Jeden z nich napisa mi na piersi numer i
odesa dalej. Wpadem w rce fryzjera, ktry maszynk zrobi mi na rodku
gowy pas szerokoci piciu centymetrw i skierowa mnie do nastpnego
wyrzutka spoeczestwa. Dalej staa grupa z wiadrami, pynem i szczotkami.
Tu miaa si odby dezynfekcja ogolonego ciaa. Lizol piek mnie jak ogie,
ale nie wolno mi byo si poskary. Moga mnie spotka za to kara. Teraz
czekaa na mnie komisja lekarska zoona z lekarzy-winiw, ktrzy
reprezentowali rne narody. Szukaem midzy nimi kogo o ludzkim
wygldzie. Podszedem do Francuza, ktry mnie niby zbada i stwierdzi, e
jestem zdolny do pracy. Z tego miejsca zostaem zagnany do kpieli przez
obuzw niemieckich i polskich. Przy drzwiach sta Niemiec i liczy
rapnikiem wchodzcych do kpieli. Ludzie chcieli si chocia zamoczy,
eby si nie drapa po posmarowaniu lizolem.
Niemcy widzieli skutki smarowania lizolem, ale to ich nie wzruszyo. Dla
nich nie bylimy ywymi stworzeniami. Pod prysznicem byo nas piciu.
Nikt nie liczy si z drugim, kady szuka dla siebie kropli wody. Nie
pomagay proby ani pacz, woda ledwie si na nas laa. Znajdowaem si w
zimnym i ciemnym miejscu, a oni bili mnie i krzyczeli po niemiecku:
Schnell! Schnell, fafluchte Judei Kady, kto wychodzi z tego korytarza, by
zalany krwi. Zostaem trafiony dwa razy. Pierwszy raz w czoo, drugi - w
lew nog pod kolanem. Ca twarz miaem zamazan krwi ktra kapaa mi
z czoa. Kto z winiw kaza mi si umy, ale nie byem w stanie. Krew
nadal kapaa. Kto mi pomg, ale nie wiem kto, bo kady z nas mia ten sam
wygld. Goli i bosi stalimy na niegu. Wynielimy zabitych do ciemnego
korytarza.
Staem nago na niegu i czekaem na zbawienie. Na naszego Wielkiego
Boga. Ale si nie pojawi. Zastanawiaem si, czym ja sobie na to
zasuyem, dlaczego musz przej przez to pieko na ziemi. Ludzie padali
jak muchy. Z kad chwil byo nas coraz mniej. Wkrtce przyjdzie i moja
kolejka - pomylaem. Bd lea zabity na niegu. Miaem tylko jedn
prob do Boga, eby mnie zabra, oszczdzajc blu. Ju dosy si na tym
wiecie nacierpiaem. Chd, gd, cika praca, bicie, szykanowanie. Byem
stworzeniem bez wartoci, nikt nie odnosi si do mnie jak do czowieka.
Pytaem sam siebie, jak dugo to jeszcze potrwa? Czy nadejdzie czas,

kiedy bd wolnym czowiekiem? Straciem nadziej. Czuem, e zblia si


190

koniec mojego ycia, e staj si jak sopel lodu, e nie mog si ruszy z
miejsca. Wtedy pad rozkaz: W prawo zwrot, naprzd marsz!". Wykonaem
rozkaz, szedem nagi i bosy. Pada nieg, wiatr wia w oczy. Kiedy skoczy
si moje cierpienie! - krzyczaa moja dusza...
Zostaem zaprowadzony do baraku, w ktrym nie byo okien ani drzwi.
Esesmani i polscy winiowie nie przestawali nas bi stylami od opat i
rapnikami. Po chwili caa podoga bya zalana krwi. Ludzie padali na
podog jeden na drugiego. Byem pewien, e kto z tych mordercw i mnie
zabije. Staraem si sta midzy wysokimi winiami. To mnie chwilowo
ratowao przed napastnikami. Zaczli la na nas wod wiadrami. Podoga
baraku zamienia si w lizgawk. Nogi zaczy mi przymarza do podogi.
Nie wolno mi byo zatrzyma si ani na chwilk. Ten kto si zatrzyma,
stawa si ofiar okrutnej mierci, zamarza na miejscu. Przyznaj, e sam
musiaem stan na rce trupa, yda wgierskiego. Bya ju pna noc, a my
cigle nie dostalimy naszych ubra po dezynfekcji.
W kocu przyjechay wozy z pasiastymi szmatami i stany przy
otworach baraku. Winiowie musieli te wozy docign do otworw.
Przysza nowa banda zbrodniarzy. Niemiec wszed do baraku, mwic:
Achtung! Zawiadomi nas, e za chwil dostaniemy nasze szmaty, zup z
chlebem i pjdziemy niedaleko std do innego lagru. Czekaem na t chwil,
jak na zbawienie. Esesman da rozkaz: Naprzd!". Wszyscy ruszylimy do
otworu baraku. Jeden z oprawcw zawoa mnie do siebie i zapyta, czy ja te
nale do tej grupy parszywych ydw. Odpowiedziaem: Tak jest, panie
komendancie!". Okazao si, e nie byem wystarczajco pobity. Dwch
mordercw wycigno mnie z baraku i zaczo okada bykowcami.
Wiedziaem, e tu nikt nie ma litoci nad czowiekiem, e nie ma co prosi
tych zbirw, bo to nie ludzie, a dzikie zwierzta. Tylko widok ydowskiej
krwi ich uspokaja. Patrzc na mnie, myleli, e mnie ju zabili. Zaczli
krzycze: Wsta parszywy ydzie!". Kto mi pomg wsta ze niegu i
zaprowadzi do wozu, bym wzi szmaty. Dostaem tam spodnie, damsk
bluzk i drewniane pantofle zamiast butw. On w tym mundurze daleko nie
zajdzie", powiedzia jaki Polak z zaogi Mauthausen. Byli tam tacy
siacze", ktrzy podchodzili do mnie, bili i wymiewali. Byli zadowoleni, e
mog si mci na ydzie tu przed jego mierci. Ubieralimy si po drodze
do kota z zup. Przy kotle z niby zup otrzymaem do blaszanki chochl
ciepej wody i bykowcem po plecach oraz gowie. Jeden z esesmanw
krzykn: Uciekaj std, przeklty ydzie!". Uciekem od kota. Po drodze
stali esesmani z karabinami gotowymi do strzau. Wypiem t tak zwan
zup.
Winiowie byli gotowi do wymarszu. nieg tak sypa, e jeden nie
widzia drugiego. Trzeba byo czeka, a przestanie pada. Nie tylko pada
nieg, lecz take wia silny wiatr, ktry prawie wyrywa drzewa z
korzeniami. Odwrciem si plecami do wiatru i czekaem. Ludzie padali jak

muchy. Widzc, co si dzieje, zabraem martwemu ydowi czapk, z


191

zabitego zdarem jaki paszcz i drewniaki. Po drodze znalazem koszul,


ktr zabraem ze sob. Pasowaa na mnie.
Dowiedzielimy si, e idziemy do lagru, ktry nazywa si Gusen. Lagier
ten znajdowa si dwanacie kilometrw od Mauthausen, w dolinie. Szlimy
ciemn i zimn noc bez ustanku, nie widzc koca tego pochodu. nieg
przylepia si do drewniakw. Ten, kto upad, wicej nie wsta. Z daleka
zobaczyem wiato, ale nie wiedziaem, co to jest. Zjawi si esesman na
koniu i zacz nas wali bykowcem, bo szlimy nierwno. Objecha
kilkakrotnie nasz grup, cigle znajdujc sobie ofiar do bicia. Tak
zblialimy si do lagru. Przed bram zatrzymali nas esesmani i zaczli
liczy swoje ofiary. Po przeliczeniu otworzyli bram. Na przedzie szed esesman, a my za nim.
Kilkakrotnie okrylimy plac apelowy, esesmani cay czas wciekali si
na nas. dali, abymy szli rwnym krokiem w szeregach - po piciu w
kadym. Nikt nie by w stanie tego wykona i dlatego co chwil
dostawalimy bykowcem, gdzie popado. Jak mona i rwnym krokiem,
gdy drewniaki zapadaj si w niegu na dziesi albo pitnacie
centymetrw. Ludzie padali i amali nogi, a Niemcy domagali si swojego rwnego marszu.
Nareszcie Niemiec na koniu zatrzyma si na rodku placu apelowego.
Pomylaem, e std na pewno nie ma wyjcia, e niemoliwe jest przeycie
w miejscu, gdzie na kadym kroku zabija si ludzi bez przyczyny. Kady
lagier mia swoje narzdzia do mordowania. W Gusen mordowaniem
winiw i ydw zajmowali si Rosjanie. Topili winiw w rnego
rodzaju drewnianych kadziach. Wsadzano winia gow do kadzi, a nogami
do gry i czekano, a skoczy si jego pobyt na tym wiecie. Przy kadym
baraku znajdoway si cztery kadzie z wod do gaszenia poaru. Esesmani
pozwalali sobie na topienie ludzi w tych kadziach.
Zaczo wita. Niemcy cigle byli zajci winiami. Kadego, kto upad,
trzeba byo wyrzuci, eby nie przeszkadza esesmanom. Ten na koniu stan
i zapyta, czy s tu nie-ydzi. Zgosio si kilku takich, ktrzy chcieli si
uratowa z tego pieka. Ale nie udao si im. Zostali pobici przez
esesmanw. Jedni wrcili do szeregu, a inni do Pana Boga. Tak skoczya si
pierwsza noc w Mauthau- sen-Gusen. Nadesza maa grupa winiw, ktra
stana naprzeciwko nas. Niemiec na koniu zwrci si do nas, mwic, e
my ydzi pjdziemy z blokowymi do barakw, e oni naucz nas, co to
Mauthausen-Gusen.
Kady blokowy zabra swoj grup do barakw. Blokowi wywarli na
mnie ze wraenie, jak i ich numery oraz zielone trjkty. Kto wie, jakie
przestpstwo popenili na wolnoci? Blokowy ustawi nas przed barakiem i
kaza czeka. To czekanie trwao od rana do poudnia. W poudnie dostaem
troch ciepej wody z kota i may kawaek chleba. Porcja godowa. Nikt mi
nie uwierzy, ale przez ca podr z Siemianowic do Mauthausen, trwajc

osiem dni i osiem nocy, nie miaem nic w ustach. Czekaem na mier, ktra
192

nie przychodzia. Dopiero w Gusen dostaem co niby do jedzenia.


Pozwolono nam wej do baraku. W baraku byem pod opiek". Trudno
sobie wyobrazi, jak te bestie traktoway niewinnego czowieka. Na gardle
kady mu styl od opaty i hutay si po obu stronach na jego szyi, a do
koca jego ycia. Czy co takiego jest moliwe? Tak, to byo moliwe w
Mauthausen-Gusen. Nie wiedziaem, co si ze mn stanie? Jak dugo bd
si tu mczy w tym okropnym mronym piekle, wasajc si dookoa
baraku? Nie moglimy wej do baraku, bo baraki byy sprawdzane przez
Czerwony Krzy. Sprawdzano, czy winiowie maj odpowiednie
mieszkanie i jedzenie za prac, ktr wykonuj w fabrykach niemieckiego
sprztu wojennego.
W baraku byy dwa due stoy i cztery awki do siedzenia, ale nikt nigdy
na nich nie siedzia. Byy ka, ale nikt nigdy na nich nie spa. Byy koce i
poduszki, talerze i jeszcze inne rzeczy, ktre dla nas byy zakazane. To
wszystko suyo do pokazania gociom z Czerwonego Krzya, a nie dla nas
winiw. Skargi narodw tak zadziaay na niemieckich zbrodniarzy, e
przygotowali taki obz na pokaz. eby wiat zobaczy, jaki to dobroduszny
nard. e my nie chorujemy, nie jestemy godni, e yjemy w ludzkich
warunkach. A to byo oszustwo. Ci, ktrzy przyjechali do Gusen ze
Szwajcarii, byli takimi samymi gestapowcami, jak ci z Berlina. Wiedzieli, co
tu si dzieje, ale nie miao to dla nich znaczenia. Czerwony Krzy podpisa
dokument, e w obozie jest wszystko w porzdku, e winiowie dostaj to,
co jest im potrzebne do ycia. Czy byo prawd to, co pisali?
Drczyo mnie, co si ze mn stanie. Jeszcze jedna taka podr, a bd
skoczony. Z drugiej strony zosta tu w kamienioomach, to te pewna
mier. Schody mierci", po ktrych codziennie wspinalimy si z
kamienioomw do obozu, kadego dnia dostarczay nowych ofiar. Umieray
one w rny sposb podczas pracy w kamienioomach. Tego, co si tutaj
dziao, nie da si opisa.
Pewnego dnia podczas porannego apelu komendant lagru powiedzia do
nas, winiw, ktrzy przyjechali z Owicimia, e mamy zosta na placu
apelowym. Co z nami zrobi nie miaem pojcia. Wiedziaem, e w Polsce
zabieraj winiw do lasu i tam z nimi kocz, ale tu, na austriackiej ziemi
nie morduj w lasach. Pal w krematoriach.
Podczas apelu do winiw przemwi esesman, Niemiec. Powiedzia, e
jedziemy do Niemiec na roboty, e bdziemy pracowa w niemieckiej
fabryce broni. Dostaniemy te tu w Mauthausen nowe numery. Ustawili nas
w szeregach wedug alfabetu. Winiowie robili listy. Zostaem
zaproszony" do rejestracji. Nie wiem, czy by to Polak czy Ukrainiec, ale
zaraz poczstowa mnie lag po plecach i pokaza drog do pisarza, nie
wypowiadajc ani jednego sowa. Przed pisarzem staem wyprony jak
struna, odpowiadaem na pytania i nic wicej. Mj nowy numer to 123 119.
Dostaem numer wybity na kawaku blachy, ktra musiaa by

przydrutowana do lewej rki. Nie wolno byo jej zdejmowa. Dla mnie to
193

stanowio kolejne nieszczcie, bo przy kadej kontroli Niemcy mog


zobaczy moj ran na lewej rce. To si moe dla mnie le skoczy.
Przeszedem rejestracj bez wikszych kopotw. Kolejnym rozkazem byo,
abymy wrcili do szeregu. Zrobiem to z radoci mylc, e ju pozbyem
si na dzi tych niemieckich zbrodniarzy, bo przecie nieatwo mona si
pozby tej szaraczy. Jako udao mi si zosta przy yciu.
Zapisywanie winiw do transportu skoczyo si. Zabitych wycignito
z kauy bota i wozem na dwch kkach zawieziono do spalenia w
krematorium. Po obiedzie zebrali nas na drodze przed barakami i od nowa
liczyli. Za kadym razem byo nas mniej, bo ludzie padali jak muchy.
Chorzy, zamarznici, zabijani przez Niemcw.
Miaem w sobie tyle zoci, e gdybym mg, podusibym ich, tak jak oni
wymordowali moj rodzin. Przez cay dzie przygotowywalimy si do
dalszej podry do Niemiec. Wieczorem zostalimy zagnani na stacj
kolejow (byo nas okoo trzystu ydw) i zaadowani do wagonw. Nie
wiedzielimy dokadnie, dokd jedziemy. Wyjazd z Mauthausen-Gusen trwa
godzinami. Niemcy mieli czas, im si nie spieszyo. Po kilkugodzinnym
oczekiwaniu nareszcie podstawiono dla nas na boczny tor bydlce wagony.
Byem zadowolony, e wkrtce ruszymy w drog i nie bd widzia
kamiennych twarzy tych zbirw.
Na dwch winiw przypada bochenek chleba i kawaek sztucznej
margaryny. To byo jedzenie, ktre miao mi wystarczy na podr z
Mauthausen do Hanoweru. Podr, ktra trwaa osiem dni i nocy w
strasznych warunkach.
W wagonach jechali te niemieccy kapo i wielu innych zbrodniarzy,
ktrzy zncali si nad nami bez adnej przyczyny. Czuli, e s wicej od nas
warci, dlatego wzili wiksz cz wagonu dla siebie. Jeli chciaem zosta
przy yciu, musiaem wybra sobie takie miejsce, gdzie nie udusz mnie w
nocy. W kadym wagonie byo po mniej wicej stu winiw. Nikt z nas nie
wiedzia, czy wstanie rano, czy nie zostanie uduszony przez kapo Jakuba, bo
tak mu si nagle zachce. Kapo Jakub, zawodowy morderca, zabi dwch
ydw. Jednemu stan na gardle i w ten sposb go udusi. Kiedy z nim
skoczy, zabra si za drugiego. Zacz go wali kijem. Kiedy morderca
Jakub zobaczy, e yd nie daje znakw ycia, wepchn mu koniec kija do
garda. W ten sposb dobi nieszcznika. Tak dziao si w wagonie przez
cae osiem dni jazdy z Mauthausen do Hanoweru. Wiksz cz drogi
staem przy cianie, jak przykuty, nie mogc si ruszy z miejsca. Wkrtce
nie czuem ju ng. Ludzie leeli jeden na drugim, a mnie byo obojtne, czy
bd y, gdy umierali z godu i zimna, zaduszeni na dole podogi wagonu.
Upadem na lecych, nie wiedzc, czy doyj rana. Pierwsz warstw
stanowili ci, ktrzy od pierwszych chwil nie mogli wytrzyma. Kady dzie
przynosi nowe ofiary - ludzi, ktrzy umierali z godu. Upadem na lecych,
ale nie wiedziaem, czy yli czy nie, bo wszyscy byli zimni. Nie byem w

stanie si ruszy z tego miejsca. Tak usnem.


194

Obudzio mnie uderzenie lokomotywy w wagony i rozpocza si dalsza


jazda w nieznane. W dzie nie pozwolono nam uywa wiadra do
zaatwiania potrzeb fizjologicznych, a w nocy nie mona si byo do tego
wiadra dosta. Trudno sobie wyobrazi, jak wygldalimy po otworzeniu
wagonw bydlcych. Winiowie niemieccy cay czas zncali si nad nami.
Tego, co dziao si w wagonach, nie da si opisa. Nigdy nie byem pewien,
czy doyj nastpnego dnia. Min ju cay tydzie, odkd jechaem w tym
mierdzcym wagonie, penym trupw, ktrych kadego dnia przybywao.
Pewnego dnia i ja bd lea midzy zabitymi tratowany przez innych.
Esesmani nie otwierali drzwi wagonu podczas caej naszej jazdy z obozu
w Gusen-Mauthausen w Austrii do Hanoweru w Niemczech. Wszyscy byli
przeciwko nam - i Bg, i ludzie.
Wszy mnie jady, a ja nie mogem nic na to poradzi. Nawet jak zapaem
wesz, nie zabiem jej, nie miaem siy wykona na niej kary mierci. Miaem
ich tyle, e nie opacao mi si ich zabija. Liczyem na to, e przyjad do
nowego lagru, gdzie odbior mi moje szmaty i zrobi dezynfekcj, e
wreszcie pozbd si mego nieszczcia. Jak przeyem to pieko na ziemi,
nie wiem. Jedyne, co mnie ratowao, to nieg i sople lodu, ktre zebraem z
dachu wagonu. Jadem je pomimo zimna. Okienka wagonw byy zabite
deskami i otoczone drutem kolczastym, eby nikt nas winiw z zewntrz
nie widzia. Na stacji kolejowej w Morawskiej Ostrawie, zobaczywszy
ludno cywiln, zaczlimy prosi o chleb i wod. Stra SS nie pozwalaa
ludziom zblia si do naszych wagonw, odpdzajc ich bykowcami.
Nadjechaa lokomotywa. Maszynista i jego pomocnik dali nam ciep wod
do picia, za co zostali pobici przez esesmanw.
Dziewitego dnia rano przyjechalimy do Hanoweru. To mia by dobry
zwiastun dla nas winiw. Niestety, zacz si nalot na miasto.
Znajdowalimy si w zamknitych wagonach. Wagony trzsy si od
bombardowa. Czekaem, kiedy bomba w nas trafi. Kiedy nalot si skoczy,
w wagonach byo okoo czterdziestu zabitych ydw. W ciemn noc
zatrzymano nas na torze kolejowym i tak pozostawiono. Godzinami
czekalimy, a w kocu pozwol nam wyj z tego przekltego wagonu.
W kocu usyszaem gos komendanta lagru Kwakiernaka, ktry kaza
nas wyadowa. Odbywao si to wczesnym rankiem. Na dworze pada lekki
nieg. Jak zwykle esesmani i niemiecka banda mordercw napadli na nas,
bijc nas dla przyjemnoci. Potem trzeba byo wszystkich zabitych i rannych
wyciga z wagonw, wrzuci na wz i zawie do spalenia w miejscowym
krematorium. Tymczasem przeyem jeszcze jeden nalot na miasto.
My winiowie stalimy w szeregach, czekajc. Kwakiernak przechadza
si midzy nami, nie szczdzc razw. Ludzie padali ze zmczenia, wszyscy
byli wycieczeni. Nawet Pan Bg nas opuci.
Zaczlimy maszerowa do lagru. Nikt z nas nie zna kierunku.
Kwakiernak wiedzia, bo przed wojn mieszka na przedmieciach miasta

Hanower. Cae miasto leao w gruzach. Nie robio to na mnie adnego


195

wraenia. Wiedziaem, e moja mier jest nieunikniona. Widziaem, co si


stao z moimi kolegami, ktrzy byli o wiele silniejsi ode mnie, a padli jak
muchy. Nawet swojego grobu nie maj. Nie miaem siy w nogach i
waciwie byo mi wszystko jedno, co si ze mn stanie.
Godni, wymczeni wielogodzinnym marszem w ruinach miasta, w kocu
dotarlimy do lagru znajdujcego si przy szynach kolejowych.
Zapad zmierzch. Nie widziaem tego, co dzieje si dookoa. Zostaem
zaprowadzony do ciemnego baraku. ka byy trzypitrowe, bez siennikw
i kocw. Zimno jak na dworze. Szyby w oknach potuczone po nalotach.
Jako dostaem si na trzecie pitro w kcie sali. Niemiecka zaoga lagru
znw miaa wadz nad nami ydami. Drczyo mnie, co bdzie jutro.
Drczyo mnie, e ju od dziesiciu dni nie miaem nic w ustach, e nogi
spuchy mi a do kostek i wkrtce stan si muzumaninem 46.
Przeleaem do rana na narze. Na zewntrz la deszcz, pada nieg i wia
wiatr. W mojej narze nie byo wszystkich desek, nie miaem siennika, ani
nawet somy. Niemcy si wciekali, bili nas i krzyczeli: Cicho, do ek,
spa!". Razem z jeszcze jednym ydem zapalimy nar, z ktrej byem
bardzo zadowolony. Przy drzwiach bloku postawiono wiadro przeznaczone
na zaatwianie ludzkich potrzeb. Rano zabrano je do latryny, by je oprni.
O godzinie pitej wygoniono nas na plac apelowy. Zaczto liczy tych,
ktrzy jeszcze yj. Plac apelowy by jedn wielk kau bota i wody.
Musiaem sta w tej kauy godzinami, bo tak chcieli nasi oprawcy. W ten
sposb pragnli nam dokuczy. Gd strasznie dawa mi si we znaki. Od
przyjazdu z Mauthausen nie dostaem niczego, co mona by nazwa
jedzeniem. Zaoga lagru bia i zabijaa. Musiaem by ostrony i nie zblia
si do takiego miejsca, gdzie topi ludzi. Dookoa lagru znajdoway si inne
obozy jenieckie, w ktrych przebywali Francuzi i Belgowie. Obz, w ktrym
si znajdowaem, by kiedy lagrem sowieckim.
Na drugi dzie po przyjedzie dostaem niadanie. Skadao si z kawaka
chleba i maej iloci ciepej kawy. Potem wysano nas do fabryki do roboty.
Fabryka bya zbombardowana i byo bardzo zimno. Kada tokarka, przy
ktrej pracowalimy, miaa swj blaszany daszek. Staem przy maszynie,
grzejc sobie rce na ciepym elazie. Nie wolno byo podej do koksowych
piecw, by si ogrza. W kocu dostaem nocn zmian. Pracowaem od
szstej wieczorem do szstej rano. Apel odbywa si w fabryce i szlimy do
roboty. Kadego wieczora o godzinie dwudziestej zaczynay si naloty na
Hanower. Alianci bombardowali z wysoka. Niemcy nazywali to teppich
bom- ben. Samoloty alianckie ustawiay si w szeregu, nadlatyway nad
46 Muzumanin by kiedy czowiekiem, nie boli go ju bicie, jego dni s policzone.
Opuchlizna zaczynaa si od ng i do dwch tygodni dochodzia do gowy. Nawet oczy tak
zalane byy opuchlizn, e muzumanin prawie nie widzia na nie. Potem opuchlizna schodzia i
muzumanin stawa si szkieletem, nie reagowa nawet na bicie. Jeli Niemiec spotka takiego
muzumanina w lagrze, z miejsca wykonywa na nim wyrok mierci.

miasto i zrzucay bomby. Tam, gdzie pady bomby, wszystko byo


196

doszcztnie zniszczone i spalone.


Kiedy rano wychodziem z bunkra, byem zadowolony, widzc cae
miasto w dymie. Nie wiedzielimy nawet, w ktrym kierunku mamy pj.
Ju widziaem koniec wielkoci Niemcw.
Po powrocie do lagru czekaa na nas jeszcze jedna robota, czyszczenie
lagru po dziennej zmianie. Niemieccy winiowie - mordercy ustawili nas
wzdu placu apelowego i kazali nam zebra z niego kamyczki. Pewnego
dnia przed poudniem by alarm lotniczy. Esesmani zaczli nas bi, bymy
pooyli si na placu apelowym. Nasze pasiaste ubrania miay uratowa
lagier przed bombami.
Roboty w fabryce prawie nie byo. Jednego dnia Niemcy zamknli barak i
nie pozwolili nam wyj na teren obozu. Na pytanie, co si stao, e nie
idziemy do fabryki i zostajemy w lagrze, esesman odpowiedzia, i
pjdziemy do himmel komando. Oznaczao to, e idziemy do nieba, e
Niemcy nas zabij.
Winiowie kadli si na swoich kach, jedni pakali, inni si modlili,
jeszcze inni egnali si. Byli tacy, ktrzy si spowiadali, wszdzie sycha
byo pacz.
W cigu dnia nie dostaem nic do jedzenia. Jednak wieczorem Niemcy
wynieli kosze z chlebem na plac apelowy. Kiedy Niemcy daj chleb,
zapowiada to lepsze traktowanie winiw, ale kto wie, moe to by
puapka? Sdziem, e chcieli nas wycign z barakw na plac apelowy,
eby nas rozstrzela. Powd ich dziwnego zachowania by inny.
Niemiecka zaoga zerwaa naszywki SS z odziey, nie chcc wpa w
rce wojska angielskiego w tych mundurach. Zaoyli opaski Czerwonego
Krzya. To dawao im jakie szanse, by zosta przy yciu, odgrywajc rol
sanitariuszy w niemieckim wojsku.
Wieczorem tego dnia Kwakiernak da rozkaz, by zgromadzi wszystkich
ydw na placu apelowym, jak zwykle do apelu.
W barakach dziay si straszne rzeczy. Widzc, co si dzieje, e nadchodz
dzicy Niemcy, stanem przy drzwiach baraku gotowy do wyjcia. Tych,
ktrzy nie byli gotowi, Niemcy dotkliwie bili. Ciki los czeka tych, ktrych
zapano na tym, e maj wszy. Niemcy bardzo brzydzili si wszy, bali si
chorb.
Zaprowadzono nas na plac apelowy, na wieczorn zbirk. Nadszed
komendant Kwakiernak, stan przed nami i krzykn: Ruhe! - Cisza!".
Powiedzia, e jedziemy do Bergen Belsen. Ten, kto nie jest w stanie pj,
zostanie odesany samochodem. Zgosiem si, eby pj piechot a nie
jecha samochodem. Wiedziaem, e niemoliwe, by Niemcy mieli
samochody przeznaczone dla winiw. Dwa wozy ju byy zaadowane ich
ciuchami i gdyby mieli wolne auta, to sami by nimi pojechali. Kwakiernak
da rozkaz, eby ci, ktrzy id z nim, poszli naprzd, a ci, ktrzy jad zostali
w obozie i poczekali na samochody. Nie wierzyem Niemcom, znaem ich

sztuczki i dlatego postanowiem pj pieszo.


197

Szedem. Widziaem zbombardowane i spalone drogi, widziaem, jak


Niemcy tymi drogami uciekaj na wzkach. Widziaem doy po bombach.
Widziaem koniec Niemcw. Take mj koniec, bo byem saby i chory. Nie
wiedziaem, jak dugo bd w stanie utrzyma si przy yciu.
Dostalimy na drog p kilograma chleba na dwie osoby i puszk
koskiego misa. Zawoano nas i przy wozie zjadem moj porcj chleba i
p puszki sonego koskiego misa. O boleciach, ktrych dostaem, nie
mylaem, bo to, co si dziao dookoa, byo o wiele gorsze.
Na placu apelowym leaa ju spora liczba zamordowanych ydw.
Dostalimy rozkaz, by zabra zamordowanych i wrzuci do grobu. Esesmani
zncali si nad tymi, ktrzy jeszcze dogorywali. Podchodzili do takiego yda
i tukli go tym, co mieli pod rk. Przykadowo, Niemiec Otto podszed do
takiej ofiary i dobi j motem, uderzajc w serce i dwa razy w gow. W ten
sposb ludzie koczyli swe ycie. Midzy tymi, ktrzy zginli, byli te inni,
Polacy, Rosjanie i wiele innych narodw, ale przede wszystkim ydzi. Po
wrzuceniu zabitych do grobu Niemcy kazali nam zatrze lady. Tego dnia
prawie nie strzelali, zabijali na inne sposoby, tak jakby chcieli zaoszczdzi
kule.

R o z d z i a VIII
Tego dnia pnym wieczorem Niemcy wzili mnie do cignicia wozu
platformy na gumowych koach. Wz zaadowany by do samej gry. Wraz z
innymi ydami zostaem sznurem przywizany do wozu (caa grupa idcych
pieszo). Ruszenie wozu z miejsca wydawao nam si niemoliwe. Niemcy
zaczli nas w nieludzki sposb bi. Zostaem uderzony sprzczk od paska w
nos, tak e zacza mi si la krew z nosa. Z pomoc innych winiw
ruszylimy w kocu wz z miejsca. Jedni cignli, drudzy pchali. Cignem
wz po polnych drogach, zalany botem, mokry od wody. Zimno dawao mi
si we znaki. Opuciem gow i dalej cignem wz, nie wiedzc, kiedy
Niemcy mnie wymieni". Zwrciem si do niemieckiego stranika z
prob by mnie wymieni", bo nie jestem w stanie duej wytrzyma tej
mki. Niemiec zobaczy maego chopca paczcego przed nim i proszcego,
by go zabi, zastrzeli, bo ju duej na tym wiecie mczy si nie moe.
Byem pewien, e on to uczyni. Nie wiem, co si stao, e Niemiec mnie
nie zabi, innych winiw chtnie zabija. Skoczya si polna droga i wz
ugrzz w bocie, tak e nie dao si go ruszy. Pomylaem sobie, i mam
szczcie, bo mog wyj z zaprzgu. Niemcy postanowili wyadowa wz,
a zawarto wynie na drog47. Wziem paczk z wozu, ale kto mi
powiedzia, e lepiej jest zabra plecak esesmana. Nie zrozumiaem, o co mu
chodzi. Wziem plecak i poszedem w kierunku obiecanej drogi.
Widziaem, jak winiowie otwieraj plecaki i znajduj tam rne rzeczy,
ktre dla mnie nie miay wartoci. Ja te otworzyem zabrany plecak, w ktrym znalazem chleb, pumpernikiel, ser w tubce, inne seiy, soik z
powidami. Dzikowaem Bogu za t dobr kolacj, ktr mi przysa.
Ciemn noc, kiedy nie wida byo niczego na p metra, zjadem wszystko,
co tylko mogem. Siedziaem na zimnej ziemi i jadem. Usyszaem krzyki
po niemiecku. To znak, e zblia si Niemiec. Ledwo wstaem z ziemi.
Musiaem i, by nie spotka tego zbira na drodze, by nie narazi si na bicie
albo mier. Plecaka nie wziem ze sob, zostawiem go w polu. Do drogi
byo kilka kilometrw. Jedni mwili, e sze, inni, e midzy osiem a dziesi. Niemiec z powrotem zagoni mnie do wozu. Pooyem si midzy
zabitymi jako umary i w ten sposb prbowaem odpocz po tej dugiej
drodze.
Zaczo wita. Pusty wz zosta wycignity z bagna i na nowo
zaadowany. Niemcy wciekali si, e ich plecaki zostay otworzone, e
zjedlimy im, co tylko byo moliwe do zjedzenia, a najgorsze, e wszystko
zostao porozrzucane w polu. Esesmani bili nas i strzelali. Potem pozwolili
nam do witu odpocz. Budzili nas jak zwykle - biciem. Byli tacy, ktrzy
prosili o chleb. Chleba nie byo, dostaem tylko bykowcem po gowie. Byli
tacy, ktrzy mwili, e nie s w stanie wsta, e jest im obojtne, co z nimi
47' Wozem transportowano ydowskie mienie zrabowane w Owicimiu, futrzane paszcze,
damsk bielizn i wiele innych wartociowych rzeczy.

bdzie. Zostali zabici i dooyli nam pracy. Niemcy zadali, abymy


199

pochowali ciaa zabitych na miejscu. By midzy nami syn, ktry pochowa


swego ojca. Odmawia nad jego grobem kadisz, kiedy podszed do niego Rex
i zastrzeli go nad grobem ojca48. Ci ktrzy chcieli jeszcze y, zaczli
maszerowa. Podszedem do wozu i zaczem pcha, zbliy si mj dobry
kolega z chederu Moshe Hoffman, przyczy si do nas mj drugi dobry
kolega z Krakowa, ktrego imienia ju nie pamitam. Szlimy razem,
popychajc wz. Powiedziaem im, eby trzymali si drabiny, e tym
sposobem uda si nam doj. Sam nie wiedziaem, dokd. Zauwayem, e
nogi moich kolegw si plcz. To by zy znak, poniewa tych, ktrzy
upadali, Rex i niemieccy kapo apali za konierz i zagrzebywali ywcem.
Wleklimy si tak do wieczora, bez jedzenia, bez picia. aowaem, e rano
mnie nie zabito, mogem teraz by u Pana Boga i moje cierpienie byoby
skoczone.
Niemcy zabrali wz, oznaczao to, e nie jestemy im potrzebni.

48 Obydwaj pochodzili z Lublina.

200

Przed bram lagru w Bergen Belsen zgromadzio si ju p tysica


winiw, wszyscy mniej wicej w takim stanie jak ja. Wida byo pasiaste
ubrania winiw, nie wiadomo byo tylko, kto jest mczyzn, a kto
kobiet.
Wszyscy leeli na ziemi i czekali nie wiadomo na co.
Widziaem, e na pocie lagru s przygotowane miny. Zapytaem: Czy to
na nas ydw?". Odpowiedziano mi pytaniem: Czy widz tu wikszych
wrogw ni my?".
Byo mi wszystko jedno. Wiedziaem, e z tego pieka wyj nie mona.
Tygodniami nie dostawaem jedzenia, sam nie wiem, jak byem w stanie
dalej y.
W kocu otworzono bram lagru. Z przodu szed kto, kto cigle
powtarza: Jedenasty barak". Otworzono jeszcze jedn bram z drutu
kolczastego. Zobaczyem ju barak z numerem jedenastym. Nareszcie bd
mg si pooy na ziemi i da moim nogom odpocz. Stanem przed
barakiem, czu byo smrd. Wizie, ktry nas prowadzi do tego baraku,
kaza nam wynie lece tam trupy do umywalni. Ciaa zabitych rozpaday
si nam w rkach. Nie byem w stanie duej wytrzyma tego strachu.
Poprosiem moich wsptowarzyszy, by ktry z nich zabi mnie ceg.
Odwrciem si, by nie widzie, ktry to zrobi. Staem tak, czekajc na
uderzenie, ale nic si nie zdarzyo. Kiedy ponownie si odwrciem, nikogo
ju nie byo. Zostawili mnie z zabitym winiem midzy jedenastym
barakiem a umywalni.
Przechodziy tamtdy setki ludzi i nikt nie zwraca na mnie uwagi.
Leaem na ziemi razem z zabitymi, nie mogc si poruszy.
Pada lekki deszcz, ktry mnie obudzi. Z trudem wstaem i poszedem do
baraku jedenastego. Barak by zajty i przepeniony, nie byo w nim dla mnie
miejsca. Syszaem krzyki i bicie. Staem oparty o cian baraku i jady mnie
wszy. Nie majc innej rady, podszedem do okna i wpadem przez okno na
innych ludzi lecych w baraku. Zaczli mnie bi, kopa i potrca, a w
kocu zostawili mnie w spokoju. Tak doczekaem witu. O wicie zaoga
baraku wygonia nas na apel. Zaczli zabija winiw, ktrzy ju byli
muzumanami. Muzumanin suy Niemcom do zabawy. Rzucali mu co do
jedzenia, a kiedy zblia si, by wzi jedzenie, dostawa kulk w gow. Tak
koczyo si jego ycie.
Nasi nowi wadcy przyszli rano do baraku i zadali robotnikw do
pracy. Zgosiem si dobrowolnie do sprztania lagru, bo za to Niemcy
obiecali da zup i chleb.
Zaadowalimy z innymi winiami peen wz mieci. Zawielimy go na
mietnisko, eby wyadowa. Za moj prac dostaem jak zwykle
przeklestwa i bicie.

Na mietniku widziaem pracujcych winiw, ktrzy palili mieci.


201

Midzy mieciami leao ciao zabitego czowieka. Widziaem co


niesamowitego i wrcz niemoliwego do uwierzenia, do czego Niemcy
doprowadzili ludzi. Winiowie jedli ciao zabitego winia, onierza
wgierskiego, ktry suy Niemcom. Zastrzelono potem tych, ktrzy jedli
jego ciao. To wszystko dziao si za jedenastym barakiem, midzy wie
stranicz a latryn.
Do dzisiejszego dnia krci mi si w gowie, kiedy przypominam sobie
czasy spdzone w niemieckich lagrach. Dlaczego to robili? Wszyscy Niemcy
szli za Hitlerem. To oni wybrali go w 1933 roku, dlatego wszyscy s winni
naszego nieszczcia.
W Bergen Belsen dni cigny si bez koca. Byem skazany na mier
godow. Co prawda widziaem, jak zaamuje si potga niemiecka, ale nie
miaem nadziei na wyjcie z tego pieka.
Kadego rana o wicie wyganiano nas przed barak. Stalimy tam przez
cay dzie, a kapo i zaoga lagru pilnowali, abymy stali w szeregach. Tych,
ktrzy padali, wyrzucano w jedno miejsce na kocu baraku. Tego dnia
odbya si kontrola SS. Blokowy krzykn: Achtung! i zameldowa
Niemcowi stan bloku jedenastego. Oficer bawi si rkawiczkami i poszed
dalej. Umiecha si, widzc zabitych ludzi na kocu baraku. Nie mogem
usta na nogach. Wiedziaem jednak, e jeli upadn, to bdzie mj koniec.
To samo mnie spotka, gdybym prbowa uciec. Zaczem wysuwa si na
koniec baraku, gdzie leeli zabici. Pooyem si midzy nimi. Ale ta metoda
utrzymania si przy yciu speniaa zadanie tylko czasowo.
Byem ju tydzie w Bergen Belsen i nie dostaem nic do jedzenia. Siy
mnie opuszczay. Ktrego dnia podczas szukania wszy zauwayem, e
mam spuchnite nogi do kostek. Bardzo mnie to zmartwio.
W lagrze wybudowanym dla tysica winiw Niemcy zamknli
szedziesit tysicy skazacw zarwno kobiet, jak i mczyzn. Staraem
si je cokolwiek. Poniewa nic nie byo, jadem traw z korzeniami i licie.
Nie potrzebowaem po nich wyj do latryny, nie czuem smaku. Dosza
mnie wiadomo, e Czerwony Krzy ma dosta opiek nad naszym lagrem,
ale zadali, eby zagrzeba tych, ktrzy zostali zabici, ktrzy le
rozrzuceni po caym obozie i s przyczyn zarazy. SS ogosio, e kto zgosi
si do grzebania zabitych, dostanie jedzenie: chleb z serem rano i zup z
chlebem na obiad.
Rano stawiem si do grzebania zabitych. Esesmani okryli tych, ktrzy
przyszli do roboty. Kady z nas dosta pas z podartego koca. Na czterech
winiw przypada jeden zabity. Wizalimy go za rk lub nog pasem z
koca. W ten sposb cignlimy zabitego do wielkiego grobu, gdzie leeli
inni zabici, a take ci, ktrzy jeszcze yli. Midzy zabitymi byli nie tylko
ydzi, lecz take ludzie innych narodw.
Przy wielkim grobie stali kapo i wrzucali do grobu ywych ludzi. Tak dla
zabawy. Wyjcie z grobu byo niemoliwe. Wizie dosta opat po gowie i

lea w grobie midzy innymi. Wrzucilimy naszego zgniego trupa do grobu


i prdko oddalilimy si z tego miejsca, eby nie zosta wrzuconym do tego
wielkiego dou. Usiadem na skraju drogi, eby poprawi sobie drewniaka na
202
nodze. Tak zasta mnie esesman, ktry zacz mnie bi, gonic do roboty.
Ledwie wstaem z ziemi, gdy on zacz nas goni w kierunku grobu.
Mylaem, e teraz mnie do niego wrzuci. Wyrwaem si z tej grupy i
poszedem cign zabitych do grobu. Udao mi si dosta do latryny, ktra
a pod sam sufit wypeniona bya zabitymi. Pooyem si midzy nimi i
leaem do pnego wieczora w tym smrodzie.
Od dawna nie miaem nic w ustach, dlatego postanowiem wyj i
poszuka czego do jedzenia. Wszedem do jedenastego baraku, bo zaczli
mwi, e dadz chleb i ser. Niczego nie dostalimy. To kolejne niemieckie
oszustwo.
Czuem si bardzo chory i zmczony. Lewa rka zacza mnie bole i
strasznie cuchn. Byli tacy, ktrzy mwili, e to gangrena, e dostan
gorczk, a potem zlituje si nade mn Pan Bg. Zrozumiaem, i jestem na
kocu mojej drogi i nie ma sensu, abym walczy. Leaem ze wszystkimi na
pododze, czekajc na mier.
Tego dnia nad ranem zobaczyem przez kolczasty drut czogi. Wstaem z
ziemi i podszedem do potu upewni si, e to na pewno nie s Niemcy.
Widziaem na czogach biae gwiazdy, podszedem do znajomego yda z
miasta Hanower. Nazywa si Beniamin Falbogen. Powiedziaem mu, e
jakie obce wojsko jest za drutami lagru. Wysucha mnie i powiedzia, e to
tylko przebrani Niemcy, bo skd by si tu wzio obce wojsko? Beniamin
kaza mi usi na ziemi obok niego. By dobrym czowiekiem. Dobrze
orientowa si w tym, co si dzieje w wiecie, ludzie rozmawiali z nim na
rne tematy. W pewnym momencie zauwayem, e co z nim jest nie w
porzdku, bo nie odpowiada na moje pytania.
Falbogen umar, rozmawiajc ze mn. Taki by jego los, umar w chwili,
gdy nadesza wolno. Wojskowe auto, ambulans Czerwonego Krzya
wjecha na gwn drog lagru. W rnych jzykach podawano wiadomo,
e od dzisiaj jestemy wolni. Na dachu auta zamontowane byy goniki,
ktre cay czas powtarzay wiadomo dla winiw, i od tej chwili s
wolnymi ludmi. Dla nas ydw to nie miao znaczenia. Leaem dalej na
zimnej ziemi, dalej cierpiaem chd i gd, a wszy cigle mnie gryzy.
Ogoszono, e wieczorem dostaniemy jedzenie. Przygotowaem sobie
blaszan puszk na zup. Nie dano nam jednak zupy, tylko dwie mae puszki.
Jedna zawieraa niadanie, czyli trzy okrge biskwity, kawaek chawy, trzy
kostki cukru i woreczek z herbat. W drugiej puszce by obiad, gulasz z
makaronem i sok pomidorowy. Po zjedzeniu obu puszek byem skoczony.
Nie mogem oddycha, chciao mi si pi, a wody nigdzie nie byo. Piem t,
ktra leaa w rowach na drodze. Miaem straszne ble brzucha, czuem, e
tego nie wytrzymam. Piem wod, w ktrej leeli zabici winiowie, w ktrej

leay mieci.
203

Leaem w bocie, nie mogc si podnie. Byem muzumaninem, dostaem


biegunki. Lao si ze mnie jak z cebra. Znalazem si w jedenastym baraku,
czekajc na mier. Takich jak ja byo wielu. Nikt si nami nie opiekowa,
ludzie umierali, a rano wywoono ich ciaa na stos do zagrzebania.
Ktrego ranka podeszo do mnie dwch esesmanw z zaogi lagru.
Zapali mnie za rce oraz nogi i rzucili na stos do grzebania. Rzuciliby mnie
do grobu, ale najpierw musieli wrzuci tych, ktrzy ju nie yli. Ja cigle
jeszcze yem... Dla Niemcw nie miao to znaczenia, bo jeli nie umr dzi,
to umr jutro. To wszystko dziao si w pierwszych dniach mojej swobody.
Jeli czowiek ma y, zdarzaj si nieprzewidziane rzeczy. Kiedy
leaem na stosie, czekajc na esesmanw zabjcw, eby wrzucili mnie do
grobu na wieczny spokj, nadszed yd, z ktrym pracowaem w
niemieckich fabrykach. Pochodzi z Rymanowa i nazywa si Moshe Bart.
Widzia, e le na stosie i otwieram oczy. Zapyta mnie, dlaczego tu le, i
kaza i z nim. Wycign mnie z tego stosu martwych ludzi i zabra ze
sob. Byem w takim stanie, e kady mg ze mn zrobi, co chcia. Nie
mogem postawi nawet jednego kroku. Moshe Bart wzi mnie na plecy i
poszed ze mn do szpitala, bo sam nie mgbym si tam dosta. Zobaczyem
duy dom przy bramie. Przy nim sta angielski onierz z karabinem. Zada
od nas, bymy opucili ten teren. Nie mona byo si z nim dogada.
Usiadem przy cianie. Wtedy angielski onierz zdj karabin. Najpierw
celowa do mnie, a potem pokaza mi nim drog. Poprosiem Moshe Barta,
by mnie zostawi, eby sam szed dalej, boja nie dam rady zrobi kroku.
Posucha mnie..., a ja straciem przytomno.
Obudziem si dwa tygodnie pniej. Leaem w szpitalu. Zapytaem
ssiada z ssiedniego ka, gdzie jestem. Odpowiedzia mi, e znajduj si
w dobrym miejscu, e nie musz si ju niczego ba, e Niemcw ju nie
ma, jest tylko wojsko angielskie. Znowu zasnem. Nad ranem obudzi mnie
czowiek w okularach i w biaym paszczu. Mwi do mnie po angielsku, a ja
nic nie rozumiaem. Wtedy przysza niemiecka siostra z Czerwonego
Krzya. Rozmawiaa ze mn po niemiecku. Zapytaem j, jak dugo znajduj
si w tym szpitalu. Nie wiedziaa, ale obiecaa si dowiedzie, a take, kto
mnie przyj do szpitala. Powiedziaa, e z litoci nade mn pomoe mi. Od
innych chorych lecych w tej samej izbie dowiedziaem si, gdzie jestem 49.
Przysza mnie odwiedzi angielska siostra i siostra z Danii. To one znalazy
mnie na drodze nieprzytomnego i bliskiego mierci. Obmyy mnie i obsypay
proszkiem DDT, nagiego owiny mnie kocem, a nastpnie zostaem zabrany
do szpitala, w ktrym si teraz znajdowaem. Uczyli mnie chodzi, uczyli
mnie je. Byem jak mae dziecko, ktre uczy si, jak y na tym wiecie.
Min dugi czas, zanim mogem sta na wasnych nogach. Na dalsz kuracj
491 Byo nas dziesiciu, a e dla personelu funkcjonowaem jako numer, byem wic
numerem A. 18 234, numerem z Owicimia, to by mj dowd osobisty. miali si ze mnie, e
ten dowd bd ze sob nosi, dopki nie usun si z tego wiata.

wysano mnie do domu wypoczynkowego. W kocu zostaem zwolniony z


opieki lekarskiej i wrciem do obozu ludzi zdrowych. To nie by jednak
koniec mojej mczarni.
204
Cigle cierpiaem, miaem boleci, a lekarze radzili mi, bym na dalsze
leczenie jecha do Szwecji50.
Pod wpywem jednego czowieka, ktry przyby do obozu z Ziemi
witej, postanowiem zosta na razie w Bergen Belsen. Tym czowiekiem
by Dawid Ben Gurion. Ostrzega nas, e nazici s wszdzie i e my,
prochy Owicimia", musimy wrci do naszej ziemi, gdzie czekaj na nas
nasi bracia.

i
50A Wszystkich z Bergen Belsen, ktrzy byli chorzy, zarwno kobiety, jak i mczyzn
wysano do Szwecji.

205

Kiedy wyzdrowiaem, postanowiem pojecha do Polski. Z Berlina do Polski


mona byo zabra si z sowieckimi onierzami za zegarek albo flaszk
samogonu. Szukajc sowieckiego samochodu, spotkaem rzeszowskiego
yda. Poznaem go! Nazywa si Bodner i przed wojn jego rodzina miaa
wytwrni parasoli przy ulicy Mickiewicza. Zapytaem go, czy nie spotka
kogo z mojej rodziny. Powiedzia, e spotka mojego wujka Bernarda na
Syberii w 1941 roku. Nie wiedzia jednak, co si z nim pniej stao. Zapyta
mnie, jakie mam plany, co bd robi po wojnie? Odpowiedziaem, e teraz
jad do Rzeszowa odszuka moj rodzin, poniewa tak umwilimy si
podczas wojny - ten kto przeyje, wrci do domu, by czeka na pozostaych.
Bodner odpowiedzia, e by w Rzeszowie cay miesic, ale nikogo ze
swoich nie znalaz. Mnie te odradza powrt do Rzeszowa. Powiedzia, e
czeka mnie tam mier z rk Polakw. Na dowd, i to prawda, pokaza mi,
e nie ma przy sobie niczego, e niczego z Rzeszowa nie wzi... Powiedzia,
e zaplanowany by na ydw pogrom i on sam yje tylko dlatego, i udao
mu si wraz z innymi niedoszymi ofiarami uciec noc 51.
Do Polski nie miaem po co wraca, bo syszaem, e tam ydw
zabijaj.
Mwiono, e w Polsce jest ju trzystu zabitych ydw. Zabitych na
rnych drogach. Razem z nami byli te Polacy, ktrzy uciekali z Polski do
Izraela, bo w swoim kraju przeladowali ich ssiadzi.
Mwiono:
Za duo jest tych ydw, to co Hitler zacz, my dokoczymy". Teraz
nie ma ydw w Rzeszowie, nie ma ydw w Polsce. Jest wolna Polska bez
ydw. Ja te jestem teraz wolnym obywatelem PASTWA IZRAEL, o
ktrym marzyli moi przodkowie przez dwa tysice lat - o ktrym marzy
take mj dziadek i mj ojciec. Doczekaem tego, e mj syn jest oficerem
izraelskiej armii, jest kapitanem, a moja wnuczka Liat uczestniczy w kursie
dla oficerw w izraelskiej armii. To jest wanie to, o czym zawsze marzyem. Wychowa dobrych i wiernych obywateli, ktrzy s gotowi wszystko
odda za swj kraj. Wiem, co to znaczy by obcym w cudzym kraju, dlatego
wybraem Izrael na swj dom. Mylaem, e tam bd rwny innym, tam
bd walczy o swoje. To by pocztek mojej kolejnej walki. Walki, by
znale i odnale si w Izraelu.
1 Nazwisko otrzymaem po dziadku ze strony matki, gdy byo to czst praktyk w bardzo
religijnych rodzinach ydowskich.
4 Tym, ktrzy nie wiedz, musz powiedzie, e przebywanie po aryjskiej stronie bez
obecnoci stray niemieckiej, polskiej granatowej" lub ukraiskiej byo zabronione. I .agru nie
mona byo opuci bez wiedzy stray ukraiskiej. Do tego, kto to zrobi,

51 Ju po wojnie od jednego Polaka z Rzeszowa dowiedziaem si, jaki by powd


nienawici wobec ydw i pretekst wybuchu pogromu (ktry nie doszed do skutku).
Ot znaleziono na mietniku, niedaleko bonicy ydowskiej, zabit dziesicioletni
dziewczynk. Jak si potem okazao, zostaa zabita przez kochanka swojej matki. Jednak o
zabjstwo oskarono rzeszowskich ydw powracajcych z obozw mierci. Domniemanym
powodem byo to, e potrzebowali chrzecijaskiej krwi na mac.

strzelano.

206
2 Cz winiw przywiezionych z Huty Komorowskiej Niemcy wywieli do lagru przy
fabryce broni w Mielcu. Z tych ydw nikt nie pozosta przy yciu.
2
Hutawka" to wymys dyrektora szkoy, pana wiata" Kwakiernaka.